jak drwal brodę, trwałą jak ondulacja
permanentną jak makijaż, niezniszczalną
przez upływ coraz bardziej brakującego czasu.
Jej zalążki hoduję w uszach i nosie
w postaci małych sadzonek zbędnego owłosienia,
następnie przenoszę je na łuki brwiowe.
Inne rozwijają się w słownictwie, żartach, wiotczejących mięśniach i plamach na dłoniach.
To będzie mój ostateczny i docelowy imidż,
pozostanę mu wierny do ostatniego dnia,
choćby mnie na ulicy młodzi modnisie
wytykali z rozbawieniem palcami.
08.04.2025