Wiele powiedzą o ich autorze. Warto wiedzieć, z jakim idiotą ma się do czynienia. A więc - zaczynamy!
"Uwaga! Tera bedzie z grubej rury!
Zamieszczam bardzo stare intymne zapiski z bloga. Były wcześniej na jeszcze innym blogu. W odcinkach. Blog zniknął. Zapiski ocaliłem. Trochę podrasowałem i uwspółcześniłem, żeby było więcej patosu i dramatu. Sam jestem teraz wzruszony do moczu, kiedy na to patrzę:
Anetoholizm czyli nudziarstwo w 15 odsłonach
1.
Aneto
Wiem, że nigdy tu nie zajrzysz. Nikt tego nie będzie czytał. Nawet ja. Dlatego mogę być z Tobą całkowicie szczery.
Brakuje mi Ciebie. Tyle się wydarzyło od naszego rozstania. Zmieniliśmy się i nie mamy obecnie wspólnych tematów. W kwestiach światopoglądowych jesteśmy nawet wrogami. Porobiło się. Ty ostygłaś, ja zgorzkniałem. A jednak chciałbym Cię jeszcze kiedyś spotkać, popatrzyć w oczy i posłuchać Twojego głosu. I roztopić się jak wosk.
2.
Aneto
Minęło prawie 30 lat. Przybyło mi ponad 30 kilogramów. Druga żona. Dwoje dzieci. Jedno dorosłe. Umarł mój Tata. Ty po rozwodzie. A ostrzegałem Cię przed Twoim ślubem, że to nie facet dla Ciebie. Potem nieudane związki. Teraz jesteś od 17 lat ze starszym o ok. 10 lat. Ani ślubu, ani dzieci. Wszystko jakieś takie... nienormalne. Serce mi pęka, gdy o tym pomyślę. Wieczna zabawa w dorosłość, tzw. samorealizacja (czytaj egoizm). Co ja Ci zrobiłem, że stałaś się własnym przeciwieństwem?
Doskonale pamiętam, jak Cię skrzywdziłem... I sądzę, że wtedy zabiłem w Tobie wiarę siebie. Po naszym rozstaniu zmieniłaś diametralnie styl, przefarbowałaś swoje piękne rudawe włosy na blond. Stałaś się nagle kimś innym, obcym, nieprzyjaznym. A przecież niby wybaczyłaś mi zdradę. Głupią i niezamierzeną. Ale zdradę.
3.
Aneto
Nie będę się jednak samobiczować. To, kim jesteś obecnie, musiało być w Tobie. Może tylko "pomogłem" Ci przedzieżgnąć się z postaci larwalnej w imago. Miałaś zawsze ciągoty do tzw. lepszego świata. Zawsze miałaś mnóstwo znajomych, odpowiednich do danego etapu życia. Kiedyś wywrotowcy, potem ludzie z korporacji. A ja głupi, wędrując kiedyś po Bielanach i zaglądając w okna małych mieszkanek marzyłem, że i my kiedyś tak przytulnie zamieszkamy. Skromnie, ale z duszą. I że będziemy mieć dzieci. I psa. I w ogóle będziemy mieć fajnie. Cóż, miałem wtedy 18-19 lat. I do dziś zostałem właśnie taki: nie potrzebuję wiele. A Ty masz teraz ogromne mieszkanie, a dzieci traktujesz jak pasożyty w łonach matek. I tej ostatniej odmiany nie potrafię właśnie zrozumieć. Ta jest dla mnie szczególnie przerażająca.
4.
Aneto
Czy Ty byłaś lojalna w stosunku do mnie? Nieraz się nad tym zastanawiałem. I doszedłem do wniosku, że choć wprawdzie nie popełniłaś fizycznej zdrady, to nie zawsze byłaś w porządku. Szczytem było to, kiedy ciężko obrażona na mnie wyszłaś z imprezy u Kaśki Nowak. Znalazłem Cię na klatce schodowej z Bogdanem, Twoim późniejszym mężem. Było widać, że mnie przed nim obsmarowałaś od stóp do głów. Patrzyliście na mnie z politowaniem. I już nie wróciłaś na imprezę. Ja tak. Zły. I to była Twoja zdrada. Do mojej upłynęło jeszcze kilka miesięcy. A może miałem niefart i Cię tylko ubiegłem? Ja nie wiem, ale Ty z pewnością tak.
5.
Aneto
Czym on Ci zaimponował? Wiem czym: był starszy, bardziej punkowy, grał na basie i miał mnóstwo znajomych wśród starych załogantów. Chyba tym. Bo nie inteligencją. Jeśli chodzi o jego emploi, to faktycznie był bardziej męski ode mnie. Taki trochę nadniszczony. Bad Boy. No i był ode mnie znacznie wyższy. A rozmiar ma znaczenie. Zaczęło Cię ciągnąć do nowych perspektyw towarzyskich. Tam wreszcie mogłaś zabłyszczeć. Przy nim czułaś się bezpiecznie. Nikt by go nie ruszył. Zbyt znany w kręgach. I u niego tolerowałaś wszystko to, czego u mnie byś nienawidziła: narkotyki, alkohol w dużych ilościach.
6.
Aneto
Nic mnie nie tłumaczy. Należało mi się. Pewnych rzeczy się po prostu nie robi. Nie będę się już wybielać. Nikt nie jest doskonały, ale ja się wtedy zachowałem podle. I co z tego, że nie planowałem i byłem wcięty? Nic mnie nie tłumaczy. Skrzywdziłem Cię. I to chyba na całe życie. Wybacz mi wreszcie, proszę Cię... Ja sobie tego nie potrafię wybaczyć do dziś.
7.
Anetko
Czy ja naprawdę byłem taki zły? Odbierałem Cię wieczorami z kursu języka niemieckiego, pamiętasz? Zawsze odprowadzałem do domu, żebyś sama nie chodziła po zmroku. Ile razy naraziłem się dla ciebie moim rodzicom, za co spotykały mnie potem rozmaite restrykcje. A wiedz, że potrafiły być dotkliwe.
Nie potrafię wyłapać momentu, kiedy zaczęło się psuć między nami. Umyka mi czas, kiedy sobie to uświadomiłem. Coś by się jeszcze dało zrobić, powstrzymać, naprawić...
8.
Aneto
"Gadał dziad do obrazu, obraz doń ani razu." Kiedyś już też tak było. Pracowałem na czarno w takiej śmiesznej firmie produkującej "etuje", jak mawiali jej właściciele. Na flamastry. Pół osiedla się przez nią przewinęło. Miałem tam zarobić na wakacje, na które zresztą nie pojechałem i zostałem tam do lutego następnego roku. O tym później. Brałem ze sobą Twoje zdjęcie, taki portret legitymacyjny. Na Twojej szyi był piękny w swym minimalizmie miedziany naszyjnik. Zdjęcie było jeszcze czarno białe. I gadałem z Tobą w myślach albo szeptem podczas pracy, że jeszcze do mnie wrócisz... Nie wróciłaś.
9.
Aneto
Wracając do pracy wakacyjnej: plan oczywiście był taki, że popracuję przez lipiec, a w sierpniu gdzieś wyjadę. Nic z tego nie wyszło. Znowu z Twojej przyczyny. Ktoś, zupełnie nie pamiętam kto, powiedział mi, że jesteś w ciąży z Bogdanem. Że on zadowolony poklepuje Cię po brzuchu, słowem bardzo się cieszy. Nie ukrywam, że bardzo mnie to ruszyło. Ale nie to jest najważniejsze. Jakiś czas potem ten sam ktoś poinformował mnie, że poroniłaś. To dopiero mną wstrząsnęło. Odechciało mi się wakacji. Myślałem, że może będą Ci potrzebne pieniądze czy jakaś pomoc. I tak zostałem do lutego następnego roku. Do dziś nie wiem, ile w tym było prawdy ani nie mogę sobie zupełnie przypomnieć, kto mnie raczył takimi historiami. A za pieniądze, które nie były Ci do niczego potrzebne ani tym bardziej moja pomoc innego rodzaju, kupiłem sobie pierwszy w życiu odtwarzacz CD. Używany ale jeszcze na gwarancji polskiej firmy FONICA. Od kumpla. Taka historia. Dobranoc.
10.
Anetko
Te wydarzenia miały miejsce w latach 1993-94, jeśli mnie pamięć nie myli. W ostatnim dniu 1994 roku poznałem Ankę. Znowu sylwester. I 1 stycznia 1995 roku, po odwiezieniu jej do domu, poleciałem jak głupi do Ciebie. Bogdan już z Tobą mieszkał. Pogadaliśmy chwilę, powiedziałem Ci, że kogoś poznałem. Ty mi chyba nawet gratulowałaś. Potem Boguś obudził się z przepicia i obraził mnie głupimi tekstami. Po co ja w ogóle do Ciebie przyszedłem? Po błogosławieństwo czy co? Do dziś tego nie rozumiem. Wróciłem do domu rozbity.
11.
Aneto
Kiedyś mi zarzuciłaś, że o Ciebie nie zawalczyłem. To było w jakiejś rozmowie w późnych latach 90-tych XX w. Celowo użyłem tego zapisu, żeby przed sobą samym przyznać się do bezsensu prowadzenia tych zapisków. No, ale do rzeczy. A kto Ci zostawiał idiotyczne liściki na wycieraczce? A kto z miłości do Ciebie oddał swój pas oficerski dla Bogusia, bo on o takim marzył, a ja miałem akurat dwa? Kto raz za chyba całą mizerną wypłatę (no dobrze - sporą jej część) kupił ogromny bukiet róż i czekał na Ciebie w Parku Bródnowskim, a Ty przyszłaś z tym bałwanem? To były szczyty nawiasem mówiąc, bo umówiłem się tam tylko z Tobą, a nie z nim. Pamiętam, jak na wasz widok zerwałem się, rzuciłem te cholerne kwiaty na ławkę i wykrzyczałem, że możesz je sobie zabrać. Ty oczywiście nie dosłyszałaś i musiałem z tym bukietem do was podejść. Co za upokorzenie! I jeszcze ten kretyn rzucił tekst w stylu "Idziesz z nami na basen?". Nie walczyłem o Ciebie? Ty i tak nie byłaś zaintetesowana moimi zmaganiami.
Zresztą jakie to wszystko ma dziś znaczenie? Z Ciebie się zrobiła stara szantrapa, a ze mnie despota-satrapa. Chyba byśmy się teraz pozabijali.
12.
Aneto
Olśniło mnie. Pierwszym symptomem początku końca było usunięcie przez Ciebie z pokoju tej wełnianej pajęczyny, która rozciągała się pod sufitem. To już powinno dać mi do myślenia. Drugim znaczącym szczegółem było uszycie dla Ciebie przez krawca ciepłego płaszcza na miarę. A trzecim zachwyt nad dostępnością markowych kosmetyków po peerelowskiej siermiężności. I to nie byle jakich, tylko tych droższych. Dochodzę do wniosku, że nasze rozstanie było w istocie aktem fizjologicznym. Skończyliśmy 20 lat i po prawie 4 latach "formuła westernu przeżyła samą siebie"*. Zespół się rozpadł i zaczęliśmy kariery solowe. Ot co. Już za późno na reaktywację bandu.
* Cytat z filmu "Brunet wieczorową porą".
13.
Aneto
Strasznie mnie dziś kusi, żeby wysłać Ci linka do tych wynurzeń. I po co by to było? Po raz kolejny zrobiłbym z siebie idiotę. Warto? Dla jakiej sprawy? Ano właśnie...
Powiem Ci coś w tajemnicy: gdzieś tam w głębi duszy wbrew rozsądkowi i faktom ciągle wierzę, że nie jestem Ci całkiem obojętny. Ale, jak to powiedział pewien mądry ksiądz (nie dziw się, są i tacy, tak tak!), że jak się nie wierzy w Boga, to się wierzy w byle co. I moja wiara jest chyba tego rodzaju. No, ale wiele lat temu rzeczywiście strąciłem Boga z ołtarza i posadziłem tam Ciebie. Bóg i tak mi się wydawał odległy, ja nie miałem nawet wiary w siebie, a tu TAKA dziewczyna mnie nie odtrąciła! No i stałaś się Boginią, a ja Twoim wyznawcą. A jeszcze kiedy do tego doszedł seks - no to już wsiąkłem jak herbata w herbatnik. A teraz tak sobie myślę, że gdyby nie seks właśnie, czy bym tak cierpiał po dziś dzień? Kopulacja w ludzkim wydaniu to nie prosty proces przekazywania genów. To jest wydarzenie mistyczne i nie ma w tym przesady. I właśnie załatwiłem się tą mistyką na całe życie. Ty chyba jakoś inaczej do tego musiałaś podchodzić, bo szybko się pocieszyłaś i o mnie zapomniałaś. Zazdroszczę Ci.
14.
Aneto
Wrócę jeszcze na chwilę do tej mistycznej więzi. Ponieważ zaistniała wbrew woli Boga ("takie rzeczy to tylko po ślubie"), to z ogromną chęcią wplątały się w nią demony. Dowody? Bardzo proszę: mój obecny stan ducha i umysłu. Mało i nie przekonuje Cię to? Inny dowód: wyczuwałem w sposób bardzo dla mnie bolesny Twoją niedaleką obecność. Miało to miejsce po naszym rozstaniu. Po prostu CZUŁEM, że się zaraz pojawisz. I pojawiałaś się. Sama albo z Bogdanem. A raz czułem to jeszcze na początku naszego bycia razem. Ty jak zwykle pojechałaś ze znajomymi na Jurę, a ja zostałem skazany na rodzinny wyjazd na Mazury do Karwicy. Po kilku dniach kontestacji polegającej na gorliwym czytaniu książek i niechodzeniu nigdzie poza posiłkami na stołówkę, zostałem zabrany do Mrągowa. I wtedy nagle złapało mnie bolesne przekonanie, że i Ty tu gdzieś jesteś. Aż się rozglądałem nerwowo na wszystkie strony. A przecież nie miałaś w planie Mrągowa. I co się potem okazało? Byłaś tam tego dnia co ja w barwnym towarzystwie. Nie widziałem Cię, a przecież Twoi towarzysze od razu rzuciliby mi się w oczy! Po rozstaniu było to samo, tylko z oczywistych powodów bolało jakby nieco dotkliwiej. Tyle o mistyce i zjawiskach paranormalnych.
15.
Najdroższa
Jest tyle spraw, o których chciałbym Ci jeszcze powiedzieć: o tym, że złamałaś mi życie; o tym, że Twoje prace (po)dyplomowe oprawiłem Ci jeszcze staranniej niż moje magisterskie (za darmo - musiałem uważać, żeby się szefowie nie dowiedzieli); o tym, jak się cieszyłem, że idziemy tylko we dwoje na Shreka (byłem wtedy w separacji z pierwszą żoną); o tym, jak Cię podpuściłem i zeznałaś w mailu to, o czym miałaś powiedzieć w sądzie kościelnym, ale mnie wystawiłaś; o tym, że nie mając już żadnych szans u Ciebie pocieszałem Cię po tym dupku z Twojej pracy, a nawet zapoznałem Cię z wolnym wtedy moim dobrym kumplem Leszkiem i byłem autentycznie gotów zniknąć z Waszego wspólnego życia raz na zawsze, gdyby coś między Wami zaiskrzyło... tyle spraw, tyle wydarzeń. Byłem gotowy na samospalenie, bylebyś tylko była szczęśliwa. I dochodzę do wniosku, że bez sensu o tym wspominać. Bo teraz do Agnieszki piszesz o mnie "ten Twój kolega, męczacy jest" oraz "Michał strasznie wygląda". A ja już nic od Ciebie nie chcę, poza tym, byś czasem do mnie napisała, co u Ciebie.
Ponieważ Cię kocham, muszę dać Ci wreszcie odejść. Więc odejdź z mojej głowy, serca, nerek i trzustki. Jesteś wreszcie wolna. Nie mogę Cię dłużej zatrzymywać. Biegnij, nim się rozmyślę!
P.S. Wszelkie podobieństwo do autentycznych osób i wydarzeń jest całkowicie przypadkowe. Piszący nie ponosi odpowiedzialności za fałszywą identyfikację postaci. W tekstach nie ucierpiało żadne zwierzę.
P.P.S. Uprzejmie informuję Szanownych Czytelników, że przychylamy się do treści listów nadesłanych do redakcji i nie będzie drugiego sezonu tych wynurzeń."