niedziela, 12 czerwca 2022

A może?

(dyptyk staroświecki)

I
Nie mogę udawać, że nie istniejesz,
Bo niby skąd się ta pustka wzięła?
To ona jest winna krwi w żyłach wrzeniu
I jeszcze tlen życiodajny odbiera.

Niczego dzisiaj od ciebie nie chcę,
Masz swoje życie, rozumiem.
Klepsydra losu odmierza porcje
Co przeminęło, jak dym ulatuje.

Nie mogę cię więcej trzymać za ręce,
Ani ukradkiem gładzić po włosach.
Łzy tylko muszę obmywać deszczem
A rano łykać gorzką sól rosy.

II
Jednak o coś cię poproszę,
Może zmienisz o mnie zdanie
(To jest wariat!) - o co wnoszę,
I na prośbę tę przystaniesz:

Może się zaprzyjaźnimy,
Tak naprawdę, bez den drugich?
Wiesz, że jestem ci życzliwy,
Więc zrozumiem, gdy odmówisz.

Nie będę osądzał ani pouczał,
Ni moralnością wycierał gęby.
Nie mam zamiaru tobie dokuczać
Ani wytykać życiowych błędów.

Marzę dziś o tym, byś choć czasami
Dostrzegła gdzieś tu istotę ludzką
I uśmiechnęła się cicho oczami
Wspomniawszy mnie przez chwilę krótką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Publikacja w Akancie