Bóg w Swej nieskończonej mądrości
Zsyła na świat nas grafomanówŻeby prawdziwi poeci
Nie musieli się wstydzić swoich dzieł
Na początku drogi
I u jej kresu
Przydajemy się pokazując
Jak nie należy pisać
My zostajemy jak fusy na sitku
A oni zapełniają flakony z kryształu
Najczystszą esencją piękna
Lub brzydoty
Ale zawsze jest to artyzm
To my przecieramy im szlaki
Na konkursach i odpadamy w selekcjach
By oni mogli potem zabłyszczeć w finałach
Jesteśmy jak chłopska piechota
Krwawiąca się na polach bitew
A oni po zmaganiach
Triumfalnie wkraczają na podesty
Jak wodzowie zwycięskich armii
Do zdobytych miast
My nieudacznicy jesteśmy niezbędni
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz