poniedziałek, 13 czerwca 2022

Feniks z popielniczki

A kiedy narodzę się na nowo
Pył starego życia strząsnę
Z siebie jak kurz bitewny
I wszystko będzie jak należy

Ojciec nie będzie podnosił ręki na matkę
A ja nie pójdę do przedszkola
Z sinymi pręgami na plecach
Bo nie będzie wracał pijany z pracy

Gdy już będę młodzieńcem
Nie będę mu podbierał papierosów
Nie przekłuję uszu i nie zacznę się jąkać
Bo nie będzie w domu wiecznych awantur

Moja mowa będzie płynna
Słowa wyważone i mądre
Myśli klarowne
A ruchy ciała celowe i harmonijne

Koleje etapy edukacji
Nastąpią po sobie
We właściwym dla nich czasie
I z pożytkiem dla ogółu

Usłyszę wreszcie wyraźnie
Głos powołania
Zrealizuję plan
Zawczasu dla mnie przygotowany

Dlatego nigdy się nie poznamy
Bo nie będziemy mieli żadnych
Wspólnych znajomych
Z poprzedniego życia

A gdybym nawet przypadkiem
Spotkał cię na ulicy
Nie spojrzę na ciebie
Bo niby z jakiego powodu

Przecież nie będę już musiał
Mieć zastępczego boga
Bo ten prawdziwy będzie wreszcie
Na właściwym miejscu w moim życiu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Publikacja w Akancie