Kolory na mnie wyskoczyły
Z gazet jak dzikie małpyCiało moje oblepiły
Przerażając nie na żarty
Odurzony ich zapachem
Przewróciłem się o krzesło
Muzyka w zębach zgrzyta piachem
Jakie licho ją przyniosło?
Latam sobie pod sufitem
Potem pełznę w dół po ścianie
Zaraz grzmotnę w coś z rozpędem
Jak słoń w składzie marihuany
Zmysły mi się zmiksowały
Odbierają nie te bodźce
Głowa chyba eksploduje
I obrzygam sobie spodnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz