poniedziałek, 13 czerwca 2022

Niezły ubaw

Kolory na mnie wyskoczyły
Z gazet jak dzikie małpy
Ciało moje oblepiły
Przerażając nie na żarty

Odurzony ich zapachem
Przewróciłem się o krzesło
Muzyka w zębach zgrzyta piachem
Jakie licho ją przyniosło?

Latam sobie pod sufitem
Potem pełznę w dół po ścianie
Zaraz grzmotnę w coś z rozpędem
Jak słoń w składzie marihuany

Zmysły mi się zmiksowały
Odbierają nie te bodźce
Głowa chyba eksploduje
I obrzygam sobie spodnie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Publikacja w Akancie