(pastisz pseudoromantyczny)
Podstępnych i mocnych jak pajęczyna,
Mając nadzieję, że cię pochwycę
I bliska już jest triumfu godzina.
Przynęta była nie byle jaka:
Głos ci od dawien dawna życzliwy;
Mój mógłby spłoszyć nadwodne ptaki
I w porę cię ostrzec w nurcie leniwym.
A ona, niewinna, narzędzie w mym ręku,
Bez wiedzy wciągała w potrzask śmiertelny
Ciebie. Trawiony gorączką udręki,
Skulony w pobliżu z łukiem napiętym,
Szukam okazji do posłania strzały,
Zatruwszy uprzednio grot samotnością,
Widzę - nadciągasz, więc ja pomału
Mierzę i modlę się o sposobność...
Sieć zdradziecko błysnęła w księżycu,
Co nagle i moją postać oświetlił,
Nie wywrę już pomsty, za krótkie życie,
I jeszcze zniknęłaś bezgłośnie wśród głębin.
02.07.2022
02.07.2022
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz