Zamiast sięgnąć po kapitańską lunetę,
Zajrzałem do dziecięcego kalejdoskopu
I otumaniła mnie zmienność i barwność.
Zapomniałem, że wypatruję tego,
Zajrzałem do dziecięcego kalejdoskopu
I otumaniła mnie zmienność i barwność.
Zapomniałem, że wypatruję tego,
Co niezmienne w niestałym świecie,
Żeby nie zwariować od nadmiaru półprawd,
Całych kłamstw, opinii, szkół czy narracji.
Marzyła mi się mowa "tak - tak, nie - nie"
Niezależnie od oczekiwań rozmówców.
Aż w końcu przyszedł do mnie we śnie
Anioł i powiedział mocno zniecierpliwiony:
"Czy nie jesteś już za duży na zabawki?
Wstań i oddaj dzieciom co do nich należy.
I chłopie, dorośnij wreszcie!"
Obudziłem się. Najgorsze jest to, że
Zapodziałem gdzieś tę cholerną lunetę.
Zbyt długo bawiłem się w życie
Zamiast żyć naprawdę.
Możliwe, że ukradli mi ją piraci.
Żeby nie zwariować od nadmiaru półprawd,
Całych kłamstw, opinii, szkół czy narracji.
Marzyła mi się mowa "tak - tak, nie - nie"
Niezależnie od oczekiwań rozmówców.
Aż w końcu przyszedł do mnie we śnie
Anioł i powiedział mocno zniecierpliwiony:
"Czy nie jesteś już za duży na zabawki?
Wstań i oddaj dzieciom co do nich należy.
I chłopie, dorośnij wreszcie!"
Obudziłem się. Najgorsze jest to, że
Zapodziałem gdzieś tę cholerną lunetę.
Zbyt długo bawiłem się w życie
Zamiast żyć naprawdę.
Możliwe, że ukradli mi ją piraci.
12.02.2023
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz