poniedziałek, 3 kwietnia 2023

Ekonomia zbawienia

Każdy ma swój krzyż. Mam i ja. 
Powinien być lekki, bo ile ona waży?
Jest szczupła aż do dziś, a ciąży jak
Kawał betonu. W dodatku jakby był
Inkrustrowany szklaną stłuczką.
To wszystko złudzenie. Te rany
To tylko pamiątki po jej słowach.
Chociaż faktycznie czasem ramionami
Uwiesza się na mojej szyi powodując
Brak tchu, jakby za mało mi było
Palenia i otyłości. A niekiedy 
Wpatruje się zimnym wzrokiem
W moje oczy, aż szczypią i łzawią.
Dziwny ten krzyż. Czy naprawdę
Muszę go dźwigać, by być zbawionym?
A może mądry Bóg postanowił
Upiec dwie pieczenie na jednym ogniu
I wymyślił, że przy okazji i ona go dostąpi
Wjeżdżając do nieba na moich plecach,
Bo tak jest bardziej ekonomicznie?


02.04.2023

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Publikacja w Akancie