Spokojnie czeka na swoją kolej
Z nadejściem poranka
Chowa się do nory
W południe śpi czujnie
Jednocześnie spoglądając
Przez nieznacznie uchylone powieki
Późnym popołudniem
Zaczyna się nieco wiercić
Pod wieczór pręży zdrętwiały grzbiet
Aż w końcu
Może pokazać się
W całej mrocznej okazałości
I rozpalić gwiazdy
Bijąc ogonem po niebie
Potem mruczy przymilnie
Głaszcząc mnie łapą po głowie
I szeptem
Opowiada sny
08.09.2023
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz