Za każdym razem, kiedy
przychodzi do mnie mail
informujący o publikacji,
czuję się jak podwórkowy grajek,
którego ktoś wypchnął na scenę,
ustawił w oślepiającym świetle
i wręczył mu nagrodę grammy
za album roku, którego nie nagrał.
To wszystko bardzo miłe,
ale zarazem mocno krępujące,
choć Nikodem Dyzma
nie miałby takich obiekcji.
31.05.2025
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz