niedziela, 12 czerwca 2022

Dobranoc...

Znów z niepokojem zamykam oczy
(Choć wcale nie boję się ciemności)
Bo gdy noc zza horyzontu kroczy
Nadchodzą i oni - nieproszeni goście

Czują się w głowie bardzo swobodnie
Bezbłędnie znają rozkład pomieszczeń
Trafią do kuchni gdy będą głodni
A potem zaczną rządzić się we śnie

Zaczną odgrywać scenki z przeszłości
Takie o których nie chcę pamiętać
Robią to po to by sprawić przykrość
Bo przecież naprawić nic się już nie da

Jest jednak coś gorszego jeszcze
Gdy w moim śnie pojawia się Ona
Bo tracę wtedy rozumu resztki
I myślę że uda się z nią od nowa

Aż nagle wyją syreny fabryczne
Jej postać znika jak bańka mydlana
Już nie jest wtedy tak idyllicznie
Bo po raz kolejny dałem się nabrać

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Publikacja w Akancie