Nie wypada statecznemu mężczyźnie z brzuchem, w dodatku pod pięćdziesiątkę, pisać o miłości. Zwłaszcza już dawno minionej. Poza tym lekarz zabronił wzruszeń. Grożą wylewem. Wprawdzie częściowo sparaliżowany mam szansę jakoś funkcjonować, ale co będzie jeśli utracę kontrolę nad ciałem całkowicie?
Będę tylko ciężarem dla bliskich. A dawna miłość i tak się nie zjawi, żeby potrzymać mnie za niewładną rękę. Ani za inne, równie niewładne, członki.Poza tym piszę jak pensjonarka. Tematyka stosowna do wieku nie interesuje mnie. Dlatego zamieszczam mój ostatni wiersz - o dziwo wyszedł o czymś innym niż zwykle:
Ostatni wiersz
Olaboga!
Olaboga!
Koniec bloga!
Koniec bloga!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz