niedziela, 19 czerwca 2022

Ikonoklazm

Pewnego ranka, idąc bez celu,
Podniosłem z ziemi ulotkę,
Zwykłą karteczkę, jakich dziś wiele
Wciskają na siłę przechodniom.

A jednak ta mnie zaciekawiła,
Bo treść była na niej niezwykła,
Obrazoburcy ją wypuścili,
Aby zwerbować wyznawców.

Podano miejsce, w którym spotkanie
Będzie otwarte dla chętnych.
Data, godzina - bardzo dogodne,
Chyba się na nie przejdę.

Czekam cierpliwie, dzień wreszcie nadszedł,
Ubrałem się uroczyście.
Zabrałem stary album pod pachą,
Ledwo mi się tam zmieścił.

Na środku rynku stos rozpalono,
Żar z niego parzy dłonie.
Nie zważam na to, tylko dorzucam
Moje święte ikony:

Obrazy z wakacji, wycieczek, libacji
I spotkań u niej w mieszkaniu.
Wspomnienia, pamiątki - wszystkie zakątki
Pamięci już wyczyszczone.

Wróciłem do domu, włosy czuć dymem,
Ręce i twarz poczerniały.
Ale jestem już lżejszy i serce spokojniejsze,
Bo wreszcie zmieniłem wyznanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Publikacja w Akancie