Być może kiedyś, w późnej starości
Nasze drogi znowu się zejdą,Może na ławce, może w kościele,
A może w zupełnie innym miejscu.
Popatrzysz na mnie zza grubych szkieł,
Potrząśniesz już mniej bujnymi włosami,
Uśmiechniesz się nawet nieco zalotnie,
Błyskając nie całkiem własnymi zębami.
A mnie serce zabije znów mocniej,
Choć lekarz stanowczo zabronił wzruszeń,
Nieśmiało wtedy podejdę do ciebie
I dłoń twoją w ciszy do ust podniosę.
Tak posiedzimy milcząc wymownie,
Bo słowa będą już niepotrzebne,
Moja ręka twoją delikatnie uściśnie,
To będzie nasze ciche wesele.
I już zawsze będziesz młodą dziewczyną
Z błyskami w oczach, rudawymi lokami,
Noskiem uroczo zmarszczonym jak wtedy...
I już zawsze będziesz młodą dziewczyną
Z błyskami w oczach, rudawymi lokami,
Noskiem uroczo zmarszczonym jak wtedy...
Boże, zachowaj mnie od tego nieszczęcia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz