wtorek, 28 czerwca 2022

Wiecie, kiedyś miałem marzenie

Dożyję do setki. Jako dziecko byłem wrogiem palenia. Jako młodzieniec odrzuciłem na kilka lat jedzenie mięsa. Między innymi niby dla zdrowia. I wiecie co? Jestem przerażony współczesnym światem. Nie chodzi nawet o wojny! Mój sprzeciw budzi rewolucja obyczajowa. I idąca za nią patologizacja języka i znaczeń. Sztandarowa tolerancja ma obecnie znaczyć bezwarunkową akceptację dla zboczeń. Zboczeńcy oczywiście nie muszą być tolerancyjni. To są nowi nadludzie i im wolno więcej. Dyplomacja oznacza lizanie dupy tym mordercom i satrapom, z którymi rządzący prowadzą interesy. Mam być zadowolony z wielości kultur "pod jednym dachem". Tylko, że niektóre kultury są gotowe wyrżnąć pozostałe, jeśli tylko zdobędą przewagę. Papież, który powinien w sposób jasny i jednoznaczny bronić zasad moralnych, bredzi tak, że potem trzeba go tłumaczyć zniesmaczonym, co niby naprawdę miał ma myśli. Jakoś Jan Paweł II nie wymagał interpretatorów. Kiedy byłem w zdecydowanej opozycji do Kościoła i chciałem żyć po swojemu, w życiu mi nie przyszło do głowy, aby być z tą jedyną i ukochaną bez jakiejkolwiek formy ślubu! Świat w ciągu prawie trzech dekad stał mi się obcy. Ten stan się pogłębia. Obawiam się, że gdybym dożył tej wymarzonej kiedyś setki, otaczaliby mnie wyłącznie osobnicy innego, nowego już gatunku homo, z którymi nie będę mógł już się zupełnie porozumieć na poziomie leksykalnym oraz, co smutniejsze, semantycznym. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Publikacja w Akancie