Las modlitwy szemrze szeptem
Prosząc o wieczne odpoczywanie
Leśni to miejsce traktują z respektemBo wiedzą że czas przyjdzie i na nich
Tutaj się kończy udomowienie
Wszystko powraca do stanu dzikości
Tutaj się wraca aby wspomnieniem
Chociaż na chwilę ożywić ich kości
Choć tymczasowość stała się prochem
To one brykają na Łąkach Niebieskich
Nic już nie boli a z każdym oddechem
Radością napełnia się żywot ich pieski
Kiedyś gdy nas do ziemi już złożą
One wybiegną na powitanie
I każdy pysk na kolanie położy
Popatrzy ślepiami pełnymi kochania
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz