Introwertyczny mizantrop opędza się
Na chodniku od rowerzystówPyskiem przeżuwając przekleństwa
Jak suchą kiełbasę
Idzie nieuchronnie
Krok za krokiem
Krok za krokiem
Krok za krokiem
W kierunku najbliższego przystanku
Staje czeka wsiada
Jest już wieczór
Powiekami przyciemnia światło w autobusie
I tak już mdłe
Zagłusza nieudolną drzemką gęganie
Dwóch pyknicznych sylwetek umiejscowionych
Dokładnie na ogniskowej jego prawej
Małżowiny usznej
Na przeciwleglym miejscu
Siedzi hojnie przegabarytowana
Syrena w scenicznym makijażu
Z płetwiastymi zakończeniami
Nogawek obcisłych spodni
I w mocno wydekoltowanej
Napiętej bluzce
Nad lewą piersią widnieje napis
Nicola i jakaś data
Niewyraźna w słabym oświetleniu
Tyle zdążył zauważyć
Zajmując miejsce wizawi
Syrena wesoło bulgocze przez telefon
Przerywając słowotok twardymi wyrazami
Z jakże dosadną literą R w środku
Tak ochoczo przez nią akcentowaną
Poważna sprawa nowe tipsy
Z tym nie można zaczekać
Droga zdaje się nie mieć końca
Więc trwaj chwilo wiecznie jesteś piękna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz