Już niedługo moje urodziny
Obudzę się starszy o kolejny rokCoraz mi bliżej do wiecznej zimy
Dystans się skraca, wydłuża krok.
Za stołem nie zasiądzie nikt
Z tych, co poszli w swoją stronę
Muszą zapewnić domostwo i wikt
Być może jeszcze kochającej żonie.
Nie mam do nich o nic pretensji
Wszak na tym polega ludzka natura
Że musi skupiać się na tej kwestii
Każdemu ciału najbliższa jest koszula.
A jednak czasem łza się zakręci
Bo młodość odeszła razem z Wami
Coś zgrzytnie dziwnie w trybach pamięci
I bardzo tęsknię, moi Kochani.
Tyle się działo, szalone czasy
(Czasem to nawet jest mi wstyd!)
Nikt nie przejmował się wtedy klasą
W której dorosłość każe mu żyć.
Mam Wasze twarze przed oczami
Chłopaków młodych - i dziewczyn też!
Słyszę śmiech głośny, strzela salwami
I nagle - znika - jak jak ostatni dech.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz