niedziela, 19 czerwca 2022

Wiesz co?

Powrzucam tu jeszcze moje bazgroły do końca i przestanę do Ciebie pisać. Wcale mi to nie pomaga, a świadomość, że masz mnie totalnie w dupie odbiera mi chyba wszystko. Przecież nigdy tu nie zajrzysz, a jeśli nawet, to prychniesz z pogardą, pomyślisz o mnie z pogardą i koniec. Żadnej interakcji nie będzie. Nie znam większego żyjącego idioty od siebie samego. Na co ja liczę? Że spojrzysz na mnie jak na człowieka a nie toksyczny odpad? Że uznasz, że może jednak można się do mnie uśmiechnąć? Że jednak coś jeszcze dla Ciebie znaczę? Za TAMTĄ winę już odebrałem karę. Czym zawiniłem ponadto, że skazałaś mnie na ostracyzm? Przecież kiedy się jeszcze widywaliśmy w różnych sytuacjach, jakoś Ci moje podejście do świata aż tak bardzo nie przeszkadzało. Cholera, a może byłem za pokorny? Za grzeczny? Może należało Cię wtedy złapać za tyłek i ...? Myślisz, że o tym nie marzyłem? Nie umiem dojść z Tobą do ładu. A bardzo bym chciał. Chciałbym wiedzieć, skąd się wzięła taka nienawiść do mnie. Może Cię boli, że jednak ułożyłem sobie jakoś to życie? Plan B, plan C, w końcu któryś wypalił, a Ty uważasz, że za grzech młodości należało mi się dożywocie? Wyjaśnij mi to kiedyś, proszę Cię ostatni raz. Lecz jeśli faktycznie nic do mnie nie masz, a mimo to zachowujesz się jak się zachowujesz, to polecam mojego psychiatrę. Nic Ci już nie pomoże, ale też nie zaszkodzi. I fajne proszki przepisuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Publikacja w Akancie