Rozkruszam w dłoni suchy liść
I patrzę jak powstały pyłZmienia położenie w przestrzeni euklidesowej
Aż w końcu opada na ziemię.
Pewnego dnia to Bóg
Rozkruszy mnie w dłoni na pył.
Czy i ja jestem tylko liściem?
Czy jestem tak samo nieważny?
Czy będę tak samo zapomniany?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz