Niestety nie jestem człowiem światowym,
Języków obcych do dziś nie posiadam,Więc nie dziw, że w życiu zawodowym,
Nie za specjalnie mi się układa.
Maniery moje są raczej proste,
Bo nie znam się na ozdobnikach,
A słowa zza zębów kłują jak osty
Rosnące dziko wzdłuż krawężników.
Urody jestem raczej dość marnej,
Geny przyniosły skłonność do tycia,
Sylwetki nie mam więc idealnej,
A włosy mi wyszły w połowie życia.
Wzrost poniżej obecnej średniej,
Od lat okulary i nadal jąkanie,
IQ nie powala, raczej przeciętne;
Przez defekt w głowie nie dla mnie taniec.
Nigdy nie miałem wzięcia u dziewczyn,
Bo w ruchach byłem za mało zgrabny;
Do świata miałem stosunek niechętny,
Nie byłem także zwierzęciem stadnym.
Ubieram się uparcie okropnie,
Jak gdyby się zatrzymał czas:
Ciężkie buciory, znoszone spodnie,
Skórzana kurtka i gruby pas.
Kiedy dorosłem, niby zmądrzałem,
Skończyłem nawet jakieś tam studia,
Lecz ciągle jestem tamtym chłopakiem,
Tylko smutniejszym, bo milczysz jak studnia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz