Muszę nabrać dystansu
Dlatego uciekam od siebiePrzed siebie
Ale mój cień nie chce się odczepić od stóp
Spowalnia mnie i krzyczy za mną
Że to nie ma sensu
A ja już nie chcę by jakiekolwiek cienie
Były scenarzystami mojego życia
By narzucały się myślom i snom
Drążyły czaszkę i łamały kręgosłup
Żeby wyssać ze mnie resztki życia
I tych kilka kropli rozsądku
Więc jeśli się nagle zatrzymam
A potem zacznę biec w przeciwną stronę
Może mój cień się nie zorientuje
I oszukany podstępem zostawi mnie w spokoju?
Tylko czy wtedy na trasie ucieczki
Nie spotkam ponownie siebie?
Co wtedy? Wszystko na nic?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz