Wypaliłem sobie oczy żeby nie wpatrywać się
W twój obraz jak w świętą ikonęA oczodoły wypełniłem zgniecionymi w kule kolorowymi gazetami
Dzięki temu nie będę straszyć pustym spojrzeniem
Język wyrwałem razem z odmawianymi do ciebie litaniami i nowennami
Nie przedziurawiłem tylko błon bębenkowych w uszach
To nie było potrzebne
I tak mi nigdy nie odpowiedziałaś
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz