Siedzę chłodną nocą na balkonie
Wygrzebuję z popielniczki pety
Wgapiam się w czerń nieboskłonu
Kiosk zamknięty już niestety
Wypatruję znów czy leci UFO
W telewizji straszną nudą wieje
Moja mina coraz bardziej strutą
Tutaj także niewiele się dzieje
Żaden spejsmen po mnie nie przyleci
Nie abdukuje na talerza pokład
Nie odbierze żonie oraz dzieciom
Więzieniem mi Słoneczny Układ
Międzygwiazdowy seks z kosmitką
O skórze węża nie wchodzi w rachubę
Ludzki żywot przyziemny i płytki
Ziemia skazuje na wieczny smutek
Gdzie ci szaracy gdzie reptilianie,
O których słyszałem na jutjubie
Tyle ksiąg mądrych przeczytałem
A oni mnie mają w kosmicznej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz