Skończyły mi się wiersze
Zwietrzały wtórne konceptyWięcej już nie chcę grzeszyć
Wykupię nareszcie receptę
Zmęczony umysł podleczę
Żelbetem utrwardzę serce
Pełną zbroję przyoblecze
Moje jestestwo czym prędzej
Nie będą więcej straszyły
We śnie żadne głupie mary
Za bardzo się bowiem odkryły
I znam ich podłe zamiary
Nie dam się już przenigdy
Popychać w jakieś szaleństwo
Fikcja mi całkiem obrzydła
Odmawiam jej posłuszeństwa
Zburzę za sobą mosty
Podpalę zebrane plony
Dla niepoznaki zapuszczę zarost
Przytwierdzę pukle do głowy
Żrącym kwasem wytrawię
Ze łba twoje wstrętne imię
Przed Bogiem się ciebie zaprę:
"O jakiej jest mowa dziewczynie?"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz