Słońce przyspiesza mój rozkład
ścinając białko.Zaczyna od płata czołowego mózgu. Obojętnieję na bodźce.
Nie obchodzi mnie dziś zupełnie nic,
nawet to, czy w domu jest obiad.
Najchętniej zdarłbym z siebie ciało
i przeniósł do zimnej bezdusznej maszyny,
wtedy moje puste spojrzenie
nabrałoby wreszcie jakiegoś sensu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz