(naprawdę pozwala żyć)
To wszystko jest bez sensu:
Ciche łkanie,Nieme wołanie,
Bolesne wzdychanie...
I flaków wynicowanie.
Idę po wódkę - ciepłą! - do kredensu,
Ona rozpali poskręcane wątpia,
Spacyfikuje zwojów wrzenie,
Szybciej! Już słyszę, jak miękko stąpa
Po wytartym chińskim persie moje potępienie.
Pierwszy haust -
Panzerfaust!
Zgasił słuch,
Zgłupiał duch.
Drugi łyk -
Demon znikł,
Został smród
Jego nóg -
Siarki na dywanie.
Czas na spanie.
Mam spokój do rana,
Dana-ż moja dana!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz