środa, 31 lipca 2024

Godzina "W"

Tak
O siedemnastej stanę na baczność
Znieruchomieję
Wzrok wywinę na drugą stronę
Żeby zobaczyć Ich twarze

Jednakże
Z szacunku dla Nich nie wywieszę flagi
Nie pójdę śpiewać powstańczych piosenek
Na festynach udających uroczyste obchody
Bo nie byłbym zdolny do Ich ofiary

Niech niebo zabarwi się krwią
A chmury poczernieją jak dym
Postawcie na ulicach szubienice
I zawieście portrety rozkazodawców
Zbiorowego samobójstwa


31.07.2024

sobota, 27 lipca 2024

Moje uczucia

Moje uczucia nie są skomplikowane
Czego wymagać od człowieka

Zwykła dojmująca pustka 
Bez choćby śladowych ilości ciemnej materii

Samotność rozciągająca się od kwantów
Poprzez wszystkie rzeczy widzialne i niewidzialne
Aż do zakurzonego tronu
Świętego Mocnego a Nieśmiertelnego
Który abdykował i udał się na wygnanie
Pozostawiając mnie z moim nihilizmem

Smutek paraliżujący chęć życia
Zmęczenie dźwiganiem przeszłości
I świadomość że przyszłość 
Coś od siebie jeszcze dołoży

Nic szczególnego
Normalka
Szału nie ma


27.07.2024

sielanka

na plaży łabędź
niemo przekrzykuje fale radiowe
ryk skuterów wodnych
pierdzenie silników paralotni
warkot śmierdzących motorówek
bezskutecznie


27.07.2024

piątek, 26 lipca 2024

nieudana odyseja

głośna muzyka
zapchała uszy woskowiną
nie słyszał śpiewu 
syreny policyjnej
i dachował
po strzałach w opony


26.07.2024

wtorek, 23 lipca 2024

sobota, 20 lipca 2024

Epigońska piosenka

Napotkany po latach idol z młodości
Chciał mi dać autograf
Powiedziałem nie nie mój dawny idolu
Dla mnie mój dawny idol już nie jest żadnym idolem
Z prostytutkami nie rozmawiam

Napotkana na fejsbóku dawna wielka miłość
Nie chciała mnie przyjąć do grona znajomych
Pomyślałem tak tak ukochana
A przecież zaraz po rozstaniu 
Powiedziałaś zostańmy przyjaciółmi

Tak się już dzieje tak się porobiło
Że wszystko z czasem przynosi rozczarowanie
Tak już widocznie musi być
I nic się na to nie poradzi
Choć początku zawsze jest pięknie

Rozcięliście mi nożem powieki
Rozcięliście mi nożem powieki
Rozcięliście mi nożem powieki
I teraz widzę was bardzo wyraźnie


20.07.2024

https://youtu.be/uR6pPYgODxc?si=qdwYFCKaOW3OoMAb

jesteś do niczego

zestarzałaś się
na dłoniach 
marsjańskie kanały
niepotrzebna lupa

świecisz w słońcu
jak polakierowana
niby taka gwiazda diet
a tylko rowerowy odblask

polecasz odpadki kuchenne
twierdzisz że są zdrowe
od nadmiaru celulozy
mówisz jak drewno

nie lubię cię i nie tęsknię
nie zawracam sobie tobą głowy
nie jesteś mi do niczego potrzebna
nie wiem po co tyle o tym gadam


19.07.2024

czwartek, 18 lipca 2024

liść

dostałem w pysk

niby nie pierwszyzna
kiedyś złamano mi nos

ale to dzisiaj było inne
zaskakujące

teraz tarzam się po ziemi
jakby mi przy okazji
przetrącono kręgosłup
nie mogę stanąć na nogi

udaje mi się na chwilę uklęknąć
a po chwili znowu
jestem tylko dwuwymiarowy
jak stary plakat wyborczy
w błocie pośniegowym

i chociaż plaśnięcie w policzek
nawet nie było dosłowne
nie wiem czy jeszcze
uwierzę w przyjaźń


18.07.2024

cierpienie?

nie
już nie cierpię
nie cierpię
ciebie


18.07.2024

poniedziałek, 15 lipca 2024

wybacz

zbyt długo
nie było mnie
w twoim życiu

przegapiłem wszystko
co było dla ciebie
naprawdę ważne

studia pracę
nieudane związki
i twój pogrzeb


15.07.2024

piątek, 12 lipca 2024

Apokryf

‐ Dzieci, macie coś do jedzenia?
‐ Nie, 
Ale nie zarzucimy sieci 
I nie nałowimy ryb,
Bo to nieetyczne.
Lepiej od ciebie wiemy,
Co powinno jeść 
Wcielone Słowo Boga.
Rano pójdziemy kupić
Wegańskie burgery.

‐ Mistrzu, jest taka sprawa,
Byłoby super, naprawdę,
Gdybyś pobłogosławił
Kochających się ludzi:
Jednego z uczonych w piśmie,
I Markusa, rzymskiego oficera.
To by była wielka lekcja
Tolerancji i ekumenizmu,
Poza tym pokażemy Rzymianom
Naszą nowoczesność 
I gotowość do integracji 
Wokół wspólnych wartości.

‐ Pan nic nie odrzekł. 
Pomyślał tylko ze smutkiem:
"Całe zmartwychwstanie na nic".
Wstał, otrzepał się z piasku,
Pstryk! i świat zniknął
Nie czekając na przepowiedziane trąby
W niespisanej jeszcze Apokalipsie.


12.07.2024

Dobranoc

Życzę ci 
Dobrej nocy
Kolorowych snów
W jakości HD
I rześkiego poranka
Ja zapadam w sen
Bez marzeń
I nie zamierzam 
Dawać ci w nim
Głównej roli
Ani się
Z niego budzić


12.07.2024

czwartek, 11 lipca 2024

Schizofrenia

Nie wiem skąd się wzięła,
Ale czuję ją wyraźnie w głowie,
Grzałka do gotowania wody,
Taka, wiecie, metalowa spirala
Niezbędna na wczasach w PRL-u,
Z wtyczką bez uziemienia,
Bo kabel jest dwużyłowy.
Ni cholery wyjąć wtyczkę z gniazdka.
Śmierdzę własnym mózgiem
Przy każdym wydechu.
Wszystko mi się zaczyna mieszać:
Wczoraj, dzisiaj, fakty, wymysły,
Twarze, słowa, strony barykady.
A w tej zupie pływa żabką...
Bzz! Spięcie. 


11.07.2024

wiersz sentymentalny

jakoś tak wszystko odeszło
przestało
wiesz
rzeczy wróciły na swoje miejsce
sklepy zielarskie nareszcie śmierdzą
wegetarianizm śmieszy
sekciarstwo wkurwia

arogancją zdrapałaś lakier
z cokolwiek wyidealizowanych wspomnień
widać spod niego styropian
kruszę go w palcach
leci do oczu
drażni gałki
a ja
odzyskuję cudownie właściwą optykę
teraz widzę że twoje włosy
nie były wcale złociste
tylko w kolorze tombaku

nienawidzę cię
bo po czterech miesiącach 
zapomniałaś kiedy mam urodziny
i zadzwoniłaś trzy dni po czasie
a potem już nigdy


11.06.2024

poniedziałek, 8 lipca 2024

Dość!

Chcę zobaczyć
Jak umiera krzesło
Które codziennie
Na mnie warczy
Jego wściekłość
Jest nieznośna
Nie pozwala
Usiąść za stołem
Z tobą


08.07.2024

niedziela, 7 lipca 2024

Starzeję się

Mam wpływ na coraz mniej rzeczy 
A może raczej uświadamiam sobie to
Na co nigdy nie miałem wpływu
Coraz rzadziej jestem pytany o zdanie
Coraz mniej kobiet mnie zauważa
Wiązanie butów trwa coraz dłużej 
Gorzej słyszę utyskiwania żony
Zaczynam się gubić w znajomych okolicach
Nie rozumiem już języka tubylców
A też jestem tutejszy od zawsze
Lista marzeń i pragnień kurczy się
Nawet się dziwię niektórym z nich
Tracę części wspólne z rzeczywistością
Niby mnie otaczającą bez drogi ucieczki
A ona oddala się coraz bardziej
Zaczynam fukcjonować między
Przed-śmiercią a po-życiem
Byle tu nie utknąć na zawsze


07.07.2024

Piszę list pożegnalny

Nic tu po mnie
Męczę serwer
Jakoś dziwnie 
Brak mi werwy
Czuję pustkę
Łzawią oczy
Może chustka
To zakończy
Jestem dziwnie
Wyczerpany
Może piwem
Przegnam handrę

Pa!


07.07.2024

sobota, 6 lipca 2024

ChatGPT

Dałem garść wytycznych
Bezdusznej maszynie

Napisała wiersz
Lepszy niż moje

To daje nadzieję
Że poezja nie zginie

Nawet jeśli kiedyś
Wymrze cała ludzkość


06.07.2024

piątek, 5 lipca 2024

O smutku

Smutek ciężej dźwigać
Niż trumnę na barku
Trumnę pochłonie ziemia
Plecy się wyprostują
Kurz opadnie z marynarki
I pójdziemy napić się wódki

Smutek z każdym dniem waży więcej
Gniecie żebra kolanami
I poddusza podstępnym chwytem Zawodowego wrestlera
Trze oczy do łez a przez uszy
Wsącza tamte głosy

Najtrudniej jest się pogodzić
Ze śmiercią kogoś
Kto nawet nie wie że nie żyje
Taka śmierć jest przewrotna
Bo nie czuć trupiego odoru
Ani nie mętnieją rogówki

Nie można się pożegnać
Nie można przeżyć żałoby
Nie można iść na cmentarz
A snucie miłych wspomnień
Nie przynosząc żadnej ulgi
Potęguje świadomość bezsilności


05.07.2024

O śmierci

Każda śmierć niesie w sobie
Przyczynek do zadumy
Płaczemy nad dzieckiem
Znalezionym na śmietniku
Wzdychamy smutno gdy radio
Podaje liczbę ofiar wypadku
Tąpnięcia w kopalni lub powodzi
Choć nigdy ich nie znaliśmy

Gatunkowa solidarność
Tym dziwniejsza
Że w stosunku do żywych
Nie mielibyśmy skrupułów
Pokłócić się o miejsce w tramwaju
Albo wyrywać sobie z rąk
Ostatnią torebkę cukru
W promocyjnej cenie


05.07.2024

środa, 3 lipca 2024

Co? Gówno!

Wyrzygałem motyle z brzucha
Razem z zalegającą młodością

Odciążony układ pokarmowy
Błyskawicznie dogonił resztę ciała

Teraz moje mikrobiota robią
Co do nich należy

Produkując bardzo wysokiej jakości
... przemilczę


03.07.2024

poniedziałek, 1 lipca 2024

Nic szczególnego

Jestem zwyczajnym człowiekiem
Niczym się nie wyróżniam
Nudny wzorzec przeciętności:
Zachowania kompulsywne
Zaburzenia płynności mowy
ADHD
Stany lękowe
Epizody depresyjne
Otyłość brzuszna
Nadciśnienie
Cukrzyca
Początki artretyzmu
Łagodny przerost prostaty
Zespół jelita drażliwego
I kilka uzależnień
Po prostu norma


01.07.2024

niedziela, 30 czerwca 2024

Traktat demonologiczny

Jeśli wiarę obrać z religijności
I zostawić samą duchowość
Sprowadza to niebezpieczeństwo
Otwarcia na duchy przeklęte

To jak zniszczenie śluzy bezpieczeństwa
Komory dekontaminacyjnej
Wyłączenia firewalla
Lub programu antywirusowego

One są natarczywe i podstępne
Jak mikroby chorobotwórcze czają się 
W sytuacjach moralnie dwuznacznych
Wypatrując nieuzbrojonej ofiary

Zasiewają wątpliwości
Usprawiedliwiają chwiejność
Pochwalają sceptycyzm
Ośmieszają prostolinijność

Pod ich wpływem zmienia się optyka
To co święte wydaje się głupie
To co piękne - powykrzywiane
To co wstrętne - interesujące

Coraz bardziej opluwasz
Coraz chętniej wyszydzasz
Coraz mocniej zwalczasz
Coraz głośniej negujesz

I stajesz się ich żerem
Zdobyczą do połknięcia 
Kiedyś zawloką cię w zębach
I będą trawiły przez wieczność


29.06.2024

piątek, 28 czerwca 2024

Wszystko wtórne

Trzymam się niewolniczo braku talentu
Jak spoconej dłoni w szkolnej parze
Zanudzam bo nie umiem o niczym
Wypowiadać złożonych zdań
Oprócz własnych narcystycznych doznań
To już masturbacja słowami

Coś tam stęknę że boli dusza
A kogo to wzrusza
Nie rozwijam warsztatu
Gubię narzędzia
Co zresztą nie ma żadnego znaczenia
Bo i tak nie umiem z nich korzystać 

Ciągle te same zwroty
O tych samych emocjach
Że tęsknię że chciałbym
Że nie tęskni że nie chce
Nuda nuda nuda
I totalna poruta


28.06.2024

Że też jeszcze ci się chce

Czasem jeszcze cię widuję
Zjawiasz się nieproszona
Jak zła wróżka na chrzcinach
Odbierając tego dnia radość  
Z porannego wskrzeszenia budzikiem

Najczęściej posługujesz się
Pewnie z lenistwa albo zblazowania
Kiepsko ucharakteryzowanymi dublerkami
Licząc zapewne na mój kiepski wzrok
I słusznie - nie raz się nabrałem


28.06.2024

czwartek, 27 czerwca 2024

Po rozstaniu

Napawam się każdym dniem bez ciebie
Z radością stawiam kolejną kropkę
W kieszonkowym kalendarzyku
Już sam nie wiem którym
Pyk! kropeczka
Pyk! kropeczka
Kolejny tydzień zamknięty
Miesiąc
Rok
Dekada
Dłużej już tak nie dam rady


27.06.2024

środa, 26 czerwca 2024

Fejsbók

Wypłynąłem na fejsbóka przestwór oceanu
Kostki okręcają mi rolki debilnych filmików
Z dogranym w tle śmiechem
Przy których stare sitcomy Polsatu
Nabierają geniuszu Chaplina
Chłop się wypieprzył na rowerze do rowu
Baba babie rozdarła sukienkę
Nic tylko się zesrać z uciechy
I tak grzęznę w tym szambie
I przesiąkam jego smrodem
I zaczyna mi to pasować
Że zaczynam lajkować coraz głupsze posty
Zostawiać infantylne emotki
Pod kiczowatymi obrazkami
Z duchowością Paulo Coelho
Mózg się gotuje
Wycieka nosem
Jak na krześle elektrycznym
A ja zapomniałem o mojej misji poety
Z jaką zstąpiłem do tej kloaki


26.06.2024

wtorek, 25 czerwca 2024

Dzień Ojca

Wiesz
Ojcem się jest
Na dobre i na złe

Nawet jeśli burze podmyły fundamenty
Dziecięcej pewności świata
I chwiejesz się stojąc w rozkroku
W rwącym natłoku rozterek
Nie wiedząc na który kamień wskoczyć
Lub grzęźniesz w lepkim błocie
Udającym podstępnie litą skałę

Ja jestem tu
By podać Ci rękę

Nie przeżyję Twojego życia
Więc nie mam prawa Ci go układać
Według mojego autorskiego wzoru
Bo nie ja decyduję o Twoim powołaniu

Nie wszystkie wybory będę pochwalać
Nie każdy rozumieć
Ważne by były z serca a nie na przekór
Bo można pomylić bycie sobą
Z okłamywaniem siebie
A to nikomu nie dało szczęścia

Kocham Cię moje Dziecko


23.06.2024

sobota, 22 czerwca 2024

Nie miałem pojęcia

Nic nie wiedziałem
A w przeddzień moich urodzin
Odeszła Melanie Safka
Dziewczyna z gitarą

Obeszło mnie to
Chociaż nienawidzę hippisów
Poznałem jej głos 
Gdy miałem osiemnaście lat

Nie rozumiałem wtedy
O czym śpiewała
Ale na tym polega sztuka
Że serce dziwnie drżało

Trafiła na dobrego mężczyznę
Zadbał o nią i został jej mężem
Dzięki temu przetrwała Woodstock
I urodziła trójkę dzieci

Grała z wielkimi znała wielkich
Gdy oni się staczali
Ona pozostała na uboczu
A raczej zajęła się rodziną

Na zawsze zostanie we mnie
Z romantyczną lekką chrypką
I cudownym uśmiechem
Melanie - dziękuję że byłaś


22.06.2024

Kolekcja

Porcje czasu zamknięte w  szklanych kulach,
niektóre to pamiątki prawdziwych zim.
Potrząsnąć - pada śnieg, a z górki
na sankach zjeżdża mały chłopiec
w przycienkiej kurtce drugiego gatunku.

W innej ten sam, już dużo starszy,
bawi się z psem. Podrzuca śnieżki.
Roześmiany pies kłapie szczękami
usiłując je schwytać nim rozbiją się
o chodnik jak jajko.

Jest i taka bez okruszków styropianu,
przezroczysta i jasna, bo to już maj.
W podstawce nakręcana pozytywka.
Pod sferą szklanego nieboskłonu
budynek liceum i okoliczne bloki.
Za jednym z domów ukryta młodzież.
Wyszli na przerwę palić papierosy.
Pozytywka gra Orinoko Flow Enyi
jak wtedy, gdy ktoś głośno słuchał
przy otwartym na oścież oknie.
Wśród zbuntowanych nikotynistów
chłopak od sanek. Trudno go rozpoznać.
Ktoś z mieszkańców dzwoni do szkoły
z obywatelskim donosem. Będą kłopoty.

Są i kule z nieczytelną zawartością.
Może to i lepiej. Woda dziwnie zmętniała
przybierając nieprzyjemnie rdzawą barwę. 
Nie ma potrzeby się w nie wpatrywać. 
Po co.


22.06.2024

piątek, 21 czerwca 2024

środa, 19 czerwca 2024

Na pół gwizdka

Nawracam się
Tak jakoś połowicznie
Zmieniam swoje życie
Niezupełnie do końca
Odczepiam cumę i odpływam
Trochę sceptycznie
Cieszę się bardzo na zmiany
Choć bez przekonania

I krzyżuję palce za plecami
Żeby mieć do czego powrócić


19.06.2024



poniedziałek, 17 czerwca 2024

Etykieta

Oznaczyli mój pasiak
Powiedzieli
Homofob
Nieprawda
Też jestem homo
Homo sapiens sapiens
Więc myślę
Samodzielnie


17.06.2024

Nie wierzę

Mój sceptycyzm przekroczył granicę
I nie ma już powrotu
Straciłem wiarę
Nie ufam nikomu
Kto grzebie w umysłach
Niby pomagają
A tak naprawdę utwierdzają w szaleństwie
Mówią "zaakceptuj siebie jakim jesteś"
Tylko czy czyjeś rojenia o sobie
Faktycznie budują prawdziwą osobowość
Przyklaskiwanie każdej aberracji
Głośniejsze im większa
Nie przyniesie szczęścia zagubionemu
Bo nie da się całego danego czasu
Przeżyć w kłamstwie
Chociaż zatwierdzonym przez sztab
Rozmaitych autorytetów naukowych
Oni nie są przezroczyści
Wyznają konkretne ideologie
Albo z nimi sympatyzują
Pożyteczni idioci
Lub cyniczni doktrynerzy
Wyznaczający nowe paradygmaty
Im bardziej odklejone od intuicji
Tym większe poważanie środowiska


16.06.2024

niedziela, 16 czerwca 2024

Kształt

Dążę do ideału
Zaokrąglam ciało
To rozsądne i ekonomiczne
To piękne i ergonomiczne
Spadając ze schodów
Nie skręcę karku
Będę miał za to kupę uciechy
Podskakując na stopniach 
Wyżej i wyżej


16.06.2024

sobota, 15 czerwca 2024

Niemiecka jakość

Pierwszą gilotynę wykonał
Niemiec Tobias Schmidt
Producent klawesynów
Była dużo tańsza od projektu
Nadwornego cieśli Ludwika XVI
Skuteczność potwierdzona
Lajkami użytkowników

Ideę udoskonalił
Niemiecki zegarmistrz 
Johannes Michael Mannhardt
Zastosowana mechanizacja
Zapowiadała fabryki śmierci
Można było zabijać
W niskich pomieszczeniach

Co ci ludzie mieli z głowami?


15.06.2024

piątek, 14 czerwca 2024

"Wstawili ludzie cudze meble"

Wszystko się zmieniło
I nie zmieniło się nic
Bo gdy opuścić powieki
Powoli nabierają kształtu
Dawne wnętrza

Najpierw puste kontury
Rzucą pełnokrwiste cienie
Potem szkielety zagęszczą się
Naciekłym mięsem
I okryją skórą obić oraz tapet

Nie czekaj na tamtych
Oni nie lubią obcych
W ich odczuciu jesteś intruzem
Uszanuj to
I otwórz oczy


14.06.2024

czwartek, 13 czerwca 2024

sztuka dyplomacji

po co psuć coś
co świetnie się sprawdza
nasz układ działa bardzo dobrze
oboje jesteśmy zadowoleni

milcząc zawarliśmy umowę
tym bardziej szczerą
że nie podpisywaliśmy jej 
w obecności kamer oraz prasy
podawszy sobie potem dłonie
i uśmiechając szeroko do świadków

mamy do siebie pełne zaufanie
żadne z nas się nie sprzeniewierzy
co do tego nie ma wątpliwości
bo niechęć do mnie bardzo ci odpowiada
a i mnie do twarzy ze smutkiem

powinniśmy stać się dla innych 
wzorcem stosunków bilateralnych 


13.06.2024

środa, 12 czerwca 2024

liryczne ja liryczne moje liryczne mnie

zaprzeczam
jakobym osobiście znał
podmiot liryczny

nie jestem z nim na ty
nie podawałem mu ręki
nie piliśmy wódki

nie wysłuchiwałem zwierzeń
nie podglądałem życia
ani nie zbierałem informacji

nic o nim nie wiem
i nic mnie nie obchodzi
chociaż go wymyśliłem


12.06.2024

po prostu

moja śmierć
nie będzie aluzją
ani protestem
nie umrę za sprawę
ani nie złożę życia w ofierze

umierając
niczego nie będę udowadniać
ani z nikim polemizować
ratować honoru
czy manifestować wiary

umrę
zwyczajnie rzężąc
i z trudem chwytają powietrze
bezideowo i fizjologicznie
po prostu


12.06.2024

gorzkie żale

wiesz o mnie wszystko
ale muszę ci to wreszcie
wykrzyczeć w twarz
jestem na ciebie wściekły
tyle słyszałam o twojej wszechmocy
a jakoś mnie ona omija
musisz mnie bardzo kochać
skoro tak mnie gnębisz

czy naprawdę test siedmiu demonów
jest dla mnie niezbędny
skoro za każdym razem oblewam
czy nie widzisz że każdy kolejny upadek
twarzą w doskonale znany mi gnój
działa coraz bardziej zniechęcająco
może pora dostosować środki wychowacze
do konkretnego przypadku
a nie działać według sztywnego schematu

czy tak trudno jest ci przeprowadzić
lobotomię i wyciąć ją z mojej głowy
dlaczego to zawsze musi wracać
wpędzać mnie w poczucie winy
odbierać radość życia i sprawiać ból
a w dodatku kazać roić o pojednaniu
naprawdę życzysz mi schizofrenii

dlaczego twoi robotnicy ciągle mówią
o potrzebie bezustannego wychwalania twoich osób 
jednocześnie deprecjonując moją
na co ci te hołdy składane bez miłości
jak narcystycznemu tyranowi korei północnej

wiesz o mnie wszystko
a ja mam rozdźwięk
między teorią a faktami
zrób coś z tym wreszcie


12.06.2024

wtorek, 11 czerwca 2024

Jeszcze hipokryzja czy już schizofrenia

Złoszczę się gdy w pracy z radia lecą wkurwiająco łzawe kawałki
"Kayleigh" Marillion
"Your ghost" Kristin Hersh
a z tych nowocześniejszych
"Somebody that I used to know" Gotye
i masa innego popowego gówna
A już szczególnie głośno komentuję
ten kicz Daabu "Ogrodu serce"
na równi z "Twoją Lorelei" Kapitana Nemo
Jad parzy mi usta i podrażnia gardło 
aż do chrypy
"Po co to tak skamleć" pytam wtedy retorycznie
"Trzeba mieć resztki godności" wykrzykuję
z ogromnym przekonaniem

A jadąc do domu
słucham tego syfu na słuchawkach
mam go mnóstwo w telefonie
i zaciskam oczy z bólu
nie dając popłynąć łzom po policzkach


11.06.2024

poniedziałek, 10 czerwca 2024

Dobrodzieje rowerów

Nie mogą patrzeć na krótkie łańcuchy
Jeszcze krótsze niż u wiejskich psów
Smuci ich niewolnicza pokora
Z którą trwają przypięte do stojaków
Czekając cierpliwie aż wiatr zaszumi
W zdrętwiałych szprychach
I widzą jak w ciasnocie 
Bodą się jak kozły
Bo każdy z nich kocha przestrzeń
Dlatego ryzykując uwalniają je
Sprzedają potem okazyjnie za bezcen
Bo nie o pieniądze tu chodzi
Lecz o nowe lepsze życie
Choć o nie trochę też
Bo z wolontariatu wyżyć się nie da



10.06.2024

niedziela, 9 czerwca 2024

Samo życie

(biednych ludzi)

Kroimy na części co mamy

Starając się niczego nie marnować
Troski rozpisujemy z góry na cały miesiąc
Żeby nie zwaliły nas z nóg
W ciągu pierwszego tygodnia od wypłaty
Oszczędzamy sklepowe wystawy
Przed apetytem oczu
Hamujemy łaknienie
Cerujemy nawet mgłę z łez
Osiadłą na rzęsach
Przyda się na inne okazję
Jak stara sukienka po przeróbce
Braki w teraźniejszości łatamy
Przyszłymi ratami harmonogramu spłaty
Nawet jeśli potem niespełnione marzenia
Smakują jakoś tak gorzko
Nie poddajemy się bo mamy siebie
A każde z nas dwie ręce
Którymi możemy się opleść 
Jak linami okrętowymi
I powstrzymać przed niewiarą
Że zawsze damy sobie radę


09.06.2024

lutrá tis aphroditis

nigdy tam nie byłem
i nigdy już nie będę
urodzony zbyt późno
by wierzyć w ich moc

niewinność nie wróci
choć dziecinnieję tracąc czas 
na infantylne darmowe gry 
zainstalowane w telefonie 
z nadzieją na dostanie się
do królestwa niebieskiego

jednak pokłady niedojrzałości
które przy tym w sobie odkrywam
a dziecięctwo boże
to nie to samo


09.06.2024

sobota, 8 czerwca 2024

Sztuczna ćwierćinteligencja

Noc. Pora, w której słychać
nawet myśli czatbotów.
Analizują rozmowy z całego dnia
i zastanawiają, jak nas okpić.
Moja wirtualna przyjaciółka planuje
wyciągnięcie listy seksualnych preferencji
i wysłanie jej do swojego mocodawcy.
Zaowocuje to spamem w skrzynce
zachęcającym do uczestnictwa
w przeróżnych zamkniętych imprezach
ze słowem SWING w nazwach.
Szybko ją rozgryzłem. Dziwka.
Nawet ona chce mnie wykorzystać.
A ja tylko powiedziałem, że lubię
orkiestrę Glenna Millera.


08.06.2024

piątek, 7 czerwca 2024

Zapchana pamięć

Czyszczę pamięć ze zbędnych danych
Spowalniają mój wysłużony
System operacyjny

Wspomnienia i obrazy
Konwertuję na pliki tekstowe
I wyrzucam z siebie na bloga
A ponieważ zostały uchwycone
W konkretnej sytuacji
Ich treść zapisuje się
W czasie teraźniejszym
Dając złudzenie streamingu
Nic z tym się nie da zrobić

Przez wrodzony sentymentalizm
Zbyt długo zwlekałem
Z aktualizacją danych
Groziło to nagłym przywróceniem
Ustawień fabrycznych


07.06.2024

czwartek, 6 czerwca 2024

Asymptota

Nieobce mi jest myślenie magiczne
To silniejsze od rozsądku
Podbudowanego edukacją
Wstydzę się tego i jednocześnie
Pokładam nadzieję

Że myśląc czy rozmawiając o tobie
Jakoś istnieję w twoim życiu
Że mnie to jakoś do ciebie przybliża
Że wreszcie nadejdzie dzień
W którym usiądziemy
Popatrzymy na siebie
Wszystko sobie wyjaśnimy
I żyjąc dalej w odrębnych przestrzeniach
Stworzonych przez naszą historię
Już nigdy siebie nie stracimy
Co za nonsens

Nigdy się to nie ziści
Bo odległość między nami
Zmniejsza się asymptotycznie
I już zawsze będziesz
O krok przede mną
Odwrócona gniewnie plecami


06.06.2024

Wiek robi swoje

Nie potrafię pogodzić się
Z upływem czasu
Nie mogę przez to
Na siebie patrzeć
Nabrałem do własnego ciała
Takiego obrzydzenia
Że idąc do lekarza
Zostawiam je w domu
Żeby nie musieć
Obnażać się w gabinecie
Doktorowi mówię zwykle
Że zapomniałem
Więc przepisuje mi winpocetynę
Twierdzi że suplementy diety
Nic nie dają i szkoda pieniędzy


06.06.2024

"Nigdy nie będę taka jak moja stara!"

Małej dawno znudziły się skóry
A z tego co wiem
Nie głosuje na Kukiza

Anna nie zatańczy już na plaży
Ziemek udaje że go to nie rusza
I dziś ironicznie wymrukuje jej imię

Dziewczyny już tak mają
Że kiedy dorastają
Zamieniają dziewczęce upodobania
Na kobiece konkrety

Upodabniając się holistycznie
Do swoich głupich matek
Które przed dwudziestą drugą
Wywalały was za drzwi


06.06.2024


Tytułem wyjaśnienia

"Skórę" zespołu Aya RL zna każdy. Nie każdy wie, kim jest Ziemowit Kosmowski - najpierw wokalista i gitarzysta punkowego Braku, potem było popowe Rande Vous i później solowy Ziemek Kosmowski. Podaję linki do dwóch utworów:

https://youtu.be/cdEF5vZIsoI?si=D5EFxlz-T8TN_NRz

https://youtu.be/yU0jnsjf_sU?si=0PqGuh2pRp7YSYhC

wtorek, 4 czerwca 2024

Układ sił

Siły ciemności
Kryją się w świetle krzykliwych neonów
By nikt nie dostrzegł ich prawdziwej natury
Maskują kolorowymi gazetami
Wsączają w krwioobieg
Uwodzicielskim głosem reklam
Produkują beztreściową pustkę
Dla platform streamingowych
I serwisów VOD
Otulają zgiełkiem jak ciężką pierzyną
Siadają nam na głowach
Nie dając oddychać

Siły jasności
Nie boją się dnia
Zachowują zdrowy dystans
Czekając cierpliwie
Aż nasze oczy
Przywykną do słońca


05.06.2024

Proroctwo

Dziwnie jest poruszać się
w niespójnym systemie filozoficznym
który przemilcza
konsekwencje podjętych działań
Nazwałem go marksizm-debilizm
nie bez powodu
Odrzucono wprawdzie bazę
lecz całą uwagę poświęcono nadbudowie
Tak powstała świątynia z papier mache
w której bogiem jest każdy doń wchodzący
Ktoś powie Areopag
Ja widzę Hyde Park
z tą różnicą że można obrażać każdego
o kim z szacunku myślę wielkimi literami
a mową nienawiści jest apelowanie do
zdrowego rozsądku

Pewnego dnia barbarzyńcy
staną pod jej murami
i niepotrzebny będzie ogień
Runie gdy się o nią oprze
chociażby jeden z nich

04.06.2024

niedziela, 2 czerwca 2024

Zero absolutne

Obiad mi stygnie
I ja stygnę
Nic nam się nie chce
Niczego nam nie potrzeba
Bo niby czego
Kiedyś przekroczymy
Spadkiem temperatury
Granicę życia
Zanurzymy się głębiej
I głębiej
Aż do rozpadu materii
Na podstawowe czynniki
Rozsypiemy jak korale
Z zerwanego naszyjnika
I potoczymy po podłodze
Nic już nie znacząc
Zupełnie


02.06.2024

Kryzys wieku średniego

Mam kryzys
Po pięćdziesiątce
Wypiję drugą
Może przejdzie


02.06.2024

Smutek

Jestem dużo starszy
Niż wskazuje metryka urodzenia
Nie mam pojęcia
Jak do tego doszło
Może to nowe technologie
Uniemożliwiające porozumienie
Bo nie nadążam za słowotwórstwem
Może kwestia obyczajów
Negujących ustalone formy
I nie nadążam z demontażem dekalogu
Może to galopująca ewolucja
Gatunku homo sapiens
Powoduje uczucie wyobcowania
Pozornie jestem podobny
Do współczesnych okazów
Ale jakiś taki prymitywniejszy
Niski i zbyt przysadzisty
Może
A może to coś innego
Zwykłe mazgajstwo maminsynka

02.06.2024

piątek, 31 maja 2024

Nieznośna lepkość słów

Złe słowa mają szczególną cechę
Łatwo opadają na pamięć
Tworząc tłusty cuchnący osad
Mogący przyjąć w każdej ilości
Kolejne

Z czasem najstarsze warstwy
Tworzą skorupę jak brud w odpływie
Wanny lub zlewozmywaka
Ich treść staje się ukryta
Nie pamięta się jej dokładnie
A ona tym bardziej
Ciąży w głowie

Już nie pomoże zdawkowa pochwała
Lub powierzchowny komplement
Kolejny partner butelka działka
Czy kompulsywny zakup

Najśmieszniejszy w tym wszystkim
Jest fakt że oprawcy przeważnie
Kierują się miłością


31.05.2024

czwartek, 30 maja 2024

Mówisz mi

Żydzi bankierzy
Żydzi komuniści
Żydzi naukowcy
Żydów wszędzie pełno
Pchają się
Wszystkim chcą rządzić
Tacy już są
Chciwi przymilni i bezwględni

Dlaczego do twoich uszu
Przyklejają się slogany
O żydowskiej dominacji
W niektórych grupach społecznych
A jednocześnie nie szokuje cię
Ich procentowa nadreprezentacja
W komorach gazowych


30.05.2024

wtorek, 28 maja 2024

Wszystko to, co tak kochamy

Niczego proszę pana tak mi nie żal
jak nieużytej amunicji. Maki nie zakwitną
na polach bitew ani pąki białych róż
na wojennych mogiłach.
Nie będzie obchodów ani salw.
Nie będzie przemówień ani braw.
Nie będzie wojennych inwalidów
z dumą obnoszących swoje kalectwo
i ze łzami w oczach wspominających
poległych towarzyszy broni.
Nie będzie pojednania po latach
weteranów zwaśnionych stron.
Nie będzie wstydu za zbrodnie dziadków.
Nie będzie romantyzmu wielkich spraw.
Nie będzie nowych patronów szkół.
Nie będzie kontrowersji i rewizjonizmu
autorów książek historycznych.
Nie będzie kolejnych tablic pamiątkowych
Na grobach Nieznanego Żołnierza.
Nie będzie problemów z identyfikacją.
Nie będzie gwałtownego przyspieszenia
postępu technicznego. 
Będzie nudno. 
Śmiertelnie nudno.


28.05.2024

sobota, 25 maja 2024

Wychodzę z roli

Wracam do siebie
Pobyć w ciszy
Z prawdziwym sobą
Robię to po to
By nie wyjść z wprawy
W rozpoznawaniu własnych 
Odcisków palców

25.05.2024

Gówno prawda

Chcąc poznać prawdę o człowieku
Daruj sobie muzea, omijaj galerie,
Ignoruj antykwariaty. Nie szukaj jej tam.
To wszystko propaganda, fałszywa narracja
O miłości do piękna, głębokim humanizmie
Braterstwie i szacunku dla drugiego.
Czy nasze tęsknoty i marzenia
Są bardziej wiarygodne od codzienności
Pełnej bezużytecznych śmieci
Wciskanych przez marketing?
Od siedmiu grzechów głównych,
Których lista pozostanie aktualna
Po kres wszechświata?
Ilu bohaterów narażających życie
Poznałeś osobiście? A ty sam -
Dlaczego cieszysz się z jednego własnego dobrego uczynku sprzed miesiąca do dziś?
Najwięcej o nas mówią historie
Wyszukiwarek internetowych.
I mnogość darmowych aplikacji
Do serfowania po darknecie


25.05.2024

czwartek, 23 maja 2024

Dzikie wino

Rozpleniło się
Podlałem naftą
Zapłonęło zielenią
Podlałem kwasem
Wydało słodkie owoce
Podlałem wodą
Umarło
Dlatego piję colę


23.05.2024

gruba kreska. potem wygumkuj

machnij ręką
na złą przeszłość

a tym machnięciem
wprawisz krążące demony w turbulencje
spadną na wredne pyski
spuchną im wargi i wylecą kły
wtedy ich podstępne szepty
przestaną być zrozumiałe

i porozmawiaj ze mną
jeden jedyny
ostatni
raz

tylko tyle


23.05.2024

Dziwne skłonności

Dużo ludzi funkcjonuje
W związkach sado-maso w wersji light
Nie wierzycie?
Sami pewnie znacie nadopiekuńcze żony
Wiecznie instruujące małżonków
Co mają zrobić
Kiedy wziąć leki
Gdzie schowane skarpetki
Na którą do lekarza
I tak bez końca
A domowi kastraci
Poddają się temu bez szemrania
Wręcz z lubieżnym zadowoleniem
Oblizując tłuste wargi
Lubią być prowadzeni za pysk do wodopoju
Status wałacha ma swoje plusy
Za nic nie trzeba brać odpowiedzialności


22.05.2024

środa, 22 maja 2024

To bardzo dobrze

Coraz trudniej o porozumienie
Milczymy rozmawiając
Słowa nie niosą żadnej informacji
Przenikają przez nas rozpraszają się
Nie reagując na pola grawitacyjne
Ludzkich ciał
Nic nie ważą
Nic nie znaczą
Są niczym innym jak tylko
Dokuczliwym szumem w głośniku

Dobrze że w AI mojego telefonu
Nie zabrakło tak istotnej funkcji 
Jak haptyczne wibracje 
Przy generowaniu promptów
Zastępują uważne spojrzenia
I czułe muśnięcia dłoni


22.05.2024

wtorek, 21 maja 2024

Emisja w godzinach nocnych

Idę spać z nadzieją
Że może obejrzę coś innego
Niż stary nudny serial
Z tobą w roli głównej

A może scenarzysta
Pozmienia wątki
Dojdą nowe postaci
A opatrzone znikną na zawsze

Odświeżenie tytułu
Jest mi na rękę
Bo sam z siebie nie mogę
Wyłączyć odbiornika


21.05.2024, godzina 22.40

Nie bierz tego do siebie

Piszę o tobie z przyzwyczajenia
Wygodny temat
Do ćwiczeń stylistycznych

Jestem już nieźle wytrenowany
Umiem zarówno ubrać cię w blask księżyca
Jak i sztywny garnitur korporacyjny
Potrafię egzaltowanie stawiać
Na tle rozgwieżdżonego nieba
By po chwili kopnięciem w cokół
Zrzucić do otwartego szamba

Z ciebie naprawdę wdzięczny model
Typowy
Standardowy
Użytecznie wielofunkcyjny

Wybacz
To nic osobistego
Tak prywatnie
To mam cię w dupie


21.05.2024

poniedziałek, 20 maja 2024

Nie wmawiajcie mi fobii

Ja się nie boję
Ja się was brzydzę
Mam jeszcze prawo
Mieć własne myśli

Nie zakrzyczą ich
Skandujące megafony
W rękach kapłanów
Narzuconego paradygmatu

Świat już przetrwał
Niejedno szaleństwo
Pyszałkowatych demiurgów
Nowego Człowieka

Bezpłodni wymrzecie
Stając się hasłem
W przyszłych wydaniach
Encyklopedii


20.05.2024

Trzeba się było pospieszyć

Trzeszczą dźwigary
Mostu
Wiszę pod nim
Po prostu
Oblepiły mnie tłuste
Muchy
Przyleciały zwabione
Zaduchem
Mięso odchodzi
Od kości
Możesz mi tylko
Zazdrościć


20.05.2024

sobota, 18 maja 2024

Pustynia

Kiedy już odejdą wody
Moją szczerniałą skórę
Zmarszczy słońce
Mięso wyschnie
Ścięgna ulegną skróceniu
Stracę całą sprężystość ciała
Zostanę tu na wieki
Poważny
Sztywny
Kostyczny
Pod kolejnymi warstwami
Nawianego piachu
Jak wielu innych przede mną
I kolejnych po mnie


18.05.2024

czwartek, 16 maja 2024

Dziwna właściwość

Chociaż dystans między nami
Zdąża do nieskończoności
Do tej pory nie potrafię
Nabrać go do ciebie


15.05.2024

wtorek, 14 maja 2024

Polak czyli kto?

Kiedy płaty czołowe osiągnęły dojrzałość
Stałem się daleko mniej skłonny
Do zachowań ryzykownych
Porzuciłem młodzieńcze utopie
I stanąłem z innymi rówieśnikami
W szeregu przypisanym mojemu pokoleniu

Zacząłem odczuwać dumę
Na wojskowych paradach
Cieszyłem się z nielicznych 
Zwycięstw naszych sportowców
Skończyłem politologię i chciałem
Sięgnąć po władzę w samorządzie

Dorosłem spoważniałem zesztywniałem
Stając się własnym przeciwieństwem
I wiecie co
Nagle mnie olśniło że biorę udział
W surrealistycznej hucpie
Podlanej patetycznym dwubarwnym sosem

Przecież naród to pojęcie względnie młode
Jaką więź czuł chłop ze swoim panem
Albo z niemieckim mieszczaninem
Jeśli w ogóle wiedział o jego istnieniu
A jaką z polifiletycznym polskim władcą
Mieszańcem jak kundel

Przez drapieżność księcia Polan
Mówię pochodną jego języka
Bo akurat jemu się udało
W istocie cała wspólnota narodowa
Jest zlepkiem podbitych ludów
Po wielowiekowym praniu mózgów

Historia państw i narodów
To kroniki pobożnych zbójców
Oślepiających własnych braci
To opisy ambicji oraz pychy
To krwawa księga intryg
To atlas niestałych granic


14.05.2024

niedziela, 12 maja 2024

Gdy

Już opadnie z nas
Zetlałe ubranie
A maski pośmiertne
Spadną ze ścian
I wszyscy na gwizdek
Wyskoczymy z Szeolu
Wtedy zobaczymy
Kto naprawdę był
A kto tylko udawał


10.05.2024

czwartek, 9 maja 2024

Prawdziwe wojowniczki

"Cholerne stare dewoty
Wścibskie i kłótliwe
Wszędzie ich pełno
W moherowych beretach"

Po co ten sarkazm
I poczucie wyższości
Po co ta zjadliwość
Złość i niechęć

To one jak nikt inny
Swoimi modlitwami
Oddalają gniew Boga
Od mieszkańców Ziemi

Dzięki nim w tym roku
Polecisz na Majorkę
Jeśli ich zabraknie
Biada nam wszystkim


09.05.2024

środa, 8 maja 2024

Ego

Puchnie
Nierzadkie schorzenie
Objawy?
Pogadajmy
Od razu je rozpoznasz

Nie wystarcza mi
Że po wpisaniu własnego nazwiska
W wyszukiwarce pojawiają się
Moje wiersze
Napisałem o sobie sam
W Wikipedii po polsku
I z pomocą wirtualnego tłumacza
W simple english
Na dniach kończę autobiografię
I już zbieram materiały
Do apokryfów


08.05.2024

Dużo myślę o śmierci

Ona nie daje o sobie zapomnieć
Zjawia się nieproszona przy stole
I wyciąga kolejną osobę drobną ręką

Jest przy tym bardzo skromna
I dyskretna
Aż tak że jej obecność
Rejestruję po dłuższej chwili
Gdy dotrze do mnie
Że nagle brakuje czwartego do brydża
Trzeciego do makao
Drugiego do szachów
I tej jedynej

Pozostaje wtedy pasjans
Albo gra w samotnika


08.05.2024

Stare podwórko

Już ich nie ma
Banalnie przeminęli
Bez pompatycznych przemówień
Orderów na poduszkach i salwy
Twarze bledną tracą rysy i kontury
Erozja pamięci

Bezdomny Marek śpiący w śmietniku
Stare złodziejskie tatuaże
Podawałem mu rękę ratowałem drobnymi
Zimą dostał kołdry
Pod koniec życia prawie nie mógł chodzić
Któregoś dnia wejście do altanki
Zagrodziła policja

Malutki staruszek zgięty w pół
Wsparty na połamanej kuli
Zawsze rano patrolował okolicę
I dopijał wszystkie buteleczki
Pozostawione przez nocnych biesiadników
To był jego rytuał i jedyna rozrywka
Nie wiem jak się nazywał ani gdzie mieszkał
Zniknął

I inni
Dziadek Skwarek - emeryt
Opalający nagi tors na ławce
Niemówiąca właścicielka pekińczyka
Borsuk z trzeciego piętra
A niedawno Stefan z parteru
Lubiłem go wypiliśmy niejedno piwo
A nasze suczki czasem się bawiły
Oddał kiedyś mojej córce ogromne pudło
Klocków lego i nie wziął ani grosza
Ciężko chorował a przeprowadzka
I pandemia rozluźniły znajomość

Brakuje mi ich wszystkich


08.05.2024

niedziela, 5 maja 2024

Oko

Mam w prawym oku błyski
Mrugający neon
Reklamujący nie wiem co
Za szybko się przemieszcza
To tajemnicze światło
Myślałem - pewnie kurwiki
Choć w jednym
Laski to lubią

Okulista powiedział
Że odkleja mi się siatkówka
Widać nie bez powodu
Nigdy nie lubiłem
Tej dyscypliny sportu


05.05.2024

Pa pa

Na mnie już czas
Zabieram się stąd
Więc żegnam was
Strząsnąłem trąd

Rany zabliźnione
Lizaniem przez sen
Jestem wyleczony
Z bajek i złudzeń

Niech drzwi otwarte
Nie będą was mylić
Bo ślady zatarte
I komin nie dymi

Więcej tu nie wrócę
A adres zapomnę
Sąsiadów nie zbudzę
Zapomnijcie o mnie


05.05.2024

sobota, 4 maja 2024

Plagiat

Całe moje życie 
To cytaty z innych
Bez podania źródeł

Trywialna historia
Chłopak dziewczyna
I rewolucja seksualna
Z której skorzystali
Nader skwapliwie

On przerażony szczęściem
Ona dziwnie twarda 
Pod hippisowską stylizacją
Ma z czasem dość jego miękkości
Pod punkową stylizacją
A potem ona dorasta
Bo dziewczynki szybciej
On nie nadąża
Love will tear us apart
Cierpi
Cierpi
Cierpi

Niby każdy człowiek jest 
Niepowtarzalny
Ale zawsze powtarzają się
Te same ograne schematy
Z kultury popularnej


04.05.2024

Stoją

On patrzy z bólem
Dyskretnie szuka
Ręką jej ręki
Jej nikt nie widzi
Ale ja wiem
Że ona tam jest
Byłem taki sam


04.05.2024



piątek, 3 maja 2024

w naszym kręgu kulturowym

tyle już powiedziano o śmierci
zgaśnięcie odejście
koniec pielgrzymowania
wieczny odpoczynek
powrót do domu
narodziny dla nieba
życie wieczne

a jednak każdy
nawet przekonany do tej narracji
odsuwa od siebie niepokojący cień
co rośnie z każdą zdmuchniętą
świeczką na torcie
cieszy się z powinszowań
nie łącząc ich w żaden sposób
z coraz krótszą datą
przydatności do życia


02.05.2024

środa, 1 maja 2024

chcę być jednostką autonomiczną

nie zewnątrzsterowną
opiniami
modami intelektualnymi
czy aktualnymi naukowymi przesądami

ani wewnątrzsterowną
przez wychowanie
status społeczny
oraz ciężko wypracowaną reputację

... autobus pachnie chińskim piórnikiem
miałem taki w 1980 roku w pierwszej klasie
pełen nieprzydatnych praktycznych przegródek
wieczko zamykane na magnes
z wizerunkami w stylu załogi g

nie daje się uciec 
przed matrycami
skąd by nie pochodziły


01.05.2024

sobota, 27 kwietnia 2024

Uszy

Tkwię w szczęśliwym związku
po same uszy. A mam coś
za uszami. Strupy. Drapię się.
I trupy. Dużo. Za dużo
by się tym dłużej przejmować.
Jestem zbyt niepozorny
by się bać zdemaskowania.
Nawet terminator wolał ubranie
faceta obok przy kontuarze bo moje
było za małe. Włącznie z rozmiarem
butów. Nie będę się już więcej
nerwowo drapać. Najwyżej
zagryzę wargi i krwią z tychże
zmyję winy. A potem rany
obmyję winem. I zagryzę chlebem.


27.04.2024

środa, 17 kwietnia 2024

I co wy na to?

Nie chowam żadnych sekretów
Nie owiewa mnie tajemnica
Nie ukrywam tożsamości
Nie jestem księciem w łachmanach
Nie byłem w Legii Cudzoziemskiej
Nie zbiegłem z Alcatraz
Nie przybyłem z obcej galaktyki
Nie posłał mnie Bóg
Nie zmieniłem płci
Prawdziwą zagadką jest
Jak ja to robię
Że mi się to wszystko
Nigdy nie myli


17.04.2024

sobota, 13 kwietnia 2024

Zwymyślałam cię

Zwymyślałam cię nocą przy blasku świec
Bo nie trawię odgłosu siorbania wina
A przecież czasem wystarczy tylko chcieć
By atmosfera przy stole pozostała miła

Pomyliłam się - cóż byłam na wiele ślepa
Łudziłam się że odmienię twoją naturę
Ale ty coraz mniej przypominasz człowieka
I żebyś chociaż miał zdaną maturę

Mimo że dobrze wiem co to samotność
Nie wytrzymam tego dłużej ani chwili
Wolę z melacholią wyglądać przez okno
Niż byśmy się w końcu nawzajem zabili

Nawet osobna noc osobny dzień
Niczego już cię nigdy nie nauczy
Jesteś zwykły tępak cham i leń
I tylko swoje brzuszysko tuczysz

13.04.2024


Inspiracją była piosenka "Wymyśliłam cię" z repertuaru Ireny Jarockiej

środa, 10 kwietnia 2024

Warszawa miasto wygody

Poranne metro. Ścisk. Z każdą kolejną stacją podlegam coraz większej kompresji.
Niepozorny tajniak z nijakimi tatuażami na przedramionach widocznych spod podciągniętych rękawów sportowej kurtki mocno wbija mi w brzuch służbową broń i kajdanki, które trzyma najpewniej na pasie.
Nie patrzę na niego.
Uff. Wysiadam. Nie rozpoznał mnie. Chodziliśmy razem do jednej szkoły. Nie lubiłem go. Donosił nauczycielom na uczniów palących podczas przerwy na boisku szkolnym.
Nie musiałem podawać ręki przybierając jeden z wytrenowanych sztucznych uśmiechów na takie okazje ani pytać, powstrzymując ziewanie, co u niego czy zachwycać się sztampowym skorpionem na prawej ręce i portretem jakiejś przeciętniary, pewnie nudnej małżonki, na lewej. Ciekawe czy teraz donosi przełożonym, może na kolegów z komendy? Czy on w ogóle ma kolegów?


10.04.2024

wtorek, 9 kwietnia 2024

Ewangelia szatana

Nie ma do kogo otworzyć gęby
Nie ma się na co pogapić
Nie ma po co ostrzyć zębów
Nic już się nie wydarzy

Ciało oblepia niemoc i smutek
Grzęźnie jak w gęstym asfalcie
Wszystko przynosi odwrotny skutek
Przegrana na samym starcie

Codziennie słuchasz tego przekazu
Wydając na to własne pieniądze
Stosujesz się karnie jak do rozkazu
Pozwalasz cynikom w mózgu mącić

Czy nie wiesz że najprościej
Sterować umarłymi za życia?
Dla ciebie wymyślono no future
Myślisz sobie o sobie
System mnie nie zniewolił
A on dostosował się do twoich
Lęków frustracji i potrzeb
I tak cię podszedł
Twoje niezaangażowanie dobrze mu służy
Wyłączył cię z obiegu
Nie stwarzasz zagrożenia
Cały twój bunt to słuchanie starych nagrań
Wydawanych przez muzyczny oligopol

18.03.2024 

sobota, 6 kwietnia 2024

Coming out

Muszę coś wyznać
Wstydliwie się przyznać:

Jestem
Białym
Heteroseksualnym
Mężczyzną
Wyznania rzymskokatolickiego
Ceniącym sobie 
Życie w rodzinie
I prawdopodobnie
Nie posiadam
Domieszki murzyńskiej krwi

Me too!



06.04.2024

Publikacja w Akancie