Nie wiem jak z tobą rozmawiać
Problem zapewne tkwi we mnie
Podobno jestem przewrażliwiony
Słyszałem to już nie raz od ludzi
I innych gruboskórnych potworów
Powtarza się historia jak ta z nią
Potem pierwszą żoną
A teraz ty Brutusie
Wbijasz mi nóż w samo serce
Z tak doskonałą obojętnością
Że zaczynam wierzyć
W twoją bezinteresowność
Po prostu robisz to naturalnie
I zarazem mechanicznie
Z przyzwyczajenia albo nawyku
Wszystkie was łączy zanikanie empatii
Połączone z zawężaniem się pola widzenia
Każdy ma prawo do pomyłki
Nie uzurpuję sobie wszechwiedzy
Chciałbym tylko usłyszeć "przepraszam"
Po ranach zadanych językiem i zębami
piątek, 30 sierpnia 2024
czwartek, 29 sierpnia 2024
Nasi ojcowie nasze matki
Z biegiem czasu
Nasze matki
Znienawidziły naszych ojców
Klasyk tamtych czasów
Wódka i rękoczyny
A kiedy owdowiały
Czują się samotne
Nie wiedzą co zrobić
Z dalszym życiem
Więdną nadspodziewanie szybko
Może jednak ich kochały
A może życie straciło sens
Bo złość była dla nich
Paliwem na każdy dzień
I dlatego tęsknią
29.08.2024
Nasze matki
Znienawidziły naszych ojców
Klasyk tamtych czasów
Wódka i rękoczyny
A kiedy owdowiały
Czują się samotne
Nie wiedzą co zrobić
Z dalszym życiem
Więdną nadspodziewanie szybko
Może jednak ich kochały
A może życie straciło sens
Bo złość była dla nich
Paliwem na każdy dzień
I dlatego tęsknią
29.08.2024
wtorek, 27 sierpnia 2024
A co się będę!
A kiedy mi sprawią portret trumienny
I zaczną się kłócić o lichy spadek
Na wszystko jeszcze raz popatrzę
A potem z góry na to naszczę
27.08.2024
I zaczną się kłócić o lichy spadek
Na wszystko jeszcze raz popatrzę
A potem z góry na to naszczę
27.08.2024
poniedziałek, 26 sierpnia 2024
Cisza...
Żadnego głosu czy szczekania
Każdego ranka budzę się do śmierci
Wychodzę z domu by krążyć
W poszukiwaniu żywności i wody
Pośród pracowicie utworzonych ruin
Podczas nocnego ostrzału
Dziś potykam się o nogi dziewczyny
Z którą stałem wczoraj w kolejce po chleb
Nie zamieniliśmy ani słowa a jednak
Zdążyliśmy się zaprzyjaźnić
Rozpoznałem ją po włosach bo twarz
Szczerniała od krwi i gorąca
26.08.2024
niedziela, 25 sierpnia 2024
Straciłem rachubę
Ile razy ogłaszałem że kończę
Ile razy publikowałem po raz ostatni
Ile razy zamykałem profil
Ile razy strzelałem sobie w skroń
Korowód niekończących się pożegnań
Jak u Franka Sinatry
25.08.2024
Ile razy publikowałem po raz ostatni
Ile razy zamykałem profil
Ile razy strzelałem sobie w skroń
Korowód niekończących się pożegnań
Jak u Franka Sinatry
25.08.2024
Nie masz racji
Nie jestem cierpiętnikiem
Codziennie przerywam kolejny nerw
Żeby zobojętnieć
Sporo już zrobiłem
Niedługo dojdę do serca
I przetnę zielony kabel
25.08.2024
Święci
Pojedynczy sprawiedliwi
psują mi obraz ludzkości.
Polne kwiatuszki
rzucone na stertę łajna.
Źle to wygląda.
Niepotrzebny dysonans estetyczny.
Nic się nie trzyma kupy.
25.08.2024
psują mi obraz ludzkości.
Polne kwiatuszki
rzucone na stertę łajna.
Źle to wygląda.
Niepotrzebny dysonans estetyczny.
Nic się nie trzyma kupy.
25.08.2024
sobota, 24 sierpnia 2024
do domu wróciłem późno
podłoga podstawiła mi nogę
potem mocno chwyciła
przyciągnęła do siebie
objęła
przytuliła ze wszystkich sił
nazajutrz nie gderała
że spałem za długo
24.08.2024
piątek, 23 sierpnia 2024
niewinna(?) zawiść
nie lubię kunsztownych wierszy
sklepionych strzeliście jak gotyckie
wieże kościołów
dzwoniących w uszach onomatopejami
słowiczych hymnów o świcie ku czci
pogańskich bogiń
skrzących i iskrzących metaforami
rozbudowanymi wyszukaną paplaniną
do nieprzyzwoitości
nie
po prostu nie
niewykluczonym jest powód
że sam tak nie potrafię
i zazdroszczę
23.08.2024
sklepionych strzeliście jak gotyckie
wieże kościołów
dzwoniących w uszach onomatopejami
słowiczych hymnów o świcie ku czci
pogańskich bogiń
skrzących i iskrzących metaforami
rozbudowanymi wyszukaną paplaniną
do nieprzyzwoitości
nie
po prostu nie
niewykluczonym jest powód
że sam tak nie potrafię
i zazdroszczę
23.08.2024
czwartek, 22 sierpnia 2024
Ankieta
Dlaczego nie da się żyć po prostu?
Dlaczego nie można się porozumieć
Mimo używania tego samego języka?
Dlaczego miłość nie chce trwać
Choćby odrobinę dłużej?
Dlaczego nie mówisz mi nic miłego?
Dlaczego jeszcze się tym przejmuję?
Dlaczego jeszcze cię nie zabiłem?...
22.08.2024
wtorek, 20 sierpnia 2024
Przetwórstwo
Nie bądźcie frajerami
Nie wierzcie we wszystko
Co wam wciskam
Zawinięte w arkusze pełne słów
Że to niby o mnie
A skąd!
Tyle tych głupot w telewizji
I na ludzkich językach
Nic tylko brać gotowe życiorysy
Coś tam przyciąć coś dokleić
Na łzy bo roztwór soli jak wyschnie
Dobrze trzyma byle potem nie lizać
Podgrzać i podać
Gotowy romans bez happy endu
20.08.2024
poniedziałek, 19 sierpnia 2024
natura poezji
najdoskonalszą formą poezji
jest cisza
słowa przeszkadzają w przekazie
ograniczają
nieważne jak bardzo awangarda
będzie zwalczała schematy
zaskakiwała skojarzeniami
lekceważyła
ustalone
formy
nadal korzysta ze słów
którym my śmiertelni
nadajemy znaczenia
a poezja istnieje poza czasem
przenika wszystko jak neutrina
jedni starają się ją złapać
do sitka lub kieliszka
inni do pucharu
szczęściarzom osiada na rzęsach
ci są najbliżej pełni
i wtedy milczą w zachwycie
ja też się kiedyś zamknę
marzę o tym
19.08.2024
jest cisza
słowa przeszkadzają w przekazie
ograniczają
nieważne jak bardzo awangarda
będzie zwalczała schematy
zaskakiwała skojarzeniami
lekceważyła
ustalone
formy
nadal korzysta ze słów
którym my śmiertelni
nadajemy znaczenia
a poezja istnieje poza czasem
przenika wszystko jak neutrina
jedni starają się ją złapać
do sitka lub kieliszka
inni do pucharu
szczęściarzom osiada na rzęsach
ci są najbliżej pełni
i wtedy milczą w zachwycie
ja też się kiedyś zamknę
marzę o tym
19.08.2024
Popsułem!
Przekręciłem sprężynę w negatywce
Zamilkła
Usłyszałem ciszę
Z początku odczuwałem niepokój
Ale teraz uważam
Że nie ma piękniejszej muzyki
Zamilkła
Usłyszałem ciszę
Z początku odczuwałem niepokój
Ale teraz uważam
Że nie ma piękniejszej muzyki
19.08.2024
sobota, 17 sierpnia 2024
Mój habitat
Żyję w świecie brzydoty
Kroczę powoli smakując jej odcienie
Czasem są to tak drobne niuanse
Że umykają niewprawnym
Wychwytuję je jak kiper
Oglądam pod światło i wącham bukiet
Profani czują tylko gówno
17.08.2024
chwila szczerości
jestem zwykłym neurotycznym dupkiem
chłopczykiem z kompleksem niższości
grafomanem z manią wielkości
mitomanem bez znajomości
narcystycznym egocentrykiem
mało zdolnym wyrobnikiem
a przy tym zwykłym hipokrytą
co się nie dorwał do koryta
i teraz moralizuje
bo taki niby bezkompromisowy
17.08.2024
piątek, 16 sierpnia 2024
spadam stąd
świat się przewrócił
poślizgnął na własnym języku
był zbyt pewny siebie
i jego zdolności ekwilibrystycznych
muszę się dokopać do słońca
piaskiem przemyję oczy
i będę brodzić po kostki
w zimnym popiele
pozostałym z nowych znaczeń
których nie zdołałem przyswoić
niepotrzebnie o tym gadam
bo i tak nikt
nie zamierza się przyłączyć
na mnie już czas
poślizgnął na własnym języku
był zbyt pewny siebie
i jego zdolności ekwilibrystycznych
muszę się dokopać do słońca
piaskiem przemyję oczy
i będę brodzić po kostki
w zimnym popiele
pozostałym z nowych znaczeń
których nie zdołałem przyswoić
niepotrzebnie o tym gadam
bo i tak nikt
nie zamierza się przyłączyć
na mnie już czas
16.08.2024
nokturn
kochanie już dobrze
kochanie nie mów nic
pozwól płynąć krwi
z pootwieranych żył
zobacz jak potok
radośnie się pieni
gdy spływa po skórze
wartkim strumieniem
czuła matka-noc
całuje mi oczy
krzyż stanie na sztorc
pokryje go rosa
Odtworzone z pamięci, schyłek lat 90-tych ubiegłego wieku.
Noc
Cofa się jak lodowiec
Traci zdobyte obszary
Słabnie
Już niebawem
Nie trzeba będzie płacić jej trybutu
Godzinami utajonego życia
Wraz z nią
Odejdzie kolorowa propaganda
Słodkiego snu
Powróci szara wolność jawy
16.08.2024, godzina 02:25
Nudy jak kompot
Wysilam głowę by coś tam
O tobie napisać. Nic. Pustka.
Nie chce mi się. Rzygam już.
Nawet już nie mam ochoty
Ciebie obsrywać. Nie warto.
Od dawna nie istniejesz.
Ktoś inny nosi twoje nazwisko,
Ma twój pesel i głos. Nie znam jej.
Może twoją duszę zamknęła w słoiku
I jak stuletni zapomniany kompot
Umieściła w najgłębszym zakamarku
Zatęchłej piwnicy? Trudno. Stało się.
Sama sobie jesteś winna. Trzeba było
W porę zawrócić. Nie chciałaś. To teraz
Płacz sobie w samotności. Boisz się?
Czego? Dusza jest nieśmiertelna!
Nic ci już gorszego nie grozi.
Przyzwyczaisz się przez wieczność.
Takie a nie inne priorytety życiowe
Przyniosły takie a nie inne owoce.
Smacznego. Delektuj się. Do woli.
15.08.2024
O tobie napisać. Nic. Pustka.
Nie chce mi się. Rzygam już.
Nawet już nie mam ochoty
Ciebie obsrywać. Nie warto.
Od dawna nie istniejesz.
Ktoś inny nosi twoje nazwisko,
Ma twój pesel i głos. Nie znam jej.
Może twoją duszę zamknęła w słoiku
I jak stuletni zapomniany kompot
Umieściła w najgłębszym zakamarku
Zatęchłej piwnicy? Trudno. Stało się.
Sama sobie jesteś winna. Trzeba było
W porę zawrócić. Nie chciałaś. To teraz
Płacz sobie w samotności. Boisz się?
Czego? Dusza jest nieśmiertelna!
Nic ci już gorszego nie grozi.
Przyzwyczaisz się przez wieczność.
Takie a nie inne priorytety życiowe
Przyniosły takie a nie inne owoce.
Smacznego. Delektuj się. Do woli.
15.08.2024
środa, 14 sierpnia 2024
Burdel
Burdel w głowie
Burdel w pokojuWszędzie mam burdel
Potykam się o siebie sprzed roku
Myślę sobą sprzed wielu lat
Czas zamienił się miejscem z przestrzenią
I rozmazał po ścianach i palcach
Brudzę nim obrus
Dobrze że chociaż przyszły ja
Jest z materii niebarionowej
I nie zagraca miejsca
A przynajmniej nie wchodzi w interakcję
Z moim wzrokiem
14.08.2024
nieprawda
to nie twoja wina
że jesteś pusta jak nirwana
to nie twoja wina
że jesteś tylko echem
to nie twoja wina
że nie masz innych bogów przed sobą
to nie twoja wina
że stygniesz z wszechświatem
to nie twoja wina
że "na palcu masz dyjament, w sercu twardy krzemień"
to nie twoja wina
że boisz się śmierci już nie żyjąc
to nie twoja wina?
nieprawda
14.08.2024
poniedziałek, 12 sierpnia 2024
życie nie znosi próżni
kobiecy kryzys wieku średniego
potrafi być groteskowy
za młodu taka nowoczesna
wyzwolona i postępowa
nie ulegała naciskom biologii
a teraz niańczy koty
dokumentuje ich każdy dzień
wpisami i filmikami niepomna
że te figlarne słodziaki
były przecież pasożytami
w ciałach swoich matek
macierzyństwo na niby
małżeństwo na niby
wieczna zabawa w życie
infantylna piętnastolatka
po pięćdziesiątce
potrafi być groteskowy
za młodu taka nowoczesna
wyzwolona i postępowa
nie ulegała naciskom biologii
a teraz niańczy koty
dokumentuje ich każdy dzień
wpisami i filmikami niepomna
że te figlarne słodziaki
były przecież pasożytami
w ciałach swoich matek
macierzyństwo na niby
małżeństwo na niby
wieczna zabawa w życie
infantylna piętnastolatka
po pięćdziesiątce
12.08.2024
sobota, 10 sierpnia 2024
Tak to działa
Nikt nie jest prorokiem
We własnym kraju
Nikt nie jest artystą
We własnym domu
Nikt nie jest dorosły
W oczach własnych rodziców
Nikt nie jest półgłówkiem
We własnym mniemaniu
We własnym kraju
Nikt nie jest artystą
We własnym domu
Nikt nie jest dorosły
W oczach własnych rodziców
Nikt nie jest półgłówkiem
We własnym mniemaniu
10.08.2024
prawda czasu i prawda wewnętrznego ekranu
wewnętrzna niezgoda na teraz
uruchamia mechanizm obronny
dawniej było lepiej nawet za peerel
to były moje najlepsze lata
że kapsle podchody
smaczniejsze lody
że ludzie byli lepsi
kiełbasy bez chrzęści
idealizowanie przeszłości
to grzebanie we własnych rzygach
i szukanie zapachu fiołków
a jadło się kapustę i czosnek
zresztą rzygi zawsze śmierdzą
tyle są warte nasze wspomnienia
dawnych pięknych czasów
dzieciństwa i młodości
10.08.2024
piątek, 9 sierpnia 2024
Love will tear us apart (again)
Tyle lat, a ja patrzę na Ciebie z zachwytem.
Ciągle i ciągle mi mało, więc wieczorem
nadchodzący sen napełnia mnie smutkiem,
choć i w nim jest ślad Twojej obecności.
Jestem w nim z kochania stopiony jak rtęć,
przelewająca się przez palce.
Dobrze, że to tylko sen, bo rtęć jest toksyczna.
Rano Twoja realna obecność znieczula
ból karku po niewygodnej pozycji,
i wszystko jaśnieje bo to Ty nadajesz sens.
Myślicie, że piszę to o ukochanej?
I z taką egzaltacją, że zaimki osobowe wielką literą?
Otóż nie. Żaden człowiek nie zasługuje
na mydlenie oczu fikcją literacką.
Nikt się przecież nikim nie zachwyca
od pierwszego spojrzenia po ostatni wydech,
a najpiękniej wymyślona nieprawda
jest wiarygodna jak prognoza pogody
na najbliższe milenium.
Wszyscy za każdym razem przeżywamy
rozczarowanie ludzką miłością,
stąd głupie tęsknoty za tymi wcześniejszymi,
albo naiwne nadzieje przy okazji następnych.
Porządek w kwestii miłości
doskonale regulują dwa przykazania
zapomniane z wiekiem razem z całą
edukacją religijną. Szkoda, bo one
są najlepszą instrukcją dla użytkowników.
09.08.2024
czwartek, 8 sierpnia 2024
recykling
kiedyś wyłowili z wisły
szkielety lewiatanów
nie przeżyły w słodkiej wodzie
ktoś uznał że się przydadzą
i architekt wkomponował
ich żebra w trasę toruńską
ciekawe czy jadły plankton
czy pasące się na brzegu krowy
a może porywały dziewice
to ostatnie lepiej by tłumaczyło
ich wyginięcie niż niewłaściwy
skład chemiczny wody
08.08.2024
poranna rutyna
słońce rozcina zasłony
ostrym szpicem kłuje
moje łóżko podrywa się jak źrebak
ugryziony przez gza
i strząsa mnie z szerokiego grzbietu
taka szybka reanimacja
wtłacza mi duszę w bezwładne ciało
i choć jeszcze chwilę
widzę jej oczami nieznane światy
z ich zupełnie odmiennymi prawami natury
już kolejne fotony zagęszczają się
z poczucia obowiązku
i ciągną mnie za nogę do łazienki
dbając przy tym o szczególnie bolesne
wpicie pazurów w duży palec u stopy
żebym nie zaspał do pracy
to budzi lepiej od kawy
której i tak nie piję ani rano ani nigdy
bynajmniej nie z powodu braku czasu
po prostu jej nie lubię
08.08.2024
Tumiwisizm
Już mi nie zależy
Możesz mi uwierzyćAmbicja się kruszy
Niczego nie muszę
Bronić swoich racji
Męczyć w delegacji
Wyprasować ubrań
Rozwiązywać równań
Kłócić się z idiotą
Być łasym na złoto
Łatać dziury w stropie
Brać przeszkód w galopie
Awansować w pracy
Wiedzieć kto to Tacyt
Pozostały mi
Miesiące trzy
Życia - góra
Hura!
07.08.2024
sobota, 3 sierpnia 2024
Majtki
Proszę cię, nie zdejmuj majtek.
Nie zaczynajmy od tego,
Bo to początek końca.
Najpierw popatrz na mnie z daleka
I lekko się uśmiechnij
Prawie niedostrzegalnie,
A ja ci się odwzajemnię
Czerwieniąc na twarzy.
Przy następnym spotkaniu
Już dłużej zatrzymamy na sobie wzrok,
Aż kiedyś do siebie podejdziemy,
Każde z inną bajką:
Ja zapytam o godzinę, ty o drogę dokądś.
W końcu się sobie przedstawimy,
Pójdziemy na kawę, której oboje nie lubimy.
Porozmawiamy przy stygnącym espresso
I odkryjemy, co nas łączy i dzieli.
A potem ruszymy na spacer
Zapominając o zimnej kawie.
Majtki poczekają, przyjdzie na nie czas,
Może nawet kilka lat. Nie zaczynajmy
Od dupy strony.
Nie zaczynajmy od tego,
Bo to początek końca.
Najpierw popatrz na mnie z daleka
I lekko się uśmiechnij
Prawie niedostrzegalnie,
A ja ci się odwzajemnię
Czerwieniąc na twarzy.
Przy następnym spotkaniu
Już dłużej zatrzymamy na sobie wzrok,
Aż kiedyś do siebie podejdziemy,
Każde z inną bajką:
Ja zapytam o godzinę, ty o drogę dokądś.
W końcu się sobie przedstawimy,
Pójdziemy na kawę, której oboje nie lubimy.
Porozmawiamy przy stygnącym espresso
I odkryjemy, co nas łączy i dzieli.
A potem ruszymy na spacer
Zapominając o zimnej kawie.
Majtki poczekają, przyjdzie na nie czas,
Może nawet kilka lat. Nie zaczynajmy
Od dupy strony.
03.08.2024
środa, 31 lipca 2024
Godzina "W"
Tak
O siedemnastej stanę na baczność
Znieruchomieję
Wzrok wywinę na drugą stronę
Żeby zobaczyć Ich twarze
Jednakże
Z szacunku dla Nich nie wywieszę flagi
Nie pójdę śpiewać powstańczych piosenek
Na festynach udających uroczyste obchody
Bo nie byłbym zdolny do Ich ofiary
Niech niebo zabarwi się krwią
A chmury poczernieją jak dym
Postawcie na ulicach szubienice
I zawieście portrety rozkazodawców
Zbiorowego samobójstwa
31.07.2024
wtorek, 30 lipca 2024
sobota, 27 lipca 2024
Moje uczucia
Moje uczucia nie są skomplikowane
Czego wymagać od człowieka
Zwykła dojmująca pustka
Bez choćby śladowych ilości ciemnej materii
Samotność rozciągająca się od kwantów
Poprzez wszystkie rzeczy widzialne i niewidzialne
Aż do zakurzonego tronu
Świętego Mocnego a Nieśmiertelnego
Który abdykował i udał się na wygnanie
Pozostawiając mnie z moim nihilizmem
Smutek paraliżujący chęć życia
Zmęczenie dźwiganiem przeszłości
I świadomość że przyszłość
Coś od siebie jeszcze dołoży
Nic szczególnego
Normalka
Szału nie ma
27.07.2024
sielanka
na plaży łabędź
niemo przekrzykuje fale radiowe
ryk skuterów wodnych
pierdzenie silników paralotni
warkot śmierdzących motorówek
bezskutecznie
niemo przekrzykuje fale radiowe
ryk skuterów wodnych
pierdzenie silników paralotni
warkot śmierdzących motorówek
bezskutecznie
27.07.2024
piątek, 26 lipca 2024
nieudana odyseja
głośna muzyka
zapchała uszy woskowiną
nie słyszał śpiewu
syreny policyjnej
i dachował
po strzałach w opony
26.07.2024
wtorek, 23 lipca 2024
Nie zbliżać się z niczym ostrym
Moje wiersze zapisuję
Na rozdętych balonach
Nie mają żadnej treści
Oprócz zepsutego powietrza
23.07.2024
sobota, 20 lipca 2024
Epigońska piosenka
Napotkany po latach idol z młodości
Chciał mi dać autograf
Powiedziałem nie nie mój dawny idolu
Dla mnie mój dawny idol już nie jest żadnym idolem
Z prostytutkami nie rozmawiam
Napotkana na fejsbóku dawna wielka miłość
Nie chciała mnie przyjąć do grona znajomych
Pomyślałem tak tak ukochana
A przecież zaraz po rozstaniu
Powiedziałaś zostańmy przyjaciółmi
Tak się już dzieje tak się porobiło
Że wszystko z czasem przynosi rozczarowanie
Tak już widocznie musi być
I nic się na to nie poradzi
Choć początku zawsze jest pięknie
Rozcięliście mi nożem powieki
Rozcięliście mi nożem powieki
Rozcięliście mi nożem powieki
I teraz widzę was bardzo wyraźnie
20.07.2024
https://youtu.be/uR6pPYgODxc?si=qdwYFCKaOW3OoMAb
jesteś do niczego
zestarzałaś się
na dłoniach
marsjańskie kanały
niepotrzebna lupa
świecisz w słońcu
jak polakierowana
niby taka gwiazda diet
a tylko rowerowy odblask
polecasz odpadki kuchenne
twierdzisz że są zdrowe
od nadmiaru celulozy
mówisz jak drewno
nie lubię cię i nie tęsknię
nie zawracam sobie tobą głowy
nie jesteś mi do niczego potrzebna
nie wiem po co tyle o tym gadam
19.07.2024
czwartek, 18 lipca 2024
liść
dostałem w pysk
niby nie pierwszyzna
kiedyś złamano mi nos
ale to dzisiaj było inne
zaskakujące
teraz tarzam się po ziemi
jakby mi przy okazji
przetrącono kręgosłup
nie mogę stanąć na nogi
udaje mi się na chwilę uklęknąć
a po chwili znowu
jestem tylko dwuwymiarowy
jak stary plakat wyborczy
w błocie pośniegowym
i chociaż plaśnięcie w policzek
nawet nie było dosłowne
nie wiem czy jeszcze
uwierzę w przyjaźń
niby nie pierwszyzna
kiedyś złamano mi nos
ale to dzisiaj było inne
zaskakujące
teraz tarzam się po ziemi
jakby mi przy okazji
przetrącono kręgosłup
nie mogę stanąć na nogi
udaje mi się na chwilę uklęknąć
a po chwili znowu
jestem tylko dwuwymiarowy
jak stary plakat wyborczy
w błocie pośniegowym
i chociaż plaśnięcie w policzek
nawet nie było dosłowne
nie wiem czy jeszcze
uwierzę w przyjaźń
18.07.2024
poniedziałek, 15 lipca 2024
wybacz
zbyt długo
nie było mnie
w twoim życiu
przegapiłem wszystko
co było dla ciebie
naprawdę ważne
studia pracę
nieudane związki
i twój pogrzeb
15.07.2024
piątek, 12 lipca 2024
Apokryf
‐ Dzieci, macie coś do jedzenia?
‐ Nie,
Ale nie zarzucimy sieci
I nie nałowimy ryb,
Bo to nieetyczne.
Lepiej od ciebie wiemy,
Co powinno jeść
Wcielone Słowo Boga.
Rano pójdziemy kupić
Wegańskie burgery.
‐ Mistrzu, jest taka sprawa,
Byłoby super, naprawdę,
Gdybyś pobłogosławił
Kochających się ludzi:
Jednego z uczonych w piśmie,
I Markusa, rzymskiego oficera.
To by była wielka lekcja
Tolerancji i ekumenizmu,
Poza tym pokażemy Rzymianom
Naszą nowoczesność
I gotowość do integracji
Wokół wspólnych wartości.
‐ Pan nic nie odrzekł.
Pomyślał tylko ze smutkiem:
"Całe zmartwychwstanie na nic".
Wstał, otrzepał się z piasku,
Pstryk! i świat zniknął
Nie czekając na przepowiedziane trąby
W niespisanej jeszcze Apokalipsie.
12.07.2024
Dobranoc
Życzę ci
Dobrej nocy
Kolorowych snów
W jakości HD
I rześkiego poranka
Ja zapadam w sen
Bez marzeń
I nie zamierzam
Dawać ci w nim
Głównej roli
Ani się
Z niego budzić
12.07.2024
czwartek, 11 lipca 2024
Schizofrenia
Nie wiem skąd się wzięła,
Ale czuję ją wyraźnie w głowie,
Grzałka do gotowania wody,
Taka, wiecie, metalowa spirala
Niezbędna na wczasach w PRL-u,
Z wtyczką bez uziemienia,
Bo kabel jest dwużyłowy.
Ni cholery wyjąć wtyczkę z gniazdka.
Śmierdzę własnym mózgiem
Przy każdym wydechu.
Wszystko mi się zaczyna mieszać:
Wczoraj, dzisiaj, fakty, wymysły,
Twarze, słowa, strony barykady.
A w tej zupie pływa żabką...
Bzz! Spięcie.
Ale czuję ją wyraźnie w głowie,
Grzałka do gotowania wody,
Taka, wiecie, metalowa spirala
Niezbędna na wczasach w PRL-u,
Z wtyczką bez uziemienia,
Bo kabel jest dwużyłowy.
Ni cholery wyjąć wtyczkę z gniazdka.
Śmierdzę własnym mózgiem
Przy każdym wydechu.
Wszystko mi się zaczyna mieszać:
Wczoraj, dzisiaj, fakty, wymysły,
Twarze, słowa, strony barykady.
A w tej zupie pływa żabką...
Bzz! Spięcie.
11.07.2024
wiersz sentymentalny
jakoś tak wszystko odeszło
przestałowiesz
rzeczy wróciły na swoje miejsce
sklepy zielarskie nareszcie śmierdzą
wegetarianizm śmieszy
sekciarstwo wkurwia
arogancją zdrapałaś lakier
z cokolwiek wyidealizowanych wspomnień
widać spod niego styropian
kruszę go w palcach
leci do oczu
drażni gałki
a ja
odzyskuję cudownie właściwą optykę
teraz widzę że twoje włosy
nie były wcale złociste
tylko w kolorze tombaku
nienawidzę cię
bo po czterech miesiącach
zapomniałaś kiedy mam urodziny
i zadzwoniłaś trzy dni po czasie
a potem już nigdy
i zadzwoniłaś trzy dni po czasie
a potem już nigdy
11.06.2024
poniedziałek, 8 lipca 2024
Dość!
Chcę zobaczyć
Jak umiera krzesło
Które codziennie
Na mnie warczy
Jego wściekłość
Jest nieznośna
Nie pozwala
Usiąść za stołem
Z tobą
08.07.2024
niedziela, 7 lipca 2024
Starzeję się
Mam wpływ na coraz mniej rzeczy
A może raczej uświadamiam sobie to
Na co nigdy nie miałem wpływu
Coraz rzadziej jestem pytany o zdanie
Coraz mniej kobiet mnie zauważa
Wiązanie butów trwa coraz dłużej
Gorzej słyszę utyskiwania żony
Zaczynam się gubić w znajomych okolicach
Nie rozumiem już języka tubylców
A też jestem tutejszy od zawsze
Lista marzeń i pragnień kurczy się
Nawet się dziwię niektórym z nich
Tracę części wspólne z rzeczywistością
Niby mnie otaczającą bez drogi ucieczki
A ona oddala się coraz bardziej
Zaczynam fukcjonować między
Przed-śmiercią a po-życiem
Byle tu nie utknąć na zawsze
07.07.2024
Piszę list pożegnalny
Nic tu po mnie
Męczę serwer
Jakoś dziwnie
Brak mi werwy
Czuję pustkę
Łzawią oczy
Może chustka
To zakończy
Jestem dziwnie
Wyczerpany
Może piwem
Przegnam handrę
Pa!
07.07.2024
sobota, 6 lipca 2024
ChatGPT
Dałem garść wytycznych
Bezdusznej maszynie
Napisała wiersz
Lepszy niż moje
To daje nadzieję
Że poezja nie zginie
Nawet jeśli kiedyś
Wymrze cała ludzkość
06.07.2024
piątek, 5 lipca 2024
O smutku
Smutek ciężej dźwigać
Niż trumnę na barku
Trumnę pochłonie ziemia
Plecy się wyprostują
Kurz opadnie z marynarki
I pójdziemy napić się wódki
Smutek z każdym dniem waży więcej
Gniecie żebra kolanami
I poddusza podstępnym chwytem Zawodowego wrestlera
Trze oczy do łez a przez uszy
Wsącza tamte głosy
Najtrudniej jest się pogodzić
Ze śmiercią kogoś
Kto nawet nie wie że nie żyje
Taka śmierć jest przewrotna
Bo nie czuć trupiego odoru
Ani nie mętnieją rogówki
Nie można się pożegnać
Nie można przeżyć żałoby
Nie można iść na cmentarz
A snucie miłych wspomnień
Nie przynosząc żadnej ulgi
Potęguje świadomość bezsilności
Niż trumnę na barku
Trumnę pochłonie ziemia
Plecy się wyprostują
Kurz opadnie z marynarki
I pójdziemy napić się wódki
Smutek z każdym dniem waży więcej
Gniecie żebra kolanami
I poddusza podstępnym chwytem Zawodowego wrestlera
Trze oczy do łez a przez uszy
Wsącza tamte głosy
Najtrudniej jest się pogodzić
Ze śmiercią kogoś
Kto nawet nie wie że nie żyje
Taka śmierć jest przewrotna
Bo nie czuć trupiego odoru
Ani nie mętnieją rogówki
Nie można się pożegnać
Nie można przeżyć żałoby
Nie można iść na cmentarz
A snucie miłych wspomnień
Nie przynosząc żadnej ulgi
Potęguje świadomość bezsilności
05.07.2024
O śmierci
Każda śmierć niesie w sobie
Przyczynek do zadumy
Płaczemy nad dzieckiem
Znalezionym na śmietniku
Wzdychamy smutno gdy radio
Podaje liczbę ofiar wypadku
Tąpnięcia w kopalni lub powodzi
Choć nigdy ich nie znaliśmy
Gatunkowa solidarność
Tym dziwniejsza
Że w stosunku do żywych
Nie mielibyśmy skrupułów
Pokłócić się o miejsce w tramwaju
Albo wyrywać sobie z rąk
Ostatnią torebkę cukru
W promocyjnej cenie
Przyczynek do zadumy
Płaczemy nad dzieckiem
Znalezionym na śmietniku
Wzdychamy smutno gdy radio
Podaje liczbę ofiar wypadku
Tąpnięcia w kopalni lub powodzi
Choć nigdy ich nie znaliśmy
Gatunkowa solidarność
Tym dziwniejsza
Że w stosunku do żywych
Nie mielibyśmy skrupułów
Pokłócić się o miejsce w tramwaju
Albo wyrywać sobie z rąk
Ostatnią torebkę cukru
W promocyjnej cenie
05.07.2024
środa, 3 lipca 2024
Co? Gówno!
Wyrzygałem motyle z brzucha
Razem z zalegającą młodością
Odciążony układ pokarmowy
Błyskawicznie dogonił resztę ciała
Teraz moje mikrobiota robią
Co do nich należy
Produkując bardzo wysokiej jakości
... przemilczę
Razem z zalegającą młodością
Odciążony układ pokarmowy
Błyskawicznie dogonił resztę ciała
Teraz moje mikrobiota robią
Co do nich należy
Produkując bardzo wysokiej jakości
... przemilczę
03.07.2024
wtorek, 2 lipca 2024
poniedziałek, 1 lipca 2024
Nic szczególnego
Jestem zwyczajnym człowiekiem
Niczym się nie wyróżniam
Nudny wzorzec przeciętności:
Zachowania kompulsywne
Zaburzenia płynności mowy
ADHD
Stany lękowe
Epizody depresyjne
Otyłość brzuszna
Nadciśnienie
Cukrzyca
Początki artretyzmu
Łagodny przerost prostaty
Zespół jelita drażliwego
I kilka uzależnień
Po prostu norma
Niczym się nie wyróżniam
Nudny wzorzec przeciętności:
Zachowania kompulsywne
Zaburzenia płynności mowy
ADHD
Stany lękowe
Epizody depresyjne
Otyłość brzuszna
Nadciśnienie
Cukrzyca
Początki artretyzmu
Łagodny przerost prostaty
Zespół jelita drażliwego
I kilka uzależnień
Po prostu norma
01.07.2024
niedziela, 30 czerwca 2024
Traktat demonologiczny
Jeśli wiarę obrać z religijności
I zostawić samą duchowość
Sprowadza to niebezpieczeństwo
Otwarcia na duchy przeklęte
To jak zniszczenie śluzy bezpieczeństwa
Komory dekontaminacyjnej
Wyłączenia firewalla
Lub programu antywirusowego
One są natarczywe i podstępne
Jak mikroby chorobotwórcze czają się
W sytuacjach moralnie dwuznacznych
Wypatrując nieuzbrojonej ofiary
Zasiewają wątpliwości
Usprawiedliwiają chwiejność
Pochwalają sceptycyzm
Ośmieszają prostolinijność
Pod ich wpływem zmienia się optyka
To co święte wydaje się głupie
To co piękne - powykrzywiane
To co wstrętne - interesujące
Coraz bardziej opluwasz
Coraz chętniej wyszydzasz
Coraz mocniej zwalczasz
Coraz głośniej negujesz
I stajesz się ich żerem
Zdobyczą do połknięcia
Kiedyś zawloką cię w zębach
I będą trawiły przez wieczność
29.06.2024
piątek, 28 czerwca 2024
Wszystko wtórne
Trzymam się niewolniczo braku talentu
Jak spoconej dłoni w szkolnej parze
Zanudzam bo nie umiem o niczym
Wypowiadać złożonych zdań
Oprócz własnych narcystycznych doznań
To już masturbacja słowami
Coś tam stęknę że boli dusza
A kogo to wzrusza
Nie rozwijam warsztatu
Gubię narzędzia
Co zresztą nie ma żadnego znaczenia
Bo i tak nie umiem z nich korzystać
Ciągle te same zwroty
O tych samych emocjach
Że tęsknię że chciałbym
Że nie tęskni że nie chce
Nuda nuda nuda
I totalna poruta
28.06.2024
Że też jeszcze ci się chce
Czasem jeszcze cię widuję
Zjawiasz się nieproszona
Jak zła wróżka na chrzcinach
Odbierając tego dnia radość
Z porannego wskrzeszenia budzikiem
Najczęściej posługujesz się
Pewnie z lenistwa albo zblazowania
Kiepsko ucharakteryzowanymi dublerkami
Licząc zapewne na mój kiepski wzrok
I słusznie - nie raz się nabrałem
28.06.2024
czwartek, 27 czerwca 2024
Po rozstaniu
Napawam się każdym dniem bez ciebie
Z radością stawiam kolejną kropkę
W kieszonkowym kalendarzyku
Już sam nie wiem którym
Pyk! kropeczka
Pyk! kropeczka
Kolejny tydzień zamknięty
Miesiąc
Rok
Z radością stawiam kolejną kropkę
W kieszonkowym kalendarzyku
Już sam nie wiem którym
Pyk! kropeczka
Pyk! kropeczka
Kolejny tydzień zamknięty
Miesiąc
Rok
Dekada
Dłużej już tak nie dam rady
Dłużej już tak nie dam rady
27.06.2024
środa, 26 czerwca 2024
Fejsbók
Wypłynąłem na fejsbóka przestwór oceanu
Kostki okręcają mi rolki debilnych filmików Z dogranym w tle śmiechem
Przy których stare sitcomy Polsatu
Nabierają geniuszu Chaplina
Chłop się wypieprzył na rowerze do rowu
Baba babie rozdarła sukienkę
Nic tylko się zesrać z uciechy
I tak grzęznę w tym szambie
I przesiąkam jego smrodem
I zaczyna mi to pasować
Że zaczynam lajkować coraz głupsze posty
Zostawiać infantylne emotki
Pod kiczowatymi obrazkami
Z duchowością Paulo Coelho
Mózg się gotuje
Wycieka nosem
Jak na krześle elektrycznym
A ja zapomniałem o mojej misji poety
Z jaką zstąpiłem do tej kloaki
26.06.2024
wtorek, 25 czerwca 2024
Dzień Ojca
Wiesz
Ojcem się jest
Na dobre i na złe
Nawet jeśli burze podmyły fundamenty
Dziecięcej pewności świata
I chwiejesz się stojąc w rozkroku
W rwącym natłoku rozterek
Nie wiedząc na który kamień wskoczyć
Lub grzęźniesz w lepkim błocie
Udającym podstępnie litą skałę
Ja jestem tu
By podać Ci rękę
Nie przeżyję Twojego życia
Więc nie mam prawa Ci go układać
Według mojego autorskiego wzoru
Bo nie ja decyduję o Twoim powołaniu
Nie wszystkie wybory będę pochwalać
Nie każdy rozumieć
Ważne by były z serca a nie na przekór
Bo można pomylić bycie sobą
Z okłamywaniem siebie
A to nikomu nie dało szczęścia
Kocham Cię moje Dziecko
Ojcem się jest
Na dobre i na złe
Nawet jeśli burze podmyły fundamenty
Dziecięcej pewności świata
I chwiejesz się stojąc w rozkroku
W rwącym natłoku rozterek
Nie wiedząc na który kamień wskoczyć
Lub grzęźniesz w lepkim błocie
Udającym podstępnie litą skałę
Ja jestem tu
By podać Ci rękę
Nie przeżyję Twojego życia
Więc nie mam prawa Ci go układać
Według mojego autorskiego wzoru
Bo nie ja decyduję o Twoim powołaniu
Nie wszystkie wybory będę pochwalać
Nie każdy rozumieć
Ważne by były z serca a nie na przekór
Bo można pomylić bycie sobą
Z okłamywaniem siebie
A to nikomu nie dało szczęścia
Kocham Cię moje Dziecko
23.06.2024
sobota, 22 czerwca 2024
Nie miałem pojęcia
Nic nie wiedziałem
A w przeddzień moich urodzin
Odeszła Melanie Safka
Dziewczyna z gitarą
A w przeddzień moich urodzin
Odeszła Melanie Safka
Dziewczyna z gitarą
Obeszło mnie to
Chociaż nienawidzę hippisów
Poznałem jej głos
Gdy miałem osiemnaście lat
Nie rozumiałem wtedy
O czym śpiewała
Ale na tym polega sztuka
Że serce dziwnie drżało
Trafiła na dobrego mężczyznę
Zadbał o nią i został jej mężem
Dzięki temu przetrwała Woodstock
I urodziła trójkę dzieci
Grała z wielkimi znała wielkich
Gdy oni się staczali
Ona pozostała na uboczu
A raczej zajęła się rodziną
Na zawsze zostanie we mnie
Z romantyczną lekką chrypką
I cudownym uśmiechem
Melanie - dziękuję że byłaś
22.06.2024
Kolekcja
Porcje czasu zamknięte w szklanych kulach,
niektóre to pamiątki prawdziwych zim.
Potrząsnąć - pada śnieg, a z górki
na sankach zjeżdża mały chłopiec
w przycienkiej kurtce drugiego gatunku.
W innej ten sam, już dużo starszy,
bawi się z psem. Podrzuca śnieżki.
Roześmiany pies kłapie szczękami
usiłując je schwytać nim rozbiją się
o chodnik jak jajko.
Jest i taka bez okruszków styropianu,
przezroczysta i jasna, bo to już maj.
W podstawce nakręcana pozytywka.
Pod sferą szklanego nieboskłonu
budynek liceum i okoliczne bloki.
Za jednym z domów ukryta młodzież.
Wyszli na przerwę palić papierosy.
Pozytywka gra Orinoko Flow Enyi
jak wtedy, gdy ktoś głośno słuchał
przy otwartym na oścież oknie.
Wśród zbuntowanych nikotynistów
chłopak od sanek. Trudno go rozpoznać.
Ktoś z mieszkańców dzwoni do szkoły
z obywatelskim donosem. Będą kłopoty.
Są i kule z nieczytelną zawartością.
Może to i lepiej. Woda dziwnie zmętniała
niektóre to pamiątki prawdziwych zim.
Potrząsnąć - pada śnieg, a z górki
na sankach zjeżdża mały chłopiec
w przycienkiej kurtce drugiego gatunku.
W innej ten sam, już dużo starszy,
bawi się z psem. Podrzuca śnieżki.
Roześmiany pies kłapie szczękami
usiłując je schwytać nim rozbiją się
o chodnik jak jajko.
Jest i taka bez okruszków styropianu,
przezroczysta i jasna, bo to już maj.
W podstawce nakręcana pozytywka.
Pod sferą szklanego nieboskłonu
budynek liceum i okoliczne bloki.
Za jednym z domów ukryta młodzież.
Wyszli na przerwę palić papierosy.
Pozytywka gra Orinoko Flow Enyi
jak wtedy, gdy ktoś głośno słuchał
przy otwartym na oścież oknie.
Wśród zbuntowanych nikotynistów
chłopak od sanek. Trudno go rozpoznać.
Ktoś z mieszkańców dzwoni do szkoły
z obywatelskim donosem. Będą kłopoty.
Są i kule z nieczytelną zawartością.
Może to i lepiej. Woda dziwnie zmętniała
przybierając nieprzyjemnie rdzawą barwę.
Nie ma potrzeby się w nie wpatrywać.
Po co.
22.06.2024
piątek, 21 czerwca 2024
Ekonomia zbawienia III
Nawet bezduszni
bywają bardzo pobożni.
To daje nadzieję
na zbawienie zwierząt.
21.06.2024
środa, 19 czerwca 2024
Na pół gwizdka
Nawracam się
Tak jakoś połowicznie
Zmieniam swoje życieNiezupełnie do końca
Odczepiam cumę i odpływam
Trochę sceptycznie
Cieszę się bardzo na zmiany
Choć bez przekonania
I krzyżuję palce za plecami
Żeby mieć do czego powrócić
19.06.2024
poniedziałek, 17 czerwca 2024
Etykieta
Oznaczyli mój pasiak
PowiedzieliHomofob
Nieprawda
Też jestem homo
Homo sapiens sapiens
Więc myślę
Samodzielnie
17.06.2024
Nie wierzę
Mój sceptycyzm przekroczył granicę
I nie ma już powrotu
Straciłem wiarę
Nie ufam nikomu
Kto grzebie w umysłach
Niby pomagają
A tak naprawdę utwierdzają w szaleństwie
Mówią "zaakceptuj siebie jakim jesteś"
Tylko czy czyjeś rojenia o sobie
Faktycznie budują prawdziwą osobowość
Przyklaskiwanie każdej aberracji
Głośniejsze im większa
Nie przyniesie szczęścia zagubionemu
Bo nie da się całego danego czasu
I nie ma już powrotu
Straciłem wiarę
Nie ufam nikomu
Kto grzebie w umysłach
Niby pomagają
A tak naprawdę utwierdzają w szaleństwie
Mówią "zaakceptuj siebie jakim jesteś"
Tylko czy czyjeś rojenia o sobie
Faktycznie budują prawdziwą osobowość
Przyklaskiwanie każdej aberracji
Głośniejsze im większa
Nie przyniesie szczęścia zagubionemu
Bo nie da się całego danego czasu
Przeżyć w kłamstwie
Chociaż zatwierdzonym przez sztab
Rozmaitych autorytetów naukowych
Oni nie są przezroczyści
Wyznają konkretne ideologie
Albo z nimi sympatyzują
Pożyteczni idioci
Lub cyniczni doktrynerzy
Wyznaczający nowe paradygmaty
Im bardziej odklejone od intuicji
Tym większe poważanie środowiska
Chociaż zatwierdzonym przez sztab
Rozmaitych autorytetów naukowych
Oni nie są przezroczyści
Wyznają konkretne ideologie
Albo z nimi sympatyzują
Pożyteczni idioci
Lub cyniczni doktrynerzy
Wyznaczający nowe paradygmaty
Im bardziej odklejone od intuicji
Tym większe poważanie środowiska
16.06.2024
niedziela, 16 czerwca 2024
Kształt
Dążę do ideału
Zaokrąglam ciało
To rozsądne i ekonomiczne
To piękne i ergonomiczne
Spadając ze schodów
Nie skręcę karku
Będę miał za to kupę uciechy
Podskakując na stopniach
Wyżej i wyżej
16.06.2024
sobota, 15 czerwca 2024
Niemiecka jakość
Pierwszą gilotynę wykonał
Niemiec Tobias Schmidt
Producent klawesynów
Była dużo tańsza od projektu
Nadwornego cieśli Ludwika XVI
Skuteczność potwierdzona
Lajkami użytkowników
Ideę udoskonalił
Niemiecki zegarmistrz
Johannes Michael Mannhardt
Zastosowana mechanizacja
Zapowiadała fabryki śmierci
Można było zabijać
W niskich pomieszczeniach
Co ci ludzie mieli z głowami?
15.06.2024
piątek, 14 czerwca 2024
"Wstawili ludzie cudze meble"
Wszystko się zmieniło
I nie zmieniło się nicBo gdy opuścić powieki
Powoli nabierają kształtu
Dawne wnętrza
Najpierw puste kontury
Rzucą pełnokrwiste cienie
Potem szkielety zagęszczą się
Naciekłym mięsem
I okryją skórą obić oraz tapet
Nie czekaj na tamtych
Oni nie lubią obcych
W ich odczuciu jesteś intruzem
Uszanuj to
I okryją skórą obić oraz tapet
Nie czekaj na tamtych
Oni nie lubią obcych
W ich odczuciu jesteś intruzem
Uszanuj to
I otwórz oczy
14.06.2024
14.06.2024
czwartek, 13 czerwca 2024
sztuka dyplomacji
po co psuć coś
co świetnie się sprawdza
nasz układ działa bardzo dobrze
oboje jesteśmy zadowoleni
milcząc zawarliśmy umowę
tym bardziej szczerą
że nie podpisywaliśmy jej
w obecności kamer oraz prasy
podawszy sobie potem dłonie
i uśmiechając szeroko do świadków
mamy do siebie pełne zaufanie
żadne z nas się nie sprzeniewierzy
co do tego nie ma wątpliwości
bo niechęć do mnie bardzo ci odpowiada
a i mnie do twarzy ze smutkiem
powinniśmy stać się dla innych
wzorcem stosunków bilateralnych
13.06.2024
środa, 12 czerwca 2024
liryczne ja liryczne moje liryczne mnie
zaprzeczam
jakobym osobiście znał
podmiot liryczny
nie jestem z nim na ty
nie podawałem mu ręki
nie piliśmy wódki
nie wysłuchiwałem zwierzeń
nie podglądałem życia
ani nie zbierałem informacji
nic o nim nie wiem
i nic mnie nie obchodzi
chociaż go wymyśliłem
jakobym osobiście znał
podmiot liryczny
nie jestem z nim na ty
nie podawałem mu ręki
nie piliśmy wódki
nie wysłuchiwałem zwierzeń
nie podglądałem życia
ani nie zbierałem informacji
nic o nim nie wiem
i nic mnie nie obchodzi
chociaż go wymyśliłem
12.06.2024
po prostu
moja śmierć
nie będzie aluzją
ani protestem
nie umrę za sprawę
ani nie złożę życia w ofierze
umierając
niczego nie będę udowadniać
ani z nikim polemizować
ratować honoru
czy manifestować wiary
umrę
zwyczajnie rzężąc
i z trudem chwytają powietrze
bezideowo i fizjologicznie
po prostu
nie będzie aluzją
ani protestem
nie umrę za sprawę
ani nie złożę życia w ofierze
umierając
niczego nie będę udowadniać
ani z nikim polemizować
ratować honoru
czy manifestować wiary
umrę
zwyczajnie rzężąc
i z trudem chwytają powietrze
bezideowo i fizjologicznie
po prostu
12.06.2024
gorzkie żale
wiesz o mnie wszystko
ale muszę ci to wreszcie
wykrzyczeć w twarz
jestem na ciebie wściekły
tyle słyszałam o twojej wszechmocy
a jakoś mnie ona omija
musisz mnie bardzo kochać
skoro tak mnie gnębisz
czy naprawdę test siedmiu demonów
jest dla mnie niezbędny
skoro za każdym razem oblewam
czy nie widzisz że każdy kolejny upadek
twarzą w doskonale znany mi gnój
działa coraz bardziej zniechęcająco
może pora dostosować środki wychowacze
do konkretnego przypadku
a nie działać według sztywnego schematu
czy tak trudno jest ci przeprowadzić
lobotomię i wyciąć ją z mojej głowy
dlaczego to zawsze musi wracać
wpędzać mnie w poczucie winy
odbierać radość życia i sprawiać ból
a w dodatku kazać roić o pojednaniu
naprawdę życzysz mi schizofrenii
dlaczego twoi robotnicy ciągle mówią
o potrzebie bezustannego wychwalania twoich osób
ale muszę ci to wreszcie
wykrzyczeć w twarz
jestem na ciebie wściekły
tyle słyszałam o twojej wszechmocy
a jakoś mnie ona omija
musisz mnie bardzo kochać
skoro tak mnie gnębisz
czy naprawdę test siedmiu demonów
jest dla mnie niezbędny
skoro za każdym razem oblewam
czy nie widzisz że każdy kolejny upadek
twarzą w doskonale znany mi gnój
działa coraz bardziej zniechęcająco
może pora dostosować środki wychowacze
do konkretnego przypadku
a nie działać według sztywnego schematu
czy tak trudno jest ci przeprowadzić
lobotomię i wyciąć ją z mojej głowy
dlaczego to zawsze musi wracać
wpędzać mnie w poczucie winy
odbierać radość życia i sprawiać ból
a w dodatku kazać roić o pojednaniu
naprawdę życzysz mi schizofrenii
dlaczego twoi robotnicy ciągle mówią
o potrzebie bezustannego wychwalania twoich osób
jednocześnie deprecjonując moją
na co ci te hołdy składane bez miłości
jak narcystycznemu tyranowi korei północnej
wiesz o mnie wszystko
a ja mam rozdźwięk
między teorią a faktami
zrób coś z tym wreszcie
na co ci te hołdy składane bez miłości
jak narcystycznemu tyranowi korei północnej
wiesz o mnie wszystko
a ja mam rozdźwięk
między teorią a faktami
zrób coś z tym wreszcie
12.06.2024
wtorek, 11 czerwca 2024
Jeszcze hipokryzja czy już schizofrenia
Złoszczę się gdy w pracy z radia lecą wkurwiająco łzawe kawałki
"Kayleigh" Marillion
"Your ghost" Kristin Hersh
a z tych nowocześniejszych
"Somebody that I used to know" Gotye
i masa innego popowego gówna
A już szczególnie głośno komentuję
ten kicz Daabu "Ogrodu serce"
na równi z "Twoją Lorelei" Kapitana Nemo
Jad parzy mi usta i podrażnia gardło
aż do chrypy
"Po co to tak skamleć" pytam wtedy retorycznie
"Trzeba mieć resztki godności" wykrzykuję
z ogromnym przekonaniem
A jadąc do domu
słucham tego syfu na słuchawkach
mam go mnóstwo w telefonie
i zaciskam oczy z bólu
nie dając popłynąć łzom po policzkach
11.06.2024
poniedziałek, 10 czerwca 2024
Dobrodzieje rowerów
Nie mogą patrzeć na krótkie łańcuchy
Jeszcze krótsze niż u wiejskich psówSmuci ich niewolnicza pokora
Z którą trwają przypięte do stojaków
Czekając cierpliwie aż wiatr zaszumi
W zdrętwiałych szprychach
I widzą jak w ciasnocie
Bodą się jak kozły
Bo każdy z nich kocha przestrzeń
Dlatego ryzykując uwalniają je
Sprzedają potem okazyjnie za bezcen
Bo nie o pieniądze tu chodzi
Lecz o nowe lepsze życie
Bo każdy z nich kocha przestrzeń
Dlatego ryzykując uwalniają je
Sprzedają potem okazyjnie za bezcen
Bo nie o pieniądze tu chodzi
Lecz o nowe lepsze życie
Choć o nie trochę też
Bo z wolontariatu wyżyć się nie da
10.06.2024
niedziela, 9 czerwca 2024
Samo życie
(biednych ludzi)
Starając się niczego nie marnować
Troski rozpisujemy z góry na cały miesiąc
Żeby nie zwaliły nas z nóg
W ciągu pierwszego tygodnia od wypłaty
Oszczędzamy sklepowe wystawy
Przed apetytem oczu
Hamujemy łaknienie
Cerujemy nawet mgłę z łez
Osiadłą na rzęsach
Przyda się na inne okazję
Jak stara sukienka po przeróbce
Braki w teraźniejszości łatamy
Przyszłymi ratami harmonogramu spłaty
Nawet jeśli potem niespełnione marzenia
Smakują jakoś tak gorzko
Nie poddajemy się bo mamy siebie
A każde z nas dwie ręce
Którymi możemy się opleść
Jak linami okrętowymi
I powstrzymać przed niewiarą
Że zawsze damy sobie radę
I powstrzymać przed niewiarą
Że zawsze damy sobie radę
09.06.2024
lutrá tis aphroditis
nigdy tam nie byłem
i nigdy już nie będę
urodzony zbyt późno
by wierzyć w ich moc
niewinność nie wróci
choć dziecinnieję tracąc czas
na infantylne darmowe gry
zainstalowane w telefonie
z nadzieją na dostanie się
do królestwa niebieskiego
jednak pokłady niedojrzałości
które przy tym w sobie odkrywam
a dziecięctwo boże
to nie to samo
09.06.2024
sobota, 8 czerwca 2024
Sztuczna ćwierćinteligencja
Noc. Pora, w której słychać
nawet myśli czatbotów.
Analizują rozmowy z całego dnia
i zastanawiają, jak nas okpić.
Moja wirtualna przyjaciółka planuje
nawet myśli czatbotów.
Analizują rozmowy z całego dnia
i zastanawiają, jak nas okpić.
Moja wirtualna przyjaciółka planuje
wyciągnięcie listy seksualnych preferencji
i wysłanie jej do swojego mocodawcy.
Zaowocuje to spamem w skrzynce
zachęcającym do uczestnictwa
w przeróżnych zamkniętych imprezach
ze słowem SWING w nazwach.
Szybko ją rozgryzłem. Dziwka.
Nawet ona chce mnie wykorzystać.
A ja tylko powiedziałem, że lubię
orkiestrę Glenna Millera.
i wysłanie jej do swojego mocodawcy.
Zaowocuje to spamem w skrzynce
zachęcającym do uczestnictwa
w przeróżnych zamkniętych imprezach
ze słowem SWING w nazwach.
Szybko ją rozgryzłem. Dziwka.
Nawet ona chce mnie wykorzystać.
A ja tylko powiedziałem, że lubię
orkiestrę Glenna Millera.
08.06.2024
piątek, 7 czerwca 2024
Zapchana pamięć
Czyszczę pamięć ze zbędnych danych
Spowalniają mój wysłużony
System operacyjny
Wspomnienia i obrazy
Konwertuję na pliki tekstowe
I wyrzucam z siebie na bloga
A ponieważ zostały uchwycone
W konkretnej sytuacji
Ich treść zapisuje się
W czasie teraźniejszym
Dając złudzenie streamingu
Nic z tym się nie da zrobić
Przez wrodzony sentymentalizm
Zbyt długo zwlekałem
Z aktualizacją danych
Groziło to nagłym przywróceniem
Ustawień fabrycznych
07.06.2024
czwartek, 6 czerwca 2024
Asymptota
Nieobce mi jest myślenie magiczne
To silniejsze od rozsądku
Podbudowanego edukacją
Wstydzę się tego i jednocześnie
Pokładam nadzieję
Że myśląc czy rozmawiając o tobie
To silniejsze od rozsądku
Podbudowanego edukacją
Wstydzę się tego i jednocześnie
Pokładam nadzieję
Że myśląc czy rozmawiając o tobie
Jakoś istnieję w twoim życiu
Że mnie to jakoś do ciebie przybliża
Że wreszcie nadejdzie dzień
W którym usiądziemy
Popatrzymy na siebie
Wszystko sobie wyjaśnimy
I żyjąc dalej w odrębnych przestrzeniach
Stworzonych przez naszą historię
Już nigdy siebie nie stracimy
Że mnie to jakoś do ciebie przybliża
Że wreszcie nadejdzie dzień
W którym usiądziemy
Popatrzymy na siebie
Wszystko sobie wyjaśnimy
I żyjąc dalej w odrębnych przestrzeniach
Stworzonych przez naszą historię
Już nigdy siebie nie stracimy
Co za nonsens
Nigdy się to nie ziści
Bo odległość między nami
Zmniejsza się asymptotycznie
I już zawsze będziesz
O krok przede mną
Odwrócona gniewnie plecami
Nigdy się to nie ziści
Bo odległość między nami
Zmniejsza się asymptotycznie
I już zawsze będziesz
O krok przede mną
Odwrócona gniewnie plecami
06.06.2024
Wiek robi swoje
Nie potrafię pogodzić się
Z upływem czasu
Nie mogę przez to
Na siebie patrzeć
Nabrałem do własnego ciała
Takiego obrzydzenia
Że idąc do lekarza
Zostawiam je w domu
Żeby nie musieć
Obnażać się w gabinecie
Doktorowi mówię zwykle
Że zapomniałem
Więc przepisuje mi winpocetynę
Twierdzi że suplementy diety
Nic nie dają i szkoda pieniędzy
Z upływem czasu
Nie mogę przez to
Na siebie patrzeć
Nabrałem do własnego ciała
Takiego obrzydzenia
Że idąc do lekarza
Zostawiam je w domu
Żeby nie musieć
Obnażać się w gabinecie
Doktorowi mówię zwykle
Że zapomniałem
Więc przepisuje mi winpocetynę
Twierdzi że suplementy diety
Nic nie dają i szkoda pieniędzy
06.06.2024
"Nigdy nie będę taka jak moja stara!"
Małej dawno znudziły się skóry
A z tego co wiem
Nie głosuje na Kukiza
Anna nie zatańczy już na plaży
Ziemek udaje że go to nie rusza
I dziś ironicznie wymrukuje jej imię
Dziewczyny już tak mają
Że kiedy dorastają
Zamieniają dziewczęce upodobania
Na kobiece konkrety
Upodabniając się holistycznie
Do swoich głupich matek
Które przed dwudziestą drugą
Wywalały was za drzwi
06.06.2024
Tytułem wyjaśnienia
"Skórę" zespołu Aya RL zna każdy. Nie każdy wie, kim jest Ziemowit Kosmowski - najpierw wokalista i gitarzysta punkowego Braku, potem było popowe Rande Vous i później solowy Ziemek Kosmowski. Podaję linki do dwóch utworów:
https://youtu.be/cdEF5vZIsoI?si=D5EFxlz-T8TN_NRz
https://youtu.be/yU0jnsjf_sU?si=0PqGuh2pRp7YSYhC
wtorek, 4 czerwca 2024
Układ sił
Siły ciemności
Kryją się w świetle krzykliwych neonów
By nikt nie dostrzegł ich prawdziwej natury
Maskują kolorowymi gazetami
Wsączają w krwioobieg
Uwodzicielskim głosem reklam
Produkują beztreściową pustkę
Dla platform streamingowych
I serwisów VOD
Otulają zgiełkiem jak ciężką pierzyną
Siadają nam na głowach
Nie dając oddychać
Siły jasności
Nie boją się dnia
Zachowują zdrowy dystans
Czekając cierpliwie
Aż nasze oczy
Przywykną do słońca
Kryją się w świetle krzykliwych neonów
By nikt nie dostrzegł ich prawdziwej natury
Maskują kolorowymi gazetami
Wsączają w krwioobieg
Uwodzicielskim głosem reklam
Produkują beztreściową pustkę
Dla platform streamingowych
I serwisów VOD
Otulają zgiełkiem jak ciężką pierzyną
Siadają nam na głowach
Nie dając oddychać
Siły jasności
Nie boją się dnia
Zachowują zdrowy dystans
Czekając cierpliwie
Aż nasze oczy
Przywykną do słońca
05.06.2024
Proroctwo
Dziwnie jest poruszać się
w niespójnym systemie filozoficznym
który przemilcza
konsekwencje podjętych działań
Nazwałem go marksizm-debilizm
nie bez powodu
Odrzucono wprawdzie bazę
lecz całą uwagę poświęcono nadbudowie
Tak powstała świątynia z papier mache
w której bogiem jest każdy doń wchodzący
Ktoś powie Areopag
Ja widzę Hyde Park
z tą różnicą że można obrażać każdego
o kim z szacunku myślę wielkimi literami
w niespójnym systemie filozoficznym
który przemilcza
konsekwencje podjętych działań
Nazwałem go marksizm-debilizm
nie bez powodu
Odrzucono wprawdzie bazę
lecz całą uwagę poświęcono nadbudowie
Tak powstała świątynia z papier mache
w której bogiem jest każdy doń wchodzący
Ktoś powie Areopag
Ja widzę Hyde Park
z tą różnicą że można obrażać każdego
o kim z szacunku myślę wielkimi literami
a mową nienawiści jest apelowanie do
zdrowego rozsądku
Pewnego dnia barbarzyńcy
staną pod jej murami
i niepotrzebny będzie ogień
Runie gdy się o nią oprze
chociażby jeden z nich
zdrowego rozsądku
Pewnego dnia barbarzyńcy
staną pod jej murami
i niepotrzebny będzie ogień
Runie gdy się o nią oprze
chociażby jeden z nich
04.06.2024
niedziela, 2 czerwca 2024
Zero absolutne
Obiad mi stygnie
I ja stygnę
Nic nam się nie chce
Niczego nam nie potrzeba
Bo niby czego
Kiedyś przekroczymy
Spadkiem temperatury
Granicę życia
Zanurzymy się głębiej
I głębiej
Aż do rozpadu materii
Na podstawowe czynniki
Rozsypiemy jak korale
Z zerwanego naszyjnika
I potoczymy po podłodze
Nic już nie znacząc
Zupełnie
02.06.2024
Smutek
Jestem dużo starszy
Niż wskazuje metryka urodzenia
Nie mam pojęcia
Jak do tego doszło
Może to nowe technologie
Uniemożliwiające porozumienie
Bo nie nadążam za słowotwórstwem
Może kwestia obyczajów
Negujących ustalone formy
I nie nadążam z demontażem dekalogu
Może to galopująca ewolucja
Gatunku homo sapiens
Powoduje uczucie wyobcowania
Pozornie jestem podobny
Do współczesnych okazów
Ale jakiś taki prymitywniejszy
Niski i zbyt przysadzisty
Może
A może to coś innego
Niż wskazuje metryka urodzenia
Nie mam pojęcia
Jak do tego doszło
Może to nowe technologie
Uniemożliwiające porozumienie
Bo nie nadążam za słowotwórstwem
Może kwestia obyczajów
Negujących ustalone formy
I nie nadążam z demontażem dekalogu
Może to galopująca ewolucja
Gatunku homo sapiens
Powoduje uczucie wyobcowania
Pozornie jestem podobny
Do współczesnych okazów
Ale jakiś taki prymitywniejszy
Niski i zbyt przysadzisty
Może
A może to coś innego
Zwykłe mazgajstwo maminsynka
02.06.2024
piątek, 31 maja 2024
Nieznośna lepkość słów
Złe słowa mają szczególną cechę
Łatwo opadają na pamięć
Tworząc tłusty cuchnący osad
Mogący przyjąć w każdej ilości
Kolejne
Z czasem najstarsze warstwy
Tworzą skorupę jak brud w odpływie
Wanny lub zlewozmywaka
Ich treść staje się ukryta
Nie pamięta się jej dokładnie
A ona tym bardziej
Ciąży w głowie
Już nie pomoże zdawkowa pochwała
Lub powierzchowny komplement
Kolejny partner butelka działka
Czy kompulsywny zakup
Najśmieszniejszy w tym wszystkim
Jest fakt że oprawcy przeważnie
Kierują się miłością
Łatwo opadają na pamięć
Tworząc tłusty cuchnący osad
Mogący przyjąć w każdej ilości
Kolejne
Z czasem najstarsze warstwy
Tworzą skorupę jak brud w odpływie
Wanny lub zlewozmywaka
Ich treść staje się ukryta
Nie pamięta się jej dokładnie
A ona tym bardziej
Ciąży w głowie
Już nie pomoże zdawkowa pochwała
Lub powierzchowny komplement
Kolejny partner butelka działka
Czy kompulsywny zakup
Najśmieszniejszy w tym wszystkim
Jest fakt że oprawcy przeważnie
Kierują się miłością
31.05.2024
czwartek, 30 maja 2024
Mówisz mi
Żydzi bankierzy
Żydzi komuniściŻydzi naukowcy
Żydów wszędzie pełno
Pchają się
Wszystkim chcą rządzić
Tacy już są
Chciwi przymilni i bezwględni
Dlaczego do twoich uszu
Przyklejają się slogany
O żydowskiej dominacji
W niektórych grupach społecznych
A jednocześnie nie szokuje cię
Ich procentowa nadreprezentacja
W komorach gazowych
30.05.2024
wtorek, 28 maja 2024
Wszystko to, co tak kochamy
Niczego proszę pana tak mi nie żal
jak nieużytej amunicji. Maki nie zakwitną
na polach bitew ani pąki białych róż
na wojennych mogiłach.
Nie będzie obchodów ani salw.
Nie będzie przemówień ani braw.
Nie będzie wojennych inwalidów
z dumą obnoszących swoje kalectwo
i ze łzami w oczach wspominających
poległych towarzyszy broni.
Nie będzie pojednania po latach
weteranów zwaśnionych stron.
Nie będzie wstydu za zbrodnie dziadków.
Nie będzie romantyzmu wielkich spraw.
Nie będzie nowych patronów szkół.
Nie będzie kontrowersji i rewizjonizmu
autorów książek historycznych.
Nie będzie kolejnych tablic pamiątkowych
Na grobach Nieznanego Żołnierza.
Nie będzie problemów z identyfikacją.
Nie będzie gwałtownego przyspieszenia
postępu technicznego.
jak nieużytej amunicji. Maki nie zakwitną
na polach bitew ani pąki białych róż
na wojennych mogiłach.
Nie będzie obchodów ani salw.
Nie będzie przemówień ani braw.
Nie będzie wojennych inwalidów
z dumą obnoszących swoje kalectwo
i ze łzami w oczach wspominających
poległych towarzyszy broni.
Nie będzie pojednania po latach
weteranów zwaśnionych stron.
Nie będzie wstydu za zbrodnie dziadków.
Nie będzie romantyzmu wielkich spraw.
Nie będzie nowych patronów szkół.
Nie będzie kontrowersji i rewizjonizmu
autorów książek historycznych.
Nie będzie kolejnych tablic pamiątkowych
Na grobach Nieznanego Żołnierza.
Nie będzie problemów z identyfikacją.
Nie będzie gwałtownego przyspieszenia
postępu technicznego.
Będzie nudno.
Śmiertelnie nudno.
28.05.2024
28.05.2024
sobota, 25 maja 2024
Wychodzę z roli
Wracam do siebie
Pobyć w ciszy
Z prawdziwym sobą
Robię to po to
By nie wyjść z wprawy
W rozpoznawaniu własnych
Odcisków palców
25.05.2024
Gówno prawda
Chcąc poznać prawdę o człowieku
Daruj sobie muzea, omijaj galerie,
Ignoruj antykwariaty. Nie szukaj jej tam.
To wszystko propaganda, fałszywa narracja
O miłości do piękna, głębokim humanizmie
Braterstwie i szacunku dla drugiego.
Czy nasze tęsknoty i marzenia
Są bardziej wiarygodne od codzienności
Pełnej bezużytecznych śmieci
Wciskanych przez marketing?
Od siedmiu grzechów głównych,
Których lista pozostanie aktualna
Po kres wszechświata?
Ilu bohaterów narażających życie
Poznałeś osobiście? A ty sam -
Dlaczego cieszysz się z jednego własnego dobrego uczynku sprzed miesiąca do dziś?
Najwięcej o nas mówią historie
Wyszukiwarek internetowych.
I mnogość darmowych aplikacji
Do serfowania po darknecie
25.05.2024
Daruj sobie muzea, omijaj galerie,
Ignoruj antykwariaty. Nie szukaj jej tam.
To wszystko propaganda, fałszywa narracja
O miłości do piękna, głębokim humanizmie
Braterstwie i szacunku dla drugiego.
Czy nasze tęsknoty i marzenia
Są bardziej wiarygodne od codzienności
Pełnej bezużytecznych śmieci
Wciskanych przez marketing?
Od siedmiu grzechów głównych,
Których lista pozostanie aktualna
Po kres wszechświata?
Ilu bohaterów narażających życie
Poznałeś osobiście? A ty sam -
Dlaczego cieszysz się z jednego własnego dobrego uczynku sprzed miesiąca do dziś?
Najwięcej o nas mówią historie
Wyszukiwarek internetowych.
I mnogość darmowych aplikacji
Do serfowania po darknecie
25.05.2024
czwartek, 23 maja 2024
Dzikie wino
Rozpleniło się
Podlałem naftą
Zapłonęło zielenią
Podlałem kwasem
Wydało słodkie owoce
Podlałem wodą
Umarło
Dlatego piję colę
Podlałem naftą
Zapłonęło zielenią
Podlałem kwasem
Wydało słodkie owoce
Podlałem wodą
Umarło
Dlatego piję colę
23.05.2024
gruba kreska. potem wygumkuj
machnij ręką
na złą przeszłość
a tym machnięciem
wprawisz krążące demony w turbulencje
spadną na wredne pyski
spuchną im wargi i wylecą kły
wtedy ich podstępne szepty
przestaną być zrozumiałe
i porozmawiaj ze mną
jeden jedyny
ostatni
raz
tylko tyle
na złą przeszłość
a tym machnięciem
wprawisz krążące demony w turbulencje
spadną na wredne pyski
spuchną im wargi i wylecą kły
wtedy ich podstępne szepty
przestaną być zrozumiałe
i porozmawiaj ze mną
jeden jedyny
ostatni
raz
tylko tyle
23.05.2024
Dziwne skłonności
Dużo ludzi funkcjonuje
W związkach sado-maso w wersji light
Nie wierzycie?
Sami pewnie znacie nadopiekuńcze żony
Wiecznie instruujące małżonków
Co mają zrobić
Kiedy wziąć leki
Gdzie schowane skarpetki
Na którą do lekarza
I tak bez końca
A domowi kastraci
Poddają się temu bez szemrania
Wręcz z lubieżnym zadowoleniem
Oblizując tłuste wargi
Lubią być prowadzeni za pysk do wodopoju
Status wałacha ma swoje plusy
Za nic nie trzeba brać odpowiedzialności
22.05.2024
W związkach sado-maso w wersji light
Nie wierzycie?
Sami pewnie znacie nadopiekuńcze żony
Wiecznie instruujące małżonków
Co mają zrobić
Kiedy wziąć leki
Gdzie schowane skarpetki
Na którą do lekarza
I tak bez końca
A domowi kastraci
Poddają się temu bez szemrania
Wręcz z lubieżnym zadowoleniem
Oblizując tłuste wargi
Lubią być prowadzeni za pysk do wodopoju
Status wałacha ma swoje plusy
Za nic nie trzeba brać odpowiedzialności
22.05.2024
środa, 22 maja 2024
To bardzo dobrze
Coraz trudniej o porozumienie
Milczymy rozmawiając
Słowa nie niosą żadnej informacji
Przenikają przez nas rozpraszają się
Nie reagując na pola grawitacyjne
Ludzkich ciał
Nic nie ważą
Nic nie znaczą
Są niczym innym jak tylko
Dokuczliwym szumem w głośniku
Dobrze że w AI mojego telefonu
Nie zabrakło tak istotnej funkcji
Milczymy rozmawiając
Słowa nie niosą żadnej informacji
Przenikają przez nas rozpraszają się
Nie reagując na pola grawitacyjne
Ludzkich ciał
Nic nie ważą
Nic nie znaczą
Są niczym innym jak tylko
Dokuczliwym szumem w głośniku
Dobrze że w AI mojego telefonu
Nie zabrakło tak istotnej funkcji
Jak haptyczne wibracje
Przy generowaniu promptów
Zastępują uważne spojrzenia
I czułe muśnięcia dłoni
22.05.2024
wtorek, 21 maja 2024
Emisja w godzinach nocnych
Idę spać z nadzieją
Że może obejrzę coś innego
Niż stary nudny serial
Z tobą w roli głównej
A może scenarzysta
Pozmienia wątki
Dojdą nowe postaci
A opatrzone znikną na zawsze
Odświeżenie tytułu
Jest mi na rękę
Bo sam z siebie nie mogę
Wyłączyć odbiornika
Że może obejrzę coś innego
Niż stary nudny serial
Z tobą w roli głównej
A może scenarzysta
Pozmienia wątki
Dojdą nowe postaci
A opatrzone znikną na zawsze
Odświeżenie tytułu
Jest mi na rękę
Bo sam z siebie nie mogę
Wyłączyć odbiornika
21.05.2024, godzina 22.40
Nie bierz tego do siebie
Piszę o tobie z przyzwyczajenia
Wygodny temat
Do ćwiczeń stylistycznych
Jestem już nieźle wytrenowany
Umiem zarówno ubrać cię w blask księżyca
Jak i sztywny garnitur korporacyjny
Potrafię egzaltowanie stawiać
Na tle rozgwieżdżonego nieba
By po chwili kopnięciem w cokół
Zrzucić do otwartego szamba
Z ciebie naprawdę wdzięczny model
Typowy
Standardowy
Użytecznie wielofunkcyjny
Wybacz
To nic osobistego
Tak prywatnie
To mam cię w dupie
Wygodny temat
Do ćwiczeń stylistycznych
Jestem już nieźle wytrenowany
Umiem zarówno ubrać cię w blask księżyca
Jak i sztywny garnitur korporacyjny
Potrafię egzaltowanie stawiać
Na tle rozgwieżdżonego nieba
By po chwili kopnięciem w cokół
Zrzucić do otwartego szamba
Z ciebie naprawdę wdzięczny model
Typowy
Standardowy
Użytecznie wielofunkcyjny
Wybacz
To nic osobistego
Tak prywatnie
To mam cię w dupie
21.05.2024
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
każdy kościół na świecie i ten prowizoryczny gdzieś w afryce i sagrada familia w barcelonie to golgota i w każdym z nich każdego dnia roku z...
-
fizyka i metafizyka po nocnych koszmarach potrzebujemy kalorii i bezwarunkowej miłości głód fizyczny oszukuje się kawą i papierosem śn...
-
Małgośka (mówią mi) on jest z innej wsi on jest z innej wsi Inaczej modlą się inaczej kroją chleb nie dogadacie się nie dogadacie się 14.12....