czwartek, 31 października 2024

Regeneracja

Kładę się
Dokonuję rachunku sumień
Moich bliźnich
Z lubością chrupię ich grzechy
Popijając wodą święconą
Cicho klnę wieczorną modlitwę
Zasypiam
Śpię
Nasączam się ponownie jadem
Jak papierowy ręcznik
Od rana będę gotowy
Do plucia miłością


31.10.2024

środa, 30 października 2024

Home sweet home

Z nikim tu nie mogę porozmawiać
Jestem intruzem
Zbędnym starym gratem
Niepasującym do ponowoczesności
Nie ta estetyka
(Gruby i łysiejący)
Niewłaściwe poglądy
(Nie poprawiam Boga)
O wszystko się można przypierdolić
Miałem być mężem i ojcem
A stałem się wyłącznie dawcą spermy
Marzenie modliszki o dziecku spełnione
Dziwne że nie odgryzła mi głowy
"Byłoby lepiej gdybyś się wyprowadził"
Bo staję na drodze szczęściu
Modnie transseksualnej córki
I jej matki - cichej alkoholiczki
A wiecie co? Nie mam dokąd kurwa pójść!

30.10.2024

wtorek, 29 października 2024

Bilans cieplny musi się zgadzać

Każdy może
Nie wszyscy powinni
Ja muszę

Temperatura paleniska
Rozsadza kocioł
Spuszczam parę

Leci
Leci
Do wirtualnej chmury

Skrapla się 
W słowa
Opada

Na żyznym betonie
Zakwita
Kicz


29.10.2024

poniedziałek, 28 października 2024

Idolatria

Nadwrażliwość
świetna wymówka
dla fanów i mediów

Nieważne
na jaką głębość
zanurzysz się w gównie

Zawsze będą to tłumaczyć
twoją głęboką niezgodą
na okrucieństwo świata

A kiedy już dołączysz
do męczenników popkultury
w Klubie 27

Będą sprzedawać 
ikony na koszulkach
nawet bez licencji


28.10.2024

niedziela, 27 października 2024

Mój jisei

Zanurzam pióro w inkauscie po rękojeść
I rozcinam brzuch żarłocznej bestii
Będącej moim ciałem


27.10.2024

Za żelazną kurtyną

Śpiewaliście
Ironicznie
"Sam is your leader"
Wykrzykiwaliście
Histerycznie
"Fuck the USA!"

A ja żyłem w takim kraju
Wyśnionym socjalistycznym raju
W którym każdy wołał Wujka Sama
Bo za mordę trzymał Wujaszek Wania


27.10.2024

piątek, 25 października 2024

1:72

Spalonych mostów
nie odbudują wojska inżynieryjne.
Ani zerwanych więzi.
Mogę się tylko bawić 
malutkimi żołnierzami
na makiecie przedstawiającej
zrujnowane życie. Diorama w skali.
Mała krwawa wojna z jedną ofiarą.
Wieczorem zamknę wszystko w pudełku
i schowam na pawlaczu,
ale wcześniej zaproszę zwaśnione strony
na piwo w zaimprowizowanej kantynie
w moim nomen omen pokoju. 


25.10.2024

wtorek, 22 października 2024

nie ma już czego odkrywać

wszędzie Żabka
zdążyła przed nami

Bieszczady
Śląsk
Pomorze
Warmia i Mazury

pozostała eksploracja
nieznanych obszarów
w Roblox i Minecraft
jeśli takie jeszcze pozostały


22.10.2024

poniedziałek, 21 października 2024

Może

Może cię jeszcze kiedyś
potrzymam za rękę.
Zimną.
Będzie to możliwe
jeśli wystawią ci
niewysoki pomnik
figuratywny
w jednym z parków.
A potem zacznę 
pod nim karmić gołębie
żeby go obesrały. 
Mnie nie będzie wypadało.


21.10.2024

Łąka

Niekoszona trawa zaszumiała falą
Zanurzyłem się po pas jak Godzilla
Idący po dnie morza na Japonię
A długonogie delfiny skaczą triumfalnie
Obwieszczając koniec ludzkości


21.10.2024

niedziela, 20 października 2024

nie podobają mi się moje wiersze

wykuwam je z finezją 
młota pneumatycznego
a potem kładę 
zbyt grube warstwy farby
robiąc przy tym
mnóstwo bałaganu
bo kapie na nieuprzątnięty
gruz pod nogami

później jeszcze 
wysłuchuję od żony
że zostawiam brudne ślady 
w całym mieszkaniu


20.10.2024

online

dlaczego lepiej ogląda się film
w telewizji niż z nośników
i to nawet przerywany reklamami?
dlaczego lepiej słucha się muzyki
z serwisów streamingowych
niż nagrań z nośników
choć i tu reklamy potrafią dopiec?
czy to jakaś potrzeba bycia częścią
krwioobiegu czegoś większego
niż my sami?
nawet woda z potoku smakuje lepiej
niż butelkowana


20.10.2024

sobota, 19 października 2024

audyt

"nie będę się ścigać z młodymi
na ilość kolczyków
dlatego wyjąłem z uszu wszystkie
i tak bym przegrał

oni swoje też kiedyś usuną 
z małżowin nosów łuków brwiowych
warg policzków pępków języków 
i aż oczy bolą na samą myśl
skąd jeszcze

nie będę też ścigać się
na ilość tatuaży
więc nie mam ani jednego

ani na drapieżność fryzur
bo nie mam żadnej..."

obudziłem się
żyję
przeszedłem audyt


19.10.2024

czwartek, 17 października 2024

Roz-czarowanie

Nawet jeśli kiedyś będziemy znów razem
I wreszcie zamieszkamy razem
Zapewne z żalu wpadnę w alkoholizm

Nie będę cię rozpoznawał
Przy codziennych czynnościach
Bo będziesz je robić jakoś inaczej
I mówić do mnie będziesz jakoś inaczej
Takim nieswoim starczym głosem
Którego nigdy nie znałem

Ja nabrałem dziwnych nawyków
I będzie za mało czasu by je oswoić
Ty nabrałaś dziwnych nawyków
I będzie za mało czasu by je oswoić

Nie będziesz mogła zrozumieć
Czemu teraz jest ci ciasno ze mną
Na jednym łóżku i dlatego 
Każesz mi spać na kanapie w salonie

Niech już lepiej zostanie jak jest
Nie snuj nierealnych marzeń
Nic z nich już nie wyjdzie
Pieluchomajtki nie są romantyczne


17.10.2024

Krokomierz

Gdyby policzyć
Wspólne kroki
Niewiele tego było
Raptem coś koło czterech lat
A przecież nie każdego dnia
Chodziliśmy razem
Więc tym bardziej
Czas się skraca

Gdyby policzyć 
Osobne ślady
Te przed i te po
Nie wystarczyłoby skali


17.10.2024

Kameleon

Zastanawiam się czy wszyscy,
którzy cię kochali lub kochają,
znaleźliby jakąś część wspólną,
choć jeden punkt łączący
twoje liczne osobowości.
A może raczej maski zakładane
stosownie do złowionego okazu?
I co łączy ten zbiór ze sobą:
wzrost? inteligencja? ...???
Dobrze wiem, że nic z tych rzeczy,
wszyscy po mnie byli chociażby wyżsi.
Jedno jest pewne - posiadasz przedziwną
zdolność dopasowywania się.
Niby nic szczególnego? A jednak.
Bo będąc elastyczną jak plastelina
osiągasz swoje cele. Manipulujesz
by się przypodobać. Biada temu, 
kto nie sprosta twoim wymaganiom.
Nie bierzesz jeńców. Nawet do albumu
z fotografiami. 


17.10.2024

Jak serek Danio

Im dłużej cię nie ma
Tym lepiej cię poznaję
Rosnący dystans pozwala
Na coraz szersze spojrzenie
Bez niepotrzebnego skupienia
Na rozproszonych szczegółach

Teraz dopiero widzę kontekst
Tło i postaci drugoplanowe
Tych niby niepowiązanych
Kilku drobnych zdarzeń
Rozrzuconych na osi czasu
Jak opadłe konfetti

Nie będę jednak dłużej
Zatrzymywać wzroku
Bo cały tamten eon
Zleje się kiedyś w jedną plamę
O homogenicznej konsystencji
Odbierając sens pytaniom


16.10.2024

Wczoraj

Rozjechał mnie walec
Poprawił czołg
Dokończył upadek meteorytu
I nic
Zupełnie nic mi się nie stało
Silny siłą metafizycznego bólu
Naszpikowany sterydami natrętnych myśli
Wstałem
Otrzepałem się
Szczotką ugładziłem nastroszone brwi
I przy akompaniamencie uroczystej ciszy
Nie przyjąłem do wiadomości faktów
Tym gorzej dla nich


16.10.2024

wtorek, 15 października 2024

Moja prywatna kosmiczna katastrofka

Co mi przyniesiesz 
Spadająca gwizdo?
Może runiesz na moją głowę?
Celuj dobrze 
Nie spieprz sprawy 
Jak twoje poprzedniczki
Przyłóż się bardziej niż one
Dość mam już rozczarowań
Zaskocz mnie pozytywnie
Choć ty jedna jedyna
Zbliżając się do ziemi
Daj mi wyraźne znaki
Gdzie mam stanąć
Może
Tu?


15.10.2024

Oskarżam!

To wy zniszczyliście mój układ nerwowy
Uzależniliście od hałasu
Wykoślawiliście poczucie estetyki 
Gniewem pod publiczkę zatruliście emocje
Ogłupiliście udawanymi ideałami 

I kiedy pokornie staliście w kolejce do kasy
Ja powtarzałem innym wasze słowa
O potrzebie zmian i upadku Babilonu
Potem przepijaliście honoraria
Obmyślajac kolejne bzdury do wierzenia

Czasy się zmieniały a wraz z nimi
Wy w brzuchatych młodzieżowców
Chałturzących na festynach
Byle tylko nie spaść z fali
Bo jeszcze został dach do położenia


15.10.2024

poniedziałek, 14 października 2024

Nie

Nie jestem poetą
Nie piszę wierszy
Produkuję wyroby
Wierszopodobne
Jakby to było
W czasach kryzysu
Zaspokajam potrzeby
Niewyszukaniem
Mam przewagę 
Nad artystami
Za czytanie mnie
Nie trzeba płacić


14.10.2024

niedziela, 13 października 2024

Partacz

Nie mam szczęścia do kobiet
I odwrotnie
Szczęście nie ma kobiet do mnie
Wiem
Niegramatycznie
Ale jak to inaczej powiedzieć?
Przekonane o własnej doskonałości
Oczekują jej ode mnie
Czy i moja matka jest taka
Że najwyraźniej takich tylko wypatruję?
Czy muszę działać według schematów
Utartych scenariuszy i algorytmów
Opisanych przez psychologię?
A podobno
Każdy jest kowalem swojego losu
Trzeba było zapisać się do cechu


13.10.2024

czwartek, 10 października 2024

mój ranking

powiedziała
"zostańmy przyjaciółmi"
szczyt hipokryzji

już widzę jak mi się zwierza
że z nim ma zawsze super orgazm
a ja tego spokojnie wysłuchuję


10.10.2024

Wskrzeszanie z premedytacją?

Zasypiając zanurzam rękę w pamięci
Tak jak w zadaniach o urnach
Z rachunku prawdopodobieństwa
Porównanie do urn jest logiczne
Bo pamięta się to co już było
A czas przeszły to jedno z imion śmierci

Z losowych kawałków minionych zdarzeń
Układam pstrokatą mozaikę
Nic do siebie nie chce pasować
Jak nogi komara do słonia
Jednak gdy się odsunąć o metr dwa
Zawsze wychodzi... no sami zobaczcie


10.10.2024

wtorek, 8 października 2024

Wszystko co nasze

Nasze ciała 
Pożre ziemia
Nasze kości
Wypluje koparka
Nasze prochy 
Rozwieje wiatr
Nasze groby
Zaludnią inni


08.10.2024

Jestem mocno spóźniony

Doganiam własną grupę wiekową
Biegnąc celowo gubię włosy
Zostawiłem za sobą trzeszczące
Stare płyty w starych czasach
Niech im się tam dobrze wiedzie
Nawet jeśli byłby to tylko sen
Poczują się w nim znowu ważne
Takie obrazoburcze jak noszone latem
Z trudem zdobyte buty wojskowe
I takie pierwsze 
Jak nieaktualny pocałunek


08.10.2024

piątek, 4 października 2024

Jakoś tak spokojnie się zrobiło

Muchy nie brzęczą nad moją głową
Słuchawki z wrzaskiem zapomniane
Nie zastanawiam się nad dolą
Przestały krążyć myśli niechciane

Życie zaczęło pachnieć inaczej
Gdy nie roztrząsam jak obornika
Spraw i słów skupiając się raczej
Na tym co z dzisiaj dla mnie wynika

Nie piszę historii alternatywnych
Nawet nie muszę z obsesją walczyć
Rozpacz nie szarpie już kompulsywnie
Jest to co jest i to mi wystarczy


04.10.2024

O doktrynerstwie dietetycznym

Celem osobnika jest przeżycie. Celem gatunku - przetrwanie. Nieważne, czy te cele są uświadomione czy nie. Akurat nasz gatunek, jeśli sprowadzić go tylko do biologii, tego celu z grubsza jest świadomy. Co do osobników myślę, że wola przeżycia realizuje się już na poziomie instynktu. Atawizm.

Po co ten wstęp? Żeby przejść do części zasadniczej, mianowicie kwestii odżywiania. Po co jemy? Przeważnie po to, by po prostu przeżyć. Zaspokojenie tej potrzeby nauczyło nas na przestrzeni dziejów korzystać z bardzo różnych źródeł substancji odżywczych. Głównie najłatwiej dostępnych. Ten oportunizm żywieniowy okazał się być opłacalny. Istniejemy jako gatunek. Procesy historyczne spowodowały, że mamy dostęp do składników, których nasi odlegli przodkowie nie znali. A oni mieli do tych, o których ich przodkowie nie słyszeli. 

Bogactwo różnorodności sprawia, że wybór jest większy, to oczywiste. Jednakże da się zauważyć lokalne upodobania do takiej a nie innej strawy. Nazywamy to kuchnią regionalną, szerzej patrząc - narodową. Ma to swoje korzenie też w historii. Coś, co było spożywane przez pokolenia jakiejś populacji, jest w kolejnych pokoleniach łatwo przyswajalne. Nowe składniki muszą się dopiero przyjąć.

Tu czas na moje refleksje dotyczące kreowania przez inżynierów społecznych nowego człowieka. Aktualną tendencją jest głoszenie, że człowiek jest nieprzystosowany do jedzenia mięsa. Jest to teza nie do obrony. Nasz gatunek żywi się mięsem od zawsze. Mówią o tym najstarsze znane znaleziska archeologiczne. Gatunki z rodzaju homo, z których ostatecznie zsyntetyzował się nasz własny, również polowały, wcześniejsze korzystały też z padliny. Są to fakty bezdyskusyjne, mające oparcie w badaniach naukowych.

Wegetarianie, czy zawężając - weganie, utyskują nad ludzkim barbarzyństwem. Cóż, kiedy spojrzy się szerzej, należałoby załamywać ręce na barbarzyństwem całej natury. Drapieżnictwo czy wszystkożerność nie jest wymysłem ludzkim. Pamiętając o dwóch zasadach podanych we wstępie łatwiej sobie uświadomić przyczynę tego stanu rzeczy. Świat jest brutalny: pożary lasów, erupcje wulkanów, powodzie, naturalne (tak tak, istnieje takie zjawisko!) zmiany klimatyczne i masa innych czynników powodują ofiary śmiertelne. I na tym poligonie, czy raczej froncie, trzeba przeżyć. I odnieść sukces w przyszłych pokoleniach. Skoro praw natury się nie ocenia moralnie, niech idealiści, więc nie realiści, darują sobie osądzanie tych, którzy nie zamierzają podążać ich drogą. Jaką dietę wegańską mieliby uprawiać ludzie podczas epoki zlodowacenia, Inuici zwani dawniej Eskimosami na czy koczownicy euroazjatyccy? Albo rozbitkowie z morskich katastrof?

No ale weganizm nie wyczerpuje wszystkich ideologii żywieniowych. Jest ich mnóstwo, że skupię się tylko na jednej, też medialnie nagłośnionej: dieta śródziemnomorska. Powiem o niej krótko: najzdrowsza dieta europejska - tak się ją przedstawia. I krótko ją skomentuję: już widzę jak górale karpaccy, alpejscy, a nawet szkoccy porzucają swoje tradycyjne kuchnie na jej rzecz. A i mieszkańcy terenów niżej położonych. Ze mną na czele. Nie wspomnę znowu o Inuitach, Mongołach itd. 

Wniosek końcowy: ludzie, opamiętajcie się! Nie da się znieść różnorodności upodobań kulinarnych. Są pokłosiem warunków naturalnych i dziełem kultury istniejącej w tychże. Dajcie innym spokój i nie twórzcie jednego wzorca sposobu życia. Wcześniej czy później każdy totalitaryzm upadnie: czerwony, brunatny, zielony, tęczowy czy w jakichkolwiek barwach. To mówię ja, dawny wegeterianin i były sympatyk ekologów.


04.10.2024

poniedziałek, 30 września 2024

Złamałaś mi karierę

Już tak byłem wprawiony
W ckliwych wierszykach
Z tęsknym wołaniem
Przerywanym szlochem
Oraz spazmami

Udało mi się wzruszyć
Kilka redakcji
Ręce im się trzęsły
Przystawiając pieczątki
"Akceptuję"

A kiedy niedawno stał się cud
I chwilę porozmawialiśmy
Serce bez zająknięcia
Biło obojętnie...
I o czym ja teraz mam pisać


30.09.2024

Człowiek istota społeczna

Nie możemy żyć bez ludzi
Nawet pustelnicy swoją samotnością
Służą innym bez względu
Na religię czy wyznanie
Odległego ale jednak otoczenia
Nasze istnienie ma sens
Tylko w szerszym kontekście
Pośród a niechby i samych wrogów
Bo ich nienawiść dobitnie udowadnia
Jak bardzo jesteśmy nieobojętni

Dlatego przeglądam się w oczach
Waszych emotek pod moimi wierszami
Takie czasy - społeczeństwo informacyjne
Czytam komentarze jak dawniej autorzy
Recenzje w gazetach lub periodykach
Nie musząc się martwić że ktoś
Przekręci moje nazwisko
Bo ono nikogo nie obchodzi i dlatego 
Piszę pod pretensjonalnym pseudonimem


30.09.2024

niedziela, 29 września 2024

Porządek musi być

Wszystko jest jak być powinno
Poukładane na swoich miejscach
Dyplomy na ścianach
Puchary w gablocie
Tytuły przed nazwiskiem
Stare listy w piecu
Zmarli na cmentarzu
A tamto imię
Już tylko w kalendarzu


29.09.2024

sobota, 28 września 2024

Tajemnica

Sekretem mojej kuchni
Jest jeden składnik
To teflon
Zdzierany metalowym widelcem
Podczas smażenia
Smacznego


28.09.2024

piątek, 27 września 2024

Co by o mnie nie mówić

Pokazałem klasę
Nie byłem zbyt natrętny
Rozmawiałem rzeczowo
Pytałem konkretnie
Rozważałem odpowiedzi
Grzecznie ci podziękowałem
Za poświęcony czas
I nic się za tym nie kryje
Żadne tajne przejście
Drugie dno czy coś między wierszami
A teraz cię z tym zostawiam
Na resztę życia


27.09.2024

czwartek, 26 września 2024

Życie bywa skomplikowane

Zniknął na skroni ślad po kuli
Którą walnął mnie żebrak 
Przebrany za księcia

Musiałem użyć sztucznej blizny
Żeby móc się jakoś
Usprawiedliwić przed lustrem 

Nie mam ochoty pić 
Z mieszkającym w nim facetem
Bo brakuje mu głębi


26.09.2024

środa, 25 września 2024

Można? Można

Przyzwyczajam się do ciszy
Żadnych głosów już nie słyszę
Nie wzbudzam na siłę wspomnień
Nie wbijam gwoździ w czaszkę
Nie podrzynam sobie gardła
Nie rozłupuję klatki piersiowej
Nie wypruwam trzewi 
Unikam złych adresów
I niewłaściwych czasów
Wypalam papierosy tylko do połowy
Chodzę wcześniej spać
Mniej jem
Więcej żyję
Własnym życiem


25.09.2024

Ależ się pleni

Zachowuje ostrożność
Maskuje zamiary
Ale robi swoje
Cierpliwie
Długofalowo

Stąd
Kuszący zamiast zachwycający
Bo ulec pokusie jest fajnie
Magiczny zamiast szczególny
Bo magia jest tak pociągająca

Boi się piękna
Podobnie jak prawdy i dobra


25.09.2024

wtorek, 24 września 2024

Oferta specjalna

Okazja!
Kupcie tanio los!
Mój
Mnie już niepotrzebny
Zmieniłem tożsamość
Sądownie
Mam teraz nowy
Lepszy
Cena
Funt kłaków
Zapraszam do zakupu
Weźcie moje życie
Zróbcie z nim co chcecie
Może komuś uda się jeszcze
Je naprawić
Bo ja
Im bardziej w nim dłubałem...
No nie mam zdolności


24.09.2024

poniedziałek, 23 września 2024

strategia

gdyby połączyć 
aktywność z efektywnością
atrakcyjność z sensownością
użyteczność z wzniosłością

można by to związać 
gumkami recepturkami w pęczki
i wystawić na straganie
przyjdzie głupi i kupi


23.09.2024

niedziela, 22 września 2024

Predestynacja

A może wszystko ma swój sens
Wydarzenia układają się jak pasjans
Albo pierwiastki na tablicy Mendelejewa
Wpadają uporządkowane kształtami
W stosowne otwory dziecięcej zabawki
I w ustalonej sekwencji przez kowala losów
Być może biali muszą czuć się lepsi
Żółci - być pracowitsi
Czarni - pogardzani
A Indianie północnoamerykańscy
Wytępieni
Jan Kalwin w coś takiego wierzył
No może nie do końca aż tak


22.09.2024

Starzy już tak mają

Mam stare ręce, więc 
Nie chwytam każdej nowości.

Mam stare oczy i one nie wszystko 
Muszą widzieć w waszym świetle.

Mam stare kolana, przez to
Nie klękam przed influencerami.

Mam starą skórzaną kurtkę,
Nigdy jej nie wyrzucę.


22.09.2024

sobota, 21 września 2024

Coś się psuje

Zwęża mi się pole widzenia
Coraz mniej znajomych twarzy
Pewnie wiotczeją mięśnie
I oczy zapadają się w głąb
Trupiej czaszki
Pewnego dnia stracę wzrok
Nie pomogą obole na powiekach 


21.09.2024

Chyba mam coś ze wzrokiem

Zwęża mi się pole widzenia
Coraz mniej znajomych twarzy
Pewnie wiotczeją mięśnie
I oczy zapadają się w głąb
Trupiej czaszki
Pewnego dnia stracę wzrok
Nie pomogą obole na powiekach


21.09.2024

piątek, 20 września 2024

I słusznie

Życie to zbiór strat
Ich ilość rośnie wraz z jego długością
W postępie geometrycznym
Granicę stanowi kres istnienia
Niegłupio to wymyślone

Coraz mniejsza liczba rozmaitych uwikłań
Pozwala na obniżenie poziomu stresu
Związanego ze świadomością kresu życia

W panującym porządku rzeczy
Śmierć jest nieodzowna by zrobić miejsce
Następnym pokoleniom ludzi
I stopniowo oduczać ich zachłanności

A jest czym się zachłysnąć
Młodość 
Miłość
Przyjaźnie
Ambicja
Nadzieję
Życiowe plany

To tylko wybrane przykłady
Na szczęście wszystko
Kruszy się i ściera
Jak kamień w zapalniczce


20.09.2024

Z tobą chcę podpalić świat

Rozpętajmy światową pożogę
Niech pochłonie stare formy

Jak u Hasiora zapłoną portrety
Prezydentów i pierwszych sekretarzy
Kościelne chorągwie wojskowe sztandary
Czerwone czarne i tęczowe flagi
Bandery proporce wimple 
Loga wszechwładnych korporacji
Oraz hasła demonstrantów
Runą katedry i biurowce
Świątynie i betonowe termitiery
Ogniem oczyśćmy świat
By powstał nowy bez wad
Nasz gniew sięgnie nieba i spopieli
Gwiazdy chorągiewki na księżycu

Zaczniemy od ogniska na działce
Zagrabimy suche liście i naznosimy chrustu


20.09.2024

czwartek, 19 września 2024

Gott mit Uns

Pod koniec wakacji
Klaskaniem w dłonie
Rozwiewam wątpliwości
Udziela mi się entuzjazm
Wyprostowanych palców
Śmiało wycelowanych 
W błękitne niebo
Wkrótce i ono 
Będzie znowu z nami
Nie przeciw nam
Nie ośmieli się


19.09.2024

środa, 18 września 2024

pewne rzeczy po prostu nie mają prawa się udać

kiedy wypity miód 
przestanie szumieć w głowie
a cukier spłynie z oczu
obraz staje się ostrzejszy
dzięki słonym łzom

widać wtedy 
kto miał nadopiekuńczą matkę
a kto nieobecnego ojca
kto całe życie 
coś udowadniał żeby zaistnieć 
w każdym możliwym znaczeniu
albo kto tego nie robił
bo był aegoistą
a jeśli czegoś nie ma
to nie znaczy nic z definicji

nie umiałaś zaszczepić mi
wiary w siebie
ja bez wiary w siebie
nie umiałem ci zaszczepić
poczucia bezpieczeństwa
nasze dysfunkcje się nie uzupełniały
więc mimo wspólnoty lingwistycznej
przestaliśmy się rozumieć
i to cała tajemnica


18.09.2024

Idee mają konsekwencje

Tak bardzo wiernie
Wcielałem w życie
Nauki stoickie
Że teraz stoję tu
Zupełnie sam


18.09.2024

wtorek, 17 września 2024

Rozszczepienie rzeczywistości

("Trumna chłopska" A. Gierymskiego)

Nadmiar bólu otępia
Już nic się nie chce mówić
Wysuszone oczy wpadną wgłąb czaszek
Chyba w nadziei że zobaczą coś
Czego już nie ma
Na chwilę jeszcze ożywią martwe
Skóra zobojętniała na ugryzienia gzów
Przestaje krwawić
Może to serca pękły i dlatego
Gardła zdławione garotą żalu
Blokują najcichszy jęk
Czy świst z płuc
Wszystko zastygło jak uwięzione 
W bursztynowej łzie
Nic się już nie zadzieje
Choć fajka jeszcze się tli
I przyjdą krewni wybuchnąć głośnym płaczem


17.09.2024

----------

Nieporadny ten wiersz. Ale już dawno chciałem się odnieść do tego obrazu. Nie znam bardziej wstrząsajego.

Nie bądź

Jak żona Lota
Nawet nie znamy jej imienia
Bo na to nie zasłużyła
A może to akt łaski
Że głupota pozostała bezimienna

Niby wszystko wiedziała 
Niby zrozumiała
A żal jej było pelargonii na balkonie
Plazmy na ścianie
I obserwujących na Instagramie


17.09.2024

zawsze ja

odkryłem wreszcie moją drogę
plan
który ma dla mnie Pan

to ja mam być tym wiecznie
empatycznym i wyrozumiałym
dla żony
zdziczałego dorastającego dziecka
wszystkich

mam nie okazywać zdenerwowania
ani zniecierpliwienia
nie wolno mi podnieść głosu
mówić o własnych emocjach
uczuciach i potrzebach
bo to przemoc i agresja

mam być jak plaster na rany
jak cukier do podłej herbaty
ucierać nosek
podetrzeć dupkę
i służyć za wycieraczkę butom
ujebanym psim gównem

a tak chciałbym usłyszeć czasem
przepraszam
trudne słowo
takie szeleszczące
zapewne przez to
ciężkie do wymówienia
nawet dla native speakerów


17.09.2024

Rozmiar 59

Potykam się o głowę
Ma moją twarz
Czasem uczepi się zębami nogawki
Ciążąc jak kula więźniowi
Nie ma ucieczki
Czekam na amnestię
Pod byle pretekstem
Może być zawał


16.09.2024

poniedziałek, 16 września 2024

Crash test dummy

Nie byłem wartością
Więc nie jestem stratą

Byłem opcją nie celem
Poligonem
Salą gimnastyczną
Wersją demo
Makietą
Psychozabawą
Etapem rozwoju

Fajnie że się przydałem


16.09.2024

sobota, 14 września 2024

Umarzam sprawę

Szukałem cię i namierzyłem 
W twoim śnie o pracy
Wszedłem do niego dyskretnie
Nie zaburzając toku czynności innym
Oprócz tego gościa co na moje polecenie
Musiał opuścić twój pokój
Zrobił to niechętnie i wyraźnie się ociągając

Przysunąłem krzesło do twojego biurka
Usiadłem i zadałem kilka pytań
Odpowiadałaś rzeczowo i szczerze
Choć nie bez cienia rozbawienia
Historia trzymała się kupy
Nie zauważyłem sprzeczności

Pożegnaliśmy się i rozstali
Już chyba na zawsze
Nie rozumiem tylko sceny końcowej
W której nabieram z białego talerza
Garści igieł i szpilek


14.09.2024

piątek, 13 września 2024

Hydrant

(Świetlickiemu)

Zobaczyłem neon więc wszedłem
Pchnąłem drzwi i się otwarły
Nie wszedłem zamawiać
Nie wszedłem zapijać
Nie wszedłem awanturować się z ochroną
Ja wszedłem się odlać

Mam już we krwi dwa promile 
I nie ma w niej miejsca na trzeci
Odpada dylemat czysta czy whisky
Wszedłem się odlać

Zobaczyłem neon więc wszedłem
Pchnąłem drzwi i się otwarły
Nie wszedłem zamawiać
Nie wszedłem z sanepidu
Nie wszedłem wszczynać bójki
Nie wszedłem uciekać nie płacąc
Ja wszedłem się odlać


13.09.2024

https://youtu.be/qoHWgH63ZLw?si=T3EmngLUJTniZ384

środa, 11 września 2024

Walka z lękami

Mierzyłem się z tym wszystkim
Czego się obawiałem
Czytałem że uciekanie
Nie rozwiązuje problemów

Dlatego skakałem na przetartym bungee
Sikałem na instalację elektryczną
Połykałem trujące grzyby
Rzucałem w ramiona obcym
Śpię w zamkniętej beczce
Przeszło
I tylko nie wiem czemu
Zacząłem się bać pająków


11.09.2024

poniedziałek, 9 września 2024

Graliśmy

Najpierw w piwnicy
U kumpla w kamienicy
Potem w domu kultury
Ostro
Bezkompromisowo
Cali my
Chcieliśmy podpalić świat
Spaliliśmy wzmacniacz
A ja dostałem
Zapalenia gardła
Wypieprzyli nas
Bunt się skończył
Do matury pół roku


09.09.2024

Manifesto

Manifesto

My, nofuturyści,
Nie wierzymy w ludzkość
Choć nie negujemy jej istnienia.
Stwierdzamy tylko organoleptycznie,
Że wszystkie teorie o jej postępie
To infantylne mrzonki pięknoduchów.
Nie czekamy na światowy pokój,
Ani na zwalczenie głodu,
Bo to nie leży w interesie
Żadnej z tajnych lóż
I jawnych emanacji tychże.
Ich racją bytu jest władza, a ta
Nie ostoi się bez strachu.
Nie zwalczamy religii. Przyglądamy się,
Która jest najbardziej znienazwidzona
Przez koterie nazywające siebie szumnie
Elitami i moralnymi autorytetami,
Bo to świadczy o jej prawdziwości.
Ale i ona nie zatrzyma
Galopującego egoizmu.
Dlatego świat nie ma przed sobą
Żadnej przyszłości. A przynajmniej ten.
Stąd umiarkowany optymizm
W naszej twórczości.

09.09.2024

niedziela, 8 września 2024

Wytyczne

Poezja musi boleć, powinna wyć jak zwierzę, żadne tam "twe" i "me". Powinna gryźć i szarpać. Powinna być natrętna jak telemarketer, a nie koić nerwy konsystencją i smakiem waty cukrowej. Powinna szczypać w oczy jak sól. I powinna piec jak sól sypana na ranę. Powinna być solą a nie staroświeckim pudrem na pupę dla niemowląt. I powinna mieć sens, nawet jeśli trudno się z nim zgodzić. Powinna prowokować a nie uspokajać jak filiżanka meliski. Powinna uciskać w głowę i uwierać w dupę.

sobota, 7 września 2024

O autorze

Jestem narcystycznym grafomanem, zapatrzonym w siebie egotykiem, który myśli, któremu się zdaje, który jest przekonany, że cokolwiek nie powie, nie napisze, nie wyrzyga albo nie wysra, to poezja. Zaśmiecam bity serwerów, zawalam ich pamięci niepotrzebnymi zbitkami niedobranych słów bez głębszych treści. Gorąco pragnę zaistnieć, zabłysnąć, zostać dostrzeżonym. Rozpaczliwie bombarduję świat czymś, co w swej pysze uważam za wiersze. Tyle, że te bomby mają moc torebek z wodą zrzucanych z okna na głowy przechodniów przez łobuza. Irytują, a potem zostają zapomniane, bo na szczęście nie wyrządziły większych szkód oprócz niespodziewanego zmoczenia.

piątek, 6 września 2024

Chaos zawsze chaos

Liczę
Spadające krople krwi
Porównanuję czas
Z kapiącym kranem
Trzeba będzie
Zsychnchronizować zegarki
Bo robi się kakofonia
A ja bardzo pragnę
Choć ostatni raz
W życiu harmonii


06.09.2024

czwartek, 5 września 2024

Możecie mi skoczyć tam gdzie możecie pana majstra w dupę pocałować

Zatarłem ślady puszystym ogonem
Lepiej niż miotłą z wierzbowych witek
Odciski palców usunąłem płynem na odciski
Znikły bez śladu po namoczeniu
Głos zniekształciłem chustką do nosa
Widziałem to na starych filmach noir
Twarz umiejętnie postarzyłem dioksynami
Nie znajdziecie mnie a gdyby nawet
To ten kraj nie podpisał umowy ekstradycyjnej


05.09.2024

wtorek, 3 września 2024

nic nie szkodzi

nie
nie gniewam się na ciebie
naprawdę nie mam o co
nie jesteś niczemu winna
złościć się że dzieci rosną
albo że na starość siwieją włosy?
po prostu pewne wydarzenia 
musiały się zadziać
umiejscowić na osi czasu
zająć przypisane im miejsca
zgodnie z harmonogramem
zapisanym w DNA naszego gatunku
walka z naturą jest przecieskuteczna
bo do niej zawsze należy ostatnie słowo
na łożu śmierci
pewnie dlatego cenisz życie zgodne
z jej rytmem 
bez wnikania w sens tego wszystkiego
spoko
nie mam żalu


03.09.2024

poniedziałek, 2 września 2024

Nie znam głupszej religii

Nie obiecuje raju za męstwo w boju
Ani za ścięte głowy wrogów
Nie nakazuje ucieczki od świata
W pozycję lotosu i pracy nad sobą
Ponad własne siły
Nie uważa ciała za więzienie
Nie gardzi widzialnym
Choć jednak bardziej ceni niewidzialne
Ale tylko dlatego że to co widzialne
Przez kosmiczny dramat może rodzić egoizm
Niemający nic wspólnego z kochaniem siebie
Nie nakazuje podlizywać się bóstwom
Zakazuje negocjacji z demonami
Bo te finalnie zawsze oszukają
I jeszcze twierdzi że miłość dała się zabić
I powstała z martwych abyśmy nie poginęli
Co za bzdury! A może nie?...

02.09.2024

niedziela, 1 września 2024

Z wiekiem

Czas płynie coraz szybciej
Mam codziennie mniej włosów
Kolejni znajomi odchodzą tam
Za to rośnie liczba ludzi
Do przeproszenia


01.09.2024

Zaułek

Ciemność pretensjonalnie
Oślepiła mnie jaskrawością
Swojego mrocznego przekazu
Straciłem z oczu drogę do
Czy raczej straciłem oczy
I odtąd polegałem na kłamliwych podszeptach
Nieżyczliwych mi ludzi płci obojga
Dlatego zabrnąłem w ślepą uliczkę
Mój pies-przewodnik przeskoczył mur
A mnie pozostawił na pastwę myśli
A to gorsze niż wygłodniałe agresywne
Bezdomne lwy
Czy to w ogóle był pies? Nie wiem
Nie widziałem go przecież
Choć nie raz gładziłem
Po łuskowatym grzbiecie


01.09.2024

piątek, 30 sierpnia 2024

Syndrom ofiary losu

Nie wiem jak z tobą rozmawiać
Problem zapewne tkwi we mnie
Podobno jestem przewrażliwiony
Słyszałem to już nie raz od ludzi
I innych gruboskórnych potworów

Powtarza się historia jak ta z nią
Potem pierwszą żoną
A teraz ty Brutusie
Wbijasz mi nóż w samo serce
Z tak doskonałą obojętnością
Że zaczynam wierzyć
W twoją bezinteresowność
Po prostu robisz to naturalnie
I zarazem mechanicznie
Z przyzwyczajenia albo nawyku

Wszystkie was łączy zanikanie empatii
Połączone z zawężaniem się pola widzenia
Każdy ma prawo do pomyłki
Nie uzurpuję sobie wszechwiedzy
Chciałbym tylko usłyszeć "przepraszam"
Po ranach zadanych językiem i zębami



czwartek, 29 sierpnia 2024

Nasi ojcowie nasze matki

Z biegiem czasu
Nasze matki
Znienawidziły naszych ojców
Klasyk tamtych czasów
Wódka i rękoczyny

A kiedy owdowiały
Czują się samotne
Nie wiedzą co zrobić
Z dalszym życiem
Więdną nadspodziewanie szybko

Może jednak ich kochały
A może życie straciło sens
Bo złość była dla nich
Paliwem na każdy dzień
I dlatego tęsknią


29.08.2024

wtorek, 27 sierpnia 2024

A co się będę!

A kiedy mi sprawią portret trumienny
I zaczną się kłócić o lichy spadek
Na wszystko jeszcze raz popatrzę
A potem z góry na to naszczę


27.08.2024

poniedziałek, 26 sierpnia 2024

Cisza...

Żadnego głosu czy szczekania
Każdego ranka budzę się do śmierci
Wychodzę z domu by krążyć
W poszukiwaniu żywności i wody
Pośród pracowicie utworzonych ruin
Podczas nocnego ostrzału

Dziś potykam się o nogi dziewczyny
Z którą stałem wczoraj w kolejce po chleb
Nie zamieniliśmy ani słowa a jednak
Zdążyliśmy się zaprzyjaźnić
Rozpoznałem ją po włosach bo twarz
Szczerniała od krwi i gorąca


26.08.2024

niedziela, 25 sierpnia 2024

Straciłem rachubę

Ile razy ogłaszałem że kończę
Ile razy publikowałem po raz ostatni
Ile razy zamykałem profil
Ile razy strzelałem sobie w skroń
Korowód niekończących się pożegnań
Jak u Franka Sinatry


25.08.2024

Nie masz racji

Nie jestem cierpiętnikiem
Codziennie przerywam kolejny nerw
Żeby zobojętnieć
Sporo już zrobiłem
Niedługo dojdę do serca
I przetnę zielony kabel


25.08.2024

Święci

Pojedynczy sprawiedliwi
psują mi obraz ludzkości.
Polne kwiatuszki
rzucone na stertę łajna.
Źle to wygląda.
Niepotrzebny dysonans estetyczny.
Nic się nie trzyma kupy.


25.08.2024

sobota, 24 sierpnia 2024

do domu wróciłem późno

podłoga podstawiła mi nogę
potem mocno chwyciła
przyciągnęła do siebie
objęła
przytuliła ze wszystkich sił

nazajutrz nie gderała
że spałem za długo


24.08.2024

piątek, 23 sierpnia 2024

niewinna(?) zawiść

nie lubię kunsztownych wierszy
sklepionych strzeliście jak gotyckie
wieże kościołów

dzwoniących w uszach onomatopejami
słowiczych hymnów o świcie ku czci
pogańskich bogiń

skrzących i iskrzących metaforami
rozbudowanymi wyszukaną paplaniną
do nieprzyzwoitości

nie
po prostu nie

niewykluczonym jest powód
że sam tak nie potrafię
i zazdroszczę


23.08.2024

czwartek, 22 sierpnia 2024

Ankieta

Dlaczego nie da się żyć po prostu?
Dlaczego nie można się porozumieć
Mimo używania tego samego języka?
Dlaczego miłość nie chce trwać 
Choćby odrobinę dłużej?
Dlaczego nie mówisz mi nic miłego?
Dlaczego jeszcze się tym przejmuję?
Dlaczego jeszcze cię nie zabiłem?...


22.08.2024

wtorek, 20 sierpnia 2024

Przetwórstwo

Nie bądźcie frajerami
Nie wierzcie we wszystko
Co wam wciskam
Zawinięte w arkusze pełne słów
Że to niby o mnie
A skąd!
Tyle tych głupot w telewizji 
I na ludzkich językach
Nic tylko brać gotowe życiorysy
Coś tam przyciąć coś dokleić
Na łzy bo roztwór soli jak wyschnie
Dobrze trzyma byle potem nie lizać
Podgrzać i podać
Gotowy romans bez happy endu


20.08.2024

poniedziałek, 19 sierpnia 2024

natura poezji

najdoskonalszą formą poezji
jest cisza

słowa przeszkadzają w przekazie
ograniczają

nieważne jak bardzo awangarda
będzie zwalczała schematy
zaskakiwała skojarzeniami

lekceważyła
                        ustalone
                                         formy

nadal korzysta ze słów
którym my śmiertelni
nadajemy znaczenia

a poezja istnieje poza czasem
przenika wszystko jak neutrina
jedni starają się ją złapać
do sitka lub kieliszka
inni do pucharu

szczęściarzom osiada na rzęsach
ci są najbliżej pełni
i wtedy milczą w zachwycie

ja też się kiedyś zamknę
marzę o tym


19.08.2024

Popsułem!

Przekręciłem sprężynę w negatywce
Zamilkła
Usłyszałem ciszę
Z początku odczuwałem niepokój
Ale teraz uważam
Że nie ma piękniejszej muzyki


19.08.2024

sobota, 17 sierpnia 2024

Mój habitat

Żyję w świecie brzydoty
Kroczę powoli smakując jej odcienie
Czasem są to tak drobne niuanse
Że umykają niewprawnym
Wychwytuję je jak kiper 
Oglądam pod światło i wącham bukiet
Profani czują tylko gówno


17.08.2024

chwila szczerości

jestem zwykłym neurotycznym dupkiem
chłopczykiem z kompleksem niższości
grafomanem z manią wielkości
mitomanem bez znajomości
narcystycznym egocentrykiem
mało zdolnym wyrobnikiem
a przy tym zwykłym hipokrytą
co się nie dorwał do koryta
i teraz moralizuje
bo taki niby bezkompromisowy


17.08.2024

piątek, 16 sierpnia 2024

spadam stąd

świat się przewrócił
poślizgnął na własnym języku
był zbyt pewny siebie
i jego zdolności ekwilibrystycznych

muszę się dokopać do słońca
piaskiem przemyję oczy
i będę brodzić po kostki
w zimnym popiele
pozostałym z nowych znaczeń
których nie zdołałem przyswoić

niepotrzebnie o tym gadam
bo i tak nikt
nie zamierza się przyłączyć
na mnie już czas


16.08.2024

nokturn

kochanie już dobrze
kochanie nie mów nic
pozwól płynąć krwi
z pootwieranych żył

zobacz jak potok
radośnie się pieni
gdy spływa po skórze
wartkim strumieniem

czuła matka-noc
całuje mi oczy
krzyż stanie na sztorc
pokryje go rosa


Odtworzone z pamięci, schyłek lat 90-tych ubiegłego wieku.

Noc

Cofa się jak lodowiec
Traci zdobyte obszary
Słabnie
Już niebawem
Nie trzeba będzie płacić jej trybutu
Godzinami utajonego życia
Wraz z nią
Odejdzie kolorowa propaganda
Słodkiego snu
Powróci szara wolność jawy


16.08.2024, godzina 02:25

Nudy jak kompot

Wysilam głowę by coś tam
O tobie napisać. Nic. Pustka.
Nie chce mi się. Rzygam już.
Nawet już nie mam ochoty
Ciebie obsrywać. Nie warto.
Od dawna nie istniejesz.
Ktoś inny nosi twoje nazwisko,
Ma twój pesel i głos. Nie znam jej.
Może twoją duszę zamknęła w słoiku
I jak stuletni zapomniany kompot
Umieściła w najgłębszym zakamarku
Zatęchłej piwnicy? Trudno. Stało się.
Sama sobie jesteś winna. Trzeba było
W porę zawrócić. Nie chciałaś. To teraz
Płacz sobie w samotności. Boisz się?
Czego? Dusza jest nieśmiertelna!
Nic ci już gorszego nie grozi.
Przyzwyczaisz się przez wieczność.
Takie a nie inne priorytety życiowe
Przyniosły takie a nie inne owoce.
Smacznego. Delektuj się. Do woli.


15.08.2024

środa, 14 sierpnia 2024

Burdel

Burdel w głowie
Burdel w pokoju
Wszędzie mam burdel

Potykam się o siebie sprzed roku
Myślę sobą sprzed wielu lat
Czas zamienił się miejscem z przestrzenią
I rozmazał po ścianach i palcach
Brudzę nim obrus

Dobrze że chociaż przyszły ja
Jest z materii niebarionowej
I nie zagraca miejsca
A przynajmniej nie wchodzi w interakcję
Z moim wzrokiem


14.08.2024

nieprawda

to nie twoja wina
że jesteś pusta jak nirwana

to nie twoja wina
że jesteś tylko echem 

to nie twoja wina
że nie masz innych bogów przed sobą

to nie twoja wina
że stygniesz z wszechświatem

to nie twoja wina
że "na palcu masz dyjament, w sercu twardy krzemień"

to nie twoja wina
że boisz się śmierci już nie żyjąc

to nie twoja wina?
nieprawda


14.08.2024

poniedziałek, 12 sierpnia 2024

życie nie znosi próżni

kobiecy kryzys wieku średniego
potrafi być groteskowy
za młodu taka nowoczesna
wyzwolona i postępowa
nie ulegała naciskom biologii

a teraz niańczy koty
dokumentuje ich każdy dzień
wpisami i filmikami niepomna
że te figlarne słodziaki
były przecież pasożytami
w ciałach swoich matek

macierzyństwo na niby
małżeństwo na niby
wieczna zabawa w życie
infantylna piętnastolatka
po pięćdziesiątce 


12.08.2024

sobota, 10 sierpnia 2024

Tak to działa

Nikt nie jest prorokiem
We własnym kraju

Nikt nie jest artystą
We własnym domu

Nikt nie jest dorosły
W oczach własnych rodziców

Nikt nie jest półgłówkiem
We własnym mniemaniu


10.08.2024

prawda czasu i prawda wewnętrznego ekranu

wewnętrzna niezgoda na teraz
uruchamia mechanizm obronny
dawniej było lepiej nawet za peerel
to były moje najlepsze lata

że kapsle podchody 
smaczniejsze lody
że ludzie byli lepsi
kiełbasy bez chrzęści

idealizowanie przeszłości
to grzebanie we własnych rzygach
i szukanie zapachu fiołków
a jadło się kapustę i czosnek

zresztą rzygi zawsze śmierdzą
tyle są warte nasze wspomnienia
dawnych pięknych czasów
dzieciństwa i młodości


10.08.2024

piątek, 9 sierpnia 2024

Love will tear us apart (again)

Tyle lat, a ja patrzę na Ciebie z zachwytem.
Ciągle i ciągle mi mało, więc wieczorem
nadchodzący sen napełnia mnie smutkiem,
choć i w nim jest ślad Twojej obecności.
Jestem w nim z kochania stopiony jak rtęć,
przelewająca się przez palce.
Dobrze, że to tylko sen, bo rtęć jest toksyczna.
Rano Twoja realna obecność znieczula
ból karku po niewygodnej pozycji,
i wszystko jaśnieje bo to Ty nadajesz sens.

Myślicie, że piszę to o ukochanej?
I z taką egzaltacją, że zaimki osobowe wielką literą?
Otóż nie. Żaden człowiek nie zasługuje
na mydlenie oczu fikcją literacką.
Nikt się przecież nikim nie zachwyca
od pierwszego spojrzenia po ostatni wydech,
a najpiękniej wymyślona nieprawda
jest wiarygodna jak prognoza pogody
na najbliższe milenium.
Wszyscy za każdym razem przeżywamy
rozczarowanie ludzką miłością,
stąd głupie tęsknoty za tymi wcześniejszymi,
albo naiwne nadzieje przy okazji następnych.

Porządek w kwestii miłości
doskonale regulują dwa przykazania
zapomniane z wiekiem razem z całą
edukacją religijną. Szkoda, bo one
są najlepszą instrukcją dla użytkowników.


09.08.2024

czwartek, 8 sierpnia 2024

recykling

kiedyś wyłowili z wisły
szkielety lewiatanów
nie przeżyły w słodkiej wodzie

ktoś uznał że się przydadzą
i architekt wkomponował
ich żebra w trasę toruńską

ciekawe czy jadły plankton
czy pasące się na brzegu krowy
a może porywały dziewice

to ostatnie lepiej by tłumaczyło
ich wyginięcie niż niewłaściwy 
skład chemiczny wody


08.08.2024

poranna rutyna

słońce rozcina zasłony
ostrym szpicem kłuje 
moje łóżko podrywa się jak źrebak
ugryziony przez gza
i strząsa mnie z szerokiego grzbietu
taka szybka reanimacja
wtłacza mi duszę w bezwładne ciało
i choć jeszcze chwilę 
widzę jej oczami nieznane światy 
z ich zupełnie odmiennymi prawami natury
już kolejne fotony zagęszczają się 
z poczucia obowiązku
i ciągną mnie za nogę do łazienki
dbając przy tym o szczególnie bolesne
wpicie pazurów w duży palec u stopy
żebym nie zaspał do pracy
to budzi lepiej od kawy
której i tak nie piję ani rano ani nigdy
bynajmniej nie z powodu braku czasu
po prostu jej nie lubię


08.08.2024

Tumiwisizm

Już mi nie zależy
Możesz mi uwierzyć
Ambicja się kruszy
Niczego nie muszę

Bronić swoich racji
Męczyć w delegacji
Wyprasować ubrań
Rozwiązywać równań
Kłócić się z idiotą
Być łasym na złoto
Łatać dziury w stropie
Brać przeszkód w galopie
Awansować w pracy
Wiedzieć kto to Tacyt

Pozostały mi
Miesiące trzy
Życia - góra
Hura!


07.08.2024

sobota, 3 sierpnia 2024

Majtki

Proszę cię, nie zdejmuj majtek.
Nie zaczynajmy od tego,
Bo to początek końca.
Najpierw popatrz na mnie z daleka
I lekko się uśmiechnij
Prawie niedostrzegalnie,
A ja ci się odwzajemnię
Czerwieniąc na twarzy.
Przy następnym spotkaniu
Już dłużej zatrzymamy na sobie wzrok,
Aż kiedyś do siebie podejdziemy,
Każde z inną bajką:
Ja zapytam o godzinę, ty o drogę dokądś.
W końcu się sobie przedstawimy,
Pójdziemy na kawę, której oboje nie lubimy.
Porozmawiamy przy stygnącym espresso
I odkryjemy, co nas łączy i dzieli.
A potem ruszymy na spacer
Zapominając o zimnej kawie.
Majtki poczekają, przyjdzie na nie czas,
Może nawet kilka lat. Nie zaczynajmy
Od dupy strony.


03.08.2024

środa, 31 lipca 2024

Godzina "W"

Tak
O siedemnastej stanę na baczność
Znieruchomieję
Wzrok wywinę na drugą stronę
Żeby zobaczyć Ich twarze

Jednakże
Z szacunku dla Nich nie wywieszę flagi
Nie pójdę śpiewać powstańczych piosenek
Na festynach udających uroczyste obchody
Bo nie byłbym zdolny do Ich ofiary

Niech niebo zabarwi się krwią
A chmury poczernieją jak dym
Postawcie na ulicach szubienice
I zawieście portrety rozkazodawców
Zbiorowego samobójstwa


31.07.2024

sobota, 27 lipca 2024

Moje uczucia

Moje uczucia nie są skomplikowane
Czego wymagać od człowieka

Zwykła dojmująca pustka 
Bez choćby śladowych ilości ciemnej materii

Samotność rozciągająca się od kwantów
Poprzez wszystkie rzeczy widzialne i niewidzialne
Aż do zakurzonego tronu
Świętego Mocnego a Nieśmiertelnego
Który abdykował i udał się na wygnanie
Pozostawiając mnie z moim nihilizmem

Smutek paraliżujący chęć życia
Zmęczenie dźwiganiem przeszłości
I świadomość że przyszłość 
Coś od siebie jeszcze dołoży

Nic szczególnego
Normalka
Szału nie ma


27.07.2024

sielanka

na plaży łabędź
niemo przekrzykuje fale radiowe
ryk skuterów wodnych
pierdzenie silników paralotni
warkot śmierdzących motorówek
bezskutecznie


27.07.2024

piątek, 26 lipca 2024

nieudana odyseja

głośna muzyka
zapchała uszy woskowiną
nie słyszał śpiewu 
syreny policyjnej
i dachował
po strzałach w opony


26.07.2024

wtorek, 23 lipca 2024

sobota, 20 lipca 2024

Epigońska piosenka

Napotkany po latach idol z młodości
Chciał mi dać autograf
Powiedziałem nie nie mój dawny idolu
Dla mnie mój dawny idol już nie jest żadnym idolem
Z prostytutkami nie rozmawiam

Napotkana na fejsbóku dawna wielka miłość
Nie chciała mnie przyjąć do grona znajomych
Pomyślałem tak tak ukochana
A przecież zaraz po rozstaniu 
Powiedziałaś zostańmy przyjaciółmi

Tak się już dzieje tak się porobiło
Że wszystko z czasem przynosi rozczarowanie
Tak już widocznie musi być
I nic się na to nie poradzi
Choć początku zawsze jest pięknie

Rozcięliście mi nożem powieki
Rozcięliście mi nożem powieki
Rozcięliście mi nożem powieki
I teraz widzę was bardzo wyraźnie


20.07.2024

https://youtu.be/uR6pPYgODxc?si=qdwYFCKaOW3OoMAb

jesteś do niczego

zestarzałaś się
na dłoniach 
marsjańskie kanały
niepotrzebna lupa

świecisz w słońcu
jak polakierowana
niby taka gwiazda diet
a tylko rowerowy odblask

polecasz odpadki kuchenne
twierdzisz że są zdrowe
od nadmiaru celulozy
mówisz jak drewno

nie lubię cię i nie tęsknię
nie zawracam sobie tobą głowy
nie jesteś mi do niczego potrzebna
nie wiem po co tyle o tym gadam


19.07.2024

czwartek, 18 lipca 2024

liść

dostałem w pysk

niby nie pierwszyzna
kiedyś złamano mi nos

ale to dzisiaj było inne
zaskakujące

teraz tarzam się po ziemi
jakby mi przy okazji
przetrącono kręgosłup
nie mogę stanąć na nogi

udaje mi się na chwilę uklęknąć
a po chwili znowu
jestem tylko dwuwymiarowy
jak stary plakat wyborczy
w błocie pośniegowym

i chociaż plaśnięcie w policzek
nawet nie było dosłowne
nie wiem czy jeszcze
uwierzę w przyjaźń


18.07.2024

cierpienie?

nie
już nie cierpię
nie cierpię
ciebie


18.07.2024

poniedziałek, 15 lipca 2024

wybacz

zbyt długo
nie było mnie
w twoim życiu

przegapiłem wszystko
co było dla ciebie
naprawdę ważne

studia pracę
nieudane związki
i twój pogrzeb


15.07.2024

piątek, 12 lipca 2024

Apokryf

‐ Dzieci, macie coś do jedzenia?
‐ Nie, 
Ale nie zarzucimy sieci 
I nie nałowimy ryb,
Bo to nieetyczne.
Lepiej od ciebie wiemy,
Co powinno jeść 
Wcielone Słowo Boga.
Rano pójdziemy kupić
Wegańskie burgery.

‐ Mistrzu, jest taka sprawa,
Byłoby super, naprawdę,
Gdybyś pobłogosławił
Kochających się ludzi:
Jednego z uczonych w piśmie,
I Markusa, rzymskiego oficera.
To by była wielka lekcja
Tolerancji i ekumenizmu,
Poza tym pokażemy Rzymianom
Naszą nowoczesność 
I gotowość do integracji 
Wokół wspólnych wartości.

‐ Pan nic nie odrzekł. 
Pomyślał tylko ze smutkiem:
"Całe zmartwychwstanie na nic".
Wstał, otrzepał się z piasku,
Pstryk! i świat zniknął
Nie czekając na przepowiedziane trąby
W niespisanej jeszcze Apokalipsie.


12.07.2024

Dobranoc

Życzę ci 
Dobrej nocy
Kolorowych snów
W jakości HD
I rześkiego poranka
Ja zapadam w sen
Bez marzeń
I nie zamierzam 
Dawać ci w nim
Głównej roli
Ani się
Z niego budzić


12.07.2024

czwartek, 11 lipca 2024

Schizofrenia

Nie wiem skąd się wzięła,
Ale czuję ją wyraźnie w głowie,
Grzałka do gotowania wody,
Taka, wiecie, metalowa spirala
Niezbędna na wczasach w PRL-u,
Z wtyczką bez uziemienia,
Bo kabel jest dwużyłowy.
Ni cholery wyjąć wtyczkę z gniazdka.
Śmierdzę własnym mózgiem
Przy każdym wydechu.
Wszystko mi się zaczyna mieszać:
Wczoraj, dzisiaj, fakty, wymysły,
Twarze, słowa, strony barykady.
A w tej zupie pływa żabką...
Bzz! Spięcie. 


11.07.2024

wiersz sentymentalny

jakoś tak wszystko odeszło
przestało
wiesz
rzeczy wróciły na swoje miejsce
sklepy zielarskie nareszcie śmierdzą
wegetarianizm śmieszy
sekciarstwo wkurwia

arogancją zdrapałaś lakier
z cokolwiek wyidealizowanych wspomnień
widać spod niego styropian
kruszę go w palcach
leci do oczu
drażni gałki
a ja
odzyskuję cudownie właściwą optykę
teraz widzę że twoje włosy
nie były wcale złociste
tylko w kolorze tombaku

nienawidzę cię
bo po czterech miesiącach 
zapomniałaś kiedy mam urodziny
i zadzwoniłaś trzy dni po czasie
a potem już nigdy


11.06.2024

poniedziałek, 8 lipca 2024

Dość!

Chcę zobaczyć
Jak umiera krzesło
Które codziennie
Na mnie warczy
Jego wściekłość
Jest nieznośna
Nie pozwala
Usiąść za stołem
Z tobą


08.07.2024

niedziela, 7 lipca 2024

Starzeję się

Mam wpływ na coraz mniej rzeczy 
A może raczej uświadamiam sobie to
Na co nigdy nie miałem wpływu
Coraz rzadziej jestem pytany o zdanie
Coraz mniej kobiet mnie zauważa
Wiązanie butów trwa coraz dłużej 
Gorzej słyszę utyskiwania żony
Zaczynam się gubić w znajomych okolicach
Nie rozumiem już języka tubylców
A też jestem tutejszy od zawsze
Lista marzeń i pragnień kurczy się
Nawet się dziwię niektórym z nich
Tracę części wspólne z rzeczywistością
Niby mnie otaczającą bez drogi ucieczki
A ona oddala się coraz bardziej
Zaczynam fukcjonować między
Przed-śmiercią a po-życiem
Byle tu nie utknąć na zawsze


07.07.2024

Piszę list pożegnalny

Nic tu po mnie
Męczę serwer
Jakoś dziwnie 
Brak mi werwy
Czuję pustkę
Łzawią oczy
Może chustka
To zakończy
Jestem dziwnie
Wyczerpany
Może piwem
Przegnam handrę

Pa!


07.07.2024

sobota, 6 lipca 2024

ChatGPT

Dałem garść wytycznych
Bezdusznej maszynie

Napisała wiersz
Lepszy niż moje

To daje nadzieję
Że poezja nie zginie

Nawet jeśli kiedyś
Wymrze cała ludzkość


06.07.2024

piątek, 5 lipca 2024

O smutku

Smutek ciężej dźwigać
Niż trumnę na barku
Trumnę pochłonie ziemia
Plecy się wyprostują
Kurz opadnie z marynarki
I pójdziemy napić się wódki

Smutek z każdym dniem waży więcej
Gniecie żebra kolanami
I poddusza podstępnym chwytem Zawodowego wrestlera
Trze oczy do łez a przez uszy
Wsącza tamte głosy

Najtrudniej jest się pogodzić
Ze śmiercią kogoś
Kto nawet nie wie że nie żyje
Taka śmierć jest przewrotna
Bo nie czuć trupiego odoru
Ani nie mętnieją rogówki

Nie można się pożegnać
Nie można przeżyć żałoby
Nie można iść na cmentarz
A snucie miłych wspomnień
Nie przynosząc żadnej ulgi
Potęguje świadomość bezsilności


05.07.2024

O śmierci

Każda śmierć niesie w sobie
Przyczynek do zadumy
Płaczemy nad dzieckiem
Znalezionym na śmietniku
Wzdychamy smutno gdy radio
Podaje liczbę ofiar wypadku
Tąpnięcia w kopalni lub powodzi
Choć nigdy ich nie znaliśmy

Gatunkowa solidarność
Tym dziwniejsza
Że w stosunku do żywych
Nie mielibyśmy skrupułów
Pokłócić się o miejsce w tramwaju
Albo wyrywać sobie z rąk
Ostatnią torebkę cukru
W promocyjnej cenie


05.07.2024

środa, 3 lipca 2024

Co? Gówno!

Wyrzygałem motyle z brzucha
Razem z zalegającą młodością

Odciążony układ pokarmowy
Błyskawicznie dogonił resztę ciała

Teraz moje mikrobiota robią
Co do nich należy

Produkując bardzo wysokiej jakości
... przemilczę


03.07.2024

poniedziałek, 1 lipca 2024

Nic szczególnego

Jestem zwyczajnym człowiekiem
Niczym się nie wyróżniam
Nudny wzorzec przeciętności:
Zachowania kompulsywne
Zaburzenia płynności mowy
ADHD
Stany lękowe
Epizody depresyjne
Otyłość brzuszna
Nadciśnienie
Cukrzyca
Początki artretyzmu
Łagodny przerost prostaty
Zespół jelita drażliwego
I kilka uzależnień
Po prostu norma


01.07.2024

niedziela, 30 czerwca 2024

Traktat demonologiczny

Jeśli wiarę obrać z religijności
I zostawić samą duchowość
Sprowadza to niebezpieczeństwo
Otwarcia na duchy przeklęte

To jak zniszczenie śluzy bezpieczeństwa
Komory dekontaminacyjnej
Wyłączenia firewalla
Lub programu antywirusowego

One są natarczywe i podstępne
Jak mikroby chorobotwórcze czają się 
W sytuacjach moralnie dwuznacznych
Wypatrując nieuzbrojonej ofiary

Zasiewają wątpliwości
Usprawiedliwiają chwiejność
Pochwalają sceptycyzm
Ośmieszają prostolinijność

Pod ich wpływem zmienia się optyka
To co święte wydaje się głupie
To co piękne - powykrzywiane
To co wstrętne - interesujące

Coraz bardziej opluwasz
Coraz chętniej wyszydzasz
Coraz mocniej zwalczasz
Coraz głośniej negujesz

I stajesz się ich żerem
Zdobyczą do połknięcia 
Kiedyś zawloką cię w zębach
I będą trawiły przez wieczność


29.06.2024

piątek, 28 czerwca 2024

Wszystko wtórne

Trzymam się niewolniczo braku talentu
Jak spoconej dłoni w szkolnej parze
Zanudzam bo nie umiem o niczym
Wypowiadać złożonych zdań
Oprócz własnych narcystycznych doznań
To już masturbacja słowami

Coś tam stęknę że boli dusza
A kogo to wzrusza
Nie rozwijam warsztatu
Gubię narzędzia
Co zresztą nie ma żadnego znaczenia
Bo i tak nie umiem z nich korzystać 

Ciągle te same zwroty
O tych samych emocjach
Że tęsknię że chciałbym
Że nie tęskni że nie chce
Nuda nuda nuda
I totalna poruta


28.06.2024

Że też jeszcze ci się chce

Czasem jeszcze cię widuję
Zjawiasz się nieproszona
Jak zła wróżka na chrzcinach
Odbierając tego dnia radość  
Z porannego wskrzeszenia budzikiem

Najczęściej posługujesz się
Pewnie z lenistwa albo zblazowania
Kiepsko ucharakteryzowanymi dublerkami
Licząc zapewne na mój kiepski wzrok
I słusznie - nie raz się nabrałem


28.06.2024

Publikacja w Akancie