Choć zewnętrznie bezbarwną
i niedookreśloną w kształcie,
więc trudno jest mnie zapamiętać.
Gdybym był jaskrawy jak papuga,
to by było zbyt trywialne,
a jestem wyjątkowy.
Za to można się we mnie przeglądać,
nie widząc swoich mankamentów.
Moje barwy wykraczają
poza spektrum światła widzialnego,
a głos umyka słuchowi.
Podczerwienią roztapiam serca,
ultrafioletem łagodnie opalam skórę.
Infradźwiękami kruszę sejfy z biżuterią.
30.11.2024
sobota, 30 listopada 2024
czwartek, 28 listopada 2024
Deszcz
Z krawędzi daszku
Wiaty przystankowej
Ciężkimi kroplami
Poufale poklepuje
Wiaty przystankowej
Ciężkimi kroplami
Poufale poklepuje
Po plecach
Mówiąc
Ty!
Ty!
Ty-ty!
28.11.2024
Ty!
Ty!
Ty-ty!
28.11.2024
Co mam powiedzieć...
Jest jak jest
Może będzie lepiej
A może gorzej
Może jeszcze kiedyś
Będę miał coś do powiedzenia
A może zamilknę
Niczego nie planuję
Nie robię niczego wbrew
Kładę się na wodzie
I kołysany falą
Patrzę na niebo tęsknie
Podobno to nasza
Prawdziwa ojczyzna
Ja jej nie pamiętam
Więc nie mam zdania
Może będzie lepiej
A może gorzej
Może jeszcze kiedyś
Będę miał coś do powiedzenia
A może zamilknę
Niczego nie planuję
Nie robię niczego wbrew
Kładę się na wodzie
I kołysany falą
Patrzę na niebo tęsknie
Podobno to nasza
Prawdziwa ojczyzna
Ja jej nie pamiętam
Więc nie mam zdania
11.11.2024
środa, 27 listopada 2024
Wymarzone wakacje
"Nie dbasz o to, kim dzisiaj jestem,
Oddychasz zupełnie innym powietrzem,
Twój świat się z moim już nie zazębia,
Rozdziela nas niemierzalna głębia...."
Piszę te bzdury z przyzwyczajenia,
Rymy składają się od niechcenia.
Może mi z tego wyjdzie piosenka,
Przebój na lato przed którym tłum klęka
Jeszcze się przydasz, zarobię pieniądze,
Wyjadę daleko, gdzie świeci słońce,
Wygrzeję stare kości na plaży,
Bo tak naprawdę to mi się marzy.
27.11.2024
poniedziałek, 25 listopada 2024
Naftalina
Odurzający zapach naftaliny
Przypomina stare dobre czasy
Kiedy wszystko było bardziej proste
A kożuchy nie budziły zgorszenia
Pewnie że było biedniej
Jasne że żyło się trudniej
Ale było się bogatym ludźmi
Którzy wtedy jakoś mniej zawodzili
Wszyscy znajomi rodziców
Byli ciotkami i wujkami
A ich wizyty z dziećmi
Były najlepszymi prezentami
Ale
Czasy się zmieniają
Dzieci się nie znają
Nawet z jednego podwórka
Gość w dom jest intruzem
Niech nie siedzi dłużej
Bo w telewizji powtórka
Czas szybko dziś ucieka
Nie po to człowiek siedział
By znów przegapić serial
Nie ma z kim rozmawiać
Każdy sobie życie układa
Rośnie między nami interwał
25.11.2024
niedziela, 24 listopada 2024
Rozcieńczam
dym papierosowy powietrzem,
wódkę colą, a moralność
samousprawiedliwianiem:
"Inni też tak robią",
"A u was biją Murzynów",
"Nikomu nie robię krzywdy",
"Pedofilia w Kościele!",
i tak bez końca,
aż do wartości homeopatycznej.
24.11.2024
czwartek, 21 listopada 2024
Te słowa już nie przeminą
Tajemniczy wędrowcy
Uciekinierzy z niewoli
Stali się fermentem
Zarzewiem rewolucji
Uciekinierzy z niewoli
Stali się fermentem
Zarzewiem rewolucji
To oni przynieśli
Słowa Boga
Na kamiennych tablicach
Zamkniętych w skrzyni
Jakież zdziwienie
Musieli budzić
Niedowierzanie
Albo pogardę
"Jeden Bóg?"
"Jedna żona?"
"Nie mordować?"
"Poprzestać na swoim?"
A wokół imperia
Krwawe satrapie
Zwycięzca brał wszystko
Przegrany w łańcuchach
Imperia upadały
Władcy umierali
Dzisiejsze czasy
Też zetrze wiatr
A tamtych tablic
Nie zniszczy erozja
A jeśli nawet
Zostanie sumienie
Przed 1 października 2024
77%
siedemdziesiąt siedem procent kobiet
doświadczyło w kraju molestowania
w miejscach publicznych
przerażające statystyki
rozumiem że wliczono w to
pożegnalne pocałunki na dworcach
i przepuszczanie przodem w drzwiach
bo dla feministek to obrzydliwy seksizm
doświadczyło w kraju molestowania
w miejscach publicznych
przerażające statystyki
rozumiem że wliczono w to
pożegnalne pocałunki na dworcach
i przepuszczanie przodem w drzwiach
bo dla feministek to obrzydliwy seksizm
a może żal ściska im dupy
bo ich nikt nie chce całować
21.11.2024
środa, 20 listopada 2024
Tomaszów
Nie, nie pojedziemy do Tomaszowa.
Już wszystko zostało powiedziane:
myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem.
Wszystko.
Nie będziemy do tego wracać,
ani do tamtych ścian.
One już nie są nasze, a cudze meble
już dawno zostały oswojone,
a nawet doczekały się potomków.
Nic tam po nas. Nikt nas nie rozpozna.
Na intruzów szczuje się złe psy.
Więc pozwól mi w spokoju
na wyblakłej fotografii
dojeść zielone kiedyś winogrona.
20.11.2024
https://youtu.be/Cv_IjlzlfCE?si=L_HVtUASGrWbEZXA
sobota, 16 listopada 2024
Ha ha
"Gdzie był Bóg
Gdy mordowano dziecko?
Gdzie on był
Gdy zapłonęły piece w Auschwitz?
Gdzie
Gdy strzelano do robotników na Wybrzeżu?
No?"
"On tam wszędzie był!
Cierpiał w każdym tych niewinnych..."
I bardzo dobrze
Zasłużył
(A może to wcale
Nie Jego wina)
16.11.2024
Gdy mordowano dziecko?
Gdzie on był
Gdy zapłonęły piece w Auschwitz?
Gdzie
Gdy strzelano do robotników na Wybrzeżu?
No?"
"On tam wszędzie był!
Cierpiał w każdym tych niewinnych..."
I bardzo dobrze
Zasłużył
(A może to wcale
Nie Jego wina)
16.11.2024
Wszystko świadczy o was
Wasze bogactwa świadczą
Że jesteście bogaczami
I o niczym więcej
Wasze urody świadczą
Że jesteście urodziwi
I o niczym więcej
Wasze wpływy świadczą
Że jesteście wpływowi
I o niczym więcej
Wasze medale świadczą
Że kochacie zaszczyty
I o niczym więcej
Wasza pogarda świadczy
Że gardzicie innymi
I o niczym więcej
Wasze zdjęcia w mediach
Z chorymi i ubogimi
Nie świadczą o niczym
16.11.2024
Marzenie
Chętnie bym się poetycko sprostytuował
Za konkretne pieniądze
Rzuciłbym robotę której nienawidzę
Tak szczerze jak ochoczo wielbiłbym
Obojętnie jaki reżim
Niestety nie mam talentu do zaoferowania
Miłościwie panującym w danej chwili
Nie uderzę w patriotyczny patos
Wojskowych fanfar i werbli
Nie skrytykuję tysięcy faszystów
Z Marszu Niepodległości
Nie wystąpię w Szkle Kontaktowym
Ani Rozmowach Niedokończonych
Nie wyszydzę dykcji Tuska lub Kaczyńskiego
Nie zaproszą mnie na procesję ani na pochód
Nie wychłoszczę pamfletami nieprawomyślnych
Nie wyśmieję niezrozumiejących ducha czasów
Bo gówno umiem
Pozostaje mi dożywotnia gorzka niezależność
I chudy bękart
Za konkretne pieniądze
Rzuciłbym robotę której nienawidzę
Tak szczerze jak ochoczo wielbiłbym
Obojętnie jaki reżim
Niestety nie mam talentu do zaoferowania
Miłościwie panującym w danej chwili
Nie uderzę w patriotyczny patos
Wojskowych fanfar i werbli
Nie skrytykuję tysięcy faszystów
Z Marszu Niepodległości
Nie wystąpię w Szkle Kontaktowym
Ani Rozmowach Niedokończonych
Nie wyszydzę dykcji Tuska lub Kaczyńskiego
Nie zaproszą mnie na procesję ani na pochód
Nie wychłoszczę pamfletami nieprawomyślnych
Nie wyśmieję niezrozumiejących ducha czasów
Bo gówno umiem
Pozostaje mi dożywotnia gorzka niezależność
I chudy bękart
Nieskrępowanej ekspresji twórczej
16.11.2024
16.11.2024
piątek, 15 listopada 2024
Idolom
Nie przyjmę opłatka z kapelusza
Od tłustowłosych mamroczących
Nazwę jednostki oporu elektrycznego
Ani nie pozwolę założyć sobie pętli
Na szyję w rytm zimnego metrum
Miarowego jak wystrzały z wytłumionych luf
Nie odurzę się karaibską mistyką
Wpadając w pulsujący rezonans
Pieśni jej zadymionych proroków
Nie będę wąchał kleju w imię
Walki z systemem produkującym klej
Alkohol i inne antysystemowe akcesoria
Pakujcie swoje płyty i wypierdalać
Dorośnijcie choćby z ostatnim wydechem
Ja za was tego nie zrobię
15.11.2024
Od tłustowłosych mamroczących
Nazwę jednostki oporu elektrycznego
Ani nie pozwolę założyć sobie pętli
Na szyję w rytm zimnego metrum
Miarowego jak wystrzały z wytłumionych luf
Nie odurzę się karaibską mistyką
Wpadając w pulsujący rezonans
Pieśni jej zadymionych proroków
Nie będę wąchał kleju w imię
Walki z systemem produkującym klej
Alkohol i inne antysystemowe akcesoria
Pakujcie swoje płyty i wypierdalać
Dorośnijcie choćby z ostatnim wydechem
Ja za was tego nie zrobię
15.11.2024
czwartek, 14 listopada 2024
Pa!
Biorę urlop od siebie.
Zostawiam siebie w szafie
i lecę zwiedzać nowe krainy.
Uprasza się
o nieskładanie kondolencji.
14.11.2024
Skoro już tak wypytujesz
U mnie wszystko w porządku
Zewsząd pachnie nadziejąNie grożą wrzody ma żołądku
A twarz mi wręcz promienieje
Udana rodzina
Przyjemne mieszkanie
Praca ciekawa
Widoki na przyszłość
Zdrowie powyżej oczekiwań
Jak widzisz całkiem nieźle
Daję sobie radę bez ciebie
A tak się o mnie bałaś
Prawda?
Mogłaś o to wszystko zapytać za dnia
Nie podczas seansu somnastycznego
Po co mnie przywoływać w snach
Skorzystaj z połączenia telefonicznego
14.11.2024
wtorek, 12 listopada 2024
wspaniałe dary losu
o zbawienne rozczarowanie
o szczęśliwy końcu miłości
o drogocenny darze zerwania
o twa cudowna obojętności
kiedyś tych darów nie doceniałem
płakałem jakby umarło niebo
ale teraz zaglądając na twój profil
coraz bardziej upewniam się
że otrzymałem je we właściwym czasie
i uratowały mnie
przed kosztownym rozwodem
12.11.2024
o szczęśliwy końcu miłości
o drogocenny darze zerwania
o twa cudowna obojętności
kiedyś tych darów nie doceniałem
płakałem jakby umarło niebo
ale teraz zaglądając na twój profil
coraz bardziej upewniam się
że otrzymałem je we właściwym czasie
i uratowały mnie
przed kosztownym rozwodem
12.11.2024
poniedziałek, 11 listopada 2024
O pysze
Bóg nie lubi pychy
To przez nią umrze świat
I wszechświat
Widzialny i niewidzialny
Jasna i ciemna materia
Antymateria
Każdy rodzaj energii
Grawitacja i antygrawitacja
Wszystko
To przez nią umrze świat
I wszechświat
Widzialny i niewidzialny
Jasna i ciemna materia
Antymateria
Każdy rodzaj energii
Grawitacja i antygrawitacja
Wszystko
Jeśli jesteś dumnym łowcą
On ześle jelenia z krzyżem w porożu
I ci przejdzie
Jeśli wywyższasz się bo nie jesz mięsa
On cię zmusi do konsumpcji szarańczy
Bo ta zeżre twoje plony
I szybko zweryfikujesz swoje poglądy
Jeśli masz siebie za Boga
Własne dziecko nasika na twój ołtarz
A jeśli obnosisz się ze skromnością
Aż strach pomyśleć
11.11.2024
sobota, 9 listopada 2024
Straciłem dziecko
W puste miejsce
Ochoczo wskoczyła antygrawitacja
Mogę teraz badać
Jej właściwości jako pierwszy
Na razie wiem
Że oprócz wrażenia odpychania
Daje się poczuć w powietrzu
Zapach ozonu i nienawiści
Wyniki opublikuję w "Nature"
Być może uzyskam
Nominację do Nagrody Nobla
W kategorii fizyka
09.11.2024
piątek, 8 listopada 2024
shogun vs. shotgun
zrytualizowane wysublimowanie
zawsze przegrywa z praktycznością
jak kimono z dżinsami
cha do z colą
czy gejsza z go-go
God Bless America!
08.11.2024
zawsze przegrywa z praktycznością
jak kimono z dżinsami
cha do z colą
czy gejsza z go-go
God Bless America!
08.11.2024
czwartek, 7 listopada 2024
C'est la vie
Nie jestem mądry
Nie jestem piękny
Nie jestem bogaty
Trudno
Nie można
Nie jestem piękny
Nie jestem bogaty
Trudno
Nie można
Mieć w życiu wszystkiego
Musi mi wystarczyć rak prostaty
Musi mi wystarczyć rak prostaty
07.11.2024
czwartek, 31 października 2024
Regeneracja
Kładę się
Dokonuję rachunku sumień
Moich bliźnich
Z lubością chrupię ich grzechy
Popijając wodą święconą
Cicho klnę wieczorną modlitwę
Zasypiam
Śpię
Nasączam się ponownie jadem
Jak papierowy ręcznik
Od rana będę gotowy
Do plucia miłością
31.10.2024
środa, 30 października 2024
Home sweet home
Z nikim tu nie mogę porozmawiać
Jestem intruzem
Zbędnym starym gratem
Niepasującym do ponowoczesności
Nie ta estetyka
(Gruby i łysiejący)
Niewłaściwe poglądy
(Nie poprawiam Boga)
O wszystko się można przypierdolić
Miałem być mężem i ojcem
A stałem się wyłącznie dawcą spermy
Marzenie modliszki o dziecku spełnione
Dziwne że nie odgryzła mi głowy
"Byłoby lepiej gdybyś się wyprowadził"
Bo staję na drodze szczęściu
Modnie transseksualnej córki
I jej matki - cichej alkoholiczki
A wiecie co? Nie mam dokąd kurwa pójść!
30.10.2024
wtorek, 29 października 2024
Bilans cieplny musi się zgadzać
Każdy może
Nie wszyscy powinni
Ja muszę
Temperatura paleniska
Rozsadza kocioł
Spuszczam parę
Leci
Leci
Do wirtualnej chmury
Skrapla się
W słowa
Opada
Na żyznym betonie
Zakwita
Kicz
29.10.2024
poniedziałek, 28 października 2024
Idolatria
Nadwrażliwość
świetna wymówka
dla fanów i mediów
Nieważne
na jaką głębość
zanurzysz się w gównie
Zawsze będą to tłumaczyć
twoją głęboką niezgodą
na okrucieństwo świata
A kiedy już dołączysz
do męczenników popkultury
w Klubie 27
Będą sprzedawać
ikony na koszulkach
nawet bez licencji
28.10.2024
niedziela, 27 października 2024
Mój jisei
Zanurzam pióro w inkauscie po rękojeść
I rozcinam brzuch żarłocznej bestii
Będącej moim ciałem
27.10.2024
I rozcinam brzuch żarłocznej bestii
Będącej moim ciałem
27.10.2024
Za żelazną kurtyną
Śpiewaliście
Ironicznie
"Sam is your leader"
Wykrzykiwaliście
Histerycznie
"Fuck the USA!"
A ja żyłem w takim kraju
Wyśnionym socjalistycznym raju
W którym każdy wołał Wujka Sama
Bo za mordę trzymał Wujaszek Wania
27.10.2024
piątek, 25 października 2024
1:72
Spalonych mostów
nie odbudują wojska inżynieryjne.
Ani zerwanych więzi.
Mogę się tylko bawić
malutkimi żołnierzami
na makiecie przedstawiającej
zrujnowane życie. Diorama w skali.
Mała krwawa wojna z jedną ofiarą.
Wieczorem zamknę wszystko w pudełku
i schowam na pawlaczu,
ale wcześniej zaproszę zwaśnione strony
na piwo w zaimprowizowanej kantynie
w moim nomen omen pokoju.
25.10.2024
wtorek, 22 października 2024
nie ma już czego odkrywać
wszędzie Żabka
zdążyła przed nami
Bieszczady
Śląsk
Pomorze
Warmia i Mazury
pozostała eksploracja
nieznanych obszarów
w Roblox i Minecraft
jeśli takie jeszcze pozostały
zdążyła przed nami
Bieszczady
Śląsk
Pomorze
Warmia i Mazury
pozostała eksploracja
nieznanych obszarów
w Roblox i Minecraft
jeśli takie jeszcze pozostały
22.10.2024
poniedziałek, 21 października 2024
Może
Może cię jeszcze kiedyś
potrzymam za rękę.
Zimną.
Będzie to możliwe
jeśli wystawią ci
niewysoki pomnik
figuratywny
w jednym z parków.
A potem zacznę
pod nim karmić gołębie
żeby go obesrały.
Mnie nie będzie wypadało.
21.10.2024
Łąka
Niekoszona trawa zaszumiała falą
Zanurzyłem się po pas jak Godzilla
Idący po dnie morza na Japonię
A długonogie delfiny skaczą triumfalnie
Obwieszczając koniec ludzkości
21.10.2024
Zanurzyłem się po pas jak Godzilla
Idący po dnie morza na Japonię
A długonogie delfiny skaczą triumfalnie
Obwieszczając koniec ludzkości
21.10.2024
niedziela, 20 października 2024
nie podobają mi się moje wiersze
wykuwam je z finezją
młota pneumatycznego
a potem kładę
zbyt grube warstwy farby
robiąc przy tym
mnóstwo bałaganu
bo kapie na nieuprzątnięty
gruz pod nogami
później jeszcze
wysłuchuję od żony
że zostawiam brudne ślady
w całym mieszkaniu
20.10.2024
online
dlaczego lepiej ogląda się film
w telewizji niż z nośników
i to nawet przerywany reklamami?
dlaczego lepiej słucha się muzyki
z serwisów streamingowych
niż nagrań z nośników
choć i tu reklamy potrafią dopiec?
czy to jakaś potrzeba bycia częścią
krwioobiegu czegoś większego
niż my sami?
nawet woda z potoku smakuje lepiej
niż butelkowana
w telewizji niż z nośników
i to nawet przerywany reklamami?
dlaczego lepiej słucha się muzyki
z serwisów streamingowych
niż nagrań z nośników
choć i tu reklamy potrafią dopiec?
czy to jakaś potrzeba bycia częścią
krwioobiegu czegoś większego
niż my sami?
nawet woda z potoku smakuje lepiej
niż butelkowana
20.10.2024
sobota, 19 października 2024
audyt
"nie będę się ścigać z młodymi
na ilość kolczyków
dlatego wyjąłem z uszu wszystkie
i tak bym przegrał
oni swoje też kiedyś usuną
z małżowin nosów łuków brwiowych
warg policzków pępków języków
i aż oczy bolą na samą myśl
skąd jeszcze
nie będę też ścigać się
na ilość tatuaży
więc nie mam ani jednego
ani na drapieżność fryzur
bo nie mam żadnej..."
obudziłem się
żyję
przeszedłem audyt
19.10.2024
czwartek, 17 października 2024
Roz-czarowanie
Nawet jeśli kiedyś będziemy znów razem
I wreszcie zamieszkamy razem
Zapewne z żalu wpadnę w alkoholizm
Nie będę cię rozpoznawał
Przy codziennych czynnościach
Bo będziesz je robić jakoś inaczej
I mówić do mnie będziesz jakoś inaczej
Takim nieswoim starczym głosem
Którego nigdy nie znałem
Ja nabrałem dziwnych nawyków
I będzie za mało czasu by je oswoić
Ty nabrałaś dziwnych nawyków
I będzie za mało czasu by je oswoić
Nie będziesz mogła zrozumieć
Czemu teraz jest ci ciasno ze mną
Na jednym łóżku i dlatego
Każesz mi spać na kanapie w salonie
Niech już lepiej zostanie jak jest
Nie snuj nierealnych marzeń
Nic z nich już nie wyjdzie
Pieluchomajtki nie są romantyczne
17.10.2024
Krokomierz
Gdyby policzyć
Wspólne kroki
Niewiele tego było
Raptem coś koło czterech lat
A przecież nie każdego dnia
Chodziliśmy razem
Więc tym bardziej
Czas się skraca
Gdyby policzyć
Osobne ślady
Te przed i te po
Nie wystarczyłoby skali
17.10.2024
Kameleon
Zastanawiam się czy wszyscy,
którzy cię kochali lub kochają,
znaleźliby jakąś część wspólną,
choć jeden punkt łączący
twoje liczne osobowości.
A może raczej maski zakładane
stosownie do złowionego okazu?
I co łączy ten zbiór ze sobą:
wzrost? inteligencja? ...???
Dobrze wiem, że nic z tych rzeczy,
wszyscy po mnie byli chociażby wyżsi.
Jedno jest pewne - posiadasz przedziwną
zdolność dopasowywania się.
Niby nic szczególnego? A jednak.
Bo będąc elastyczną jak plastelina
osiągasz swoje cele. Manipulujesz
by się przypodobać. Biada temu,
kto nie sprosta twoim wymaganiom.
Nie bierzesz jeńców. Nawet do albumu
z fotografiami.
17.10.2024
Jak serek Danio
Im dłużej cię nie ma
Tym lepiej cię poznaję
Rosnący dystans pozwala
Na coraz szersze spojrzenie
Bez niepotrzebnego skupienia
Na rozproszonych szczegółach
Teraz dopiero widzę kontekst
Tło i postaci drugoplanowe
Tych niby niepowiązanych
Kilku drobnych zdarzeń
Rozrzuconych na osi czasu
Jak opadłe konfetti
Nie będę jednak dłużej
Zatrzymywać wzroku
Bo cały tamten eon
Zleje się kiedyś w jedną plamę
O homogenicznej konsystencji
Odbierając sens pytaniom
16.10.2024
Wczoraj
Rozjechał mnie walec
Poprawił czołg
Dokończył upadek meteorytu
I nic
Zupełnie nic mi się nie stało
Silny siłą metafizycznego bólu
Naszpikowany sterydami natrętnych myśli
Wstałem
Otrzepałem się
Szczotką ugładziłem nastroszone brwi
I przy akompaniamencie uroczystej ciszy
Nie przyjąłem do wiadomości faktów
Tym gorzej dla nich
16.10.2024
wtorek, 15 października 2024
Moja prywatna kosmiczna katastrofka
Co mi przyniesiesz
Spadająca gwizdo?
Może runiesz na moją głowę?
Celuj dobrze
Nie spieprz sprawy
Jak twoje poprzedniczki
Przyłóż się bardziej niż one
Dość mam już rozczarowań
Zaskocz mnie pozytywnie
Choć ty jedna jedyna
Zbliżając się do ziemi
Daj mi wyraźne znaki
Gdzie mam stanąć
Może
Tu?
15.10.2024
Oskarżam!
To wy zniszczyliście mój układ nerwowy
Uzależniliście od hałasu
Wykoślawiliście poczucie estetyki
Gniewem pod publiczkę zatruliście emocje
Ogłupiliście udawanymi ideałami
I kiedy pokornie staliście w kolejce do kasy
Ja powtarzałem innym wasze słowa
O potrzebie zmian i upadku Babilonu
Potem przepijaliście honoraria
Obmyślajac kolejne bzdury do wierzenia
Czasy się zmieniały a wraz z nimi
Wy w brzuchatych młodzieżowców
Chałturzących na festynach
Byle tylko nie spaść z fali
Bo jeszcze został dach do położenia
15.10.2024
poniedziałek, 14 października 2024
Nie
Nie jestem poetą
Nie piszę wierszy
Produkuję wyroby
Wierszopodobne
Jakby to było
W czasach kryzysu
Zaspokajam potrzeby
Niewyszukaniem
Mam przewagę
Nad artystami
Za czytanie mnie
Nie trzeba płacić
14.10.2024
niedziela, 13 października 2024
Partacz
Nie mam szczęścia do kobiet
I odwrotnie
Szczęście nie ma kobiet do mnie
Wiem
Niegramatycznie
Ale jak to inaczej powiedzieć?
Przekonane o własnej doskonałości
Oczekują jej ode mnie
Czy i moja matka jest taka
Że najwyraźniej takich tylko wypatruję?
Czy muszę działać według schematów
Utartych scenariuszy i algorytmów
Opisanych przez psychologię?
A podobno
Każdy jest kowalem swojego losu
Trzeba było zapisać się do cechu
I odwrotnie
Szczęście nie ma kobiet do mnie
Wiem
Niegramatycznie
Ale jak to inaczej powiedzieć?
Przekonane o własnej doskonałości
Oczekują jej ode mnie
Czy i moja matka jest taka
Że najwyraźniej takich tylko wypatruję?
Czy muszę działać według schematów
Utartych scenariuszy i algorytmów
Opisanych przez psychologię?
A podobno
Każdy jest kowalem swojego losu
Trzeba było zapisać się do cechu
13.10.2024
czwartek, 10 października 2024
mój ranking
powiedziała
"zostańmy przyjaciółmi"
szczyt hipokryzji
już widzę jak mi się zwierza
że z nim ma zawsze super orgazm
a ja tego spokojnie wysłuchuję
10.10.2024
Wskrzeszanie z premedytacją?
Zasypiając zanurzam rękę w pamięci
Tak jak w zadaniach o urnach
Z rachunku prawdopodobieństwa
Porównanie do urn jest logiczne
Bo pamięta się to co już było
A czas przeszły to jedno z imion śmierci
Z losowych kawałków minionych zdarzeń
Układam pstrokatą mozaikę
Nic do siebie nie chce pasować
Jak nogi komara do słonia
Jednak gdy się odsunąć o metr dwa
Zawsze wychodzi... no sami zobaczcie
10.10.2024
Tak jak w zadaniach o urnach
Z rachunku prawdopodobieństwa
Porównanie do urn jest logiczne
Bo pamięta się to co już było
A czas przeszły to jedno z imion śmierci
Z losowych kawałków minionych zdarzeń
Układam pstrokatą mozaikę
Nic do siebie nie chce pasować
Jak nogi komara do słonia
Jednak gdy się odsunąć o metr dwa
Zawsze wychodzi... no sami zobaczcie
10.10.2024
wtorek, 8 października 2024
Wszystko co nasze
Nasze ciała
Pożre ziemia
Nasze kości
Wypluje koparka
Nasze prochy
Rozwieje wiatr
Nasze groby
Zaludnią inni
08.10.2024
Jestem mocno spóźniony
Doganiam własną grupę wiekową
Biegnąc celowo gubię włosy
Zostawiłem za sobą trzeszczące
Stare płyty w starych czasach
Niech im się tam dobrze wiedzie
Nawet jeśli byłby to tylko sen
Poczują się w nim znowu ważne
Takie obrazoburcze jak noszone latem
Z trudem zdobyte buty wojskowe
I takie pierwsze
Jak nieaktualny pocałunek
08.10.2024
piątek, 4 października 2024
Jakoś tak spokojnie się zrobiło
Muchy nie brzęczą nad moją głową
Słuchawki z wrzaskiem zapomniane
Nie zastanawiam się nad dolą
Przestały krążyć myśli niechciane
Życie zaczęło pachnieć inaczej
Gdy nie roztrząsam jak obornika
Spraw i słów skupiając się raczej
Na tym co z dzisiaj dla mnie wynika
Nie piszę historii alternatywnych
Nawet nie muszę z obsesją walczyć
Rozpacz nie szarpie już kompulsywnie
Jest to co jest i to mi wystarczy
04.10.2024
Słuchawki z wrzaskiem zapomniane
Nie zastanawiam się nad dolą
Przestały krążyć myśli niechciane
Życie zaczęło pachnieć inaczej
Gdy nie roztrząsam jak obornika
Spraw i słów skupiając się raczej
Na tym co z dzisiaj dla mnie wynika
Nie piszę historii alternatywnych
Nawet nie muszę z obsesją walczyć
Rozpacz nie szarpie już kompulsywnie
Jest to co jest i to mi wystarczy
04.10.2024
O doktrynerstwie dietetycznym
Celem osobnika jest przeżycie. Celem gatunku - przetrwanie. Nieważne, czy te cele są uświadomione czy nie. Akurat nasz gatunek, jeśli sprowadzić go tylko do biologii, tego celu z grubsza jest świadomy. Co do osobników myślę, że wola przeżycia realizuje się już na poziomie instynktu. Atawizm.
Po co ten wstęp? Żeby przejść do części zasadniczej, mianowicie kwestii odżywiania. Po co jemy? Przeważnie po to, by po prostu przeżyć. Zaspokojenie tej potrzeby nauczyło nas na przestrzeni dziejów korzystać z bardzo różnych źródeł substancji odżywczych. Głównie najłatwiej dostępnych. Ten oportunizm żywieniowy okazał się być opłacalny. Istniejemy jako gatunek. Procesy historyczne spowodowały, że mamy dostęp do składników, których nasi odlegli przodkowie nie znali. A oni mieli do tych, o których ich przodkowie nie słyszeli.
Bogactwo różnorodności sprawia, że wybór jest większy, to oczywiste. Jednakże da się zauważyć lokalne upodobania do takiej a nie innej strawy. Nazywamy to kuchnią regionalną, szerzej patrząc - narodową. Ma to swoje korzenie też w historii. Coś, co było spożywane przez pokolenia jakiejś populacji, jest w kolejnych pokoleniach łatwo przyswajalne. Nowe składniki muszą się dopiero przyjąć.
Tu czas na moje refleksje dotyczące kreowania przez inżynierów społecznych nowego człowieka. Aktualną tendencją jest głoszenie, że człowiek jest nieprzystosowany do jedzenia mięsa. Jest to teza nie do obrony. Nasz gatunek żywi się mięsem od zawsze. Mówią o tym najstarsze znane znaleziska archeologiczne. Gatunki z rodzaju homo, z których ostatecznie zsyntetyzował się nasz własny, również polowały, wcześniejsze korzystały też z padliny. Są to fakty bezdyskusyjne, mające oparcie w badaniach naukowych.
Wegetarianie, czy zawężając - weganie, utyskują nad ludzkim barbarzyństwem. Cóż, kiedy spojrzy się szerzej, należałoby załamywać ręce na barbarzyństwem całej natury. Drapieżnictwo czy wszystkożerność nie jest wymysłem ludzkim. Pamiętając o dwóch zasadach podanych we wstępie łatwiej sobie uświadomić przyczynę tego stanu rzeczy. Świat jest brutalny: pożary lasów, erupcje wulkanów, powodzie, naturalne (tak tak, istnieje takie zjawisko!) zmiany klimatyczne i masa innych czynników powodują ofiary śmiertelne. I na tym poligonie, czy raczej froncie, trzeba przeżyć. I odnieść sukces w przyszłych pokoleniach. Skoro praw natury się nie ocenia moralnie, niech idealiści, więc nie realiści, darują sobie osądzanie tych, którzy nie zamierzają podążać ich drogą. Jaką dietę wegańską mieliby uprawiać ludzie podczas epoki zlodowacenia, Inuici zwani dawniej Eskimosami na czy koczownicy euroazjatyccy? Albo rozbitkowie z morskich katastrof?
No ale weganizm nie wyczerpuje wszystkich ideologii żywieniowych. Jest ich mnóstwo, że skupię się tylko na jednej, też medialnie nagłośnionej: dieta śródziemnomorska. Powiem o niej krótko: najzdrowsza dieta europejska - tak się ją przedstawia. I krótko ją skomentuję: już widzę jak górale karpaccy, alpejscy, a nawet szkoccy porzucają swoje tradycyjne kuchnie na jej rzecz. A i mieszkańcy terenów niżej położonych. Ze mną na czele. Nie wspomnę znowu o Inuitach, Mongołach itd.
Wniosek końcowy: ludzie, opamiętajcie się! Nie da się znieść różnorodności upodobań kulinarnych. Są pokłosiem warunków naturalnych i dziełem kultury istniejącej w tychże. Dajcie innym spokój i nie twórzcie jednego wzorca sposobu życia. Wcześniej czy później każdy totalitaryzm upadnie: czerwony, brunatny, zielony, tęczowy czy w jakichkolwiek barwach. To mówię ja, dawny wegeterianin i były sympatyk ekologów.
04.10.2024
poniedziałek, 30 września 2024
Złamałaś mi karierę
Już tak byłem wprawiony
W ckliwych wierszykach
Z tęsknym wołaniem
Przerywanym szlochem
Oraz spazmami
Udało mi się wzruszyć
Kilka redakcji
Ręce im się trzęsły
Przystawiając pieczątki
"Akceptuję"
A kiedy niedawno stał się cud
I chwilę porozmawialiśmy
Serce bez zająknięcia
Biło obojętnie...
I o czym ja teraz mam pisać
30.09.2024
Człowiek istota społeczna
Nie możemy żyć bez ludzi
Nawet pustelnicy swoją samotnością
Służą innym bez względu
Na religię czy wyznanie
Odległego ale jednak otoczenia
Nasze istnienie ma sens
Tylko w szerszym kontekście
Pośród a niechby i samych wrogów
Bo ich nienawiść dobitnie udowadnia
Jak bardzo jesteśmy nieobojętni
Nawet pustelnicy swoją samotnością
Służą innym bez względu
Na religię czy wyznanie
Odległego ale jednak otoczenia
Nasze istnienie ma sens
Tylko w szerszym kontekście
Pośród a niechby i samych wrogów
Bo ich nienawiść dobitnie udowadnia
Jak bardzo jesteśmy nieobojętni
Dlatego przeglądam się w oczach
Waszych emotek pod moimi wierszami
Takie czasy - społeczeństwo informacyjne
Czytam komentarze jak dawniej autorzy
Recenzje w gazetach lub periodykach
Nie musząc się martwić że ktoś
Przekręci moje nazwisko
Bo ono nikogo nie obchodzi i dlatego
Piszę pod pretensjonalnym pseudonimem
30.09.2024
niedziela, 29 września 2024
Porządek musi być
Wszystko jest jak być powinno
Poukładane na swoich miejscach
Dyplomy na ścianach
Puchary w gablocie
Tytuły przed nazwiskiem
Stare listy w piecu
Zmarli na cmentarzu
A tamto imię
Już tylko w kalendarzu
29.09.2024
sobota, 28 września 2024
Tajemnica
Sekretem mojej kuchni
Jest jeden składnik
To teflon
Zdzierany metalowym widelcem
Podczas smażenia
Smacznego
28.09.2024
piątek, 27 września 2024
Co by o mnie nie mówić
Pokazałem klasę
Nie byłem zbyt natrętny
Rozmawiałem rzeczowo
Pytałem konkretnie
Rozważałem odpowiedzi
Grzecznie ci podziękowałem
Za poświęcony czas
I nic się za tym nie kryje
Żadne tajne przejście
Drugie dno czy coś między wierszami
A teraz cię z tym zostawiam
Na resztę życia
27.09.2024
Nie byłem zbyt natrętny
Rozmawiałem rzeczowo
Pytałem konkretnie
Rozważałem odpowiedzi
Grzecznie ci podziękowałem
Za poświęcony czas
I nic się za tym nie kryje
Żadne tajne przejście
Drugie dno czy coś między wierszami
A teraz cię z tym zostawiam
Na resztę życia
27.09.2024
czwartek, 26 września 2024
Życie bywa skomplikowane
Zniknął na skroni ślad po kuli
Którą walnął mnie żebrak
Przebrany za księcia
Musiałem użyć sztucznej blizny
Żeby móc się jakoś
Usprawiedliwić przed lustrem
Nie mam ochoty pić
Z mieszkającym w nim facetem
Bo brakuje mu głębi
26.09.2024
środa, 25 września 2024
Można? Można
Przyzwyczajam się do ciszy
Żadnych głosów już nie słyszę
Nie wzbudzam na siłę wspomnień
Nie wbijam gwoździ w czaszkę
Nie podrzynam sobie gardła
Nie rozłupuję klatki piersiowej
Nie wypruwam trzewi
Unikam złych adresów
I niewłaściwych czasów
Wypalam papierosy tylko do połowy
Chodzę wcześniej spać
Mniej jem
Więcej żyję
Własnym życiem
25.09.2024
Ależ się pleni
Zachowuje ostrożność
Maskuje zamiary
Ale robi swoje
Cierpliwie
Długofalowo
Stąd
Kuszący zamiast zachwycający
Bo ulec pokusie jest fajnie
Magiczny zamiast szczególny
Bo magia jest tak pociągająca
Boi się piękna
Podobnie jak prawdy i dobra
25.09.2024
wtorek, 24 września 2024
Oferta specjalna
Okazja!
Kupcie tanio los!
Mój
Mnie już niepotrzebny
Zmieniłem tożsamość
Sądownie
Mam teraz nowy
Lepszy
Cena
Funt kłaków
Zapraszam do zakupu
Weźcie moje życie
Zróbcie z nim co chcecie
Może komuś uda się jeszcze
Je naprawić
Bo ja
Im bardziej w nim dłubałem...
No nie mam zdolności
24.09.2024
Kupcie tanio los!
Mój
Mnie już niepotrzebny
Zmieniłem tożsamość
Sądownie
Mam teraz nowy
Lepszy
Cena
Funt kłaków
Zapraszam do zakupu
Weźcie moje życie
Zróbcie z nim co chcecie
Może komuś uda się jeszcze
Je naprawić
Bo ja
Im bardziej w nim dłubałem...
No nie mam zdolności
24.09.2024
poniedziałek, 23 września 2024
strategia
gdyby połączyć
aktywność z efektywnością
atrakcyjność z sensownością
użyteczność z wzniosłością
można by to związać
gumkami recepturkami w pęczki
i wystawić na straganie
przyjdzie głupi i kupi
23.09.2024
niedziela, 22 września 2024
Predestynacja
A może wszystko ma swój sens
Wydarzenia układają się jak pasjans
Albo pierwiastki na tablicy Mendelejewa
Wpadają uporządkowane kształtami
W stosowne otwory dziecięcej zabawki
I w ustalonej sekwencji przez kowala losów
Być może biali muszą czuć się lepsi
Żółci - być pracowitsi
Czarni - pogardzani
A Indianie północnoamerykańscy
Wytępieni
Jan Kalwin w coś takiego wierzył
No może nie do końca aż tak
22.09.2024
Wydarzenia układają się jak pasjans
Albo pierwiastki na tablicy Mendelejewa
Wpadają uporządkowane kształtami
W stosowne otwory dziecięcej zabawki
I w ustalonej sekwencji przez kowala losów
Być może biali muszą czuć się lepsi
Żółci - być pracowitsi
Czarni - pogardzani
A Indianie północnoamerykańscy
Wytępieni
Jan Kalwin w coś takiego wierzył
No może nie do końca aż tak
22.09.2024
Starzy już tak mają
Mam stare ręce, więc
Nie chwytam każdej nowości.
Mam stare oczy i one nie wszystko
Muszą widzieć w waszym świetle.
Mam stare kolana, przez to
Nie klękam przed influencerami.
Mam starą skórzaną kurtkę,
Nigdy jej nie wyrzucę.
22.09.2024
sobota, 21 września 2024
Coś się psuje
Zwęża mi się pole widzenia
Coraz mniej znajomych twarzy
Pewnie wiotczeją mięśnie
I oczy zapadają się w głąb
Trupiej czaszki
Pewnego dnia stracę wzrok
Nie pomogą obole na powiekach
21.09.2024
Chyba mam coś ze wzrokiem
Zwęża mi się pole widzenia
Coraz mniej znajomych twarzy
Pewnie wiotczeją mięśnie
I oczy zapadają się w głąb
Trupiej czaszki
Pewnego dnia stracę wzrok
Nie pomogą obole na powiekach
21.09.2024
Coraz mniej znajomych twarzy
Pewnie wiotczeją mięśnie
I oczy zapadają się w głąb
Trupiej czaszki
Pewnego dnia stracę wzrok
Nie pomogą obole na powiekach
21.09.2024
piątek, 20 września 2024
I słusznie
Życie to zbiór strat
Ich ilość rośnie wraz z jego długością
W postępie geometrycznym
Granicę stanowi kres istnienia
Niegłupio to wymyślone
Coraz mniejsza liczba rozmaitych uwikłań
Pozwala na obniżenie poziomu stresu
Związanego ze świadomością kresu życia
W panującym porządku rzeczy
Śmierć jest nieodzowna by zrobić miejsce
Następnym pokoleniom ludzi
I stopniowo oduczać ich zachłanności
A jest czym się zachłysnąć
Młodość
Miłość
Przyjaźnie
Ambicja
Nadzieję
Życiowe plany
To tylko wybrane przykłady
Na szczęście wszystko
Kruszy się i ściera
Jak kamień w zapalniczce
20.09.2024
Z tobą chcę podpalić świat
Rozpętajmy światową pożogę
Niech pochłonie stare formy
Jak u Hasiora zapłoną portrety
Prezydentów i pierwszych sekretarzy
Kościelne chorągwie wojskowe sztandary
Czerwone czarne i tęczowe flagi
Bandery proporce wimple
Loga wszechwładnych korporacji
Oraz hasła demonstrantów
Runą katedry i biurowce
Świątynie i betonowe termitiery
Ogniem oczyśćmy świat
By powstał nowy bez wad
Nasz gniew sięgnie nieba i spopieli
Gwiazdy chorągiewki na księżycu
Zaczniemy od ogniska na działce
Zagrabimy suche liście i naznosimy chrustu
20.09.2024
czwartek, 19 września 2024
Gott mit Uns
Pod koniec wakacji
Klaskaniem w dłonie
Rozwiewam wątpliwości
Udziela mi się entuzjazm
Wyprostowanych palców
Śmiało wycelowanych
W błękitne niebo
Wkrótce i ono
Będzie znowu z nami
Nie przeciw nam
Nie ośmieli się
19.09.2024
środa, 18 września 2024
pewne rzeczy po prostu nie mają prawa się udać
kiedy wypity miód
przestanie szumieć w głowie
a cukier spłynie z oczu
obraz staje się ostrzejszy
dzięki słonym łzom
widać wtedy
kto miał nadopiekuńczą matkę
a kto nieobecnego ojca
kto całe życie
coś udowadniał żeby zaistnieć
w każdym możliwym znaczeniu
albo kto tego nie robił
bo był aegoistą
a jeśli czegoś nie ma
to nie znaczy nic z definicji
nie umiałaś zaszczepić mi
wiary w siebie
ja bez wiary w siebie
nie umiałem ci zaszczepić
poczucia bezpieczeństwa
nasze dysfunkcje się nie uzupełniały
więc mimo wspólnoty lingwistycznej
przestaliśmy się rozumieć
i to cała tajemnica
18.09.2024
Idee mają konsekwencje
Tak bardzo wiernie
Wcielałem w życie
Nauki stoickie
Że teraz stoję tu
Zupełnie sam
18.09.2024
wtorek, 17 września 2024
Rozszczepienie rzeczywistości
("Trumna chłopska" A. Gierymskiego)
Nadmiar bólu otępia
Już nic się nie chce mówić
Wysuszone oczy wpadną wgłąb czaszek
Chyba w nadziei że zobaczą coś
Czego już nie ma
Na chwilę jeszcze ożywią martwe
Skóra zobojętniała na ugryzienia gzów
Przestaje krwawić
Może to serca pękły i dlatego
Gardła zdławione garotą żalu
Blokują najcichszy jęk
Czy świst z płuc
Wszystko zastygło jak uwięzione
W bursztynowej łzie
Nic się już nie zadzieje
Choć fajka jeszcze się tli
I przyjdą krewni wybuchnąć głośnym płaczem
17.09.2024
----------
Nieporadny ten wiersz. Ale już dawno chciałem się odnieść do tego obrazu. Nie znam bardziej wstrząsajego.
Nie bądź
Jak żona Lota
Nawet nie znamy jej imienia
Bo na to nie zasłużyła
A może to akt łaski
Że głupota pozostała bezimienna
Niby wszystko wiedziała
Niby zrozumiała
A żal jej było pelargonii na balkonie
Plazmy na ścianie
I obserwujących na Instagramie
17.09.2024
zawsze ja
odkryłem wreszcie moją drogę
plan
który ma dla mnie Pan
to ja mam być tym wiecznie
empatycznym i wyrozumiałym
dla żony
zdziczałego dorastającego dziecka
wszystkich
mam nie okazywać zdenerwowania
ani zniecierpliwienia
nie wolno mi podnieść głosu
mówić o własnych emocjach
uczuciach i potrzebach
bo to przemoc i agresja
mam być jak plaster na rany
jak cukier do podłej herbaty
ucierać nosek
podetrzeć dupkę
i służyć za wycieraczkę butom
ujebanym psim gównem
a tak chciałbym usłyszeć czasem
przepraszam
trudne słowo
takie szeleszczące
zapewne przez to
ciężkie do wymówienia
plan
który ma dla mnie Pan
to ja mam być tym wiecznie
empatycznym i wyrozumiałym
dla żony
zdziczałego dorastającego dziecka
wszystkich
mam nie okazywać zdenerwowania
ani zniecierpliwienia
nie wolno mi podnieść głosu
mówić o własnych emocjach
uczuciach i potrzebach
bo to przemoc i agresja
mam być jak plaster na rany
jak cukier do podłej herbaty
ucierać nosek
podetrzeć dupkę
i służyć za wycieraczkę butom
ujebanym psim gównem
a tak chciałbym usłyszeć czasem
przepraszam
trudne słowo
takie szeleszczące
zapewne przez to
ciężkie do wymówienia
nawet dla native speakerów
17.09.2024
17.09.2024
Rozmiar 59
Potykam się o głowę
Ma moją twarz
Czasem uczepi się zębami nogawki
Ciążąc jak kula więźniowi
Nie ma ucieczki
Czekam na amnestię
Pod byle pretekstem
Może być zawał
16.09.2024
Ma moją twarz
Czasem uczepi się zębami nogawki
Ciążąc jak kula więźniowi
Nie ma ucieczki
Czekam na amnestię
Pod byle pretekstem
Może być zawał
16.09.2024
poniedziałek, 16 września 2024
Crash test dummy
Nie byłem wartością
Więc nie jestem stratą
Byłem opcją nie celem
Poligonem
Salą gimnastyczną
Wersją demo
Makietą
Psychozabawą
Etapem rozwoju
Fajnie że się przydałem
16.09.2024
Więc nie jestem stratą
Byłem opcją nie celem
Poligonem
Salą gimnastyczną
Wersją demo
Makietą
Psychozabawą
Etapem rozwoju
Fajnie że się przydałem
16.09.2024
sobota, 14 września 2024
Umarzam sprawę
Szukałem cię i namierzyłem
W twoim śnie o pracy
Wszedłem do niego dyskretnie
Nie zaburzając toku czynności innym
Oprócz tego gościa co na moje polecenie
Musiał opuścić twój pokój
Zrobił to niechętnie i wyraźnie się ociągając
Przysunąłem krzesło do twojego biurka
Usiadłem i zadałem kilka pytań
Odpowiadałaś rzeczowo i szczerze
Choć nie bez cienia rozbawienia
Historia trzymała się kupy
Nie zauważyłem sprzeczności
Pożegnaliśmy się i rozstali
Już chyba na zawsze
Nie rozumiem tylko sceny końcowej
W której nabieram z białego talerza
Garści igieł i szpilek
14.09.2024
piątek, 13 września 2024
Hydrant
(Świetlickiemu)
Zobaczyłem neon więc wszedłem
Pchnąłem drzwi i się otwarłyNie wszedłem zamawiać
Nie wszedłem zapijać
Nie wszedłem awanturować się z ochroną
Ja wszedłem się odlać
Mam już we krwi dwa promile
I nie ma w niej miejsca na trzeci
Odpada dylemat czysta czy whisky
Wszedłem się odlać
Zobaczyłem neon więc wszedłem
Pchnąłem drzwi i się otwarły
Nie wszedłem zamawiać
Nie wszedłem z sanepidu
Nie wszedłem wszczynać bójki
Nie wszedłem uciekać nie płacąc
Ja wszedłem się odlać
Odpada dylemat czysta czy whisky
Wszedłem się odlać
Zobaczyłem neon więc wszedłem
Pchnąłem drzwi i się otwarły
Nie wszedłem zamawiać
Nie wszedłem z sanepidu
Nie wszedłem wszczynać bójki
Nie wszedłem uciekać nie płacąc
Ja wszedłem się odlać
13.09.2024
https://youtu.be/qoHWgH63ZLw?si=T3EmngLUJTniZ384
środa, 11 września 2024
Walka z lękami
Mierzyłem się z tym wszystkim
Czego się obawiałem
Czytałem że uciekanie
Nie rozwiązuje problemów
Dlatego skakałem na przetartym bungee
Sikałem na instalację elektryczną
Połykałem trujące grzyby
Rzucałem w ramiona obcym
Śpię w zamkniętej beczce
Przeszło
I tylko nie wiem czemu
Zacząłem się bać pająków
11.09.2024
poniedziałek, 9 września 2024
Graliśmy
Najpierw w piwnicy
U kumpla w kamienicy
Potem w domu kultury
Ostro
Bezkompromisowo
Cali my
Chcieliśmy podpalić świat
Spaliliśmy wzmacniacz
A ja dostałem
Zapalenia gardła
Wypieprzyli nas
Bunt się skończył
Do matury pół roku
09.09.2024
U kumpla w kamienicy
Potem w domu kultury
Ostro
Bezkompromisowo
Cali my
Chcieliśmy podpalić świat
Spaliliśmy wzmacniacz
A ja dostałem
Zapalenia gardła
Wypieprzyli nas
Bunt się skończył
Do matury pół roku
09.09.2024
Manifesto
Manifesto
My, nofuturyści,
Nie wierzymy w ludzkość
Choć nie negujemy jej istnienia.
Stwierdzamy tylko organoleptycznie,
Że wszystkie teorie o jej postępie
To infantylne mrzonki pięknoduchów.
Nie czekamy na światowy pokój,
Ani na zwalczenie głodu,
Bo to nie leży w interesie
Żadnej z tajnych lóż
I jawnych emanacji tychże.
Ich racją bytu jest władza, a ta
Nie ostoi się bez strachu.
Nie zwalczamy religii. Przyglądamy się,
Która jest najbardziej znienazwidzona
Przez koterie nazywające siebie szumnie
Elitami i moralnymi autorytetami,
Bo to świadczy o jej prawdziwości.
Ale i ona nie zatrzyma
Galopującego egoizmu.
Dlatego świat nie ma przed sobą
Żadnej przyszłości. A przynajmniej ten.
Stąd umiarkowany optymizm
W naszej twórczości.
09.09.2024
niedziela, 8 września 2024
Wytyczne
Poezja musi boleć, powinna wyć jak zwierzę, żadne tam "twe" i "me". Powinna gryźć i szarpać. Powinna być natrętna jak telemarketer, a nie koić nerwy konsystencją i smakiem waty cukrowej. Powinna szczypać w oczy jak sól. I powinna piec jak sól sypana na ranę. Powinna być solą a nie staroświeckim pudrem na pupę dla niemowląt. I powinna mieć sens, nawet jeśli trudno się z nim zgodzić. Powinna prowokować a nie uspokajać jak filiżanka meliski. Powinna uciskać w głowę i uwierać w dupę.
sobota, 7 września 2024
O autorze
Jestem narcystycznym grafomanem, zapatrzonym w siebie egotykiem, który myśli, któremu się zdaje, który jest przekonany, że cokolwiek nie powie, nie napisze, nie wyrzyga albo nie wysra, to poezja. Zaśmiecam bity serwerów, zawalam ich pamięci niepotrzebnymi zbitkami niedobranych słów bez głębszych treści. Gorąco pragnę zaistnieć, zabłysnąć, zostać dostrzeżonym. Rozpaczliwie bombarduję świat czymś, co w swej pysze uważam za wiersze. Tyle, że te bomby mają moc torebek z wodą zrzucanych z okna na głowy przechodniów przez łobuza. Irytują, a potem zostają zapomniane, bo na szczęście nie wyrządziły większych szkód oprócz niespodziewanego zmoczenia.
piątek, 6 września 2024
Chaos zawsze chaos
Liczę
Spadające krople krwi
Porównanuję czas
Z kapiącym kranem
Trzeba będzie
Zsychnchronizować zegarki
Bo robi się kakofonia
A ja bardzo pragnę
Choć ostatni raz
W życiu harmonii
Spadające krople krwi
Porównanuję czas
Z kapiącym kranem
Trzeba będzie
Zsychnchronizować zegarki
Bo robi się kakofonia
A ja bardzo pragnę
Choć ostatni raz
W życiu harmonii
06.09.2024
czwartek, 5 września 2024
Możecie mi skoczyć tam gdzie możecie pana majstra w dupę pocałować
Zatarłem ślady puszystym ogonem
Lepiej niż miotłą z wierzbowych witek
Odciski palców usunąłem płynem na odciski
Znikły bez śladu po namoczeniu
Głos zniekształciłem chustką do nosa
Widziałem to na starych filmach noir
Twarz umiejętnie postarzyłem dioksynami
Nie znajdziecie mnie a gdyby nawet
To ten kraj nie podpisał umowy ekstradycyjnej
05.09.2024
wtorek, 3 września 2024
nic nie szkodzi
nie
nie gniewam się na ciebie
naprawdę nie mam o co
nie jesteś niczemu winna
złościć się że dzieci rosną
albo że na starość siwieją włosy?
po prostu pewne wydarzenia
musiały się zadziać
umiejscowić na osi czasu
zająć przypisane im miejsca
zgodnie z harmonogramem
zapisanym w DNA naszego gatunku
walka z naturą jest przecieskuteczna
bo do niej zawsze należy ostatnie słowo
na łożu śmierci
pewnie dlatego cenisz życie zgodne
z jej rytmem
bez wnikania w sens tego wszystkiego
spoko
nie mam żalu
nie gniewam się na ciebie
naprawdę nie mam o co
nie jesteś niczemu winna
złościć się że dzieci rosną
albo że na starość siwieją włosy?
po prostu pewne wydarzenia
musiały się zadziać
umiejscowić na osi czasu
zająć przypisane im miejsca
zgodnie z harmonogramem
zapisanym w DNA naszego gatunku
walka z naturą jest przecieskuteczna
bo do niej zawsze należy ostatnie słowo
na łożu śmierci
pewnie dlatego cenisz życie zgodne
z jej rytmem
bez wnikania w sens tego wszystkiego
spoko
nie mam żalu
03.09.2024
poniedziałek, 2 września 2024
Nie znam głupszej religii
Nie obiecuje raju za męstwo w boju
Ani za ścięte głowy wrogów
Nie nakazuje ucieczki od świata
W pozycję lotosu i pracy nad sobą
Ponad własne siły
Nie uważa ciała za więzienie
Nie gardzi widzialnym
Choć jednak bardziej ceni niewidzialne
Ale tylko dlatego że to co widzialne
Przez kosmiczny dramat może rodzić egoizm
Niemający nic wspólnego z kochaniem siebie
Nie nakazuje podlizywać się bóstwom
Zakazuje negocjacji z demonami
Bo te finalnie zawsze oszukają
I jeszcze twierdzi że miłość dała się zabić
I powstała z martwych abyśmy nie poginęli
Co za bzdury! A może nie?...
02.09.2024
Ani za ścięte głowy wrogów
Nie nakazuje ucieczki od świata
W pozycję lotosu i pracy nad sobą
Ponad własne siły
Nie uważa ciała za więzienie
Nie gardzi widzialnym
Choć jednak bardziej ceni niewidzialne
Ale tylko dlatego że to co widzialne
Przez kosmiczny dramat może rodzić egoizm
Niemający nic wspólnego z kochaniem siebie
Nie nakazuje podlizywać się bóstwom
Zakazuje negocjacji z demonami
Bo te finalnie zawsze oszukają
I jeszcze twierdzi że miłość dała się zabić
I powstała z martwych abyśmy nie poginęli
Co za bzdury! A może nie?...
02.09.2024
niedziela, 1 września 2024
Z wiekiem
Czas płynie coraz szybciej
Mam codziennie mniej włosów
Kolejni znajomi odchodzą tam
Za to rośnie liczba ludzi
Do przeproszenia
01.09.2024
Zaułek
Ciemność pretensjonalnie
Oślepiła mnie jaskrawością
Swojego mrocznego przekazu
Straciłem z oczu drogę do
Czy raczej straciłem oczy
I odtąd polegałem na kłamliwych podszeptach
Nieżyczliwych mi ludzi płci obojga
Dlatego zabrnąłem w ślepą uliczkę
Mój pies-przewodnik przeskoczył mur
A mnie pozostawił na pastwę myśli
A to gorsze niż wygłodniałe agresywne
Bezdomne lwy
Czy to w ogóle był pies? Nie wiem
Nie widziałem go przecież
Choć nie raz gładziłem
Po łuskowatym grzbiecie
01.09.2024
Swojego mrocznego przekazu
Straciłem z oczu drogę do
Czy raczej straciłem oczy
I odtąd polegałem na kłamliwych podszeptach
Nieżyczliwych mi ludzi płci obojga
Dlatego zabrnąłem w ślepą uliczkę
Mój pies-przewodnik przeskoczył mur
A mnie pozostawił na pastwę myśli
A to gorsze niż wygłodniałe agresywne
Bezdomne lwy
Czy to w ogóle był pies? Nie wiem
Nie widziałem go przecież
Choć nie raz gładziłem
Po łuskowatym grzbiecie
01.09.2024
piątek, 30 sierpnia 2024
Syndrom ofiary losu
Nie wiem jak z tobą rozmawiać
Problem zapewne tkwi we mnie
Podobno jestem przewrażliwiony
Słyszałem to już nie raz od ludzi
I innych gruboskórnych potworów
Powtarza się historia jak ta z nią
Potem pierwszą żoną
A teraz ty Brutusie
Wbijasz mi nóż w samo serce
Z tak doskonałą obojętnością
Że zaczynam wierzyć
W twoją bezinteresowność
Po prostu robisz to naturalnie
I zarazem mechanicznie
Z przyzwyczajenia albo nawyku
Wszystkie was łączy zanikanie empatii
Połączone z zawężaniem się pola widzenia
Każdy ma prawo do pomyłki
Nie uzurpuję sobie wszechwiedzy
Chciałbym tylko usłyszeć "przepraszam"
Po ranach zadanych językiem i zębami
Problem zapewne tkwi we mnie
Podobno jestem przewrażliwiony
Słyszałem to już nie raz od ludzi
I innych gruboskórnych potworów
Powtarza się historia jak ta z nią
Potem pierwszą żoną
A teraz ty Brutusie
Wbijasz mi nóż w samo serce
Z tak doskonałą obojętnością
Że zaczynam wierzyć
W twoją bezinteresowność
Po prostu robisz to naturalnie
I zarazem mechanicznie
Z przyzwyczajenia albo nawyku
Wszystkie was łączy zanikanie empatii
Połączone z zawężaniem się pola widzenia
Każdy ma prawo do pomyłki
Nie uzurpuję sobie wszechwiedzy
Chciałbym tylko usłyszeć "przepraszam"
Po ranach zadanych językiem i zębami
czwartek, 29 sierpnia 2024
Nasi ojcowie nasze matki
Z biegiem czasu
Nasze matki
Znienawidziły naszych ojców
Klasyk tamtych czasów
Wódka i rękoczyny
A kiedy owdowiały
Czują się samotne
Nie wiedzą co zrobić
Z dalszym życiem
Więdną nadspodziewanie szybko
Może jednak ich kochały
A może życie straciło sens
Bo złość była dla nich
Paliwem na każdy dzień
I dlatego tęsknią
29.08.2024
Nasze matki
Znienawidziły naszych ojców
Klasyk tamtych czasów
Wódka i rękoczyny
A kiedy owdowiały
Czują się samotne
Nie wiedzą co zrobić
Z dalszym życiem
Więdną nadspodziewanie szybko
Może jednak ich kochały
A może życie straciło sens
Bo złość była dla nich
Paliwem na każdy dzień
I dlatego tęsknią
29.08.2024
wtorek, 27 sierpnia 2024
A co się będę!
A kiedy mi sprawią portret trumienny
I zaczną się kłócić o lichy spadek
Na wszystko jeszcze raz popatrzę
A potem z góry na to naszczę
27.08.2024
I zaczną się kłócić o lichy spadek
Na wszystko jeszcze raz popatrzę
A potem z góry na to naszczę
27.08.2024
poniedziałek, 26 sierpnia 2024
Cisza...
Żadnego głosu czy szczekania
Każdego ranka budzę się do śmierci
Wychodzę z domu by krążyć
W poszukiwaniu żywności i wody
Pośród pracowicie utworzonych ruin
Podczas nocnego ostrzału
Dziś potykam się o nogi dziewczyny
Z którą stałem wczoraj w kolejce po chleb
Nie zamieniliśmy ani słowa a jednak
Zdążyliśmy się zaprzyjaźnić
Rozpoznałem ją po włosach bo twarz
Szczerniała od krwi i gorąca
26.08.2024
niedziela, 25 sierpnia 2024
Straciłem rachubę
Ile razy ogłaszałem że kończę
Ile razy publikowałem po raz ostatni
Ile razy zamykałem profil
Ile razy strzelałem sobie w skroń
Korowód niekończących się pożegnań
Jak u Franka Sinatry
25.08.2024
Ile razy publikowałem po raz ostatni
Ile razy zamykałem profil
Ile razy strzelałem sobie w skroń
Korowód niekończących się pożegnań
Jak u Franka Sinatry
25.08.2024
Nie masz racji
Nie jestem cierpiętnikiem
Codziennie przerywam kolejny nerw
Żeby zobojętnieć
Sporo już zrobiłem
Niedługo dojdę do serca
I przetnę zielony kabel
25.08.2024
Święci
Pojedynczy sprawiedliwi
psują mi obraz ludzkości.
Polne kwiatuszki
rzucone na stertę łajna.
Źle to wygląda.
Niepotrzebny dysonans estetyczny.
Nic się nie trzyma kupy.
25.08.2024
psują mi obraz ludzkości.
Polne kwiatuszki
rzucone na stertę łajna.
Źle to wygląda.
Niepotrzebny dysonans estetyczny.
Nic się nie trzyma kupy.
25.08.2024
sobota, 24 sierpnia 2024
do domu wróciłem późno
podłoga podstawiła mi nogę
potem mocno chwyciła
przyciągnęła do siebie
objęła
przytuliła ze wszystkich sił
nazajutrz nie gderała
że spałem za długo
24.08.2024
piątek, 23 sierpnia 2024
niewinna(?) zawiść
nie lubię kunsztownych wierszy
sklepionych strzeliście jak gotyckie
wieże kościołów
dzwoniących w uszach onomatopejami
słowiczych hymnów o świcie ku czci
pogańskich bogiń
skrzących i iskrzących metaforami
rozbudowanymi wyszukaną paplaniną
do nieprzyzwoitości
nie
po prostu nie
niewykluczonym jest powód
że sam tak nie potrafię
i zazdroszczę
23.08.2024
sklepionych strzeliście jak gotyckie
wieże kościołów
dzwoniących w uszach onomatopejami
słowiczych hymnów o świcie ku czci
pogańskich bogiń
skrzących i iskrzących metaforami
rozbudowanymi wyszukaną paplaniną
do nieprzyzwoitości
nie
po prostu nie
niewykluczonym jest powód
że sam tak nie potrafię
i zazdroszczę
23.08.2024
czwartek, 22 sierpnia 2024
Ankieta
Dlaczego nie da się żyć po prostu?
Dlaczego nie można się porozumieć
Mimo używania tego samego języka?
Dlaczego miłość nie chce trwać
Choćby odrobinę dłużej?
Dlaczego nie mówisz mi nic miłego?
Dlaczego jeszcze się tym przejmuję?
Dlaczego jeszcze cię nie zabiłem?...
22.08.2024
wtorek, 20 sierpnia 2024
Przetwórstwo
Nie bądźcie frajerami
Nie wierzcie we wszystko
Co wam wciskam
Zawinięte w arkusze pełne słów
Że to niby o mnie
A skąd!
Tyle tych głupot w telewizji
I na ludzkich językach
Nic tylko brać gotowe życiorysy
Coś tam przyciąć coś dokleić
Na łzy bo roztwór soli jak wyschnie
Dobrze trzyma byle potem nie lizać
Podgrzać i podać
Gotowy romans bez happy endu
20.08.2024
poniedziałek, 19 sierpnia 2024
natura poezji
najdoskonalszą formą poezji
jest cisza
słowa przeszkadzają w przekazie
ograniczają
nieważne jak bardzo awangarda
będzie zwalczała schematy
zaskakiwała skojarzeniami
lekceważyła
ustalone
formy
nadal korzysta ze słów
którym my śmiertelni
nadajemy znaczenia
a poezja istnieje poza czasem
przenika wszystko jak neutrina
jedni starają się ją złapać
do sitka lub kieliszka
inni do pucharu
szczęściarzom osiada na rzęsach
ci są najbliżej pełni
i wtedy milczą w zachwycie
ja też się kiedyś zamknę
marzę o tym
19.08.2024
jest cisza
słowa przeszkadzają w przekazie
ograniczają
nieważne jak bardzo awangarda
będzie zwalczała schematy
zaskakiwała skojarzeniami
lekceważyła
ustalone
formy
nadal korzysta ze słów
którym my śmiertelni
nadajemy znaczenia
a poezja istnieje poza czasem
przenika wszystko jak neutrina
jedni starają się ją złapać
do sitka lub kieliszka
inni do pucharu
szczęściarzom osiada na rzęsach
ci są najbliżej pełni
i wtedy milczą w zachwycie
ja też się kiedyś zamknę
marzę o tym
19.08.2024
Popsułem!
Przekręciłem sprężynę w negatywce
Zamilkła
Usłyszałem ciszę
Z początku odczuwałem niepokój
Ale teraz uważam
Że nie ma piękniejszej muzyki
Zamilkła
Usłyszałem ciszę
Z początku odczuwałem niepokój
Ale teraz uważam
Że nie ma piękniejszej muzyki
19.08.2024
sobota, 17 sierpnia 2024
Mój habitat
Żyję w świecie brzydoty
Kroczę powoli smakując jej odcienie
Czasem są to tak drobne niuanse
Że umykają niewprawnym
Wychwytuję je jak kiper
Oglądam pod światło i wącham bukiet
Profani czują tylko gówno
17.08.2024
chwila szczerości
jestem zwykłym neurotycznym dupkiem
chłopczykiem z kompleksem niższości
grafomanem z manią wielkości
mitomanem bez znajomości
narcystycznym egocentrykiem
mało zdolnym wyrobnikiem
a przy tym zwykłym hipokrytą
co się nie dorwał do koryta
i teraz moralizuje
bo taki niby bezkompromisowy
17.08.2024
piątek, 16 sierpnia 2024
spadam stąd
świat się przewrócił
poślizgnął na własnym języku
był zbyt pewny siebie
i jego zdolności ekwilibrystycznych
muszę się dokopać do słońca
piaskiem przemyję oczy
i będę brodzić po kostki
w zimnym popiele
pozostałym z nowych znaczeń
których nie zdołałem przyswoić
niepotrzebnie o tym gadam
bo i tak nikt
nie zamierza się przyłączyć
na mnie już czas
poślizgnął na własnym języku
był zbyt pewny siebie
i jego zdolności ekwilibrystycznych
muszę się dokopać do słońca
piaskiem przemyję oczy
i będę brodzić po kostki
w zimnym popiele
pozostałym z nowych znaczeń
których nie zdołałem przyswoić
niepotrzebnie o tym gadam
bo i tak nikt
nie zamierza się przyłączyć
na mnie już czas
16.08.2024
nokturn
kochanie już dobrze
kochanie nie mów nic
pozwól płynąć krwi
z pootwieranych żył
zobacz jak potok
radośnie się pieni
gdy spływa po skórze
wartkim strumieniem
czuła matka-noc
całuje mi oczy
krzyż stanie na sztorc
pokryje go rosa
Odtworzone z pamięci, schyłek lat 90-tych ubiegłego wieku.
Noc
Cofa się jak lodowiec
Traci zdobyte obszary
Słabnie
Już niebawem
Nie trzeba będzie płacić jej trybutu
Godzinami utajonego życia
Wraz z nią
Odejdzie kolorowa propaganda
Słodkiego snu
Powróci szara wolność jawy
16.08.2024, godzina 02:25
Nudy jak kompot
Wysilam głowę by coś tam
O tobie napisać. Nic. Pustka.
Nie chce mi się. Rzygam już.
Nawet już nie mam ochoty
Ciebie obsrywać. Nie warto.
Od dawna nie istniejesz.
Ktoś inny nosi twoje nazwisko,
Ma twój pesel i głos. Nie znam jej.
Może twoją duszę zamknęła w słoiku
I jak stuletni zapomniany kompot
Umieściła w najgłębszym zakamarku
Zatęchłej piwnicy? Trudno. Stało się.
Sama sobie jesteś winna. Trzeba było
W porę zawrócić. Nie chciałaś. To teraz
Płacz sobie w samotności. Boisz się?
Czego? Dusza jest nieśmiertelna!
Nic ci już gorszego nie grozi.
Przyzwyczaisz się przez wieczność.
Takie a nie inne priorytety życiowe
Przyniosły takie a nie inne owoce.
Smacznego. Delektuj się. Do woli.
15.08.2024
O tobie napisać. Nic. Pustka.
Nie chce mi się. Rzygam już.
Nawet już nie mam ochoty
Ciebie obsrywać. Nie warto.
Od dawna nie istniejesz.
Ktoś inny nosi twoje nazwisko,
Ma twój pesel i głos. Nie znam jej.
Może twoją duszę zamknęła w słoiku
I jak stuletni zapomniany kompot
Umieściła w najgłębszym zakamarku
Zatęchłej piwnicy? Trudno. Stało się.
Sama sobie jesteś winna. Trzeba było
W porę zawrócić. Nie chciałaś. To teraz
Płacz sobie w samotności. Boisz się?
Czego? Dusza jest nieśmiertelna!
Nic ci już gorszego nie grozi.
Przyzwyczaisz się przez wieczność.
Takie a nie inne priorytety życiowe
Przyniosły takie a nie inne owoce.
Smacznego. Delektuj się. Do woli.
15.08.2024
środa, 14 sierpnia 2024
Burdel
Burdel w głowie
Burdel w pokojuWszędzie mam burdel
Potykam się o siebie sprzed roku
Myślę sobą sprzed wielu lat
Czas zamienił się miejscem z przestrzenią
I rozmazał po ścianach i palcach
Brudzę nim obrus
Dobrze że chociaż przyszły ja
Jest z materii niebarionowej
I nie zagraca miejsca
A przynajmniej nie wchodzi w interakcję
Z moim wzrokiem
14.08.2024
nieprawda
to nie twoja wina
że jesteś pusta jak nirwana
to nie twoja wina
że jesteś tylko echem
to nie twoja wina
że nie masz innych bogów przed sobą
to nie twoja wina
że stygniesz z wszechświatem
to nie twoja wina
że "na palcu masz dyjament, w sercu twardy krzemień"
to nie twoja wina
że boisz się śmierci już nie żyjąc
to nie twoja wina?
nieprawda
14.08.2024
poniedziałek, 12 sierpnia 2024
życie nie znosi próżni
kobiecy kryzys wieku średniego
potrafi być groteskowy
za młodu taka nowoczesna
wyzwolona i postępowa
nie ulegała naciskom biologii
a teraz niańczy koty
dokumentuje ich każdy dzień
wpisami i filmikami niepomna
że te figlarne słodziaki
były przecież pasożytami
w ciałach swoich matek
macierzyństwo na niby
małżeństwo na niby
wieczna zabawa w życie
infantylna piętnastolatka
po pięćdziesiątce
potrafi być groteskowy
za młodu taka nowoczesna
wyzwolona i postępowa
nie ulegała naciskom biologii
a teraz niańczy koty
dokumentuje ich każdy dzień
wpisami i filmikami niepomna
że te figlarne słodziaki
były przecież pasożytami
w ciałach swoich matek
macierzyństwo na niby
małżeństwo na niby
wieczna zabawa w życie
infantylna piętnastolatka
po pięćdziesiątce
12.08.2024
sobota, 10 sierpnia 2024
Tak to działa
Nikt nie jest prorokiem
We własnym kraju
Nikt nie jest artystą
We własnym domu
Nikt nie jest dorosły
W oczach własnych rodziców
Nikt nie jest półgłówkiem
We własnym mniemaniu
We własnym kraju
Nikt nie jest artystą
We własnym domu
Nikt nie jest dorosły
W oczach własnych rodziców
Nikt nie jest półgłówkiem
We własnym mniemaniu
10.08.2024
prawda czasu i prawda wewnętrznego ekranu
wewnętrzna niezgoda na teraz
uruchamia mechanizm obronny
dawniej było lepiej nawet za peerel
to były moje najlepsze lata
że kapsle podchody
smaczniejsze lody
że ludzie byli lepsi
kiełbasy bez chrzęści
idealizowanie przeszłości
to grzebanie we własnych rzygach
i szukanie zapachu fiołków
a jadło się kapustę i czosnek
zresztą rzygi zawsze śmierdzą
tyle są warte nasze wspomnienia
dawnych pięknych czasów
dzieciństwa i młodości
10.08.2024
piątek, 9 sierpnia 2024
Love will tear us apart (again)
Tyle lat, a ja patrzę na Ciebie z zachwytem.
Ciągle i ciągle mi mało, więc wieczorem
nadchodzący sen napełnia mnie smutkiem,
choć i w nim jest ślad Twojej obecności.
Jestem w nim z kochania stopiony jak rtęć,
przelewająca się przez palce.
Dobrze, że to tylko sen, bo rtęć jest toksyczna.
Rano Twoja realna obecność znieczula
ból karku po niewygodnej pozycji,
i wszystko jaśnieje bo to Ty nadajesz sens.
Myślicie, że piszę to o ukochanej?
I z taką egzaltacją, że zaimki osobowe wielką literą?
Otóż nie. Żaden człowiek nie zasługuje
na mydlenie oczu fikcją literacką.
Nikt się przecież nikim nie zachwyca
od pierwszego spojrzenia po ostatni wydech,
a najpiękniej wymyślona nieprawda
jest wiarygodna jak prognoza pogody
na najbliższe milenium.
Wszyscy za każdym razem przeżywamy
rozczarowanie ludzką miłością,
stąd głupie tęsknoty za tymi wcześniejszymi,
albo naiwne nadzieje przy okazji następnych.
Porządek w kwestii miłości
doskonale regulują dwa przykazania
zapomniane z wiekiem razem z całą
edukacją religijną. Szkoda, bo one
są najlepszą instrukcją dla użytkowników.
09.08.2024
czwartek, 8 sierpnia 2024
recykling
kiedyś wyłowili z wisły
szkielety lewiatanów
nie przeżyły w słodkiej wodzie
ktoś uznał że się przydadzą
i architekt wkomponował
ich żebra w trasę toruńską
ciekawe czy jadły plankton
czy pasące się na brzegu krowy
a może porywały dziewice
to ostatnie lepiej by tłumaczyło
ich wyginięcie niż niewłaściwy
skład chemiczny wody
08.08.2024
poranna rutyna
słońce rozcina zasłony
ostrym szpicem kłuje
moje łóżko podrywa się jak źrebak
ugryziony przez gza
i strząsa mnie z szerokiego grzbietu
taka szybka reanimacja
wtłacza mi duszę w bezwładne ciało
i choć jeszcze chwilę
widzę jej oczami nieznane światy
z ich zupełnie odmiennymi prawami natury
już kolejne fotony zagęszczają się
z poczucia obowiązku
i ciągną mnie za nogę do łazienki
dbając przy tym o szczególnie bolesne
wpicie pazurów w duży palec u stopy
żebym nie zaspał do pracy
to budzi lepiej od kawy
której i tak nie piję ani rano ani nigdy
bynajmniej nie z powodu braku czasu
po prostu jej nie lubię
08.08.2024
Tumiwisizm
Już mi nie zależy
Możesz mi uwierzyćAmbicja się kruszy
Niczego nie muszę
Bronić swoich racji
Męczyć w delegacji
Wyprasować ubrań
Rozwiązywać równań
Kłócić się z idiotą
Być łasym na złoto
Łatać dziury w stropie
Brać przeszkód w galopie
Awansować w pracy
Wiedzieć kto to Tacyt
Pozostały mi
Miesiące trzy
Życia - góra
Hura!
07.08.2024
sobota, 3 sierpnia 2024
Majtki
Proszę cię, nie zdejmuj majtek.
Nie zaczynajmy od tego,
Bo to początek końca.
Najpierw popatrz na mnie z daleka
I lekko się uśmiechnij
Prawie niedostrzegalnie,
A ja ci się odwzajemnię
Czerwieniąc na twarzy.
Przy następnym spotkaniu
Już dłużej zatrzymamy na sobie wzrok,
Aż kiedyś do siebie podejdziemy,
Każde z inną bajką:
Ja zapytam o godzinę, ty o drogę dokądś.
W końcu się sobie przedstawimy,
Pójdziemy na kawę, której oboje nie lubimy.
Porozmawiamy przy stygnącym espresso
I odkryjemy, co nas łączy i dzieli.
A potem ruszymy na spacer
Zapominając o zimnej kawie.
Majtki poczekają, przyjdzie na nie czas,
Może nawet kilka lat. Nie zaczynajmy
Od dupy strony.
Nie zaczynajmy od tego,
Bo to początek końca.
Najpierw popatrz na mnie z daleka
I lekko się uśmiechnij
Prawie niedostrzegalnie,
A ja ci się odwzajemnię
Czerwieniąc na twarzy.
Przy następnym spotkaniu
Już dłużej zatrzymamy na sobie wzrok,
Aż kiedyś do siebie podejdziemy,
Każde z inną bajką:
Ja zapytam o godzinę, ty o drogę dokądś.
W końcu się sobie przedstawimy,
Pójdziemy na kawę, której oboje nie lubimy.
Porozmawiamy przy stygnącym espresso
I odkryjemy, co nas łączy i dzieli.
A potem ruszymy na spacer
Zapominając o zimnej kawie.
Majtki poczekają, przyjdzie na nie czas,
Może nawet kilka lat. Nie zaczynajmy
Od dupy strony.
03.08.2024
środa, 31 lipca 2024
Godzina "W"
Tak
O siedemnastej stanę na baczność
Znieruchomieję
Wzrok wywinę na drugą stronę
Żeby zobaczyć Ich twarze
Jednakże
Z szacunku dla Nich nie wywieszę flagi
Nie pójdę śpiewać powstańczych piosenek
Na festynach udających uroczyste obchody
Bo nie byłbym zdolny do Ich ofiary
Niech niebo zabarwi się krwią
A chmury poczernieją jak dym
Postawcie na ulicach szubienice
I zawieście portrety rozkazodawców
Zbiorowego samobójstwa
31.07.2024
wtorek, 30 lipca 2024
sobota, 27 lipca 2024
Moje uczucia
Moje uczucia nie są skomplikowane
Czego wymagać od człowieka
Zwykła dojmująca pustka
Bez choćby śladowych ilości ciemnej materii
Samotność rozciągająca się od kwantów
Poprzez wszystkie rzeczy widzialne i niewidzialne
Aż do zakurzonego tronu
Świętego Mocnego a Nieśmiertelnego
Który abdykował i udał się na wygnanie
Pozostawiając mnie z moim nihilizmem
Smutek paraliżujący chęć życia
Zmęczenie dźwiganiem przeszłości
I świadomość że przyszłość
Coś od siebie jeszcze dołoży
Nic szczególnego
Normalka
Szału nie ma
27.07.2024
sielanka
na plaży łabędź
niemo przekrzykuje fale radiowe
ryk skuterów wodnych
pierdzenie silników paralotni
warkot śmierdzących motorówek
bezskutecznie
niemo przekrzykuje fale radiowe
ryk skuterów wodnych
pierdzenie silników paralotni
warkot śmierdzących motorówek
bezskutecznie
27.07.2024
piątek, 26 lipca 2024
nieudana odyseja
głośna muzyka
zapchała uszy woskowiną
nie słyszał śpiewu
syreny policyjnej
i dachował
po strzałach w opony
26.07.2024
wtorek, 23 lipca 2024
Nie zbliżać się z niczym ostrym
Moje wiersze zapisuję
Na rozdętych balonach
Nie mają żadnej treści
Oprócz zepsutego powietrza
23.07.2024
sobota, 20 lipca 2024
Epigońska piosenka
Napotkany po latach idol z młodości
Chciał mi dać autograf
Powiedziałem nie nie mój dawny idolu
Dla mnie mój dawny idol już nie jest żadnym idolem
Z prostytutkami nie rozmawiam
Napotkana na fejsbóku dawna wielka miłość
Nie chciała mnie przyjąć do grona znajomych
Pomyślałem tak tak ukochana
A przecież zaraz po rozstaniu
Powiedziałaś zostańmy przyjaciółmi
Tak się już dzieje tak się porobiło
Że wszystko z czasem przynosi rozczarowanie
Tak już widocznie musi być
I nic się na to nie poradzi
Choć początku zawsze jest pięknie
Rozcięliście mi nożem powieki
Rozcięliście mi nożem powieki
Rozcięliście mi nożem powieki
I teraz widzę was bardzo wyraźnie
20.07.2024
https://youtu.be/uR6pPYgODxc?si=qdwYFCKaOW3OoMAb
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
każdy kościół na świecie i ten prowizoryczny gdzieś w afryce i sagrada familia w barcelonie to golgota i w każdym z nich każdego dnia roku z...
-
fizyka i metafizyka po nocnych koszmarach potrzebujemy kalorii i bezwarunkowej miłości głód fizyczny oszukuje się kawą i papierosem śn...
-
Małgośka (mówią mi) on jest z innej wsi on jest z innej wsi Inaczej modlą się inaczej kroją chleb nie dogadacie się nie dogadacie się 14.12....