niedziela, 30 marca 2025

Tajemnica z którą żyję

Nie mogę znaleźć nigdzie miejsca
Nie jem mięsa
Nie jem mięsa

Nie ujawniam orientacji dietetycznej
W obawie przed utożsamieniem
Z obrońcami zwierząt
Niemającymi litości dla ludzi

30.03.2025

sobota, 29 marca 2025

pusty śmiech

śmiali się z pustaków
potem się przyłączyli
głupota postawiła z nich
kiczowaty pałac
i zamieszkała w nim
z narcyzmem

29.03.2025

czwartek, 27 marca 2025

Transpłciowość

Problem o prawdziwie
kosmicznym wymiarze
Nawet Matka Ziemia
głęboko pod płaszczem
wstydliwie skrywa jądra

27.03.2025

"...Twe słowo mylić nie może"

prawda naprawdę wyzwala
za dużo już wiem
bym mógł ją dalej dźwigać
przeciąłem wszystkie pasożytnicze naczynia krwionośne przy samym sercu
i zrzuciłem z siebie
kości w skórzanym worku 
zaklekotały jak kołatki trędowatych
obciążę to jeszcze kamieniami zaklęć
nigdy więcej nigdy więcej
utopię tę Marzannę
bo tylko śmierć rozsiewa
teraz może sobie iść na dno
z wystudiowanym uśmiechem
nic tu po mnie

27.03.2025

wtorek, 25 marca 2025

ciągle jeszcze

za dużo mam skojarzeń
zapachy dźwięki obrazy
miasta państwa kontynenty
imiona zwierzęta rzeki
marki samochodów i kolory

25.03.2025

poniedziałek, 24 marca 2025

Wiersz optymistyczny

Kwiatki mgiełka świt
Rosa strumyk ptaszki
Trele trele trele

Kwiatki ptaszki słońce
Światło radość miłość
Kocham kocham kocham

Miłość kocham kocham
Miłość kocham kocham
Miłość kocham kocham

24.03.2025

niedziela, 23 marca 2025

wędrowiec w czasie

ulica deszcz pusto latarnie świecą 
jakoś depresyjnie
podróż w przyszłość ma swoje
nieubłagane prawa
to co nieorganiczne nie starzeje się
to co organiczne starzeje się

i stoi podstarzały chłopak 
w niedzisiejszym ubraniu
niepasujący do scenerii
bilet był tylko w jedną stronę
dokąd nie pójdzie będzie nie u siebie
u siebie też nigdzie nie pasował
stąd ta podróż i niespełniona nadzieja

może jego miejsce jest u Andersena
ogrzałby dziewczynkę z zapałkami
opowieścią o opiece społecznej
bardzo rozwiniętej w przyszłych czasach

23.03.2025

one

kończąc proces dojrzewania 
wykazują nowe potrzeby
nie wystarcza soczewica czy kasza jaglana
miedź w naszyjnikach i kryształ górski
teraz niezbędne pierwiastki 
dla prawidłowego funkcjonowania organizmu 
to złoto i węgiel w formie krystalicznej
niektóre preferują syntetyczne polimery krzemoorganiczne o strukturze siloksanów
które stają się ważnym budulcem ich ciał
wtedy wreszcie naprawdę mają orgazmy

23.03.2025

będę żyć w zgodzie z naturą

a natura nie toleruje słabych
odstawię leki 
sztucznie utrzymują mnie przy życiu
cała farmacja to oszustwo
mami iluzją zdrowia
a przecież nigdy go nie odzyskam
naruszam naturalny porządek rzeczy
w którym drapieżniki zjadają
osobniki chore i stare
albo po prostu nie dość szybkie
by im uciec
spełniam wszystkie te kryteria

23.03.2025

Mam bardzo bogate życie autoerotyczne.

"...i że ci nie odpuszczę aż do śmierci"

masz rację jestem toksyczny
tak wyglądają nasze osobliwe relacje
jednostronne splątanie kwantowe
im ty zimniejsza tym mam większy
kocioł w głowie choć mam kolejną żonę
i kolejne dziecko owoc kolejnej miłości

a jednak żyję tak jakbyś ciągle była
obecna choć nieobecna taka wariacja
na temat kota Schrödingera
i przez to ciągle mam wrażenie 
że ktoś wypędził cię z twojego ciała 
skradł tożsamość i PESEL nabrał kredytów 
i podszywa się rujnując ci reputację
że właściwie jakbyś umarła choć ciągle
i nadal widniejesz w ewidencji urzędów
płacisz podatki jesteś aktywna zawodowo
oraz w social mediach i wszędzie cię pełno
a tak naprawdę mieszkasz kątem 
w moim sercu i nie masz dokąd pójść
a ja nie mam gdzie cię opłakiwać
bo nie masz nawet symbolicznego grobu

zaciąłem się na pierwszym kawałku
choć płyta ma ich dużo więcej 
a ja nadal uznaję tylko introdukcję 
prawda jest taka że każde z nas 
jest sumą siebie z każdego dnia 
więc prawdziwa ty to niekoniecznie 
tylko ta z lat młodości może nawet
wtedy nie byłaś sobą tylko autokreacją

obawiam się że problem tkwi we mnie
przemedytować w spokoju muszę to

jeszcze 22.03.2025

sobota, 22 marca 2025

Ach ta Aneta

Miała być rakieta 
A to zwykła tandeta

22.05.2025

Biografie równoległo-styczne

 
Ona:
wegetarianizm
ekologia pacyfizm
kultura alternatywna
nonkonformizm

On:
zawodowa służba wojskowa 
w czasie dyktatury
komunistycznej junty
generała Jaruzelskiego

Oni:
Pinio i Słodzio zapraszają na Instagram

Pieniądze znoszą przeciwieństwa.

21.03.2025

pewnego dnia

pewnego dnia

peggy brown

wyszła za mąż
no tak prawie

joga dieta ruch
wewnętrzny spokój
życie w zgodzie z naturą

i z implantami w piersiach
w prezencie od niego
musi być szczęśliwa


22.03.2025

A jutro

rano słońce rozetnie zasłonę w oknie
i grot włóczni wbije mi w policzek
nie dając wyspać się w sobotę.
Wtedy odwinę z szyi kabel od słuchawek
co się okręcił wokół niej jak pępowina
i niedotleniony uniosę ciało na łokciach.
Łóżko cicho jęknie i zaciśnie zęby z bólu
bo dźwiganie mnie jest już ponad jego siły.
Powlokę się do łazienki i przestraszę
widząc w lustrze bezmyślną twarz zombie
która będzie mi towarzyszyć do wieczora
gdy w końcu moje doczesne szczątki
ponownie złożę na marach i na uszy
założę słuchawki z odgłosami burzy
licząc że może tym razem piorun nie chybi.

22.03.2025

piątek, 21 marca 2025

viagra

aktor gra
i muzyk tylko gra
wszędzie gra pozorów 
udawanie że tak pięknie
w prawdziwym życiu
zwłaszcza intymnym


21.03.2025

Chciałem się zapisać

na eutanazję. 
Najbliższy wolny termin
15.06.2037
godzina 17.45.
Tyle czekania 
i jeszcze potem 
cały dzień na czczo.
Znowu to samo.
Jak człowiek
sam o siebie nie zadba
to nikt tego nie zrobi
a już na pewno
nie państwo.
Znowu trzeba będzie
pójść prywatnie.


21.03.2025

czwartek, 20 marca 2025

Do nadwrażliwych

W skali ludzkości jesteś pyłem.
Rodzina, przyjaciele, sąsiedzi,
i tych dwustu pięćdziesięciu
znajomych na fejsie - 
to wszystko można 
pominąć w rachunkach, 
przyjąć w uproszczeniu,
że nikt cię nie zna,
nikt się tobą nie interesuje,
nikt nie wie o twoim istnieniu.
Więc przestań się spinać,
denerwować, jak wypadasz
w oczach innych. Nikogo,
ale to nikogo nie obchodzi
plama na twojej koszuli 
czy dziura w rajstopach
ani stan konta.
Czy to nie cudowne?

20.03.2025

Postanowiłem przywrócić na bloga te wynurzenia

Wiele powiedzą o ich autorze. Warto wiedzieć, z jakim idiotą ma się do czynienia. A więc - zaczynamy!

"Uwaga! Tera bedzie z grubej rury!

Zamieszczam bardzo stare intymne zapiski z bloga. Były wcześniej na jeszcze innym blogu. W odcinkach. Blog zniknął. Zapiski ocaliłem. Trochę podrasowałem i uwspółcześniłem, żeby było więcej patosu i dramatu. Sam jestem teraz wzruszony do moczu, kiedy na to patrzę:

Anetoholizm czyli nudziarstwo w 15 odsłonach

1.
Aneto

Wiem, że nigdy tu nie zajrzysz. Nikt tego nie będzie czytał. Nawet ja. Dlatego mogę być z Tobą całkowicie szczery.

Brakuje mi Ciebie. Tyle się wydarzyło od naszego rozstania. Zmieniliśmy się i nie mamy obecnie wspólnych tematów. W kwestiach światopoglądowych jesteśmy nawet wrogami. Porobiło się. Ty ostygłaś, ja zgorzkniałem. A jednak chciałbym Cię jeszcze kiedyś spotkać, popatrzyć w oczy i posłuchać Twojego głosu. I roztopić się jak wosk.

2.
Aneto

Minęło prawie 30 lat. Przybyło mi ponad 30 kilogramów. Druga żona. Dwoje dzieci. Jedno dorosłe. Umarł mój Tata. Ty po rozwodzie. A ostrzegałem Cię przed Twoim ślubem, że to nie facet dla Ciebie. Potem nieudane związki. Teraz jesteś od 17 lat ze starszym o ok. 10 lat. Ani ślubu, ani dzieci. Wszystko jakieś takie... nienormalne. Serce mi pęka, gdy o tym pomyślę. Wieczna zabawa w dorosłość, tzw. samorealizacja (czytaj egoizm). Co ja Ci zrobiłem, że stałaś się własnym przeciwieństwem?

Doskonale pamiętam, jak Cię skrzywdziłem... I sądzę, że wtedy zabiłem w Tobie wiarę siebie. Po naszym rozstaniu zmieniłaś diametralnie styl, przefarbowałaś swoje piękne rudawe włosy na blond. Stałaś się nagle kimś innym, obcym, nieprzyjaznym. A przecież niby wybaczyłaś mi zdradę. Głupią i niezamierzeną. Ale zdradę.

3.
Aneto

Nie będę się jednak samobiczować. To, kim jesteś obecnie, musiało być w Tobie. Może tylko "pomogłem" Ci przedzieżgnąć się z postaci larwalnej w imago. Miałaś zawsze ciągoty do tzw. lepszego świata. Zawsze miałaś mnóstwo znajomych, odpowiednich do danego etapu życia. Kiedyś wywrotowcy, potem ludzie z korporacji. A ja głupi, wędrując kiedyś po Bielanach i zaglądając w okna małych mieszkanek marzyłem, że i my kiedyś tak przytulnie zamieszkamy. Skromnie, ale z duszą. I że będziemy mieć dzieci. I psa. I w ogóle będziemy mieć fajnie. Cóż, miałem wtedy 18-19 lat. I do dziś zostałem właśnie taki: nie potrzebuję wiele. A Ty masz teraz ogromne mieszkanie, a dzieci traktujesz jak pasożyty w łonach matek. I tej ostatniej odmiany nie potrafię właśnie zrozumieć. Ta jest dla mnie szczególnie przerażająca.

4.
Aneto

Czy Ty byłaś lojalna w stosunku do mnie? Nieraz się nad tym zastanawiałem. I doszedłem do wniosku, że choć wprawdzie nie popełniłaś fizycznej zdrady, to nie zawsze byłaś w porządku. Szczytem było to, kiedy ciężko obrażona na mnie wyszłaś z imprezy u Kaśki Nowak. Znalazłem Cię na klatce schodowej z Bogdanem, Twoim późniejszym mężem. Było widać, że mnie przed nim obsmarowałaś od stóp do głów. Patrzyliście na mnie z politowaniem. I już nie wróciłaś na imprezę. Ja tak. Zły. I to była Twoja zdrada. Do mojej upłynęło jeszcze kilka miesięcy. A może miałem niefart i Cię tylko ubiegłem? Ja nie wiem, ale Ty z pewnością tak.

5.
Aneto

Czym on Ci zaimponował? Wiem czym: był starszy, bardziej punkowy, grał na basie i miał mnóstwo znajomych wśród starych załogantów. Chyba tym. Bo nie inteligencją. Jeśli chodzi o jego emploi, to faktycznie był bardziej męski ode mnie. Taki trochę nadniszczony. Bad Boy. No i był ode mnie znacznie wyższy. A rozmiar ma znaczenie. Zaczęło Cię ciągnąć do nowych perspektyw towarzyskich. Tam wreszcie mogłaś zabłyszczeć. Przy nim czułaś się bezpiecznie. Nikt by go nie ruszył. Zbyt znany w kręgach. I u niego tolerowałaś wszystko to, czego u mnie byś nienawidziła: narkotyki, alkohol w dużych ilościach.

6.
Aneto

Nic mnie nie tłumaczy. Należało mi się. Pewnych rzeczy się po prostu nie robi. Nie będę się już wybielać. Nikt nie jest doskonały, ale ja się wtedy zachowałem podle. I co z tego, że nie planowałem i byłem wcięty? Nic mnie nie tłumaczy. Skrzywdziłem Cię. I to chyba na całe życie. Wybacz mi wreszcie, proszę Cię... Ja sobie tego nie potrafię wybaczyć do dziś.

7.
Anetko

Czy ja naprawdę byłem taki zły? Odbierałem Cię wieczorami z kursu języka niemieckiego, pamiętasz? Zawsze odprowadzałem do domu, żebyś sama nie chodziła po zmroku. Ile razy naraziłem się dla ciebie moim rodzicom, za co spotykały mnie potem rozmaite restrykcje. A wiedz, że potrafiły być dotkliwe.
Nie potrafię wyłapać momentu, kiedy zaczęło się psuć między nami. Umyka mi czas, kiedy sobie to uświadomiłem. Coś by się jeszcze dało zrobić, powstrzymać, naprawić...

8.
Aneto

"Gadał dziad do obrazu, obraz doń ani razu." Kiedyś już też tak było. Pracowałem na czarno w takiej śmiesznej firmie produkującej "etuje", jak mawiali jej właściciele. Na flamastry. Pół osiedla się przez nią przewinęło. Miałem tam zarobić na wakacje, na które zresztą nie pojechałem i zostałem tam do lutego następnego roku. O tym później. Brałem ze sobą Twoje zdjęcie, taki portret legitymacyjny. Na Twojej szyi był piękny w swym minimalizmie miedziany naszyjnik. Zdjęcie było jeszcze czarno białe. I gadałem z Tobą w myślach albo szeptem podczas pracy, że jeszcze do mnie wrócisz... Nie wróciłaś.

9.
Aneto

Wracając do pracy wakacyjnej: plan oczywiście był taki, że popracuję przez lipiec, a w sierpniu gdzieś wyjadę. Nic z tego nie wyszło. Znowu z Twojej przyczyny. Ktoś, zupełnie nie pamiętam kto, powiedział mi, że jesteś w ciąży z Bogdanem. Że on zadowolony poklepuje Cię po brzuchu, słowem bardzo się cieszy. Nie ukrywam, że bardzo mnie to ruszyło. Ale nie to jest najważniejsze. Jakiś czas potem ten sam ktoś poinformował mnie, że poroniłaś. To dopiero mną wstrząsnęło. Odechciało mi się wakacji. Myślałem, że może będą Ci potrzebne pieniądze czy jakaś pomoc. I tak zostałem do lutego następnego roku. Do dziś nie wiem, ile w tym było prawdy ani nie mogę sobie zupełnie przypomnieć, kto mnie raczył takimi historiami. A za pieniądze, które nie były Ci do niczego potrzebne ani tym bardziej moja pomoc innego rodzaju, kupiłem sobie pierwszy w życiu odtwarzacz CD. Używany ale jeszcze na gwarancji polskiej firmy FONICA. Od kumpla. Taka historia. Dobranoc.

10.
Anetko

Te wydarzenia miały miejsce w latach 1993-94, jeśli mnie pamięć nie myli. W ostatnim dniu 1994 roku poznałem Ankę. Znowu sylwester. I 1 stycznia 1995 roku, po odwiezieniu jej do domu, poleciałem jak głupi do Ciebie. Bogdan już z Tobą mieszkał. Pogadaliśmy chwilę, powiedziałem Ci, że kogoś poznałem. Ty mi chyba nawet gratulowałaś. Potem Boguś obudził się z przepicia i obraził mnie głupimi tekstami. Po co ja w ogóle do Ciebie przyszedłem? Po błogosławieństwo czy co? Do dziś tego nie rozumiem. Wróciłem do domu rozbity.

11.
Aneto

Kiedyś mi zarzuciłaś, że o Ciebie nie zawalczyłem. To było w jakiejś rozmowie w późnych latach 90-tych XX w. Celowo użyłem tego zapisu, żeby przed sobą samym przyznać się do bezsensu prowadzenia tych zapisków. No, ale do rzeczy. A kto Ci zostawiał idiotyczne liściki na wycieraczce? A kto z miłości do Ciebie oddał swój pas oficerski dla Bogusia, bo on o takim marzył, a ja miałem akurat dwa? Kto raz za chyba całą mizerną wypłatę (no dobrze - sporą jej część) kupił ogromny bukiet róż i czekał na Ciebie w Parku Bródnowskim, a Ty przyszłaś z tym bałwanem? To były szczyty nawiasem mówiąc, bo umówiłem się tam tylko z Tobą, a nie z nim. Pamiętam, jak na wasz widok zerwałem się, rzuciłem te cholerne kwiaty na ławkę i wykrzyczałem, że możesz je sobie zabrać. Ty oczywiście nie dosłyszałaś i musiałem z tym bukietem do was podejść. Co za upokorzenie! I jeszcze ten kretyn rzucił tekst w stylu "Idziesz z nami na basen?". Nie walczyłem o Ciebie? Ty i tak nie byłaś zaintetesowana moimi zmaganiami.

Zresztą jakie to wszystko ma dziś znaczenie? Z Ciebie się zrobiła stara szantrapa, a ze mnie despota-satrapa. Chyba byśmy się teraz pozabijali.

12.
Aneto

Olśniło mnie. Pierwszym symptomem początku końca było usunięcie przez Ciebie z pokoju tej wełnianej pajęczyny, która rozciągała się pod sufitem. To już powinno dać mi do myślenia. Drugim znaczącym szczegółem było uszycie dla Ciebie przez krawca ciepłego płaszcza na miarę. A trzecim zachwyt nad dostępnością markowych kosmetyków po peerelowskiej siermiężności. I to nie byle jakich, tylko tych droższych. Dochodzę do wniosku, że nasze rozstanie było w istocie aktem fizjologicznym. Skończyliśmy 20 lat i po prawie 4 latach "formuła westernu przeżyła samą siebie"*. Zespół się rozpadł i zaczęliśmy kariery solowe. Ot co. Już za późno na reaktywację bandu.

* Cytat z filmu "Brunet wieczorową porą".

13.
Aneto

Strasznie mnie dziś kusi, żeby wysłać Ci linka do tych wynurzeń. I po co by to było? Po raz kolejny zrobiłbym z siebie idiotę. Warto? Dla jakiej sprawy? Ano właśnie...

Powiem Ci coś w tajemnicy: gdzieś tam w głębi duszy wbrew rozsądkowi i faktom ciągle wierzę, że nie jestem Ci całkiem obojętny. Ale, jak to powiedział pewien mądry ksiądz (nie dziw się, są i tacy, tak tak!), że jak się nie wierzy w Boga, to się wierzy w byle co. I moja wiara jest chyba tego rodzaju. No, ale wiele lat temu rzeczywiście strąciłem Boga z ołtarza i posadziłem tam Ciebie. Bóg i tak mi się wydawał odległy, ja nie miałem nawet wiary w siebie, a tu TAKA dziewczyna mnie nie odtrąciła! No i stałaś się Boginią, a ja Twoim wyznawcą. A jeszcze kiedy do tego doszedł seks - no to już wsiąkłem jak herbata w herbatnik. A teraz tak sobie myślę, że gdyby nie seks właśnie, czy bym tak cierpiał po dziś dzień? Kopulacja w ludzkim wydaniu to nie prosty proces przekazywania genów. To jest wydarzenie mistyczne i nie ma w tym przesady. I właśnie załatwiłem się tą mistyką na całe życie. Ty chyba jakoś inaczej do tego musiałaś podchodzić, bo szybko się pocieszyłaś i o mnie zapomniałaś. Zazdroszczę Ci.

14.
Aneto

Wrócę jeszcze na chwilę do tej mistycznej więzi. Ponieważ zaistniała wbrew woli Boga ("takie rzeczy to tylko po ślubie"), to z ogromną chęcią wplątały się w nią demony. Dowody? Bardzo proszę: mój obecny stan ducha i umysłu. Mało i nie przekonuje Cię to? Inny dowód: wyczuwałem w sposób bardzo dla mnie bolesny Twoją niedaleką obecność. Miało to miejsce po naszym rozstaniu. Po prostu CZUŁEM, że się zaraz pojawisz. I pojawiałaś się. Sama albo z Bogdanem. A raz czułem to jeszcze na początku naszego bycia razem. Ty jak zwykle pojechałaś ze znajomymi na Jurę, a ja zostałem skazany na rodzinny wyjazd na Mazury do Karwicy. Po kilku dniach kontestacji polegającej na gorliwym czytaniu książek i niechodzeniu nigdzie poza posiłkami na stołówkę, zostałem zabrany do Mrągowa. I wtedy nagle złapało mnie bolesne przekonanie, że i Ty tu gdzieś jesteś. Aż się rozglądałem nerwowo na wszystkie strony. A przecież nie miałaś w planie Mrągowa. I co się potem okazało? Byłaś tam tego dnia co ja w barwnym towarzystwie. Nie widziałem Cię, a przecież Twoi towarzysze od razu rzuciliby mi się w oczy! Po rozstaniu było to samo, tylko z oczywistych powodów bolało jakby nieco dotkliwiej. Tyle o mistyce i zjawiskach paranormalnych.

15.
Najdroższa

Jest tyle spraw, o których chciałbym Ci jeszcze powiedzieć: o tym, że złamałaś mi życie; o tym, że Twoje prace (po)dyplomowe oprawiłem Ci jeszcze staranniej niż moje magisterskie (za darmo - musiałem uważać, żeby się szefowie nie dowiedzieli); o tym, jak się cieszyłem, że idziemy tylko we dwoje na Shreka (byłem wtedy w separacji z pierwszą żoną); o tym, jak Cię podpuściłem i zeznałaś w mailu to, o czym miałaś powiedzieć w sądzie kościelnym, ale mnie wystawiłaś; o tym, że nie mając już żadnych szans u Ciebie pocieszałem Cię po tym dupku z Twojej pracy, a nawet zapoznałem Cię z wolnym wtedy moim dobrym kumplem Leszkiem i byłem autentycznie gotów zniknąć z Waszego wspólnego życia raz na zawsze, gdyby coś między Wami zaiskrzyło... tyle spraw, tyle wydarzeń. Byłem gotowy na samospalenie, bylebyś tylko była szczęśliwa. I dochodzę do wniosku, że bez sensu o tym wspominać. Bo teraz do Agnieszki piszesz o mnie "ten Twój kolega, męczacy jest" oraz "Michał strasznie wygląda". A ja już nic od Ciebie nie chcę, poza tym, byś czasem do mnie napisała, co u Ciebie.

Ponieważ Cię kocham, muszę dać Ci wreszcie odejść. Więc odejdź z mojej głowy, serca, nerek i trzustki. Jesteś wreszcie wolna. Nie mogę Cię dłużej zatrzymywać. Biegnij, nim się rozmyślę!

P.S. Wszelkie podobieństwo do autentycznych osób i wydarzeń jest całkowicie przypadkowe. Piszący nie ponosi odpowiedzialności za fałszywą identyfikację postaci. W tekstach nie ucierpiało żadne zwierzę.

P.P.S. Uprzejmie informuję Szanownych Czytelników, że przychylamy się do treści listów nadesłanych do redakcji i nie będzie drugiego sezonu tych wynurzeń."

Jak Forrest Gump

ciągle wypatruje Jenny.
Na próżno. Zabił ją
Darth Vader.


20.03.2025

środa, 19 marca 2025

Transformacja

A kiedy już stracę 
młodzieńczy puch
i głowę okoli
nobliwy wieniec
zrobię sobie 
na nim dready
i będę wyglądać
jak Predator


18.03.2025

wtorek, 18 marca 2025

Muszę cię przeprosić

bo to przeze mnie. Niestety 
nie umiałem utwierdzić cię
w poczuciu własnego piękna.

Nie masz szczęścia. Trafiasz 
w życiu na samych palantów.
Byłem na czele tego peletonu. 

Odpadłem. Musiałem odpaść.
Zasłużona dyskwalifikacja.
A reszta - cóż - też nie dojechała.

Niczego nie zdołałem naprawić,
załatać dziury w zaufaniu, nic.
Takie sprawy się nie udają.

Miałem nadzieję (naprawdę),
że wreszcie, że tym razem, 
że w końcu, że to już...

Czy ktoś, kto kocha, akceptuje, 
zachwyca się - funduje zabiegi
z zakresu chirurgii plastycznej?

18.03.2025

poniedziałek, 17 marca 2025

"Chcemy być sobą!"

Kiedy jestem, a kiedy sobą nie jestem:
gdy wezmę lek antydepresyjny, 
czy gdy go rano zapomnę?
Czy gdy mam modne duperele,
czy gdy ich nie posiadam,
a bardzo bym chciał, ale ze wstydu, 
że mnie nie stać głoszę wszędzie
ewangelię nonkonformizmu?
Czy ja to ten naburmuszony dzieciak
w zimowych butach latem,
czy starszy pan podśmiewujący się
z naburmuszonych dzieciaków 
noszących latem zimowe buty?
Z wąsami czy bez? Smutny czy wesoły?
Wyszydzający za młodu wiarę,
czy później broniący jej w internecie
przed napaściami w komentarzach
i w rozmowach z żywymi ludźmi?
Czy to jest suma moich siedmiu wcieleń
w jednym życiu? A może ostatecznie
zdefiniuje mnie dopiero śmierć?

17.03.2025

niedziela, 16 marca 2025

dziś wam opowiem o mojej miłości

niestety pokochałem
niestety z wzajemnością
nasz związek był burzliwy
od początku naznaczony szaleństwem
była i w wzajemna fascynacja
była i nienawiść 
granicząca ze zbrodnią zdrady
zasady miały były proste
mieliśmy się do siebie nie przywiązywać
nic tego nie wyszło trwało to zbyt długo
by nie odcisnęło śladu na całych nas
i tak bez przerwy
osiem lat podstawówki
dwa lata ogólniaka
trzy lata zawodówki
pół roku technikum na podbudowie
dwa i pół roku liceum wieczorowego
pięć lat studiów dziennych
minęły lata a ja nadal cię kocham
nadal tęsknię za tobą
(czy i ty) 
moja szkolna 
edukacjo


16.08.2025

sobota, 15 marca 2025

być może...

mam nadzieję trzeba w to wierzyć
że to wszystko to tylko wersja demo
ograniczony w swoich możliwościach
program testowy prawdziwego świata
poćwiczą usuną usterki dopracują
i będzie się wreszcie dało żyć

o tym że mogę mieć rację 
świadczy ludzka tęsknota za dobrem
pięknem miłością i sprawiedliwością
kto wie może w czasie dopracowywania
będą mieli wzgląd i na nasze uwagi


15.03.2025

piątek, 14 marca 2025

Mechanizm obronny

Nie, to nie tak, że wraz z rozstaniem 
utraciłem jakąś część siebie.
Byłem kompletny, bo ty uciekając
tylko mnie oślepiłaś miedziano złotym błyskiem.

Odrzuciłaś kolor włosów 
jak jaszczurka zwinka ogon albo kosarz kończynę,
wykorzystałaś moją dezorientację
i pobiegłaś do lepszego życia.

A ja, starając się zagęścić  
twój rozmazany obraz do realnej obecności,
tak długo nagarnialem go rękami do siebie
aż utonąłem w lepkiej mazi.

A ona zestaliła się i stała użyteczna.

Teraz pełno kawałków mnie 
latem na straganach z pamiątkami, 
na których chłopcy kupują 
dziewczynom serduszka na rzemyku,
a one pocierają nimi o miękkie materiały,
przyciągają paprochy i cieszą się głupie, 
że to z prawdziwego bursztynu.


14.03.2025

"W Starym Kinie"

Stanisław Janicki
zapowiedział
"Star Wars - New Hope".
Następne części
w kolejne niedziele
w samo południe.

14.03.2025

czwartek, 13 marca 2025

zdarzenie losowe

mam dość
alegorycznie
metaforycznie
i dosłownie

porwanie statku kosmicznego
ciekawa opcja ale
zbyt wyprzedzajaca czasy

pozostaje wewnętrzna emigracja
lub podcięcie żył
rzucę monetą
ożesz kurwa
wpadła do studzienki

13.03.2025

wtorek, 11 marca 2025

Orgazm

Na co ci zdolność
osiągania orgazmu
skoro zawsze potem
odgryzasz mi głowę?

11.03.2025

odchodzę

odchodzę

klawiszem DELETE 
zacieram ślady
na wyschniętych kałużach 
wydmach i brukach

nie chcę by ktokolwiek
podążał za mną
szkoda mi ludzi
zwłaszcza mojego syna


11.03.2025

może to i dobrze

że zacierają się 
plączą jak włosy przez sen
płcie

może dzięki temu pierdolnikowi
ludziom będzie łatwiej
się ze sobą porozumieć

jak aniołom
co przecież płci nie mają
a noszą męskie imiona


11.03.2025

poniedziałek, 10 marca 2025

dajcie już spokój

nie marnuję życia na przyjemności
szkoda czasu na głupoty
przebiegam szybko obok ciszy
bo nie lubię jej natarczywości
czyż nie jest mi do twarzy
z maską pośmiertną na ścianie
wypalonego mieszkania
i komu to przeszkadza
że aż we śnie muszę słuchać
okrzyków pełnych zachwytów



10.03.2025

niedziela, 9 marca 2025

Jak duch

Jestem poza
Moje czasy minęły
Mój czas nie nadszedł
Nie pasuję nigdzie i do nikogo
Mimo kolczyków 
Za mało gejowski
Mimo łysego łba 
Za mało narodowy
Przez światopogląd
Za mało anarchistyczny
Przez konserwatyzm obyczajowy
Za mało tolerancyjny
Nikt mnie nie chce nigdzie zapisać
Nikt nie zabiega o mój głos w wyborach
Jestem kuncewiczowską cudzoziemką 
Tak samo jak ona zgorzkniałą 
I rozpamiętującą zamiast zapomnieć
Więc dzwonię kiczowatym łańcuchem 
Jak pokutujący duch


09.03.2025

czwartek, 6 marca 2025

uwaga! to nie są ćwiczenia!

kręgosłup moralny uniemożliwia
poświęcenie się bez reszty jodze
blokuje bowiem możliwość
osiągnięcia stanu
totalnego egoizmu
a do tego się sprowadza
cała indyjska duchowość
nie ma w niej miejsca
na miłość bliźniego
bo nie po to zostajesz
bogiem lub boginią
by przejmować się innymi
tam się nawet buddyzm
nie chciał na dłużej przyjąć
ze swoim tylko współczuciem
widać za duże wymagania


06.03.2025

środa, 5 marca 2025

Harówa

Odliczam niecierpliwie czas
do sześćdziesiątego piątego
roku życia.

Pójdę wtedy wreszcie
na w pełni zasłużoną
eutanazję.


05.03.2025

niedziela, 2 marca 2025

a może

jesteśmy tylko myślami
snutą opowieścią podczas snu
wszystko co nas dotyczy
troski radości nadzieje 
i życiowe rozczarowania
znikną bezpowrotnie spod powiek 
z nastaniem ranka


02.03.2025

z kalendarzem w rękach

planuję przeszłość
taka prywatna
historia alternatywna

przeszłość prowadzi
zawsze do teraźniejszości
wiem jak powinna wyglądać

i co mi z tej z tej wiedzy
skoro teraz jest 
zupełnie bezużyteczna


02.03.2025

sobota, 1 marca 2025

mam ci tyle do usłyszenia

o nienawiści i pogardzie
sam już dość się nagadałem
zadając pytania bez odpowiedzi
choć wcale nie były retoryczne
myślę że w jakiś sposób
milczenie na nie sprawia ci przyjemność
daje dreszczyk lepszy od ASMR
bo czujesz mrowienie nie tylko na karku
ale w głębi swojej istoty 
ponieważ jesteś hedonistką
czego już się nawet nie wstydzisz


01.08.2025

piątek, 28 lutego 2025

Jak sięgam pamięcią

walczysz z własnym ojcem.
Całe życie niby w opozycji.  
A to przecież fajny gość,
wiem o tym, bo go znałem.

Ponieważ był zdominowany
przez twoją matkę, 
zawsze szukałaś złych chłopców,
by przy nich poznać smak uległości.

Byłem nim ja - nie sprawdziłem się,
bo nie byłem dostatecznie zły.
Byli kolejni, bardziej źli, 
z jednym nawet wzięłaś ślub.

Dowcip polega na tym,
że masz w sobie dużo z matki
i dlatego lubisz dyktować,
jak bardzo można być złym.

Targana sprzecznymi emocjami
dałaś się w końcu zdominować
i jednocześnie robisz co chcesz,
jak sięgam pamięcią.


28.02.2025

Wymiociny

Wyrzyguję z siebie stare skrzepy
Potem grzebię w nich palcem
I składam 
Litery 
Słowa
Zdania 
Wiersze
Masz rację 
Nienajlepsze
Taka naturalna autoterapia
W nieuleczalnej chorobie
Na ciebie

Z dwojga złego lepiej tą stroną
Jak powiedział Shrek
Na którego poszliśmy


28.02.2025

czwartek, 27 lutego 2025

Przed Armagedonem

Odkąd zbuntowani aniołowie 
spadli z Nieba
i stali się demonami
Niebo ciągle ćwiczy 
przed ostateczną bitwą

Archanioł Michał nie daje
swoim podwładnym 
taryfy ulgowej
jak nie poligon
to chociaż musztra

A my ludzie
niczego nieświadomi
i naiwnie ateistyczni
huk artylerii nazywamy burzą
a wylewany anielski pot deszczem


27.02.2025

Radio w pracy

zafundowało mi chwilę bólu
głupią polską piosenką.

Było w niej o nawodnieniu czy coś,
i o prześlicznej nimfie. Bzdury.

Oczy zareagowały instynktownie
i musiałem wyjść niby na papierosa

uważając, by ani jedna łza 
nie wypłynęła spod zmrużonych powiek.


27.02.2025

wtorek, 25 lutego 2025

Mistyka czy trywialność

Złośliwość rzeczy martwych
każe stawiać pytanie
czy faktycznie jest to martwe zło

Może rację mają Indianie
widząc nawet w przedmiotach
manifestację jakiegoś manitu

A może po prostu
obciąłem sobie palce
przez nieuwagę


25.02.2025

poniedziałek, 24 lutego 2025

Tombak

Pierwszy raz od lat oglądam 
Warszawę nocą. Podoba mi się 
jej wieczorowa suknia, choć widzę, 
że zupełnie już do niej nie pasuję.
Coraz lepiej rozumiem
stare spinki do mankietów koszul,
że ukrywają się wstydliwie
w pudełkach na rozmaite drobiazgi
u eleganckich niegdyś mężczyzn.
Pokryliśmy się nieusuwalnym nalotem.
Może i ja jestem z tombaku.


24.02.2025

sobota, 22 lutego 2025

Gdy zakładam twoje rękawczki

To jakbyś ty sam 
Ogrzewał mi dłonie
Jak kiedyś na górce
Gdy brałeś mnie na sanki
Bo zimy były naprawdę zimne
Albo trzymał za rękę
Podczas powrotu z przedszkola
Szliśmy wtedy do pobliskiego
Sklepu Centrali Rybnej
Po takie pyszne sałatki 
Z okrągłym okienkiem 
Jak bulaj na statku
Odpłynąłeś za horyzont
Żagiel już się nie bieli
Zostały mi tylko
Twoje rękawiczki


22.02.2025

piątek, 14 lutego 2025

czemu się dziwisz

walczyłeś o świat bez granic
to masz śmietnik zwany internetem
nienawidziłeś brunatnych i czerwonych
to teraz rządzą zieloni i tęczowi
marzyłeś o tolerancji
to teraz ją praktykuj pod przymusem
nienawidziłeś rasizmu
to nie mów murzyn i cygan
chciałeś dziewczyn z ikrą
a boisz się wściekłych aktywistek
chciałeś wolności seksualnej
a brzydzisz się obecną rozwiązłością
pragnąłeś praw dla zwierząt
a masz dość wegańskiej propagandy
wszystko o co walczyłeś
masz teraz i to do sześcianu
więc o co ci chodzi
czy nie tego chciałeś


14.02.2025

czwartek, 13 lutego 2025

jasna deklaracja

nienawidzę twoich 
opadających starczo powiek
przerzedzonych loków
zmarszczek na dłoniach
i matowego głosu 
bez śladu mądrości życiowej

nienawidzę i innych skutków 
zasady entropii która nieubłaganie dezorganizuje całą ciebie
a wiesz czemu
bo to wszystko już się stało
podczas naszej nieudanej przyjaźni


13.02.2024

środa, 12 lutego 2025

Dla zainteresowanych

https://mojaprzestrzenkultury.pl/archiwa/7393

https://ypsilon.org.pl/?s=Micha%C5%82+piechutowski+

https://opt-art.net/?s=Piechutowski+

https://www.magazyn-suburbia.com/post/micha%C5%82-piechutowski-sze%C5%9B%C4%87-wierszy-1

https://www.magazyn-suburbia.com/post/micha%C5%82-piechutowski-pi%C4%99%C4%87-wierszy-1

https://www.magazyn-suburbia.com/post/micha%C5%82-piechutowski-cztery-wiersze

https://okis.pl/miesiecznik-odra/wiersze-z-pocztowek/wiersze-z-pocztowek-2024/wiersze-wybrane-w-lutym-2024/

I publikacje w Miesięczniku Literackim Akant.

Ile jeszcze ma to trwać?

Jaki masz w tym cel
Że trzymasz tego pasożyta
Co zjada mnie od środka
Ale na tyle mało łapczywie
Że nadal pozostaję przy życiu
Choć trudno nazwać życiem
Codzienny ból 
Każde ukąszenie przypomina mi
Co utraciłem
Każdy dzień jest nie do zniesienia
Mimo że realizujesz dla mnie
Już chyba plan F a może i H
To wszystko nie ma sensu
Bo nie wykasowałeś do końca
Planu nomen omen A


12.02.2025

wtorek, 11 lutego 2025

Niezły burdel

Ktoś źle rozdał karty
Pomieszał kompetencje
Niewłaściwie przypisał
Moce i zdolności
Na co mi pamiętać
Twój numer telefonu
Nieaktualne życiowe deklaracje
I czułe słowa
Skoro twój facet
Zapomniał złożyć ci dziś życzenia
Może on i ja powinniśmy się
Jakoś wymienić
Przynajmniej danymi o tobie


11.02.2025

poniedziałek, 10 lutego 2025

Jutro

Czego ci może życzyć ktoś,
od kogo życzeń nie oczekujesz?
Co by to nie było, nie będzie mieć
żadnego oddziaływania na twoje życie;
odbije się jak kauczukowa piłeczka,
na milisekundę podniesie temperaturę 
w miejscu zetknięcia powierzchni
o pomijalną w rachubach część stopnia,
to wszystko. Nie będzie żadnego śladu,
wzruszenia czy życzliwej myśli. Żadnego.
Twoją uwagę całkowicie zaabsorbuje
kolejny pierścionek z brylantem,
jaki otrzymasz w prezencie. Oraz pewnie
nowe buty na bardzo wysokich obcasach.
I chyba jestem jedynym człowiekiem,
który jest świadomy, że całe życie
uciekasz przed samą sobą. Zatem będę
życzyć ci pierwszego miejsca na mecie.
Wewnętrznie pogodzonej. Może jednak
się spełni.

10.02.2025

niedziela, 9 lutego 2025

Nikt o niczym nie wie

Nawet się nie domyśla
A moja rzeczywistość
Jest rozszczepiona na dwie
Jawną i utajoną

W tej jawnej poruszam się łatwo
Towarzyszy mi odkąd pamiętam
Znam jej tajemnice i zakamarki
Mam już wprawę graniczącą z rutyną

Utajona jest codziennym czekaniem
Aż przypłynie na fali snu
I zawoła mnie po imieniu
Kłamstwo w które sam nie wierzę


09.02.2025

piątek, 7 lutego 2025

znudziło mnie

bycie poetą
zresztą czy byłem nim 
kiedykolwiek

coś tam pisałem
narcystyczny słowotok
moje mnie ja

aha
jeszcze ty ty ty
i że my kiedyś

a kogo to dziś obchodzi
bo ani ciebie
ani mnie


07.02.2024

poniedziałek, 3 lutego 2025

Ustalenie kanonu

Przyjrzałem się mojemu życiu
i pod natchnieniem 
zmodyfikowałem opowieści o nim.

Usunąłem cię jak apokryfy
fałszerstwa i legendy
zbyt zaburzałaś spoistość fabuły.

Wątek dotyczący ciebie
zostawiam gnostykom
i zbyt gorliwym wyznawcom.


03.01.2025

środa, 29 stycznia 2025

Zewsząd krzyczą półprawdy

Półprawdy bo druga połowa
Zatrzymuje się na zębach głosicieli
Lub opada na dno kałamarza
U różnych różne fragmenty
Nie daje się z tego złożyć całości
Uzyskać pełnego obrazu
Bo każdej półprawdzie towarzyszy
Całkowite kłamstwo
O ile prawda jest obiektywna
Niezależna od niczego
Warunków zewnętrznych
Czy innych okoliczności
To każdy ma własne kłamstwo
Ten brak spójności nazywamy narracją


29.01.2025

niedziela, 26 stycznia 2025

sobota wieczór

wracam z biedronki
w słuchawkach gra
patetyczna postapokalipsa
ciągnę za sobą wózek zakupowy
wyładowany po brzegi
jakbym był prepersem
i na co mi to wszystko
jeśli to jeszcze dziś
powróci Pan


26.01.2025

wtedy nie było patosu

to co miało zostać powiedziane
zostało powiedziane spokojnie
bez dziwnej intonacji
bez efektów specjalnych
bez zbędnej gry
i to był prawdziwy majstersztyk
bo napięcie związane z oczekiwaniem
nie znalazło ujścia w trzaśnięciu drzwiami
taka forma ekspresji byłaby nie na miejscu
pozostało tylko odwrócić się i iść
z pulsującym w piersi ogniem
jak prometeusz do ludzi
tyle że nikomu nie można było dać ciepła
bo to nie taki ogień
bliżej mu do piekielnego


26.01.2025

Zapraszam do zakupu

- Co u ciebie?
- Odczep się. A właściwie spierdalaj. 
Nie chcę cię więcej widzieć na oczy
ani jako twojej fizyczności
ani żadnych twoich słów.
Nie zajmują mnie twoje myśli,
są równie interesujące jak
ścieki w kanalizacji. A poza tym
jesteś niedzisiejszy, nic nie rozumiesz,
naiwny chłopczyku. Zajmij się czymś...
A! Chodzi o ten koktajl, po którym nie tyję?
A wiesz? Mam go w swojej ofercie! 



24.01.2025

sobota, 25 stycznia 2025

nie żyję

umarłem z końcem lata
w roku tysiąc dziewięćset
dziewięćdziesiątym trzecim
może tuż po imieninach
może tuż przed
nie pamiętam
od tamtego dnia jem chodzę śpię
zdaję mocno spóźnioną maturę
kończę studia pracuję
kocham żenię się rozwodzę
i żenię powtórnie
mam dzieci choruję przewlekle
starzeję się aż w końcu 
oficjalnie umrę
i taką datę wypiszą na nagrobku
choć będzie fikcyjna


25.01.2024

piątek, 24 stycznia 2025

in/out

przeklinam twoje oczy
za tamto spojrzenie
dłonie w porę niecofnięte
jesienny zapach włosów
usta za szepty i pocałunki

albo nie
Bóg mi świadkiem
to wszystko było piękne
pierwsze i czyste
nawet nasz grzech


24.01.2025

czwartek, 23 stycznia 2025

Aktywiści

Ukradli nam dready
Irokezy i glany
Ukradli nam każdy element
Naszego folkloru
I nadali im własną treść
Z którą się nie utożsamiamy
Bo nie znosimy żadnego totalitaryzmu
Nawet hedonistycznego
Ale to jeszcze nic
Bogu ukradli tęczę i pioruny


23.01.2024

https://www.facebook.com/share/v/1YJ5d23gV9/

Najt klab

Kobiety o rybich ustach
czatują w świetle stroboskopów
bo wiedzą 
że wysoka częstotliwość 
rozbłysków i uderzeń rytmu
działa stymulująco 
nęcąc samce ich gatunku

Zaś oni
napinają sterydowe ciała
i prezentują godowe tatuaże
taksując wzrokiem 
nadnaturalną długość rzęs
i doklejonych paznokci
starając się nie zgubić
pigułek gwałtu


23.01.2024

poniedziałek, 20 stycznia 2025

STOP!

Mam już dość braku empatii
Wiecznego uciszania
Tego pierdolonego spokoju
Maskującego zwykłe tchórzostwo
I ucieczkę przed szczerością
Traktowania jak podwładnego
Kastrowania przez negowanie
Zasadności istnienia 
Yang na równi z yin
Jakby natura mogła podlegać dyskusji
Mam dość bardzo wielu rzeczy
Jakie mi serwujesz 
Uważaj bo przekroczysz cienką linię
I zacznę mieć dość CIEBIE


20.01.2025

sobota, 18 stycznia 2025

Informacja dla przyszłych studentów

W związku z potrzebą modernizacji oferty uczelnia wprowadza następujące zmiany studiów magisterskich:

Inżynieria genetyczna - dawniej biologia
Inżynieria społeczna - dawniej socjologia
Inżynieria dusz - dawniej teologia moralna

Doszły też całkowicie nowe kierunki licencjackie:

Farmer trolli internetowych
Operator fake newsów
Tropiciel mowy nienawiści
Specjalista od nowomowy
Specjalista od feminatywów
Kreator teorii spiskowych

Zapraszamy
Rektorat


18.01.2025

czwartek, 16 stycznia 2025

myślę że

wyobrażamy sobie zbyt wiele
życiorys kariera i miłość
rycerz na białym koniu
złotowłosa i pół królestwa

wymyślonym wydarzeniom
lubimy oddawac dożywotni hołd
kładąc kolejne warstwy kolorów
między kontury koślawego szkicu

najbardziej nierealne mamy 
wspomnienia z młodych lat
jakieś dni chwały wielkie sprawy
których nie dociągnęliśmy do dojrzałości

wierzymy w tę młodość tak bardzo
że płaczemy po niej jak po spice girls
mimo że jej scenariusz mocno okrojono
z powodu zbyt skromnego budżetu

I am not a cliché!

(pamięci Poly Styrene)

Byłem banalny
Do bólu powtarzalny
Żyłem na skalę masową
Jakby mnie zwielokrotniono
Chcę się wyróżniać
Więc noszę bovver boots
Czuję się wreszcie komfortowo
Jako milion któryś 
Nonkomformista w stolicy
Za sprawą ustalonego tradycją rynsztunku
Wyprodukowanego w obozie pracy
Jednej z azjatyckich tyranii


16.01.2024

wtorek, 14 stycznia 2025

Optyka

Mam przeszłość
Krzykliwą
Mam teraźniejszość
Stonowaną
Mam przyszłość
Zamgloną
Finał będzie wypadkową 
Prędkość światła w próżni
Pozostaje stała


13.01.2025

poniedziałek, 13 stycznia 2025

Słaba płeć

Każdy mężczyzna
Potrzebuje uznania
Kobiety uznały
Że nie potrzebuje
Za to dobrze
Zrobi mu upokarzanie
Więc chłoszczą
Ciętymi słowami
Zostawiając na duszy 
Krwawe rany
Już tam zostaną
Bo dusza to nie ciało
Nie umiera
Ale i nie goi się


13.01.2025

Pamięć płata figle

W bombardowanej codziennością głowie
pozostają puste leje. Gdzieś cień
zachował znajomy kształt ludzi, domów,
myśli, piosenek, żywych scen rodzajowych:
tu stał warzywniak pani Flejszmanowej
z pyszną oranżadą Rubinek,
a tego dnia wiosnę rozświetliło
"Orinoco Flow" Enyi puszczone
z pobliskiego bloku przez otwarte okno.
Tam powiedziała "kocham cię", 
a tam "to koniec".
Czas ściera krawędzie, wspomnienia
tracą ostrość. Może to nie była Enya
tylko "The Final Countown" Europe,
jej być może wcale nie znałem,
a twarz opatrzyła mi się w telewizorze.


13.01.2024

niedziela, 12 stycznia 2025

widzę

czasem zbyt wiele
by móc o tym mówić
i by to przemilczeć
nie umiem tańczyć i śpiewać
więc piszę
czasem zbyt wiele
przeważnie


12.01.2025

twórca cyfrowy

co za ironia bo nigdy
nie byłem dobry z matematyki
"Babcia Moses i ty mozes"
demokracja w kulturze
nie pozwala mi się wybić
z cyfrowych słupków
rodem z filmu Matrix
kiedyś marzyłem
że będę jak ryt szkocki
dawny i uznany
a może po prostu
brak mi tego
no
talentu



12.01.2025

piątek, 10 stycznia 2025

słońce

"dziewczyny lubią brąz
a słońce o tym wie"
stare lubieżne nienasycone
pokolenia przychodzą i odchodzą
a jemu się dotąd nie znudziło
czemu upatrzyło sobie
samice bezwłosych małp
co one takiego mają
że lubi na nich zawieszać wzrok
i zmuszać melaninę w ich skórze
do reakcji fotochemicznej
dodając prymitywnej pikanterii
może to z wdzięczności za czasy
kiedy było bogiem


10.01.2025

środa, 8 stycznia 2025

Weź nie świruj

Naprawdę myślisz, 
że jeśli ją spotkasz,
tę dawną pierwszą miłość 
o złotych warkoczach,
to będziesz mógł zacząć 
wszystko od nowa?
Że byłaby jeszcze szansa, 
wciąż szansa by była?
Nie byłbyś już pierwszym, 
pierwszym już byłeś,
ale wypadłeś z kolejki.
Trzeba było pilnować 
swojego miejsca,
a nie rozglądać się wokoło
i tracić z oczu najważniejsze.
A teraz nie jesteś 
nawet na końcu, 
bo nikt się przed tobą
już nie ustawia. 
Nie ma potrzeby.
Wszystko ustalone,
karty rozdane, 
a kości rzucone.
Twoje kości. Ogryzione.
Na kupę gnoju,
głupi gnoju.
Tak cię zapamiętała.


08.01.2024

Mistrz nowomowy polskiej

Braki w oczytaniu
nazywa autarkią kulturową

Zawsze taki był
Jako dziecko
Na gówno mówił papu
A na Stalina wujek


07.01.2025

poniedziałek, 6 stycznia 2025

Syndrom towarzysza Wiesława

Pogoda dała się nabrać
i z entuzjazmem przystąpiła do odwilży
Teraz ochoczo ujawnia
psie gówna na trawnikach
i inne nadużycia 
dwudniowych przymrozków
Dzieci radośnie obrzucają się 
mokrym śniegiem
a dorośli suszą ich przemoczone buty
starymi gazetami 
z nietrafnymi prognozami pogody


06.12.2024

Szuflady

Są artyści 
którym emploi nie pozwala
na granie różnorodnych ról

Skazuje to na monotonię
i brak możliwości rozwoju

O ładnych mówimy "amant"
o brzydkich - "aktor charakterystyczny"


06.12.2024

niedziela, 5 stycznia 2025

A jeśli

Dożyję setki
stanę się wymierającą 
mniejszością etniczną

Nikt już nie będzie
rozumieć mojego języka
tradycji i obyczajów

Moje śmierdzące moczem
łóżko w domu starców
będzie skansenem i rezerwatem

Będą mnie odwiedzać
wyłącznie lingwiści
historycy i etnografowie


05.12.2024

sobota, 4 stycznia 2025

Karnawał karniworów

Gdy ciebie zobaczę
Na pewno zapłaczę
Będziesz szła pod rękę
Na moją udrękę
Pójdziecie na tańce
W kryształowej bańce
Niech feeria świateł
Skoczy wam do gardeł

04.01.2025 

... a za złe karze

Jakież to banalne
Nudne
Powtarzalne
Nieudane życie
Tkwię jak czopek
W diabelskim odbycie
A że nie chodzę do kościoła
To po śmierci nie zaznam ukojenia
Tylko już w tej czarnej dupie
Zostanę na wieczność


04.01.2025

piątek, 3 stycznia 2025

Sylwestrowa noc

Tanecznym krokiem
Zbliżyłem się do okna
I rzuciłem w dół
Na łeb na szyję

A ponieważ mieszkam na parterze
Zostało mi jeszcze dziesięć skoków
Dla uzyskania ekwiwalentu
Najwyższego piętra mojego bloku


03.01.2024

czwartek, 2 stycznia 2025

Już nie

Już nie będzie nowych wierszy,
Ani gorszych, ani lepszych.
Żebym chociaż był w tym dobry;
Nie zdobyłem uznania "Odry".

Kiepsko łączą mi się słowa,
Nie nadąża siwa głowa,
Za gonitwą błahych myśli,
Albo tego, co mózg wyśni.

Zatem słuszną jest decyzja,
Każdy rację chyba przyzna,
Że muskułów już nie prężę,
Bo się tylko nadwyrężę.


02.01.2024

środa, 1 stycznia 2025

o prostytucji

kiedyś sprawa była jasna
zasady przejrzyste
podaż dosłownie na skinienie ręką

jednakże postęp techniczny
i tu z czasem wiele zmieniał
(nie muszę chyba uzasadniać tezy
że pornografia to też prostytucja)
zdjęcia prasa filmy strony xxx
pokazy w internecie na żywo
hulaj dusza

są i bardziej dyskretne formy
kupczenia sobą jak ta polegająca
na nawiązywaniu zerwanych kontaktów
by komuś z kim nie jest już po drodze
wciskać jakiś produkt

ja przynajmniej tak to odbieram


01.01.2024

niedziela, 29 grudnia 2024

Stężenie przedśmiertne

Nie mam o czym mówić
Nie będę jałowo mielił 
Powietrza językiem 
Czas zastygł w bursztynie
Jak na pozowanej fotografii
Zapiekł się wściekle jak gwint
Na pytanie odpowiadam krótko
Wszystko po staremu
Bo co mam mówić
Kiedy nie ma o czym
Bo o czym


29.12.2024

sobota, 28 grudnia 2024

mój terapeuta powiedział

po co ci atencja kogoś
kto na chwilę ukrywa wrogość
i z zimnymi wargami zaprasza
do zapoznania się z ofertą

to jest bardzo dobrze postawione pytanie

tamta sytuacja pokazała
że wprawdzie już na zawsze
będę dla ciebie nikim
ale pieniądze nie śmierdzą

pieniądze może nie
ale twój zapach z wtedy
zapamiętam na całe życie
nie zamaskujesz go już niczym


28.12.2024

czwartek, 26 grudnia 2024

Skończ z tym cholernym sceptycyzmem

Jest bezpiecznie
Nie musisz myśleć
Codziennie media
Myślą za ciebie

Jest spokojnie
Nie musisz wybierać
Codziennie władza
Wybiera za ciebie

Nie musisz sobie zaprzątać głowy
Trudnymi pytaniami czy i dlaczego
Odpowiedzi już padły
Ty tylko ich wysłuchaj

System jest niezawodny
Sprawny i efektywny
A jeśli słyszysz w nim zgrzyty
Po prostu zatkaj uszy

Winy szukaj wyłącznie w sobie
Może nawet o tym nie wiesz
Ale to zapewne ty rzucasz w tryby
Gwoździe i piach pełnymi garściami


26.12.2024

Chwytliwe bon moty

Im bardziej się poznajemy
Tym mniej się rozpoznajemy
W coraz głębszych pokładach
Przewidywalnej solidności

Dlaczego cienka warstwa fascynacji
Zawsze musi ukrywać rozczarowanie
Jak mieszczańskie sztućce żelazo
Dla picu platerowane srebrem


24.12.2024

wtorek, 24 grudnia 2024

Żyję

Bo napędza mnie cholerny instynkt 
I poczucie obowiązku
Jestem potrzebny
Nie przepijam wypłaty
Spłacam kredyty
Opłacam rachunki
Płacę podatki
Moje nagłe odejście
Spowodowałoby kryzys ekonomiczny
W skali domowej i być może krajowej
A mnie łatwo wpędzić w poczucie winy
I czułbym się winny nie istniejąc
Nie spłacając kredytów
Nie opłacając rachunków
Nie płacąc podatków
Poza tym życie to przecież
Najwspanialszy dar od Boga
Aż strach sobie wyobrazić
Te mniej wspaniałe


24.12.2024

poniedziałek, 23 grudnia 2024

Fosylizacja

Jestem żywą skamieliną,
a raczej się nią staję 
z każdym kolejnym kliknięciem
sekundowej wskazówki zegarka.
Drobinki mnie pozostawiam
w wielu różnych miejscach.
Puste przestrzenie wypełniają 
Bardzo Twarde Minerały.
Dzięki nim zachowam kształt,
co znakomicie ułatwi naukowcom
identyfikację mojej przynależności
w systematyce linneuszowskiej.


23.12.2024

Jak to było?!

Weselny Swąd
Nie...
Wesoły Świąd
Źle
Wesołych Świąt!
(Ole!)


23.12.2024

czwartek, 19 grudnia 2024

Wieczorne spacery fałszują rzeczywistość

Kiedyś, gdy późno wracałem z treningów,
Chodziłem do autobusu przez Bielany
Ulubioną trasą wzdłuż pewnej ulicy.
Były na niej niskie bloki i każde mieszkanie
Wydawało się takie przytulne. 
Delikatnie oświetlone małe klitki. Myślałem wtedy z ciekawością
O ludziach tam żyjących, jak bardzo
Muszą się kochać i czuć razem dobrze.
Zazdrościłem im strasznie, ale bez zawiści.
I marzyłem, że jedne z tych okien
Będą kiedyś nasze. Tak...

Po trzydziestu latach byłem w tej okolicy.
W bezlitosnym dziennym świetle 
Budynki wydały mi się szpetne. Wręcz obrzydliwe.
Spękane fasady. Bruzdy jak na mojej twarzy.
Szare i zaniedbane jak ja. Właśnie takie.
Bliźniacze podobieństwo sprawiło mi ból,
Ból kiczowato wycisnął łzy, 
A łzy zmyły z oczu wspomnienia.
Od tamtej pory nigdy już tam nie wróciłem. 

19.12.2023

środa, 18 grudnia 2024

Dziecięctwo Boże

Musimy narodzić się ponownie,
być jak dzieci niewinne.
Jak to zrobić po tylu latach życia?
Można nie zdążyć. Mam nadzieję,
że słoje corocznych przyrostów dorosłości
po drugiej stronie zdejmie z nas Bóg.
Te wszystkie warstwy nałogów,
rozczarowań i niepowodzeń. 
Stopi je na nas Swoją miłością,
zostanie miękki i bezbronny rdzeń
zbudowany z zapomnianych dobra i piękna.
Mam nadzieję, że tak działa czyściec.


18.12.2024

wtorek, 17 grudnia 2024

Bóg-wiara

Naprawdę wiele dziś zniosę,
Dużo potrafię udźwignąć,
Jednak o jedno Cię proszę:
Odbierz mi moją przeszłość.

Może nie całą, kawałek,
Konkretnie ten jeden, jedyny,
Ogólnie miała dość zalet,
Mnie chodzi o tamtą dziewczynę.

Rozprułeś słabą fastrygę,
Do innych obrusów przyszyłeś;
Za dużo z tym było fatygi
Że jeden ścieg przeoczyłeś?


17.12.2024

Sen-mara

To co się kotłuje w mojej głowie
Nie ma żadnego przełożenia na fakty
Kiedy ja budzę się w nocy kilka razy
Bo mózg maniacko mieli cię do wyrzygania
Po raz kolejny jak mak do ciasta
Ty słodko śpisz marząc o kolejnej potrawie
Wrzuconej na Facebooka
Nie pamiętając zupełnie o moim istnieniu
Bo jesteś panią swojego losu
Niestety mojego również


17.12.2024

sobota, 14 grudnia 2024

Nie lubię Świąt

Nie cieszą
Moje serce jest bezpłodne
Szorstkie i wysuszone
Niegościnne
Nie ma w nim miejsca
Jak wtedy w gospodach
Próżno pukacie
Idźcie dalej
Nic tu po was...
Ej! Zaczekajcie!


14.12.2024

środa, 11 grudnia 2024

Milczenie

Taka czynność-bezczynność
A wiele mówiąca
Na przykład głuche telefony
Albo w połączeniu
Z hardym spojrzeniem prosto w oczy
Lub z uciekaniem ze wzrokiem
Milczenie z uśmiechem
Z niemym pytaniem
Nad otwartym jeszcze grobem
Nad pustą butelką po wódce
Milczenie radosne
Milczenie bolesne
Chwalebne
Tajemnicze
Jedno lub wieloznaczne
I bez znaczenia
Inaczej milczy mędrzec a inaczej głupiec
A jak ty milczysz
Gdy nic do mnie nie mówisz
Ale czytasz moje wiersze
Kto wie
Może na głos?


11.12.2024

poniedziałek, 9 grudnia 2024

Absurd

Skoro nie chcesz do mnie mówić
Zadam ci tylko jedno pytanie
Umówmy się na taki kod
Tak - milczenie
Nie - milczenie dwa razy
Ok?
O cholera!
Zmarnowałem jedyną szansę


09.12.2024

niedziela, 8 grudnia 2024

Moja modlitwa

Panie
Nie nadaję się na apostoła
Tym bardziej na męczennika
Więc przestań mnie doświadczać

Kochasz mnie tak bardzo
Stąd trudności w życiu
Ale ja mam już dość
Walki z samym sobą

Choć wiesz dobrze
Że to nic nie daje
Masz jeszcze nadzieję
Co do mnie

Daj spokój odpuść sobie
W ostatecznym rozrachunku
I tak nie zasłużę 
Na zbawienie

Machnij na mnie ręką
I pozwól choć ostatnie lata
Jako tako przeżyć
Odbijesz sobie w wieczności


08.12.2024

Romantyczne bzdury

"Precz z mej pamięci!
Nie, tego rozkazu..."
Da się, da. 
Tylko czasem
Trzeba sobie przypomnieć,
Że już się zapomniało. 
I dalej jakoś leci.
Łatwizna.
Dobranoc.


08.12.2024

sobota, 7 grudnia 2024

Miejsce na tytuł

Pokryci pąklami zdarzeń i osądów
Płyniemy 
Jacy jesteśmy naprawdę
Okaże się
Gdy martwi opadniemy na dno
Bo wtedy
Zejdzie z nas cała nasza historia


07.12.2024

Głupi sen

Ciągle ten sam
W różnych wariantach
Rozmawiamy

Tęsknię za tym
Jak bułhakowski Piłat
Po śmierci Jeszuy Ha-Nocri

Pozostał mi tylko on
Bo przez lata
Przesiąkłem goryczą

Ty obojętnością
I teraz drugie natury
Kneblują nam usta



07.12.2024

piątek, 6 grudnia 2024

Piątek

Nie poszczę
Bo nie jestem godny
Uczestniczyć w Twojej męce

Nie lubisz zakłamania
O takich jak ja mówiłeś
Plemię żmijowe

A ja tym wierszem 
Wyznaję wiarę w Ciebie
Bo tak prościej niż życiem


06.12.2024

środa, 4 grudnia 2024

Pinio i Słodzio zapraszają na Instagram

We wspólnym ośrodku przeciwne fazy 
o coraz większej amplitudzie
pewnego dnia się spotkają 
po dwóch stronach barykady.
Może to będzie wokanda,
a może publiczna debata,
najpewniej zwykła pyskówka
podczas przypadkowego
zderzenia się wózkami zakupowymi.
Nie będzie miało żadnego znaczenia
ich wspólne źródło, wszak wszystko
wyszło od pierwszego poruszyciela.
Na razie oddycham swobodnie,
oglądam twoje koty i czekam na to,
co nieuchronne. Być może z nadzieją, 
jeśli dobrze rozumiem ruch falowy.


04.11.2024

wtorek, 3 grudnia 2024

Andropauza

Wszystko zaczyna mi zwisać
Sny erotyczne już nie cieszą
Ba! powodują rozdrażnienie
Jak coraz krzaczastsze brwi 
Pojedyncze włosy na uszach
Czy płowiejące oczy

Odbicie coraz mniej przypomina mnie
A coraz częściej golę schyłkowego ojca
Zadziwiający brak oryginalności
W mimice i ruchach
Te same opadające kąciki ust
I znurzone spojrzenie

Jak tu być sobą
Skoro nigdy sobą nie byłem
Geny naprawdę są samolubne
Nic własnego już nie wcisnę
W łańcuchy polinukleotydowe
Nie zmieści się najmniejsza mutacja


03.11.2024

poniedziałek, 2 grudnia 2024

Że

Zanieczyszczam chmurę
Drobinkami czcionek
Potem spadają z deszczem
I brudzą wam myśli
Wiecznie to samo
Nudy jak pornografia
Że on ją a ona go nie
Albo że kiedyś było lepiej
Na przykład za Gierka
I że komu to przeszkadzało
Że musiał poprawiać


02.11.2024

sobota, 30 listopada 2024

Jestem barwną postacią

Choć zewnętrznie bezbarwną
i niedookreśloną w kształcie,
więc trudno jest mnie zapamiętać.
Gdybym był jaskrawy jak papuga,
to by było zbyt trywialne,
a jestem wyjątkowy.
Za to można się we mnie przeglądać,
nie widząc swoich mankamentów.
Moje barwy wykraczają
poza spektrum światła widzialnego,
a głos umyka słuchowi.
Podczerwienią roztapiam serca,
ultrafioletem łagodnie opalam skórę.
Infradźwiękami kruszę sejfy z biżuterią.


30.11.2024

czwartek, 28 listopada 2024

Deszcz

Z krawędzi daszku
Wiaty przystankowej
Ciężkimi kroplami
Poufale poklepuje
Po plecach 
Mówiąc
Ty!
Ty!
Ty-ty!


28.11.2024

Co mam powiedzieć...

Jest jak jest
Może będzie lepiej
A może gorzej
Może jeszcze kiedyś
Będę miał coś do powiedzenia
A może zamilknę
Niczego nie planuję
Nie robię niczego wbrew
Kładę się na wodzie
I kołysany falą
Patrzę na niebo tęsknie
Podobno to nasza
Prawdziwa ojczyzna
Ja jej nie pamiętam
Więc nie mam zdania


11.11.2024

środa, 27 listopada 2024

Wymarzone wakacje

"Nie dbasz o to, kim dzisiaj jestem,
Oddychasz zupełnie innym powietrzem,
Twój świat się z moim już nie zazębia,
Rozdziela nas niemierzalna głębia...."

Piszę te bzdury z przyzwyczajenia,
Rymy składają się od niechcenia.
Może mi z tego wyjdzie piosenka,
Przebój na lato przed którym tłum klęka

Jeszcze się przydasz, zarobię pieniądze,
Wyjadę daleko, gdzie świeci słońce,
Wygrzeję stare kości na plaży,
Bo tak naprawdę to mi się marzy.


27.11.2024

poniedziałek, 25 listopada 2024

Naftalina

Odurzający zapach naftaliny
Przypomina stare dobre czasy
Kiedy wszystko było bardziej proste
A kożuchy nie budziły zgorszenia

Pewnie że było biedniej
Jasne że żyło się trudniej
Ale było się bogatym ludźmi
Którzy wtedy jakoś mniej zawodzili

Wszyscy znajomi rodziców
Byli ciotkami i wujkami
A ich wizyty z dziećmi
Były najlepszymi prezentami

Ale

Czasy się zmieniają
Dzieci się nie znają
Nawet z jednego podwórka

Gość w dom jest intruzem
Niech nie siedzi dłużej
Bo w telewizji powtórka

Czas szybko dziś ucieka
Nie po to człowiek siedział
By znów przegapić serial

Nie ma z kim rozmawiać
Każdy sobie życie układa
Rośnie między nami interwał


25.11.2024

niedziela, 24 listopada 2024

Rozcieńczam

dym papierosowy powietrzem,
wódkę colą, a moralność
samousprawiedliwianiem:
"Inni też tak robią",
"A u was biją Murzynów",
"Nikomu nie robię krzywdy",
"Pedofilia w Kościele!",
i tak bez końca,
aż do wartości homeopatycznej.


24.11.2024

czwartek, 21 listopada 2024

Te słowa już nie przeminą

Tajemniczy wędrowcy
Uciekinierzy z niewoli
Stali się fermentem
Zarzewiem rewolucji

To oni przynieśli
Słowa Boga
Na kamiennych tablicach
Zamkniętych w skrzyni

Jakież zdziwienie
Musieli budzić
Niedowierzanie
Albo pogardę

"Jeden Bóg?"
"Jedna żona?"
"Nie mordować?"
"Poprzestać na swoim?"

A wokół imperia
Krwawe satrapie
Zwycięzca brał wszystko
Przegrany w łańcuchach

Imperia upadały
Władcy umierali
Dzisiejsze czasy
Też zetrze wiatr

A tamtych tablic
Nie zniszczy erozja
A jeśli nawet
Zostanie sumienie


Przed 1 października 2024

77%

siedemdziesiąt siedem procent kobiet
doświadczyło w kraju molestowania
w miejscach publicznych
przerażające statystyki

rozumiem że wliczono w to
pożegnalne pocałunki na dworcach
i przepuszczanie przodem w drzwiach
bo dla feministek to obrzydliwy seksizm
a może żal ściska im dupy
bo ich nikt nie chce całować

21.11.2024

środa, 20 listopada 2024

Tomaszów

Nie, nie pojedziemy do Tomaszowa.
Już wszystko zostało powiedziane:
myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem.
Wszystko.
Nie będziemy do tego wracać,
ani do tamtych ścian. 
One już nie są nasze, a cudze meble
już dawno zostały oswojone,
a nawet doczekały się potomków.
Nic tam po nas. Nikt nas nie rozpozna.
Na intruzów szczuje się złe psy.
Więc pozwól mi w spokoju
na wyblakłej fotografii
dojeść zielone kiedyś winogrona.


20.11.2024


https://youtu.be/Cv_IjlzlfCE?si=L_HVtUASGrWbEZXA

sobota, 16 listopada 2024

Ha ha

"Gdzie był Bóg
Gdy mordowano dziecko?
Gdzie on był
Gdy zapłonęły piece w Auschwitz?
Gdzie
Gdy strzelano do robotników na Wybrzeżu?
No?"

"On tam wszędzie był!
Cierpiał w każdym tych niewinnych..."
I bardzo dobrze
Zasłużył
(A może to wcale
Nie Jego wina)


16.11.2024

Wszystko świadczy o was

Wasze bogactwa świadczą
Że jesteście bogaczami
I o niczym więcej

Wasze urody świadczą
Że jesteście urodziwi
I o niczym więcej

Wasze wpływy świadczą
Że jesteście wpływowi
I o niczym więcej

Wasze medale świadczą
Że kochacie zaszczyty
I o niczym więcej

Wasza pogarda świadczy
Że gardzicie innymi
I o niczym więcej

Wasze zdjęcia w mediach
Z chorymi i ubogimi
Nie świadczą o niczym


16.11.2024

Marzenie

Chętnie bym się poetycko sprostytuował
Za konkretne pieniądze
Rzuciłbym robotę której nienawidzę
Tak szczerze jak ochoczo wielbiłbym
Obojętnie jaki reżim
Niestety nie mam talentu do zaoferowania
Miłościwie panującym w danej chwili
Nie uderzę w patriotyczny patos
Wojskowych fanfar i werbli
Nie skrytykuję tysięcy faszystów
Z Marszu Niepodległości
Nie wystąpię w Szkle Kontaktowym
Ani Rozmowach Niedokończonych
Nie wyszydzę dykcji Tuska lub Kaczyńskiego
Nie zaproszą mnie na procesję ani na pochód
Nie wychłoszczę pamfletami nieprawomyślnych
Nie wyśmieję niezrozumiejących ducha czasów
Bo gówno umiem
Pozostaje mi dożywotnia gorzka niezależność
I chudy bękart 
Nieskrępowanej ekspresji twórczej


16.11.2024

piątek, 15 listopada 2024

Idolom

Nie przyjmę opłatka z kapelusza
Od tłustowłosych mamroczących
Nazwę jednostki oporu elektrycznego

Ani nie pozwolę założyć sobie pętli
Na szyję w rytm zimnego metrum
Miarowego jak wystrzały z wytłumionych luf

Nie odurzę się karaibską mistyką
Wpadając w pulsujący rezonans
Pieśni jej zadymionych proroków

Nie będę wąchał kleju w imię
Walki z systemem produkującym klej
Alkohol i inne antysystemowe akcesoria

Pakujcie swoje płyty i wypierdalać
Dorośnijcie choćby z ostatnim wydechem
Ja za was tego nie zrobię


15.11.2024

czwartek, 14 listopada 2024

Pa!

Biorę urlop od siebie. 
Zostawiam siebie w szafie
i lecę zwiedzać nowe krainy.
Uprasza się 
o nieskładanie kondolencji.


14.11.2024

Skoro już tak wypytujesz

U mnie wszystko w porządku
Zewsząd pachnie nadzieją
Nie grożą wrzody ma żołądku
A twarz mi wręcz promienieje

Udana rodzina
Przyjemne mieszkanie
Praca ciekawa
Widoki na przyszłość
Zdrowie powyżej oczekiwań
Jak widzisz całkiem nieźle
Daję sobie radę bez ciebie
A tak się o mnie bałaś
Prawda?

Mogłaś o to wszystko zapytać za dnia
Nie podczas seansu somnastycznego
Po co mnie przywoływać w snach
Skorzystaj z połączenia telefonicznego


14.11.2024

wtorek, 12 listopada 2024

wspaniałe dary losu

o zbawienne rozczarowanie
o szczęśliwy końcu miłości
o drogocenny darze zerwania
o twa cudowna obojętności

kiedyś tych darów nie doceniałem
płakałem jakby umarło niebo
ale teraz zaglądając na twój profil
coraz bardziej upewniam się
że otrzymałem je we właściwym czasie
i uratowały mnie
przed kosztownym rozwodem


12.11.2024

poniedziałek, 11 listopada 2024

O pysze

Bóg nie lubi pychy
To przez nią umrze świat
I wszechświat
Widzialny i niewidzialny
Jasna i ciemna materia
Antymateria
Każdy rodzaj energii
Grawitacja i antygrawitacja
Wszystko

Jeśli jesteś dumnym łowcą
On ześle jelenia z krzyżem w porożu
I ci przejdzie
Jeśli wywyższasz się bo nie jesz mięsa
On cię zmusi do konsumpcji szarańczy
Bo ta zeżre twoje plony
I szybko zweryfikujesz swoje poglądy
Jeśli masz siebie za Boga
Własne dziecko nasika na twój ołtarz
A jeśli obnosisz się ze skromnością
Aż strach pomyśleć

11.11.2024



sobota, 9 listopada 2024

Straciłem dziecko

W puste miejsce
Ochoczo wskoczyła antygrawitacja
Mogę teraz badać
Jej właściwości jako pierwszy

Na razie wiem 
Że oprócz wrażenia odpychania
Daje się poczuć w powietrzu
Zapach ozonu i nienawiści

Wyniki opublikuję w "Nature"
Być może uzyskam 
Nominację do Nagrody Nobla
W kategorii fizyka


09.11.2024

Dieta pudełkowa

Moje ciało
Grobem zwierząt
Mój grób
Żerowiskiem zwierząt

09.11.2024

piątek, 8 listopada 2024

shogun vs. shotgun

zrytualizowane wysublimowanie
zawsze przegrywa z praktycznością
jak kimono z dżinsami
cha do z colą
czy gejsza z go-go
God Bless America!


08.11.2024

taka karma

wierzę w karmę
dla zwierząt

czasem karma wraca
to się nazywa
wymioty

08.11.2024

czwartek, 7 listopada 2024

C'est la vie

Nie jestem mądry
Nie jestem piękny
Nie jestem bogaty

Trudno

Nie można 
Mieć w życiu wszystkiego
Musi mi wystarczyć rak prostaty


07.11.2024

czwartek, 31 października 2024

Regeneracja

Kładę się
Dokonuję rachunku sumień
Moich bliźnich
Z lubością chrupię ich grzechy
Popijając wodą święconą
Cicho klnę wieczorną modlitwę
Zasypiam
Śpię
Nasączam się ponownie jadem
Jak papierowy ręcznik
Od rana będę gotowy
Do plucia miłością


31.10.2024

środa, 30 października 2024

Home sweet home

Z nikim tu nie mogę porozmawiać
Jestem intruzem
Zbędnym starym gratem
Niepasującym do ponowoczesności
Nie ta estetyka
(Gruby i łysiejący)
Niewłaściwe poglądy
(Nie poprawiam Boga)
O wszystko się można przypierdolić
Miałem być mężem i ojcem
A stałem się wyłącznie dawcą spermy
Marzenie modliszki o dziecku spełnione
Dziwne że nie odgryzła mi głowy
"Byłoby lepiej gdybyś się wyprowadził"
Bo staję na drodze szczęściu
Modnie transseksualnej córki
I jej matki - cichej alkoholiczki
A wiecie co? Nie mam dokąd kurwa pójść!

30.10.2024

wtorek, 29 października 2024

Bilans cieplny musi się zgadzać

Każdy może
Nie wszyscy powinni
Ja muszę

Temperatura paleniska
Rozsadza kocioł
Spuszczam parę

Leci
Leci
Do wirtualnej chmury

Skrapla się 
W słowa
Opada

Na żyznym betonie
Zakwita
Kicz


29.10.2024

poniedziałek, 28 października 2024

Idolatria

Nadwrażliwość
świetna wymówka
dla fanów i mediów

Nieważne
na jaką głębość
zanurzysz się w gównie

Zawsze będą to tłumaczyć
twoją głęboką niezgodą
na okrucieństwo świata

A kiedy już dołączysz
do męczenników popkultury
w Klubie 27

Będą sprzedawać 
ikony na koszulkach
nawet bez licencji


28.10.2024

Publikacja w Akancie