wtorek, 29 listopada 2022
Jest dobrze
I słusznie zrobiłaś, bo sobie na to
Zasłużyłem.
Nie mam żalu
Ani pretensji.
Nie mam nic.
Pogodziłem się już z tym,
Tak.
Tylko czasem jeszcze
Wypatruję rudawych włosów
Choć wiem, że już od dawna
Maskujesz ich kolor.
Zaraz po rozstaniu radykalnie
Zmieniłaś styl. Nowe życie.
Już nie takie nowe. Minęło tyle lat.
Prawie trzydzieści. Kawał czasu.
Dorosłaś, dojrzałaś, więdniesz.
Beze mnie.
I dobrze.
Bardzo dobrze.
Bardzo...
30.11.2022
sobota, 26 listopada 2022
Samokrytyka
Słowa nie chcą się sklejać w całość
Deficyt talentu to moja przypadłość
Marszcząc czoło szturcham wyobraźnię
Lecz to nie pomaga i tylko się zbłaźniam
Dlatego, jak sądzę, czas się zatrzymać
Bo mojej twórczości nie daje się czytać
czwartek, 24 listopada 2022
Hatha joga
sobota, 19 listopada 2022
Ruchy Browna
Która ręka jest lewa, a która prawa,
Bolała mnie twarz od ustawicznego śmiechu,
A lodówka świeciła pustkami.
Za dnia myśli grzechotały w głowie,
A noc nie sklejała ich w senne widziadła.
Ja sam odbijałem się od pustych ścian mieszkania,
Pływając w gęstej zawiesinie dymu, kurzu i smrodu
Jak cząstka czegoś, czegokolwiek, w probówce.
Pewnego dnia przyszedł do mnie Jezus, chyba on
I zapytał, czy chcę być uzdrowiony.
Wiem o tym od policjantów, a oni od świadków,
Bo ja nawet go nie zauważyłem,
Więc odpowiadam za nieumyślne spowodowanie śmierci.
19.11.2022
niedziela, 13 listopada 2022
Pies i jego pan
Mojego, bo to mój domownik,
Członek mojej rodziny -
Raczej kimś jak jego anioł stróż,
Choć mój gatunek zgotował zwierzętom piekło.
Jak ucieleśniony duch opiekuńczy pilnuję,
By go nie spotkała krzywda w świecie,
Którego nie jest w stanie zrozumieć.
Dlatego smycz nie jest oznaką niewoli
A mojej odpowiedzialności za niego.
Kiedy choruje, idziemy do lekarza,
Kupuję mu leki i pocieszam w cierpieniu
Jak własne dziecko albo żonę.
Nie używam wtedy języka ludzi ani aniołów,
Bo głaskanie po głowie rozumie najlepiej.
A kiedy się zestarzeje, nie będę go przeganiał
Z kąta w kąt z powodu nietrzymania moczu,
Brzydkiego zapachu z pyska czy ślepoty,
Bo tak się nie robi członkowi rodziny,
Żadnemu. Tak się nie godzi.
13.11.2022
środa, 9 listopada 2022
Lenistwo serca
Serca zapierdziałość
A nie uczuć stałość
Tam gdzie nikt mnie nie chce
I złe słowa szepce
Godność szpilą depcząc
Szydząc plując dręcząc
Na co mi ty jeszcze
Z zimna tylko dreszcze
Mam dziś kogo kochać
Zamiast śnić i szlochać
sobota, 5 listopada 2022
Bródno
Jednym okiem zerkam na nagrobki, choć akurat drogę pamiętam bardzo dobrze, drugim staram się wyłowić w tłumie jakąś znajomą twarz z dzieciństwa, młodości. Podwórka czy klasy.
Minąłem dziewczynę - pamiętam ją ze szkoły podstawowej. Nic się nie zmieniła, a jest przecież moją rówieśnicą. Nigdy nie zamieniłem z nią słowa, nie poznaliśmy się, choć widywałem ją przez osiem lat, więc i teraz zachowałem milczenie, a ona nawet na mnie nie spojrzała. Zupełnie jak kiedyś. Rozglądam się dalej. Nic.
Wtedy zrozumiałem dramat starych ludzi. Tych, którzy samotnie spędzają ostatnie lata, miesiące lub dni. Dla nich świat jest coraz bardziej obcy. Zaczynam doświadczać tego samego. Znane miejsca zmieniają się, nie ma dawnych sklepów, powstały nowe budynki w najmniej oczekiwanych miejscach, zaburzając mi starą mapę wyrysowaną w głowie, a ludzie? Jacyś tacy nieznani, obcy, młodzi... nikt nie mówi "cześć!", nikt nie pomacha ręką z chodnika po drugiej stronie ulicy. Gdzie oni wszyscy są? A przecież nie mam stu lat tylko połowę mniej. Z paroma wyjątkami, przecież wszyscy nie wymarli! Czy tak się zewnętrznie zmienili, że już ich nie poznaję? Czy ja się aż tak zmieniłem, że nikt mnie nie poznaje? Moja maleńka ojczyzna już nie jest moja. Obecnie należy do innych. A oni patrzą na mnie podejrzliwie, gdy im się przyglądam przez jesiennie wilgotne szkła okularów. I jedynym punktem łączącym mnie z tym miejscem była przez chwilę znajoma Nieznajoma, dziewczyna z podstawówki. Dziewczyna, bo jakoś nie mogłem w niej zobaczyć dojrzałej prawie pięćdziesięcioletniej kobiety. Myślę, że w ogóle w moich dawnych czy obecnych przyjaciołach i znajomych nigdy nie zobaczę staruszków czy staruszek. W pewnym sensie są poza czasem. Taka namiastka wiecznej młodości. Albo przedsmak prawdziwej wieczności.
poniedziałek, 31 października 2022
Oni...
Amnezja
Zapach mijanego sklepu zielarskiego,
Smutna chrypka Melanie Safki,
Widok drzew rudziejących jesiennie,
Dźwięk deszczu pod namiotem,
Ruiny zamków na Szlaku Orlich Gniazd,
Aromaty kuchni wegetariańskiej,
Nawet łagodny rytm reggae.
Nic! Zupełnie nic!
Coś za dużo tych skojarzeń
Jak na niepamięć.
31.10.2022
czwartek, 27 października 2022
Kwestia filozoficzna
wtorek, 25 października 2022
Zmiany zmiany zmiany
Głupie sny ustały
Skończyły tęsknoty
Ranki jakieś inne
Ruchy bardziej zwinne
Już nie myślę o tym
Co było - odeszło
Przestało być treścią
Obecnego życia
Sprawy się domknęły
Płuca odetchnęły
Mogę wyjść z ukrycia
25.10.2022
niedziela, 16 października 2022
Co ty na to?
Porównam treść naszych wspomnień
Może posłużę ci radą
A może się rozbeczymy
Jak dzieci skrzywdzone przez los
Chustkami nosy wytrzemy
Aż ich zabraknie na złość
A potem gdy już nam ulży
Ruszymy w swoje strony
I choć się życie dłuży
Będziemy przeganiać demony
16.10.2022
Pierwszy tydzień na emeryturze
Dzień trzeci - przesadzić rośliny do skrzynek
Dzień czwarty - kupić żarówki
Dzień piąty - proso dla kanarka, pokarm dla rybek
Dzień szósty - weterynarz, stworzyć człowieka
Dzień siódmy - odpoczynek
16.10.2022
sobota, 15 października 2022
mikrofalowe promieniowanie tła
sobota, 8 października 2022
XXX vs. Mistyczne Ciało Chrystusa
Choć tylko trzy podstawowe
To jednak z szeroką gamą odcieni
Niż obiecano pobożnym dżihadystom
Od legal teens po real mature
Chrystus ma swoje mistyczne ciało
To my wszyscy
System naczyń połączonych
Dla łaski i gangreny
Pomyśl o tym
Być może gdy ty się delektujesz smakołykami
Twoja córka siostra żona a nawet matka
Właśnie podjęła życiową decyzję
Która pewnego dnia może cię zaskoczyć
I to bardzo nieprzyjemnie
08.10.2022
środa, 5 października 2022
Tak czy owak Zenon Nowak
Nie będzie się z czego cieszyć
Nie będziesz już tą jedyną
Bo tam każdy kocha pozostałych
Jednakowo mocno bez wyjątków
A jeśli trafimy do piekła
Będziemy się nienawidzić zajadle
I bez końca przez całą wieczność
Nie będziemy mogli na siebie patrzeć
A odwrócenie wzroku nie przyniesie ulgi
Bo otaczać nas będą same wstrętne gęby
05.10.2022
wtorek, 4 października 2022
poniedziałek, 26 września 2022
No ileż można???
I na co komu to całe pisanie
Przecież ty wcale nie czekasz na nie
Marnuję czas rozpraszam energię
Wszystko przez głupią fanaberię
Chciałem ci kiedyś zaimponować
Teraz bym wolał cię zamordować
Nie zrobię tego z powodów etycznych
Jakkolwiek to zabrzmi idiotycznie
Lepiej po prostu przestanę pisać
Bo coraz bardziej zaczynasz mi zwisać
Ta rymowanka wszystko wyjaśnia
Już się nie będę więcej zbłaźniać
26.09.2022
wtorek, 20 września 2022
środa, 14 września 2022
Powiedz mi, proszę!
Przez lata nabrałaś prawdziwej biegłości:
Nienawidzisz normalności,
Więc szukasz bez końca nowych wrażeń;
Nienawidzisz myślących inaczej,
A pieprzysz o tolerancji;
Nienawidzisz własnych rodziców,
Bo nie dbają maniakalnie o zdrowie jak ty.
To wyłącznie parząc jadem.
To wszystko daje do myślenia i wiesz co?
Ty przede wszystkim nienawidzisz siebie.
14.09.2022
sobota, 3 września 2022
Modlitwa tabu
Niemyśleniem o tobie
Odwracaniem uwagi od ciebie
Niepamiętaniem o tobie
Nieoglądaniem twoich zdjęć
Nieopowiadaniem anegdot o tobie
Nieinteresowaniem się co u ciebie
Nietęsknieniem za tobą
Niełączeniem cię z czymkolwiek
Mam nadzieję że zdążysz odnaleźć Boga
Wcześniej niż w ostatniej chwili
Bo nie wiem ile jeszcze czasu
Zdołam się tak umartwiać
Choć jeśli trzeba będzie
Poświęcę na to całe życie
03.09.2022
piątek, 2 września 2022
Wieczorem
Utkany z gładkiego jedwabiu i szorstkich powrozów
Pajęczą nicią zszywam z nich pachworkowe sny
A potem wypuszczam je z balkonu jak papierowe samoloty
Mając nadzieję że kiedyś do ciebie dolecą
W mgiełce babiego lata i wplączą ci się we włosy
A wtedy...
środa, 31 sierpnia 2022
Raport
Choć winda jest sprawna. Wiem to,
Widziałem przez okna na klatce schodowej.
Zaocznie, bo od dawna już tu nie mieszkasz.
Siedzę pod potworem urbanistycznym,
Który wydawał mi się kiedyś piękny,
Bo ty w nim byłaś - kwiat na pustyni
Socjalistycznego osiedla mieszkaniowego.
Był też groźny. Pamiętasz, jak kiedyś
Zostałem pobity? Teraz nikt się mnie nie czepia,
Nawet ludzie omijają mnie w pewnej odległości
Oglądając się dyskretnie. Pora jest późna,
A przechodnie nie znają moich intencji.
Nikt mnie już nie pamięta i nie poznaje.
Mnie też jest tu obco. Nawet światło
Na dwunastym piętrze świeci się jakoś inaczej.
Ale gdzie miałem przyjść, skoro nie znam
Twojego aktualnego adresu?
Czuję się jak podróżnik w czasie,
Którego wehikuł został niewłaściwie skalibrowany.
Dociera powoli do niego, że misja się nie powiodła,
Zaś powrót jest niemożliwy.
Dlatego tym bardziej muszę cię pożegnać.
Bo nie spotkamy się nigdy
Nigdy.............
Nigdy.............
Nigdy.............
Nigdy.............
Nigdy.............
Transmisja przerwana
31.08.2022, godz. 22.00
poniedziałek, 29 sierpnia 2022
Szkoda zdrowia i czasu
Akt przeciw naturze
Nie wyzwala
Potęguje frustrację
Daje chwilową ulgę w samotności
Potem chwyta za gardło i wpija palce w oczy
Wyciskając z nich łzy jak kwas z cytryny
Kwas wytrawia smutne bruzdy
Wykrzywia usta nadając twarzy
Nie pozwalając mu się zagoić
Pisanie to też żadna autoterapia
To rozpamiętywanie i idealizowanie
Nieidealnej
A ona i tak cię nie przeczyta bo tyle ją obchodzisz
Co modelkę w magazynie pornograficznym -
Zrobiła już swoje i swoje odebrała
Reszta nie zajmuje jej uwagi
29.08.2022
piątek, 26 sierpnia 2022
rysa pęknięcie rozdarcie
jest ich coraz więcej
może już wytworzyły poczucie odrębności narodowej
bo szczerze nienawidzą aborygenów
od których się ewolucyjnie wywodzą
jednocześnie deklarując przywiązanie
do ich wartości i tradycji
lecz tam gdzie zdobyły przyczółki
zaczynają kulturkampf
wypalając śmiechem i drwiną
po końce korzeni miejscowe obyczaje
wiarę w Boga który wszedł w historię
zastępują czymś niejasnym
niedookreślonym i milczącym
godzącym się na wszelkie ludzkie chcenia
a może doskonale na nie obojętnym
więc same stały się bogami i wolno im wszystko
dlatego każdą własną podłość wybielą
artykułem w wydawanej przez siebie gazecie
jak męczennicy szaty we krwi Baranka
a pajęczyną z kłamstw omotają słabsze umysły
powiększając w ten prymitywny sposób
własną populację o kapo i folksdojczy
panicznie boją się zdemaskowania więc oskarżają kraj
którego obywatelstwo formalnie posiadają
przed obcymi o każdy możliwy grzech
wypluwając przy tym słowa ojczyzna wolność patriotyzm
niejedno mam za uszami
wiele grzechów popełnilem
lecz się do nich nie przyłączę
nie będę szmatą do podłogi
w ich luksusowych rezydencjach
środa, 24 sierpnia 2022
Niesamowite!
Kij w mrowisko
Kij bilardowy
Kij do połknięcia
Kij na psa
Kij od szczotki
Kij bejzbolowy
Kij żebraczy
Kij hokejowy
Kij do marchewki
Kij w oko
Kij narciarski
Kij deszczowy
Kij samobij
Kij wie, co jeszcze...
Kij ma wiele zastosowań.
czwartek, 18 sierpnia 2022
Jak to będzie?
Żerców wybiję, twój chram zburzę,
Ziemię odkażę solą i mieczem -
Co wtedy?
Gdy umysł wreszcie spokój odzyska,
Ciśnienie i tętno dojdą do normy,
Świat przyoblecze właściwą formę,
Żyły zaszyte przestaną krwią tryskać -
Co wtedy?
Czy się odnajdę w rzeczywistości,
Która nareszcie dojdzie do głosu,
A może żyć w niej będzie nie sposób,
Bo tu nie miejsce dla wrażliwości -
Co wtedy?
A jak mnie zawoła głos syreni,
Słyszalny tylko pod czerepem
I zbałamuci znanym śmiechem,
Otoczy znów korowód cieni -
Co wtedy???
niedziela, 14 sierpnia 2022
Pseudo komunia
I tak się będę się za ciebie modlić
Choćby to miało do śmierci trwać
Prawdziwa zostałaś w małej karteczce
Którą schowałem złożoną na dwoje -
W niej ukryta jak w hostii bluźnierczej
Bezgłośnie wymawiasz imię moje
Gdy jest w dłoni czuję twoje serce
Bo bije radosnym oczekiwaniem
I moje od razu wciąż prędzej i prędzej
Pragnie jak wtedy z tobą spotkania
Wzruszenie wsiąka w papier jak krew
(Jak dobrze że łzy koloru nie mają)
Bo życie skończyło już naszą grę
Na cztery ręce - kontrakt zrywając
sobota, 13 sierpnia 2022
To nie było potrzebne
Nie musiałem wyć z bólu
Zrobił to wiatr
Nie musiałem rozpaczać
Bo pękło niebo
Nie musiałem umierać
Zatarł mnie czas
12.08.2022
piątek, 12 sierpnia 2022
Po co to wszystko
Niczym tamy w sercu już nie zburzę
Bo ty nie uznajesz tanich wzruszeń
Więc i ten wiersz tego nie dokona
Choć obecnie nie znasz mnie już wcale
Formułujesz sądy negatywne
Jakbym wszystkim wokół czynił krzywdę
A ja się ze wstydu tylko palę
Czymże zasłużyłem na pogardę
Skąd u ciebie tyle jest agresji
To niestety wcale mi się nie śni
Łykam łzy i przygryzam dolną wargę
Jeśli jestem ci tak obojętny
Po co mną zaprzątasz sobie głowę
Dobrze wiesz że się o tym dowiem
I zaboli w sposób niepojęty
środa, 10 sierpnia 2022
Pragnienie
Jestem taka estetyczna
Dusza we mnie jest liryczna
Mam urodę eteryczną
Nadto bardzom akustyczną
Czystą, świeżą, higieniczną
Barwa moja jest klasyczną
Więc
Oto, co chcę rzec:
Egzystencję zacznę nową
Będę muszlą koncertową
Dźwięki trąb są mi nieobce
A i innych tonów gama
Nie ucieknie na manowce
I nie ważne, czy to dama
Czy włościanin, co gumowce
Wzuwa rano by w oborze
Zadbać o stworzenia boże
Ja ich wszytkich wciąż nagłaśniam
Chyba, że się przy tym zatkam.
Odpowiedź retoryczna
poniedziałek, 8 sierpnia 2022
Podwójne życie
Zrzucam z siebie dobre maniery
I staję się prawdziwym chuliganem
Czarnymi myślami maluję twarz
By mnie sąsiedzi nie rozpoznali
Odważnie pluję na chodnik pod domem
I nie sprzątam z trawnika psiej kupy
Pety ciskam obok śmietnika
Niebu wygrażam postarzałą pięścią
Gdy nikt nie idzie głośno przeklinam
Na klatce schodowej rozrzucam okruchy
07.08.2022
niedziela, 7 sierpnia 2022
Cała ty
Asymptotą która nigdy nie zepchnie mnie
W niebyt. Cała ty. Wieczne igraszki.
Kiedy zorientujesz się że moje serce przestało pracować
Wykonasz nieszczery pojednawczy gest
Bylebym tylko nie przekroczył prostej linii
Świecącej na ekranie szpitalnego monitora
Żeby móc dalej mnie niszczyć.
A może to wszystko dzieje się wyłącznie
W mojej głowie.
czwartek, 4 sierpnia 2022
nie mówi się co tylko słucham albo proszę
co wkurza najbardziej?
to mieszkańcy ziemi
co uwiera w bucie?
elastyczna wkładka
co zabija nudą?
beztreściowa gadka
co odbiera siły?
nadpodaż kalorii
co nie uczy życia?
zdarzenia z historii
wtorek, 2 sierpnia 2022
coś ciągle jest nie tak
szukałem sensu życia
nie znalazłem go nawet w umieraniu
nie będę już szukać drogi do domu
bo ciągle trafiam pod twój adres
poniedziałek, 1 sierpnia 2022
żebro
bóg uśpił mnie i odebrał sens
w zamian dał żebro niepasujące
do niczego tylko uwiera w serce
nie dając zapomnieć
na cóż mi ono takie spod igły
skoro i tak umierając po kawałku ze smutku
każdego roku spłacam śmierci kredyt
mając nadzieję że zrobię to przed czasem
choć nie znam dokładnej sumy
nawet rodzice nie wiedzieli ile
zaciągając zobowiązanie w moim imieniu
ciekawe czy drobnym drukiem
była wzmianka o tobie
wtorek, 19 lipca 2022
Ból fantomowy
piątek, 15 lipca 2022
Niewolnicy
Rany od kajdan na przegubach rąk i nóg
Próbują brać na litość
Bliznami na plecach po bacie nadzorcy
Ale tak naprawdę uwielbiają zawodzić
W niewidzialnym chórze z takimi jak oni
W afroamerykańskiej konwencji call-responce:
O powtarzalności każdego dnia
I beznadziei trwania
O nocach bez miłości
I snach bez marzeń
Jeśli ci przyjdzie do głowy ogłosić im
Że niewolnictwo zostało zniesione
Nie rób tego pod żadnym pozorem
Nie warto - z nienawiści do wolności
Są gotowi linczować posłańców dobrej nowiny
Oni nie zmienią nawyków i sposobu myślenia
Bo sami siebie nie szanują
I zawsze znajdą jakąś wymówkę:
DDA, DDD lub inny skrót
czwartek, 14 lipca 2022
Dekompozycja małżeńska
Na spacerze nie obejmiesz mnie na pewno,
Bo, jak mówisz, tak publicznie nie wypada.
Przyniesione wczoraj kwiaty wazon dusi,
Jest za ciasny, a nie było nic większego,
Nawet wody im nie zmieniasz, tak cię nudzi,
Że istnieję - tyle lat! - i nic nowego.
W domu mnie nie zauważasz prawie wcale,
Chyba, że jest obcas do naprawy.
Kiedyś wszystkim ci imponowałem,
Dziś już nie chce ci się mnie pochwalić.
Twoja pościel - biała zaspa ścięta mrozem,
Leżysz pod nią przywalona martwą ciszą,
Parzy w palce, kłuje w serce, budzi grozę,
Chyba nie chcesz, żebym się do ciebie zbliżał.
poniedziałek, 11 lipca 2022
Charakterystyka podmiotu lirycznego
Nadmiernie wrażliwy
By go zmyć krwią na arenach
Za dobrze wychowany
By się z nim przed światem obnosić
A także za hardy
Aby właśnie ciebie o skrócenie cierpienia prosić
wtorek, 5 lipca 2022
Teraz mam pewność, że istniejesz
I niezauważalnie potoczył się w kurz
Pod komodą z Ikea -
Wszak jest wielkości orzecha włoskiego.
Nie zorientowałem się,
Że zacząłem działać wyłącznie pod wpływem emocji:
W głowie huczał ogień,
A serce to wybuchało jak wulkan,
To zastygało skute lodem.
Na szczęście odnalazłem go po dwóch latach
Podczas sprzątania.
Dziękuję Ci, Boże, że jesteś.
poniedziałek, 4 lipca 2022
Nic nie szkodzi
Mała errata: niepotrzebnie się poprawiłem. Nie byłaś tylko jesteś największą pomyłką mojego życia. Wszystkie inne przy tobie bledną.
Dnia 04 lipca 2022 23:36 ... napisał(a):
Nic się nie stało. Rozumiem słowo "NIE" w całości i rozerwane na litery. Nie wiem, czemu traktujesz mnie jak faszystę, nie mam pojęcia, skąd ta nienawiść. Ale to już nie mój problem. Twoje zdanie o mnie przestało mnie interesować. W życiu nie znałem bardziej agresywnej kobiety od ciebie. W ciągu tych wszystkich lat nikt mnie nie traktował tak przedmiotowo. Ale i tak się cieszę, że kiedyś tam mogłem ci pomóc w dosłownie paru drobiazgach. Mam nadzieję, że zacznie cię to kiedyś uwierać w twoje zdechłe sumienie. Masz rację, spotkanie niczemu by nie służyło. Potwory udające ludzi należy omijać z daleka. Zabolało? No to teraz masz wreszcie realny powód, by mnie nienawidzić. Jesteś, nie - byłaś największą pomyłką mojego życia. Nie ma w tobie nic z człowieka. Jesteś zimną egoistyczną maszyną. A baterie się kiedyś zużyją.
Wysłano z aplikacji mobilnej WP Poczty
sobota, 2 lipca 2022
Tak było blisko...
Podstępnych i mocnych jak pajęczyna,
Mając nadzieję, że cię pochwycę
I bliska już jest triumfu godzina.
Przynęta była nie byle jaka:
Głos ci od dawien dawna życzliwy;
Mój mógłby spłoszyć nadwodne ptaki
I w porę cię ostrzec w nurcie leniwym.
A ona, niewinna, narzędzie w mym ręku,
Bez wiedzy wciągała w potrzask śmiertelny
Ciebie. Trawiony gorączką udręki,
Skulony w pobliżu z łukiem napiętym,
Szukam okazji do posłania strzały,
Zatruwszy uprzednio grot samotnością,
Widzę - nadciągasz, więc ja pomału
Mierzę i modlę się o sposobność...
Sieć zdradziecko błysnęła w księżycu,
Co nagle i moją postać oświetlił,
Nie wywrę już pomsty, za krótkie życie,
02.07.2022
Tylko tyle
Nie chcę zaczynać niczego od nowa,
Nie po to przecież ode mnie odeszłaś.
Mógłbym z tobą przegadać wieczności
Tak wiele pytań... - nie rób złej miny!
Uczyń mi proszę tę mała grzeczność,
A ja postaram się zmieścić w godzinie.
Chciałbym wiedzieć, czy mnie kochałaś,
Czy traktowałaś naprawdę poważnie,
I czemu całkiem wyrugowałaś
Moje istnienie ze swojej jaźni.
Młodość zamknęła za sobą drzwi,
Bardzo dyskretnie, w angielskim stylu.
Być może sercem nadal w niej tkwisz,
Dlatego mną gardzisz po latach tylu?
Dlatego proszę, usiądźmy do stołu,
Wzajemnie opatrzmy jątrzace się rany,
Każde z nas potem wróci do domu,
By żyć dalej zgodnie z własym planem.
02.07.2022
piątek, 1 lipca 2022
Jak ja jej nienawidzę!
Ani recytowanej
Ani mlaskanej
Ani mamlanej
Ani patriotycznej podlanej krwią poległych
I obsypanej szkłem bolesnym obrazem dni
Ani zaangażowanej podlanej krwią
Krytycznych mas uciśnionych przez aparat opresji
Ani religijnej podlanej krwią zbawicieli
Ani antyreligijnej podlanej krwią wierzących w zbawicieli
Ani oralnej
Ani analnej
Ani genitalnej
ŻADNEJ!
czwartek, 30 czerwca 2022
Kim jest romantyk?
(Bez)względność czasu
Spóźniłem się na egzamin wstępny do liceum
Z matematyki - co za ironia!
Pomiar czasu to też przecież matematyka.
Nie zdążałem na ważne spotkania czy do pracy,
Ale puktualnie trafiałem do nieodpowiednich miejsc
I na niewłaściwych ludzi.
Przypuszczam, że na własny pogrzeb
Też się spóźnię.
Będą musieli zacząć beze mnie.
30.06.2022
wtorek, 28 czerwca 2022
Wiecie, kiedyś miałem marzenie
Koniec historii
Może na ławce, może w kościele,
A może w zupełnie innym miejscu.
Popatrzysz na mnie zza grubych szkieł,
Potrząśniesz już mniej bujnymi włosami,
Uśmiechniesz się nawet nieco zalotnie,
Błyskając nie całkiem własnymi zębami.
A mnie serce zabije znów mocniej,
Choć lekarz stanowczo zabronił wzruszeń,
Nieśmiało wtedy podejdę do ciebie
I dłoń twoją w ciszy do ust podniosę.
Tak posiedzimy milcząc wymownie,
Bo słowa będą już niepotrzebne,
Moja ręka twoją delikatnie uściśnie,
I już zawsze będziesz młodą dziewczyną
Z błyskami w oczach, rudawymi lokami,
Noskiem uroczo zmarszczonym jak wtedy...
...holizm
Że jestem niewolnikiem nałogu
Chcę wytrzeźwieć i odzyskać
Utraconą dwadzieścia dziewięć lat temu
Kontrolę nad własnym życiem
Zewnętrznym i wewnętrznym
Nie chcę już rozpamiętywać
Ani pytać dlaczego
Nie zamierzam więcej kultywować
Dawnych wspólnych rutuałów
Które ty już dawno porzuciłaś
Pragnę zobojętnieć na nazwy miejsc
Kojarzących mi się jeszcze wyłącznie z tobą
Niech brzmią w moich uszach obojętnie
A najlepiej obco
Bym kiedyś mógł odkryć je na nowo
I nie cierpiał z tego powodu
Nie będę już twoim niechcianym satelitą
Nie odbiję jak zmętniałe stare lustro
Dawno zgasłego światła
Bo nareszcie przestałaś być gwiazdą
Teraz będę nią ja
Zaświęcę własnym blaskiem
I ogrzeję ciepłym oddechem tych
Którzy czekają na moją miłość
Już ich więcej nie zawiodę
Bo będę wreszcie należeć do siebie
niedziela, 26 czerwca 2022
To my
Bo nic nie ważymy
Nie posiadamy żadnej gęstości
Dlatego wszyscy się mieścimy
Na łebku od szpilki
Jesteśmy tylko mglistym
I być może niechcianym wspomnieniem
Jak echo powidok lub cień
To my odpowiadamy za déjà vu
Sny o lataniu
I o spadaniu w przepaść
środa, 22 czerwca 2022
Pogo-go club
wtorek, 21 czerwca 2022
Pozer
Nie miałem jaj.
Kiedy twoja matka dobijała się
Wieczorami do nas ze słowami:
"Słuchaj, czy twoi rodzice nie denerwują się,
Że tak długo nie wracasz",
Należało odpowiedzieć:
"Zaraz wychodzę, tylko skończę
Posuwać pani córkę",
Nawet jeśli do niczego nie doszło.
jak mnie kochasz?
Ostatnia posługa
Ty wtedy do mnie przyjdziesz
I nieważne że tylko ja cię zobaczę
To nawet lepiej
Nie będziesz się brzydzić moich zsiniałych ust
Choć za chwilę będę padliną
Pochylisz się nade mną
Czoło muśniesz lokami
Jak kiedyś
Szepniesz mi do ucha to
Na co czekałem od... już nie pamiętam
I nawet mnie nie oszukasz
Bo to przecież nie będziesz
Prawdziwa ty
Wszystko po staremu
Trzeba było grać w kapeli
Niestety nieprawdłowo pracujący mózg
Nie pozwolił mi na opanowanie gry
Na jakimkolwiek instrumencie
Nawet tak prymitywnym
Po latach znowu chciałem zaimponować
Tej samej dziewczynie i zacząłem pisać
Nie pozwolił mi wyjść poza ograne riffy
Poza tym dawna dziewczyna
Zdążyła stać się kobietą
I już nie interesują jej głupoty
Jak zwykle...
Ani hi-fi
Ani ocen
Teraz to samo
Tylko jakieś idiotyczne huśtawki nastrojów
Zamiast solidnej choroby afektywnej dwubiegunowej
A ty nie odpuszczasz
Mogłaś mieć lat dwadzieścia kilka,
Albo dwadzieścia kilka więcej. Trudno powiedzieć.
Tak właśnie przedstawia się świętych:
Jednocześnie młodych i dojrzałych.
(Młodo dojrzałych?)
(Młodo-dojrzałych?)
(Młododojrzałych?)
Albo Ojców Narodu na propagandowych plakatach.
Byliśmy chyba w moim starym ciasnym pokoju.
Obejrzeliśmy jakiś film.
A POTEM ROZMAWIALIŚMY.
Boże, ależ to było ekstatyczne! Niczym świętych obcowanie!
Nawet cię lekko przytuliłem, a ty nie byłaś naburmuszona.
Oczy ci się uśmiechały, a ja nie miałem brzucha.
Też chyba byłem w wieku uniwersalnym.
Ileż to już lat?
DNA
Suchego liścia stamtąd nie przywiozę
Ani wody z cudownego źródełka
Które wytrysnęło z dziury w ziemi
Zrobionej przez twój cienki obcas
I wiesz co? Omijaj moje okolice
Nie pojawiaj się nawet przypadkiem
Nie chcę cię widzieć słyszeć czuć
Ani smakować
Wolałbym cię zabić
Zobaczysz wreszcie jak to jest umierać
I tak będziesz miała szczęście
Bo twoja śmierć nadejdzie szybko
A moja ciągnie się od trzydziestu lat
I kiedy twoje prochy rozwieje wiatr
Ja nadal będę się rozpadać jak trędowaty
Wyć z bólu i tęsknić za tobą
Aż do zerwania ostatniej nici mojego DNA
Spadek formy
Wymieść je z czaszki jak suche liście
Zimą oddechem zgasić każdy przebłysk nadziei
A swoim wyciem sprowadzić śmierć z rozpaczy
To wczoraj nie umiał sobie poradzić
Ze zwyczajnym dymem
Wstydliwie skulony
Niemalże do pozycji embrionalnej
Musiałem wysłuchiwać uwag sąsiadów:
"Co za cham pali papierosy na balkonie!"
Zebra Girl
Z teledysku Davida Bowiego,
Nastrojowej reklamy filmu Absolute Beginners.
Ani jedna.
Nie jesteście tak niepokojąco tajemnicze,
Zwiewne i pociągające, wieczne obietnice,
Tak warte kochania, bo nigdy niezdobyte.
Nawet Vanessa Walker, grająca ją modelka,
Nigdy taką pewnie nie była
I już tak nie wygląda, wszak minęło 35 lat.
Ale stajecie się takie w naszych opowieściach,
Snutych przez nas w naszych mózgach, sercach,
I bez słuchaczy,
Od czasu kiedy nas zostawiłyście
Dla lepszych możliwości,
I to jest beznadziejnie głupie.
A jeśli nawet udałoby się cofnąć czas
Nie sprostacie naszym oczekiwaniom,
Zbyt wysoko wyobraźnia kosztem pamięci
Postawiła wam poprzeczkę.
https://youtu.be/iCJLOXqnT2I
Planuję długie życie
Przedłuży moje życie
O kolejne trzy miesiące.
Na tyle wystarczy endorfin.
Potem się zobaczy, na co
Jeszcze będzie mnie stać.
Zawsze zostają drobne na papierosy,
A to już doba życia dłużej.
Śmierć cywilna
To jednak nie to samo
Co spalenie rękopisów w piecu
Będę musiał się tym zająć
W następnej kolejności
A już na samym końcu
Spalą i mnie
Podział majątku
W zamian zostawiłaś cały swój smutek
Jakby mi było za mało własnego
Ot zagadka!
Im więcej mam ciała tym mniej we mnie życia
Może już nie ma go wcale a ciało rozdęły gazy gnilne
Organizm jest ciepły wskutek procesu rozkładu
I tylko wydaje mi się że jeszcze myślę
Czuję podejmuję decyzje a potem niektórych żałuję
Może być i tak że nie żyłem nigdy
Taka prawda
Czas nie leczy ran
Zabija z sadystyczną zaciekłością
Edukacja nie czyni mądrzejszym
Choć obowiązkowa to idiotów przybywa
Kultura nie uwrażliwia
Współczesna jest zbyt nihilistyczna
Medycyna nie poprawia jakości życia
Produkuje długowiecznych tetryków
Miłość nie daje szczęścia
Powoduje tylko cierpienie
Śmierć nie przynosi ulgi
Bo przed nami wieczność
Lustro
Mają identyczne znamiona
Dokładnie w tych samych miejscach
To dziwne!
Co tu jest grane?
O co ci naprawdę chodzi?
I to z detalami (mmm...).
Niby cię nie obchodzę,
Nie pytasz o mnie,
Jesteś doskonale obojętna.
Ale kiedy tylko ktoś coś wspomni,
Ostentacyjnie nie słyszysz,
A to już nie jest neutralność,
Bo wymaga od ciebie aktu woli.
Myślisz, że tego nie widać? Mylisz się.
Jeśli mnie jeszcze kochasz,
To przestań się oszukiwać i zapomnij o mnie. Nie potrzebuję cię, bo już z ciebie wyrosłem.
Jak ze skóry, kolczyków i glanów.
Wiersz z okropnymi rymami
Diabeł przeklina i głośno pomstuje,
Całkiem komiczne są jego łzy!
Coś się zmieniło, coś drgnęło w życiu,
Zgrzyt w głowie ustał jak po naprawie,
I się nie modlę do ciebie skrycie,
Bo nie obchodzisz mnie już prawie.
Tylko drobina z ciebie została
W mojej pamięci i głupim sercu,
Od ciepła słońca jak lód stopniałaś,
Nie chcę o tobie myśleć już więcej.
Tak po prostu
Zawołałem
Nie odwróciłaś się
Wystrzeliłem
Upadłaś
I odpowiedziałaś ogniem
Kompleks niższości
Dlatego ciskam w niego grudami wierszy
I nasłuchuję czy zabrzmi cyferkami
Informującymi o kolejnych komentarzach
Lub chociaż tylko o polubieniach
Każde spojrzenie na własny profil
Powoduje wyrzut adrenaliny
A każda cyferka - dopaminy
Lecz i tak nie pomaga mi to
W pozbyciu się kompleksu niższości
Dziękuję ci ty której już nigdy nie zobaczę
Atawizm
Jak dawniej pośrodku jaskini
Kurnej chaty czy w ciemnym borze
Migocze jak ono
I gada jak wędrowiec z dalekich stron
Grzejący ręce nad płomieniem
Choć elektryczność zastąpiła drewno
Ludzie się nie zmienili
poniedziałek, 20 czerwca 2022
Zmienność i ciągłość
W wyobraźni sprawdzam
Czy klucze nadal pasują do zamków
A usta do pocałunków
Tyle się zmieniło od tamtego czasu
Materiały używane do produkcji ubrań
Proporcje ekranów telewizorów
Zalecenia dietetyków i ceny pieczywa
Zmętniały nam spojrzenia
A wchodzenie po schodach trwa nieco dłużej
I tylko jedno nie chce się zmienić
Nieudane pogrzeby
Grzebiemy tam ludzi i wydarzenia:
Miłości i ofiary zemsty
Wakacje i oblane egzaminy
Pamięć jest szczególnym cmentarzem
Tam wszystko martwe żyje
Zwłaszcza to czego nie chce się pamiętać
Zwłaszcza ci o których chce się zapomnieć
Walentynka dla... nieważne
Choć mi oczu trochę szkoda,
Bo już zwiędła twa uroda.
A to niespodzianki!
Antifa zaskoczyła marsz narodowców
Pomór świń zaskoczył hodowców
Próchnica zaskoczyła moje uzębienie
Meteor zaskoczył Ziemię uderzeniem
Optymistę zaskoczyły kłopoty spiętrzeniem
Sutenera zaskoczył sąd uwięzieniem
Buddystę zaskoczył brak oświecenia
Żyjącego zaskoczył kres jego istnienia
Artystę zaskoczyła niemożność tworzenia
Alkoholika zaskoczyła chęć wytrzeźwienia